Wakacje z dreszczykiem. Rumunia - jak dojechać, co zwiedzić i zjeść w kraju Włada Palownika

Uśmiechnięci ludzie, pyszne jedzenie, najmocniejszy na świecie bimber i oczywiście - wampiry. Podpowiadamy co zwiedzić, gdzie spać i co zjeść w Rumunii.
Zamek w Branie uważany za siedzibę Drakuli, w rzeczywistości Wlad Palownik nigdy tam niemieszkał Zamek w Branie uważany za siedzibę Drakuli, w rzeczywistości Wlad Palownik nigdy tam niemieszkał Zamek w Branie uważany za siedzibę Drakuli, w rzeczywistości Wlad Palownik nigd/ fot. Shutterstocky tam niemieszkał

Rumunia - kraj wampirów

Myli się jednak ten, kto sądzi, że rumuńskie uśmiechy mają coś wspólnego właśnie z alkoholem. Ma się raczej wrażenie, że luz mieszkańców wynika ze zdolności przystosowywania się do panujących warunków, co przypomina trochę naszą sytuację w czasach PRL. Bo choć sporym problemem bywa tu załatwienie czegoś oficjalnie, na drodze prywatnej niemal wszystko jest możliwe. Takie podejście widać też w stosunku do turystów, o których tutaj się dba. Przyjezdni mogą czuć się bezpiecznie, a mieszkańcom nie można odmówić gościnności i przyjaznego nastawienia (choć noclegi ciągle pozostawiają wiele do życzenia). Do tego każdy skrawek tej krainy zaskakuje niezwykłymi widokami. Czasem są to olśniewające panoramy gór i uroczych wiosek, niekiedy mroczne pozostałości starych kopalń bądź wampiryczne ruiny zamczysk. Rumuni wiedzą, że choć Drakula w Europie niezbyt dobrze się kojarzy, to świetnie buduje się na nim promocję. I chętnie z tego korzystają.

Tekst pochodzi z  magazynu

.

Karpaty Marmaroskie (w tle Pietros Budyjowski). Rumunia Karpaty Marmaroskie (w tle Pietros Budyjowski). Rumunia Karpaty Marmaroskie (w tle Pietros Budyjowski). Rumunia / fot. Shutterstock

Rumunia - jak dojechać

Samolot startujący z Warszawy już po 2 godz. lotu ląduje w Bukareszcie (bilet w obie strony w Locie kosztuje od 760 do ponad 2 tys. zł, w zależności od terminu). I choć podróż lotnicza ma tę niezaprzeczalną przewagę, że jest najszybsza, ze względów praktycznych do Rumunii najlepiej jechać własnym autem. Przyda się ono na miejscu, o czym za chwilę. Najpopularniejsza trasa z Polski do Rumunii wiedzie przez Słowację i Węgry, gdzie w słynnym Tokaju można zrobić sobie przerwę na odpoczynek i drobne winiarskie zakupy. Odległość, jaka dzieli Warszawę od północnych, położonych najbliżej Polski, krain Rumunii, wynosi nieco ponad 700 km. Samochodem pokonamy ją w ok. 10 godz. nieprzerwanej jazdy. Przy dwóch kierowcach bez większego problemu zrobimy to jednego dnia.

Romantykom i miłośnikom przesiadek polecamy podróż pociągiem. Ekspres Varsovia odjeżdża z Warszawy Wschodniej codziennie o godz. 10.03 (na stację Budapeszt Keleti przyjeżdża o 20.35). Ze stolicy Węgier pociągiem Dacia dojedziemy do Bukaresztu (odjazd o godz. 23.30, u celu o godz. 16.10). Całkowita cena przejazdu zaczyna się od ok. 130 euro, a podróż trwa prawie 30 godz. (choć można też znaleźć połączenia krótsze o 2 - 3 godz.). Ci, którzy zdecydują się na tę formę transportu, mogą pokonać jeden z odcinków historycznej trasy Orient Expressu, który zmierzał z Paryża do Stambułu.

Rumunia. Podróż Rumunia. Podróż Rumunia. Podróż / fot. shutterstock

Rumunia - jak podróżować na miejscu

Na początku było to dla nas dużym zaskoczeniem, ale w Rumunii jednym z typowych rodzajów transportu jest... autostop. I dlatego też się za niego płaci. A dowiedzieliśmy się o tym przez przypadek. Zabraliśmy na drodze starszego pana, który wracał do swojej wioski. Przed wysiadką bez słowa położył 2 leje (prawie 2 zł), pożegnał się i wyszedł. Poczuliśmy się dziwnie, bo nie zamierzaliśmy brać pieniędzy, ale potem okazało się, że robi tak każdy. Ci, którzy jadą do Rumunii z zamiarem oszczędzania, powinni o tym pamiętać.

