Zamki jesienią. Piękne i z tajemnicami - europejskie zamki, w których straszy

Wiara w duchy dla wielu z Was jest pewnie przejawem dziecinady, przecież kto rozsądny wierzy w legendy? Jednak niektóre zamki i pałace na tyle mocno nimi obrosły, że trudno nie dać wiary niejednej przekonującej opowieści przewodnika o upiorach. Poza tym słuchanie ich przynosi ulgę podczas zwiedzania całych "hektarów" nudnych zamkowych komnat, szczególnie, jeżeli odwiedzamy zamek, bo trzeba: bo jest w planie wycieczki albo wypada w nim być. Z duchami może być po prostu ciekawiej. A gdzie jest najciekawiej?
Rumunia: Zamek w Branie / shutterstock Rumunia: Zamek w Branie / shutterstock Rumunia: Zamek w Branie / shutterstock

Rumunia: Zamek w Branie

Rumunia: Zamek w Branie

Zamek w Branie prawdopodobnie nigdy nie był siedzibą prawdziwego Drakuli, ale właśnie tutaj czytelnicy umiejscowili akcję kultowej powieści Abrahama Stokera, który unieśmiertelnił Włada Palownika, wołoskiego hospodara zwanego też Drakulą. Do końca nie wiadomo nawet, czy to jego legendą zainspirował się Stoker, jednak historia Palownika zawiera mnóstwo krwawych wątków, które mogłyby o tym świadczyć. Tytułowy Drakula jest wampirem, z kolei ten, który istniał naprawdę zasłynął z okrutnych praktyk, jakie stosował wobec nieprzyjaciół. Ulubioną było nabijanie ich na pale, stąd wzięła się plotka, że w środku tułają się duchy rozdartych na połowy nieszczęśników. Historyczne związki Palownika z samym Branem są niejasne, podobno przebywał tutaj parę dni jako więzień, ale Drakula, kimkolwiek nie byłby jego pierwowzór, stał się symbolem i miejscowości, i całej Transylwanii. Dlatego u podnóża zamku regularnie rozstawiają się mali sprzedawcy pamiątek z jego podobizną.

Zamek w Branie pochodzi z XIII wieku, wielokrotnie przechodził z rąk do rąk mianowanych przez króla hospodarów wołoskich aż wreszcie trafił do królowej Rumunii Marii Koburg, a potem państwa. W 2006 roku został zwrócony Dominikowi Habsburgowi, ten wystawił go na sprzedaż. W środku mieści się muzeum, od 1 października do 30 kwietnia czynne od poniedziałku do niedzieli w godzinach 9.00-17.00 (w poniedziałek: 12-17.00). Zamek stoi na wapiennej skale, niecałe 200 kilometrów na północ od Bukaresztu.

Niemcy: Zamek rodu von Eltz / fot. Chris Friese / Flickr.com CC BY Niemcy: Zamek rodu von Eltz / fot. Chris Friese / Flickr.com CC BY Niemcy: Zamek rodu von Eltz / fot. Chris Friese / Flickr.com CC BY

Niemcy: Zamek rodu von Eltz

Niemcy: Zamek rodu von Eltz

Najeżona wieżami rezydencja niemieckiego rodu von Eltz w Nadrenii wygląda jak zamczysko wyciągnięte z bajek Disneya. Mimo średniowiecznego rodowodu zachowała się do naszych czasów w prawie nienaruszonym stanie. Pewnie nie bez znaczenia jest fakt, że od początku opiekują się nią przedstawiciele jednej dynastii (zresztą mieszkają w niej do dziś), którzy zadbali o to, aby nigdy nie została zdobyta. Zamek stoi na samotnym wzgórzu, około 70 metrów ponad korytem rzeki, które je okala, i częściowo jest udostępniony turystom od 24 marca do 3 listopada (9.30-17.30). W środku za 8 euro można zobaczyć m.in. skarbiec rodziny, ale dla wielu osób dużo bardziej atrakcyjną wydaje się druga część zwiedzania obejmująca komnaty, których w sumie jest tutaj ponad sto. Krążą plotki, że w jednej z sypialni mieszka duch księżniczki Agnes, która zginęła w niejasnych okolicznościach, broniąc zamku (i swojego honoru) przed zalotnikami. Wiemy o niej mało, ale bez wątpienia jest postacią autentyczną - wiszące w pomieszczeniu napierśnik i topór są jedynymi namacalnymi pamiątkami, które po niej pozostały.

