10 oryginalnych sposobów dbania o urodę na świecie

Chcesz być piękna? Cierp. Ta zasada sprawdza się doskonale w przypadku wielu kultur świata. Smarowanie ochrą, nakładanie na szyję metalowych obręczy czy bolesny tatuaż bliznowy to jedne z bardziej ekstremalnych egzotycznych metod dbania o urodę. Są też jednak sposoby mniej drastyczne, po niektóre z nich można sięgnąć już w Polsce.
Kobieta z plemienia Himba w Namibii / shutterstock Kobieta z plemienia Himba w Namibii / shutterstock Kobieta z plemienia Himba w Namibii / shutterstock

Ochra (Plemię Himba w Namibii)

Ochra (Plemię Himba w Namibii)

Kobiety z plemienia Himba w Namibii słyną z urody oraz pięknej, gładkiej i jędrnej skóry, którą udaje im się zachować przez długie lata, mimo silnego słońca i ciężkiej pracy. Dzieje się to za sprawą otjize - mieszaniny ochry, tłuszczu z mleka krowiego, popiołu oraz aromatycznych wyciągów roślinnych. Ten specyfik, którego użycie nadaje kobietom Himba specyficznego wyglądu i kolorytu, zapewnia ochronę przed owadami i palącym słońcem oraz pomaga zatrzymać w skórze wodę i zapobiec jej starzeniu. Misterne fryzury kobiet i dziewcząt z plemienia Himba również mają barwę ceglasto-czerwoną. Maź o cudownych właściwościach pokrywa też bogatą biżuterię oraz stroje namibijskich piękności, gdyż podobno ma też działanie konserwujące. Mimo że kobiety Himba przez cały czas od stóp po czubek głowy pokryte są glinką, wyglądają nieodmiennie pięknie i młodo.

Kobieta z plemienia Padaung - Chiang Mai, Tajlandia / shutterstock Kobieta z plemienia Padaung - Chiang Mai, Tajlandia / shutterstock Kobieta z plemienia Padaung - Chiang Mai, Tajlandia / shutterstock

Metalowe obręcze na szyjach (Birma i Tajlandia)

Metalowe obręcze na szyjach (Birma i Tajlandia)

Zamieszkujące północną Tajlandię oraz Birmę plemię Padaung słynne jest z długoszyich kobiet. Efekt ten osiągany jest dzięki metalowym obręczom, których masa dochodzi nawet do 5 kilogramów. Kobiety z nieproporcjonalnie długimi szyjami i zmienionymi przez noszony na barkach ciężar proporcjami ciała uchodzą tam za piękności, do tego stanowią źródło zysku, gdyż przyciągają turystów. Podobno początki tego obyczaju nie wiążą się jednak z urodą, a z bezpieczeństwem - metalowe obręcze na szyjach miały chronić kobiety na wypadek ataków tygrysa.

Starsza kobieta z plemienia Padaung - Myinkaba, Birma / shutterstockStarsza kobieta z plemienia Padaung - Myinkaba, Birma / shutterstock

Obręcze zaczyna nakładać się już w dzieciństwie. Najpierw na szyję trafia jedna obręcz, co roku dokładane są kolejne. Z czasem tułów ulega deformacjom, kości obojczyka i żeber obniżają się, przez co szyja wydaje się dłuższa. Kobieta zakuta w metalowe obręcze skazana jest na nie w zasadzie do końca życia. Obręcze wprawdzie można zdjąć, ale grozi to skręceniem karku.

Kobieta okładająca twarz błotem z Morza Martwego - Morze Martwe, Izrael / shutterstock Kobieta okładająca twarz błotem z Morza Martwego - Morze Martwe, Izrael / shutterstock Kobieta okładająca twarz błotem z Morza Martwego - Morze Martwe, Izrael / shutterstock

Błoto (Morze Martwe)

Błoto (Morze Martwe)

Morze Martwe słynie z cudownych właściwości. Woda jest wyjątkowo zasobna w minerały - jest w niej 15 razy więcej magnezu i 10 razy więcej jodu niż w innych morzach. Nie tylko kąpiel w Morzu Martwym sprzyja urodzie. Bogate w mikroelementy błoto z Morza Martwego wykorzystywane jest do produkcji kosmetyków. W dwóch krajach położonych nad tym akwenem: w Jordanii oraz Izraelu, można bezpośrednio korzystać z jego dobroczynnych właściwości. Niemal wszyscy plażowicze, bez względu na kolor skóry, smarują się brunatnym mułem i spacerują w oczekiwaniu, aż błoto wyschnie. Po spłukaniu - oczywiście w wodzie morskiej - skóra jest jędrna i gładka.

W Jordanii turyści z Europy najczęściej korzystają z plaż płatnych, gdzie panie mogą bez obaw rozebrać się do bikini - w tym muzułmańskim kraju na plażach publicznych jest to niemile widziane. Na płatnych plażach za błoto trzeba dodatkowo zapłacić, gdyż dno morskie jest tu piaszczyste. Panowie pełniący funkcje kosmetyczek przynoszą błoto w wiadrach, po czym narzędziem podobnym do szpachelki smarują wszystkich chętnych. W Izraelu błoto jest darmowe, najlepiej wydobyć je z dna. Ten cudowny specyfik nakłada się tu na ciało we własnym zakresie.