Autostop na pewno może być przygodą, najpewniej i najwygodniej jednak mieć do dyspozycji, jak wspomnieliśmy wcześniej, własny samochód. Albo wypożyczony. Ceny są podobne do tych w Polsce  na lotnisku w Bukareszcie kształtują się od ok. 110 euro za tydzień za najmniejszy samochód do ok. 750 euro za auto bardziej luksusowe. Jeśli celem naszej podróży są wsie zagubione w górach, drewniane kościółki czy monastery, jakich nie brakuje w wyższych regionach północnej Rumunii, przyda się terenowe auto na dobrych oponach (na miejscu terenową toyotę land cruiser wypożyczymy już za około 50 euro za dobę). Samochód sprawdzający się w ciężkim terenie, oprócz niezależności i wygody podróżowania, daje też możliwość posmakowania męskiej przygody na rozległych górskich trasach wiodących przez połoniny, leśnych drogach, służących na co dzień do transportu drewna czy sięgających chmur krętych serpentynach.

Wesoły cmentarz. Najbardziej znanae miejsce Maramureszu Wesoły cmentarz. Najbardziej znanae miejsce Maramureszu Wesoły cmentarz. Najbardziej znanae miejsce Maramureszu / fot. Shutterstock

Rumunia. Maramuresz - zwiedzanie

Jednym z największych atrybutów Rumunii jest jej wielokulturowe dziedzictwo. Przez stulecia skomplikowanej i nierzadko dramatycznej historii przechodziła ona pod panowanie Turcji, Węgier i Austrii. Ślady obcych kultur widoczne są do dzisiaj w bogatej architekturze kraju. I choć w Rumunii najsłynniejsza jest Transylwania, rodzinna kraina Drakuli, w drodze z Polski najlepiej odwiedzić na początku leżące na północy Maramuresz (inaczej - Marmarosz) i Bukowinę. To miejsce wręcz stworzone dla aktywnych i spragnionych kontaktu z naturą, prawdziwa kraina łagodności. Tutaj całymi dniami można wędrować przez połoniny i górskie pustkowia, a w licznych osadach i wioseczkach nadal jest egzotycznie. Dominująca tu drewniana zabudowa ma niespotykany w innych częściach Europy, malowniczy i finezyjny charakter. Widać, jak wielką wagę przykłada się do elementów wykończeniowych i zdobniczych: elewacje pokryte są nierzadko drewnianymi klepkami imitującymi rybią łuskę, a zręby i kalenice dachów misternymi zdobieniami z blachy cynkowej. W Bukowinie nawet stojące w przydomowych ogródkach studnie to prawdziwe dzieła sztuki, przypominające raczej miniaturowe świątynie.

Najbardziej znanym miejscem Marmaroszu jest wpisany na listę UNESCO Wesoły Cmentarz w miejscowości Săpânţa. Wędrówka przez las błękitnych nagrobków, na których znajdują się krótkie wierszyki o zmarłych, rzeczywiście może być radosna. Każdy zmarły ma swoją historię, którą przekazuje również za pośrednictwem pstrokatej, fantazyjnej płaskorzeźby. Rumunii uważają, że Wesoły Cmentarz jest jednym z cudów świata. Nawet egipskie piramidy nie są w stanie mu dorównać.

Sighisoara. Rodzinne miasteczko Drakuli Sighisoara. Rodzinne miasteczko Drakuli Sighisoara. Rodzinne miasteczko Drakuli / fot. Shutterstock

Rumunia. Transylwania zwiedzanie

Po dreszczyk emocji trzeba pojechać w głąb Rumunii, do Transylwanii (po drodze odwiedzając koniecznie szlak niezwykłych malowanych monasterów ciągnących się przez Bukowinę i część Transylwanii). Podróż szlakiem słynnego Włada Palownika najlepiej zacząć w zabytkowej Sighis?oarze, gdzie miał się urodzić okrutny władca. Warto tu zajrzeć także dlatego, że to po prostu wyjątkowo piękne miasteczko. Najsławniejszym miejscem związanym z Drakulą, licznie odwiedzanym przez turystów, jest jednak zamek w Branie, w którym... najsłynniejszy wampir w historii prawdopodobnie nigdy nie był. Wygląda jak bajkowa posiadłość, z wieżyczkami, zakamarkami, balkonikami i wąskimi przejściami. U jego podnóża działa targowisko ze wszystkim, co ma związek z Palownikiem. Jest tu wino Dracula, koszulki z zamkiem Włada, plastikowe kły i dom strachów, do którego nie powinny wchodzić osoby o słabych nerwach. Śladów okrutnego władcy w Rumunii jest oczywiście więcej. U wejścia na Drogę Transfogaraską są np. ruiny zamku Poienari, rzeczywiście zbudowanego przez Włada Palownika i pełniącego funkcję jego twierdzy, a w pobliżu Bukaresztu znajdziemy wyspę na jeziorze Snagov, na której rzekomo pochowano słynnego Drakulę.