Niemcy: Zamek rodu von Eltz / fot. Jeager-Meister / Flickr.com CC BY Niemcy: Zamek rodu von Eltz / fot. Jeager-Meister / Flickr.com CC BY

Słowenia: Zamek Predjama/ shutterstock Słowenia: Zamek Predjama/ shutterstock Słowenia: Zamek Predjama/ shutterstock

Słowenia: Zamek Predjama

Słowenia: Zamek Predjama

Średniowieczni budowniczowie zamku Predjama doskonale wykorzystali naturalne walory miejsca, gdzie powstał: stworzyli zamek-jaskinię, a w zasadzie rozbudowali istniejącą tutaj gigantyczną jamę. Podziemia zamku ciągną się korytarzami jaskini, które tworzą pięciopoziomowy system. W chwili zagrożenia chowali się w nich okoliczni mieszkańcy, mieściły się tu także lochy i sale tortur. Właśnie tutaj toczy się akcja związanych z Predjamą legend. Zamek rzekomo prześladują duchy więzionych i torturowanych pod ziemią skazańców. Krąży plotka, że po jednym z korytarzy błąka się duch jego właściciela, barona Erazma Luegera, słoweńskiego odpowiednika Janosika, który zginął podczas austriackiego oblężenia. Budowla znajduje się 10 kilometrów od Jaskini Postojnej na obszarze Słoweńskiego Krasu. Jest czynna cały rok, w październiku od 10.00 do 18.00, w listopadzie i grudniu w godzinach: 10.00-16.00. Sezon na zwiedzanie jaskini pod zamkiem, którą została udostępniona turystom na długości około kilometra, kończy się we wrześniu (1.05-30.09). Przez internet można kupić bilet wstępu do dwóch obiektów: Jaskini Postojnej i Zamku Predjama za 27, 90 euro, 22,30 euro (studenci) i 16,70 euro (dzieci).

Szkocja: Zamek Culzean / shutterstock Szkocja: Zamek Culzean / shutterstock Szkocja: Zamek Culzean / shutterstock

Szkocja: Zamek Culzean

Szkocja: Zamek Culzean

Krąży plotka, że Zamek Culzaen w hrabstwie Ayrshire, regularnie nawiedza aż siedem nocnych zjaw, które za życia były z nim bardzo mocno związane. Są wśród nich mała dziewczynka (dawna służąca), duch zamordowanej w tzw. Zielonym Pokoju księżniczki, która do tej pory stale przestawia meble w rezydencji, oraz nucący smętne pieśni w podziemiach zamku dudziarz, przodek należący do rodu właścicieli. Posiadłość w obecnym kształcie pochodzi z drugiej połowy XVI wieku, kiedy przejął i rozbudował ją Thomas Kennedy, wcześniej w jej miejscu stała wieża rycerska. Sławę zapewniła jej przede wszystkim nietypowa lokalizacja na szczycie morskiego klifu, a także doskonale zachowane zabytkowe wnętrza. Monumentalna i ograniczona z jednej strony bajecznymi ogrodami budowla doskonale łagodzi surowy krajobraz południowo-zachodniego wybrzeża Szkocji. Jest czynna od 1 kwietnia do końca października, natomiast park można oglądać przez cały rok codziennie do zmierzchu. Bilet wstępu kosztuje 12 funtów.

Austria: Zamek Moosham / shutterstock Austria: Zamek Moosham / shutterstock Austria: Zamek Moosham / shutterstock

Austria: Zamek Moosham

Austria: Zamek Moosham

Zwiedzanie Zamku Moosham w Salzburgu będzie nie lada gratką dla wielbicieli legend o czarownicach. Procesy kobiet posądzonych o czary odbywały się tutaj na przełomie XVII i XVIII stulecia, kiedy pałac pełnił funkcje siedziby sądu. W tutejszym muzeum można zobaczyć m.in. sale, gdzie torturowano domniemane czarownice, oraz zapiski dokumentujące przebieg rozpraw sądowych. W związku z tym rezydencja zyskała sobie miano Zamku Czarownic, choć łączono z nią jeszcze historie na temat wilkołaków. Podobno w XVIII wieku u jej murów walały się ciała zagryzionych przez nie zwierząt. Moosham wielokrotnie był tematem programów o pogromcach duchów i zapracował sobie na opinię najbardziej nawiedzonej rezydencji w Austrii, co usilnie potwierdzają niektórzy turyści. Dziś ma prywatnego właściciela, ale częściowo jest udostępniony do zwiedzania. Do 30 listopada muzeum działa codziennie od 11.00 do 14.00, do 15 grudnia jest zamknięte, potem wznawia swoją działalność w w takich samych godzinach. Wstęp kosztuje 10 euro, dla dzieci - 5 euro.