Morze Martwe / shutterstockMorze Martwe / shutterstock

Fish pedicure / shutterstock Fish pedicure / shutterstock Fish pedicure / shutterstock

Fish pedicure (Azja Południowo-Wschodnia)

Fish pedicure (Azja Południowo-Wschodnia)

Fish pedicure, czyli rybi pedikiur, trafił już do europejskich salonów kosmetycznych, ale i tak szczyt popularności przeżywa w państwach Azji Południowo-Wschodniej. W Tajlandii (i nie tylko) nawet na ulicach można znaleźć pojemniki z wodą z małymi rybkami, w której to wodzie panie trzymają nogi. Rybki garra rufa pomagają usuwać martwy naskórek, a przy tym wydzielają enzym, który pomaga w zwalczaniu niektórych chorób skóry.

Sam zabieg trwa około pół godziny i jest dość rozśmieszający - rybki skubiące stopy mogą łaskotać. Fish pedicure relaksuje, działa podobnie do łagodnego peelingu. W podróży sprawdza się szczególnie po długich wycieczkach pieszych.

Przed zabiegiem stopy są myte, ale warto zachować ostrożność przed skorzystaniem z usługi na ulicy - nie wiadomo, czy wcześniej ktoś inny nie korzystał w tej samej wody oraz w jakich warunkach przechowywane są rybki. Jeśli nie są spełnione odpowiednie wymagania sanitarne, wówczas istnieje ryzyko przeniesienia infekcji. O ile w polskich zakładach kosmetycznych można liczyć na przestrzeganie higieny, to na tajskim czy malezyjskim wybrzeżu może być z tym różnie. Na wszelki wypadek lepiej nie poddawać się zabiegowi, jeśli ma się na stopach ranki czy uszkodzenia skóry.

Kobieta z Południowego Sudanu / flickr.com / babasteve Kobieta z Południowego Sudanu / flickr.com / babasteve Kobieta z Południowego Sudanu / flickr.com / babasteve

Skaryfikacja (Południowy Sudan)

Skaryfikacja (Południowy Sudan)

Skaryfikacja, zwana inaczej tatuażem bliznowym, to sztuka zdobienia ciała poprzez nacinanie, zadrapywanie lub wypalanie skóry. Popularna jest wśród wielu plemion afrykańskich, między innymi w Południowym Sudanie. Skaryfikacja wykonywana jest na różnych częściach ciała, najczęściej na plecach i brzuchu, ale czasem też na twarzy - przy pomocy nacięć tworzy się skomplikowane wzory, a im blizna bardziej wypukła, tym lepiej. Zabieg jest bardzo bolesny, a efekt kontrowersyjny, jednak kobiety w wielu afrykańskich plemionach poddają mu się chętnie, gdyż pomaga im zdobyć męża. Idealna żona to kobieta nie tylko piękna, ale także dzielna i odporna na ból, a skaryfikacja świadczy o posiadaniu wszystkich tych cech.

Zabieg trudno jest wykonać za jednym podejściem, nierzadko bolesne rany zadaje się ciału nawet przez kilka tygodni, a jakby bólu było mało, świeże rany podrażnia się przy pomocy substancji, które opóźniają gojenie. Dzięki temu blizny stają się bardziej widoczne.

Kobieta z plemienia Mursi - dolina Omo, Etiopia / shutterstock Kobieta z plemienia Mursi - dolina Omo, Etiopia / shutterstock Kobieta z plemienia Mursi - dolina Omo, Etiopia / shutterstock

Krążki w ustach (Etiopia)

Krążki w ustach (Etiopia)

Gliniane krążki umieszczone w dolnej wardze i przybierające niekiedy rozmiar sporych talerzy, to atrybut urody kobiet z plemienia Mursi w etiopskiej dolinie Omo. Im większy rozmiar krążka, tym kobieta uchodzi za piękniejszą. Zabieg jest bolesny i skomplikowany, ale czego nie robi się dla urody. Początkowy etap zabiegu wykonuje się u nastolatek. W pierwszej kolejności wybija się dziewczynie dwa dolne zęby, robi otwór pod wargą i wkłada tam patyk, początkowo cienki, a z czasem coraz grubszy, przez co warga się rozciąga. Kiedy warga ma już odpowiedni rozmiar, wkłada się mały krążek, który z czasem zmienia się na większy i wymiany kontynuuje aż do osiągnięcia pożądanego rozmiaru krążka, czyli rozciągnięcia wargi do granic możliwości, co trwa nawet kilka lat. Rekordowe krążki osiągają średnicę nawet 25 centymetrów.

Dziś gliniane krążki w ustach kobiet Mursi to nie tylko oznaka urody, ale też źródło zarobku. Turyści przybywają tu tłumnie, żeby zobaczyć niezwykłe ozdoby, przez co bolesny obyczaj jest nadal kultywowany.