Aby odpocząć po pełnych emocji podróżach trzeba jechać nad morze. Znanym ośrodkiem turystycznym Rumunii jest miasto portowe Konstanca, które słynie z wielu zabytków oraz 8-kilometrowej plaży z popularnym kąpieliskiem Mamaja. Historia miasta sięga VI w. p.n.e. Poza przepiękną plażą trzeba koniecznie zobaczyć plac Owidiusza, słynny kompleks rzymskich mozaik (ponad 850 m2) oraz leżący na promenadzie, nad samym morzem, bogato zdobiony secesyjny gmach kasyna, arcydzieło epoki art nouveau.

Na upartego można też polecić wizytę w Bukareszcie, nazywanym niegdyś Paryżem Wschodu. Mieszają się w nim style, mody i epoki, a samo miasto przypomina muzealną dioramę, której celem jest zaprezentowanie różnych kierunków architektury. To wszystko oszpecone jest niestety budowanymi z ogromnym rozmachem dzielnicami socrealistycznych blokowisk, które powstały w czasach rządów Nicolae Ceau?escu. Zaskakuje natomiast bogactwo nocnego życia na starówce, więc warto wpaść tu wieczorem.

Gmach kasyna na promenedzie w Konstancy Gmach kasyna na promenedzie w Konstancy Gmach kasyna na promenedzie w Konstancy / fot. Shutterstock

Rumunia noclegi

Podróżując przez Rumunię, noclegów najlepiej szukać w kwaterach prywatnych. W zależności od regionu, standardu oraz sezonu ceny mogą wahać się od 20 do 50 zł za dobę. Przeciętny 3-gwiazdkowy hotel oferuje noclegi w cenie ok. 150-200 zł za pokój 2-osobowy, ale w wysokiej klasy hotelach w nadmorskich kurortach cena może być nawet dwukrotnie wyższa.

Nie trzeba się też obawiać, że nie będziemy mogli się dogadać z gospodarzami. Podobnie jak w Polsce i większości państw Europy Środkowej, w popularnych i atrakcyjnych turystycznie rejonach oraz w miastach można się porozumieć w języku angielskim. Wielu młodych ludzi zna go na przynajmniej podstawowym poziomie. Na terenach wiejskich znajomość angielskiego nie jest tak często spotykana jak w miastach, ale czasami można się porozumieć po włosku, gdyż Włochy były dla wielu mieszkańców Rumunii głównym krajem emigracji zarobkowej. Na północy kraju, w Bukowinie i Maramureszu, można z kolei spotkać osoby mówiące po polsku, a w niektórych wioskach Transylwanii przydatny jest niemiecki.

Tradycyjny sposób wytwarzania palinki Tradycyjny sposób wytwarzania palinki Tradycyjny sposób wytwarzania palinki / fot. Shutterstock

Rumunia. Co zjść?

Trudno wyobrazić sobie podróż do Rumunii bez spróbowania miejscowej kuchni, która jest mozaiką wpływów tureckich, rosyjskich i austrowęgierskich. Jej najbardziej znaną potrawą jest przyrządzana z mąki kukurydzianej mamałyga (stąd też jej nazwa: słońce na talerzu). Mamałygę podaje się o każdej porze dnia (często na śniadanie), można ją zapiec z serem lub z dodatkiem masła i śmietany. To danie nie każdemu jednak przypadnie do gustu, niektórym może bowiem przypominać kleik z czasów dzieciństwa.

Na obiad - koniecznie ciorba, czyli rodzaj kwaśnicy przygotowanej z dodatkiem warzyw i mięs, albo sarma - malutkie i owinięte w liście kapusty gołąbki, podawane z gęstą śmietaną. Do farszu używa się najczęściej wieprzowiny, choć w niektórych regionach można spotkać także gołąbki rybne. Równie pyszne są mici  kiełbaski z mielonej baraniny i wołowiny, upieczone na grillu. Nie sposób też odmówić sobie owczych serów, przygotowywanych w chatach na górskich stokach, w warunkach, które przyprawiłyby o zawrót głowy każdego pracownika sanepidu, drożdżowych bułeczek z marmoladą, grzybów w cieście czy domowych nalewek, bardzo często z czereśni.