Dania: Zamek Dragsholm / CC Wikimedia fot. Niels Elgaard Larsen Dania: Zamek Dragsholm / CC Wikimedia fot. Niels Elgaard Larsen Dania: Zamek Dragsholm / CC Wikimedia fot. Niels Elgaard Larsen

Dania: Zamek Dragsholm

Dania: Zamek Dragsholm

Postacią, która w historii trzynastowiecznego Dragsholm otworzyła mroczny okres był James Hepburn, hrabia i trzeci mąż Marii Stuart. Spędził tu ostatnie lata życia jako więzień skazany za zabójstwo męża królowej, którą następnie poślubił. Podobno pod koniec swojej odsiadki popadł w obłęd, a kiedy zmarł, został pochowany w krypcie pobliskiego kościoła. Odkąd opinię publiczną zaczęły paraliżować plotki na temat jeźdźca, który regularnie nawiedza posiadłość, Duńczycy uwierzyli, że jest nim zbłąkany duch Hepburna. Tym samym hrabia stał się głównym bohaterem legend związanych z zamkiem, który zyskał status najstraszniejszego miejsca w Danii. Oprócz Hepburna mają błąkać się po nim jeszcze dwa inne duchy, tym razem kobiet: White i Grey Lady. White Lady była młodą dziewczyną, która rzekomo zakochała się w pracującym na zamku chłopcu z niższych sfer. Kiedy o romansie dowiedział się jej ojciec, zamknął dziewczynę w jej własnym pokoju, od tamtej pory nie widziano jej żywej. Podobno w trakcie prac konserwatorskich na początku XX stulecia jej odziane w białą koszulę szczątki przypadkowo odkryli w jednej z wnęk w ścianie robotnicy. Zamek Dragsholm, który kiedyś pełnił funkcje m.in. elitarnego więzienia, dziś całkowicie odrestaurowany służy za hotel.

Francja: Zamek w Brissac / shutterstock Francja: Zamek w Brissac / shutterstock Francja: Zamek w Brissac / shutterstock

Francja: Zamek w Brissac

Francja: Zamek w Brissac

W tym dostojnym, stylowym zamku, jednym z piękniejszych nad Loarą, jest coś niepokojącego. Pewnie dlatego, że budowle tego typu chyba najczęściej pojawiają się w horrorach, gdzie pełnią funkcje nawiedzonych szpitali albo szkół. Historia tej budowli nie ma z tymi skojarzeniami nic wspólnego, ale jedno się zgadza: zamek, jak wierzą co niektórzy, jest bez wątpienia nawiedzony. Tym razem nie chodzi tu ani o zjawy, ani o potwory, lecz o... miłość i to w dodatku nieśmiertelną. Miłosna historia zamku zawiera także krwawy wątek i to właśnie on stał się podstawą do snucia ponurych legend na jego temat. Plotka głosi, że w murach pałacu właściciel zamordował swoją niewierną żonę. Nie mógł znieść po pierwsze zdrady, po drugie faktu, że kobieta nigdy nie kryła się ze swoim romansem, nawet nocą, uprawiając seks tuż obok sypialni męża. Kochankowie zginęli w swoich objęciach, ale od śmierci ich obecność w Brissac stała się jeszcze bardziej uciążliwa. Podobno miłosne jęki, które później nocami nie dawały mieszkańcom zamku spać (w końcu trafił na sprzedaż), do tej pory słyszą odwiedzający go turyści. Posiadłość ma prywatnego właściciela, ale jest częściowo udostępniona do zwiedzania.

Anglia: Raynham Hall w Norfolk / Nigel Jones Wikimedia CC Anglia: Raynham Hall w Norfolk / Nigel Jones Wikimedia CC Anglia: Raynham Hall w Norfolk / Nigel Jones Wikimedia CC

Anglia: Raynham Hall w Norfolk

Anglia: Raynham Hall w Norfolk

Kiedy Captain Provand w 1936 roku opublikował w Country Life zdjęcie mglistej postaci, w Anglii rozgorzała dyskusja na temat wiary w istnienie duchów, którą zaczęło podzielać mnóstwo osób. Nawet eksperci uznali, że fotografia jest autentyczna. Tą białą zjawą, która ukazała się fotografowi na schodach posiadłości Raynham Hall w Norfolk, była podobno Lady Townshend, żona brytyjskiego polityka Charlesa Townshenda. Kiedy Townshend odkrył jej romans z Lordem Whartonem, zamknął ją w murach dworku, gdzie pozostała aż do swojej śmierci w 1726 roku. Nie opuściła go ani razu, choćby na chwilę, żeby zobaczyć swoje dzieci. Niektórzy wierzą, że mieszka w nim do tej pory, a zjawę podobno widział sam król Jerzy IV. Po raz pierwszy miała ukazać się jednemu z gości podczas świątecznego spotkania, które zorganizował Townshend w Boże Narodzenie 1835 roku. Odkąd Provand utrwalił ją na zdjęciu, które obiegło niemal całą Europę, wieści na temat objawień ducha zaczęły pojawiać się dużo rzadziej niż wcześniej. Posiadłość do tej pory znajduje się w rękach rodu Townshend, swego czasu była jednym z najpiękniejszych dworów w całej Anglii. Położona jest w miejscowości Fakenham ok. 150 kilometrów na południe od Londynu.

Leap Castle / Wikimedia fot. D. Brands Leap Castle / Wikimedia fot. D. Brands Leap Castle / Wikimedia fot. D. Brands

Irlandia: Leap Castle

Irlandia: Leap Castle

Położony w środkowej Irlandii Leap Castle ma status najbardziej nawiedzonego zamku w Irlandii. Odkąd w XVI wieku doszło w nim do bratobójczej walki, miejsce zbrodni zwane później Krwawą Kaplicą rzekomo zaczęły nawiedzać zjawy. Nie są to jednak duchy braci, lecz postaci, które są utożsamiane z żywiołami (z angielskiego nazywa się je elemental). Dlatego ponoć przebywającym nocą w Leap Castle najbardziej przeszkadza szelest wiatru przypominający szept. Zjawy mają przybierać kształty zwierząt, ale zamiast pyska posiadają ludzkie twarze, wydają też okropny zapach. Razem z nimi w środku błąkają się duchy skazańców, których do wyłożonych kolcami lochów zsyłali jego siedemnastowieczni właściciele. Tyle na temat miejskich legend, którymi na dobre obrósł zamek. Leap Castle mieści się niedaleko miasta Roscrea, ok. 120 kilometrów od Dublina. Jest łatwy do odnalezienia, bo znajduje się niedaleko głównej drogi, ale powszechnie nie jest udostępniony do zwiedzania. Żeby zobaczyć rezydencję w środku, trzeba umówić spotkanie z Seanem Ryanem, który od 1991 roku jest jej właścicielem i mieszkańcem.

Anglia: Zamek Chillingham / shutterstock Anglia: Zamek Chillingham / shutterstock Anglia: Zamek Chillingham / shutterstock

Anglia: Zamek Chillingham

Anglia: Zamek Chillingham

W podziemiach Chillingham, gdzie mieściły się sale tortur, tylko w ciągu trzech lat pracy kata Johna Savage'a zginęło 7,5 tysiąca osób. Wreszcie i on sam zawisł na drzewie w ogrodach rezydencji, a kiedy konał, ludzie odrąbywali fragmenty jego ciała "na pamiątkę". Między innymi za sprawą tej legendy Chillingham budzi grozę wśród mieszkańców całej Wielkiej Brytanii, a ponieważ dziś pełni funkcję hotelu, na dłużej odwiedzają go tylko łowcy przygód lub osoby, które absolutnie nie wierzą w obiegowe plotki na temat przeklętego zamku. A niestworzonych opowieści na jego temat jest dużo więcej i dużo więcej w nich duchów. Podobno regularnie nawiedzają go zjawy przypominające kata, Błękitnego Chłopca i dawnej żony właściciela Chillingham, Lady Mary Berkeley. Krew w żyłach mrożą legendy o chłopcu w niebieskiej poświacie, który nocami błąka się po rezydencji i wydaje przeraźliwe odgłosy. Towarzyszą mu Lady Berkeley, którą w Chillingham uwięził niewierny mąż, kiedy porzucił ją dla młodszej siostry, oraz duch otrutej kobiety rzekomo dopraszający się o szklankę zimnej wody. Przypominająca Berkeley zjawa nigdy nie była widziana, jednak odwiedzający zamek turyści skarżyli się na niepokojący szelest sukni i nagle ogarniający ich przeraźliwy chłód. Lady Berkeley ponoć nadal przeszukuje zamek, wołając swego męża.

Wstęp do tej mrocznej posiadłości kosztuje 9 euro, od października do kwietnia, kiedy jest zamknięta dla indywidualnych turystów, można umówić grupowe spotkanie z przewodnikiem.