Młoda Pigmejka / flickr.com / hdptcar Młoda Pigmejka / flickr.com / hdptcar Młoda Pigmejka / flickr.com / hdptcar

Piłowanie zębów (Republika Środkowej Afryki)

Piłowanie zębów (Republika Środkowej Afryki)

Pigmeje, żyjący między innymi w Republice Środkowej Afryki, kultywują obyczaj piłowania zębów w trójkąty, który sprawia, że człowiek uchodzi za atrakcyjnego. Pigmejka, która chce być piękna, musi być wytrzymała na ból, gdyż piłowanie zębów do przyjemnych nie należy, podobnie jak nacinanie górnej wargi, co ma odsłonić dziąsła. Jakby tego było mało, spiłowane zęby są słabsze i częściej przysparzają dolegliwości, do tego bolą, a sam zabieg może doprowadzić nawet do zakażenia i śmierci. Bolesnemu rytuałowi poddawane są już dzieci, co ma zapewnić im w przyszłości powodzenie u płci przeciwnej.

Depilacja pastą cukrową / shutterstock Depilacja pastą cukrową / shutterstock Depilacja pastą cukrową / shutterstock

Depilacja cukrowa (Bliski Wschód)

Depilacja cukrowa (Bliski Wschód)

Cukrowa depilacja staje się w Polsce coraz częstsza, ale ciągle daleko jej do popularności, jaką ma na Bliskim Wschodzie, skąd się wywodzi. Bliskowschodnie kobiety musiały mieć gładkie ciała na długo przed wymyśleniem depilatora i ponoć już w haremach stosowały pastę cukrową, zwaną halaweh, do pozbywania się zbędnego owłosienia.

Taka pasta składa się z cukru albo miodu, soku z cytryny i wody. Depilacja przy jej pomocy jest mniej bolesna od depilacji woskiem, poza tym dzięki naturalnym składnikom pasta nie wywołuje uczuleń. Skutki depilacji utrzymują się kilka tygodni. Depilację cukrową można stosować zarówno na ciepło, jak i na zimno, ten ostatni sposób najczęściej praktykowany jest na Bliskim Wschodzie.

Na Bliskim Wschodzie tradycja sporządzania pasty przechodzi z pokolenia na pokolenie, u nas można kupić gotową pastę albo zrobić ją, korzystając z receptury znalezionej w internecie, a sam zabieg przeprowadzić samodzielnie w domu, choć znacznie wygodniej jest zrobić to u kosmetyczki.

Mauretania / shutterstock Mauretania / shutterstock Mauretania / shutterstock

Tuczenie (Mauretania)

Tuczenie (Mauretania)

Piękna kobieta to gruba kobieta. Tak myśli wielu mężczyzn w Mauretanii, a tamtejsze kobiety, chcąc sprostać ich wymaganiom, robią wszystko, by osiągnąć pożądaną otyłość. Mimo że prowadzi to często do chorób związanych z nadwagą oraz niezdrowym odżywianiem, fatalnego obyczaju tuczenia młodych kobiet w Mauretanii nie daje się wykorzenić. Kiedyś dziewczynki od wczesnego dzieciństwa specjalnie tuczono, zmuszając je do zjadania gargantuicznych ilości kuskusu, ryżu i tłustego mleka, a zajmowały się tym profesjonalistki, które czuwały, by dziewczynka wmusiła w siebie odpowiednią liczbę kalorii. Dziś metodyczne tuczenie kobiet jest zabronione, ale nadal puszyste panie uchodzą za piękności, więc kobiety same starają się sprostać ideałowi urody i poddają się barbarzyńskim praktykom. Chcąca utyć nastolatka musi zjeść kilkanaście tysięcy kalorii dziennie, czyli kilkakrotnie więcej, niż wynosi norma.

Depilacja nitką (Kambodża)

Depilacja nitką (Kambodża)

U nas jest laser, wosk, depilator, krem albo maszynka. W Azji Południowo-Wschodniej są inne sposoby usuwania zbędnego owłosienia. Po kambodżańskich plażach chodzą panie, które wypatrują pojedynczych włosków na nogach i twarzach turystek, by zaoferować im depilację przy pomocy nitki. W przeszłości do tego zabiegu używano nici jedwabnej, dziś jest to zwykła nitka bawełniana. Zabieg uchodzi za mniej bolesny niż depilacja woskiem czy pęsetę.

Ręce kambodżańskich plażowych kosmetyczek pracują bardzo szybko, błyskawicznie łapią pojedyncze włoski w pętelki i zwężając pętelkę usuwają je. Metoda trafiła już do europejskich salonów kosmetycznych, ale popularność zyskuje jedynie przy regulowaniu brwi i usuwaniu zbędnych włosków z twarzy. Kobiety w Azji Południowo-Wschodniej potrafią w ten sposób wydepilować nogi. Na zabieg decyduje się sporo turystek, mimo że na plaży nie można liczyć na użycie płynu dezynfekującego, a panie, które przeprowadzają depilację, nie są dyplomowanymi kosmetyczkami. Nieznane jednak kusi, zwłaszcza że przy okazji można podpatrzeć, jak się to robi. Warto jednak dopilnować, żeby nitka użyta do depilacji była jednorazowa.