Te ostatnie są niezwykle smakowite, ale jeśli chodzi o alkohole, w Rumunii przede wszystkim trzeba spróbować palinki - tradycyjnej wódki owocowej wyrabianej ze śliwek, z gruszek, jabłek czy czereśni. Na ogół ma ok. 40 proc. alkoholu, choć niekiedy dochodzi nawet do 70 proc. Można ją kupić w wielu miejscach  najłatwiej u sprzedawców gdzieś przy głównych drogach. No i nie kosztuje dużo  za butelkę zapłacimy 25 -30 zł. Jej smak (i działanie) długo będzie nam przypominało podróż do Rumunii.

Więcej o:
Komentarze (12)
Wakacje z dreszczykiem. Rumunia - jak dojechać, co zwiedzić i zjeść w kraju Włada Palownika
Zaloguj się
  • jareal

    Oceniono 15 razy 13

    Noclegi ciągle pozostawiają wiele do życzenia ? Ktoś, kto napisał te słowa albo nie był we współczesnej Rumunii, albo w ramach oszczędności nocował po rowach przydrożnych. Od czterech lat jeżdżę turystycznie z przyjaciółmi do Rumunii. Zarówno w kwaterach prywatnych, jak i w hotelach warunki są znakomite, czysto, wygodnie i tanio. Wszędzie Wi-Fi, nawet w szeklerskiej wsi Rimetea działa otwarta sieć Wi-fi. Drogi, zwłaszcza te główne mają znakomite a ludzie rzeczywiście mili i uśmiechnięci. Polecam wyjazd do Rumunii tym Polakom, którym Rumun kojarzy się z Cyganem.

  • znajkraj

    Oceniono 13 razy 11

    Zapraszamy do naszej relacji z rowerowej podróży po północnych regionach Rumunii - Marmaroszu i Bukowinie. Ludzie, natura, architektura, jedzenie i oczywiście Polacy na Bukowinie - byliśmy pod wielkim wrażeniem wszystkiego. Więcej na naszych stronach - pozdrawiamy!

    www.znajkraj.pl/rumunia-na-rowerze-maramuresz-i-bukowina

  • anmala

    Oceniono 12 razy 8

    Wakacje z dreszczykiem to były dla mnie w Lublinie.... w Rumunii największy dreszczyk - poszukiwanie warzyw i owoców. Poza tym nie demonizujmy tego kraju.

  • caramba68

    Oceniono 6 razy 6

    W Rumunii jest wszystko : przejazd przez Bukareszt - ekstremalny, w górach piękne szerokie drogi, biedne wioski cygańskie i ładne miasteczka. Osiołki i super wypasione bryki. Przejeżdżaliśmy czterokrotnie, z noclegami w różnych miejscach. Nic złego nas tam nie spotkało.

  • hiszpanskainkwizycja

    Oceniono 4 razy 4

    "Góry Rodziańskie" - co za anal fabeta - nawet nie można poprawnie z internetów tej nazwy przekleić?

  • mlynek_999

    Oceniono 9 razy 1

    Osobiście nie mam najlepszych wspomnień z podróży po Rumunii. Policjanci wymuszający łapówki, fatalne drogi bez oznaczeń, styl jazdy Rumunów przy którym Polacy są drogowymi dżentelmenami... Najlepsza anegdota z mojej wyprawy do Rumunii to kobieta, mówiąca płynnie po angielsku, która na odpowiedź, że jesteśmy z Polski zapytała, czy to jest miasto w Czechach i że nigdy nie słyszała o takim kraju, ale tak jej się właśnie ta nazwa kojarzy...

  • majgier

    Oceniono 2 razy 0

    "zjść"??

  • mlynek_999

    Oceniono 8 razy -2

    Osobiście nie mam najlepszych wspomnień z podróży po Rumunii. Policjanci wymuszający łapówki, fatalne drogi bez oznaczeń, styl jazdy Rumunów przy którym Polacy są drogowymi dżentelmenami... Najlepsza anegdota z mojej wyprawy do Rumunii to kobieta, mówiąca płynnie po angielsku, która na odpowiedź, że jesteśmy z Polski zapytała, czy to jest miasto w Czechach i że nigdy nie słyszała o takim kraju, ale tak jej się właśnie ta nazwa kojarzy...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX