Filmowa Warszawa. Stolica w kadrze

Pałac Kultury i Nauki od ponad pięćdziesięciu lat dominuje nad panoramą Warszawy. Dar Stalina dla mieszkańców stolicy do dziś budzi skrajne uczucia, nie można jednak odmówić mu stałego miejsca w historii polskiej kinematografii. A jakie inne miejsca w Warszawie zawdzięczają sławę X Muzie?
Warszawa Warszawa Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Warszawa - Pałac Kultury i Nauki

Warszawa - Pałac Kultury i Nauki. Filmowe życie i filmowa śmierć pierwszego polskiego wysokościowca

Najwyższy budynek stolicy chyba zawsze będzie "wchodził w kadr" kręconych w Warszawie filmów, w jego wnętrzach rozegrało się też wiele pamiętnych scen. Ale tylko jedna produkcja zapewniła mu status budynku kultowego. Był nią oczywiście "Miś" Stanisława Barei. To w pałacowej windzie, podróżując między piętrami, leczył astmę minister - narzeczony byłej żony Ryszarda Ochódzkiego. Aby dostać się do niego z kompromitującym Irenę listem (zaczynającym się od słów: "Najdroższa bogini śni mi się co noc twoje piękne ciało"), prezes Ochódzki musiał pokonać 30 pięter na własnych nogach. Dziś z dobrodziejstw osobliwej terapii przeciw astmie korzystają turyści, odwiedzający taras widokowy, znajdujący się właśnie na 30 kondygnacji potężnego budynku.

Ale nie tylko pałacowa winda przeszła do historii polskiej kinematografii. Miejscem akcji wielu filmów jest mieszcząca się w Pałacu, nieistniejąca już restauracja "Kongresowa". To tam strumieniami lała się wódka (oczywiście z obowiązkową zakąską), na scenie występowały striptizerki, a na zagranicznych gości polował tłum prostytutek. Owiany legendą symbol nocnego życia PRL "wystąpił" między innymi w serialach "Alternatywy 4" (to tu erotycznym tańcem zarabiała na mieszkanie panna Ewa) i "07 Zgłoś się", filmach "Brunet wieczorową porą" i "Człowiek z marmuru". Co ciekawe, mimo zainteresowania filmowców, wśród bywalców "Kongresowa" miała opinię lokalu dość siermiężnego, pełnego przypadkowych gości i taniego blichtru, którego symbolem była stojąca na środku sali fontanna.

Warte odnotowania są również próby symbolicznego rozrachunku z Pałacem. Budynek rozpada się w finałowej scenie "Rozmów kontrolowanych" Sylwestra Chęcińskiego, grzebiąc w swoich gruzach całą partyjno-rządową elitę. Nieumyślnym sprawcą katastrofy jest chroniący się w nim przed zomowcami prezes Ochódzki, konstrukcja zapada się po pociągnięciu toaletowej spłuczki. Mniej szczęścia mieli gangsterzy z trzeciego sezonu "Ekstradycji". Ich plan wysadzenia PeKiNu udaremnia w ostatniej chwili grany przez Marka Kondrata komisarz Halski.

discovery

Warszawski dworzec Warszawski dworzec Fot. Stefan Romanik / Agencja Gazeta

Warszawa - Dworzec Centralny

Warszawa - Dworzec Centralny. Upadły symbol propagandy sukcesu

Najsłynniejszy warszawski dworzec, uosobienie ambicji Edwarda Gierka, kamera filmowa uwieczniła już w chwili narodzin. Plac jego budowy jest miejscem akcji "Czterdziestolatka" Jerzego Gruzy, z niezapomnianymi kreacjami Andrzeja Kopiczyńskiego i Romana Kłosowskiego. Co ciekawe, zdjęcia kręcono w autentycznych plenerach, a aktorzy i członkowie ekipy filmowej pracowali wśród prawdziwych robotników, którzy stawiali ten budynek. Rodziło to wiele nieporozumień i zabawnych sytuacji ? zdarzało się, że pracownicy traktowali Kopiczyńskiego jak prawdziwego inżyniera. Pomimo odrobinę satyrycznej wymowy serialu, kamera nie uchwyciła niedoróbek i błędów popełnionych przy konstrukcji dworca, a wynikłych z ?socjalistycznej organizacji pracy". W ich rezultacie wiele elementów budynku przestało działać tuż po uroczystym otwarciu dworca - na przykład słynne, jedne z najdłuższych w Polsce ruchome schody.

Jako jeden z najbardziej charakterystycznych punktów stolicy, Centralny "zagrał" w niezliczonej ilości filmów i seriali. Zazwyczaj, co zrozumiałe, pełnił znaczącą rolę przy zawiązaniu akcji - jako symboliczna brama wiodąca bohaterów do nowego życia. Tak było w przypadku Kasi (Grażyna Błęcka-Kolska), głównej bohaterki komedii "Kogel-mogel" (reż. Roman Załuski, 1988 r.), w którym to filmie Dworzec Centralny pojawia się w pełnej okazałości (i z działającymi schodami). Drogę w odwrotnym kierunku, z Warszawy w bardzo szeroki świat, Centralny otwiera zaś w komedii Janusza i Andrzeja Kondratiuków "Złote runo" z 1996 roku. Właśnie stąd Rysio (Zbigniew Buczkowski), z wartymi 5 milionów dolarów diamentami w żołądku i pod czujnym okiem Stefana (Zbigniew Mazurek), rusza pociągiem na Zachód, by spełnić swoje marzenie o bogactwie oraz życiu w luksusie.

O postępującym upadku jednej z najbardziej reprezentacyjnych budowli Warszawy świadczyć mogą filmy powstałe po 1989 roku. Budynek dworca, a zwłaszcza prowadzące do niego tunele kolejowe są miejscem akcji "Szczura" w reżyserii Jana Łomnickiego. To tam, wśród kloszardów ukrywa się grany przez Jana Englerta Jakub Bronko. W podobnej roli budynek dworca występuje też w "Boisku bezdomnych" (reż. Kasia Adamik, 2008 r.) ? jako dom, ale i miejsce treningów drużyny złożonej ze swoich nielegalnych lokatorów. Czas pokaże, jak odnowiony i gruntownie wyremontowany Dworzec Centralny zaprezentuje się polskim kinie w przyszłości.

Warszawa - Ursynów

Warszawa - Ursynów. Wszystkie odcienie betonu

Ulica Grzegorzewska 3 na warszawskim Ursynowie to adres, który powinien być znany każdemu polskiemu widzowi. To właśnie tu rozgrywa się akcja słynnego serialu "Alternatywy 4". Opowiadanie historii mieszkańców, inwigilowanych i gnębionych przez autorytarnego gospodarza domu, Stanisława Anioła, nie ma chyba sensu ? serial bywa często emitowany na antenie telewizji publicznej i jest znany również młodszemu pokoleniu widzów. Wyreżyserowane przez Stanisława Bareję "Alternatywy 4", które zapewniły Romanowi Wilhelmiemu stałe miejsce w panteonie najwybitniejszych polskich aktorów, przez wielu uważane są za najlepszy polski serial komediowy. Z ich legendą TVP próbowała zmierzyć się w 2002 roku, kręcąc kontynuację pt. "Dylematu 5" - akcja toczyła się w tej samej dzielnicy. Produkcję przerwano jednak po zaledwie trzech odcinkach i druzgocących recenzjach ze strony widzów oraz krytyków filmowych.

Blokowiska Ursynowa - tym razem na poważnie - często pokazywał w swych filmach Krzysztof Kieślowski. Skupisko dziesiątek tysięcy anonimowych mieszkańców było u niego areną ludzkich dramatów, symbolem samotności i egzystencjalnego rozdarcia, które subtelnie przedstawiał w kolejnych częściach "Dekalogu". Zupełnie inaczej, choć w równie gorzki sposób, tych samych ludzi portretuje i te same problemy porusza Marek Koterski. Dla Adama Miauczyńskiego, bohatera "Dnia świra", oznacza to przeprowadzkę z łódzkiego blokowiska w samo centrum warszawskiego betonowego świata - na, nomen-omen, ulicę Polaka.

Najczarniejszy obraz warszawskich osiedli prezentuje jednak zaangażowane społecznie polskie kino przełomu wieków. Przykładem takiego realistycznego, pozbawionego złudzeń spojrzenia na życie mieszkańców blokowisk jest "Cześć, Tereska" Roberta Glińskiego z 2001 roku. Ursynów w obiektywie kamery tego reżysera to świat pełen okrucieństwa i braku nadziei na lepsze jutro. Potwierdzeniem tej smutnej wizji może być los odtwórczyni tytułowej roli, która po zakończeniu zdjęć popadła w konflikt z prawem i dziś przebywa w więzieniu.

Warszawa - Mariensztat

Warszawa - Mariensztat. Plac niesłusznie zapomniany

Na zakończenie miejsce, które powinno być jednym z najważniejszych punktów na filmowej mapie stolicy Polski, ale zostało prawie całkiem zapomniane. Mowa o mariensztackim rynku, gdzie rozgrywa się akcja "Przygody na Mariensztacie", pierwszego kolorowego filmu, jaki powstał w naszym kraju. Obraz z 1953 roku w reżyserii Leonarda Buczkowskiego to lekka komedia muzyczna, niepozbawiona obowiązkowych socrealistycznych akcentów. Dlaczego jej akcja ma miejsce właśnie tam? Mariensztat, całkowicie zburzony po upadku powstania warszawskiego, był jedną z pierwszych dzielnic, którą odbudowano po wojnie. Jego centralny plac szybko stał się miejscem "zabaw ludowych", na które przybywała ludność całej stolicy, głównie robotnic i robotników pracujących przy rekonstrukcji zrujnowanej Starówki. Właśnie jedna z takich potańcówek stała się pretekstem do pokazania na ekranie pary młodych, zakochujących się w sobie proletariuszy - Hanki i Janka. Podobne zabawy organizowano tam do początku lat 60., potem zastąpiły je dansingi w salach balowych, restauracjach i kawiarniach. Dziś kolory znane z taśmy filmowej jakby wyblakły, a po pustym mariensztackim rynku błąkają się tylko nieliczni, zagubieni turyści. Czy miejsce to dostanie jeszcze kiedyś drugą, filmową szansę? Czas pokaże.

Dzięki Discovery Historia nie trzeba wstawać z fotela, by wybrać się w podróż po filmowej Warszawie. W każdy wtorek o godz. 22.00 na nietypowe zwiedzanie stolicy zaprasza znany i lubiany dziennikarz, prezenter telewizyjny oraz znawca kina Andrzej Sołtysik, gospodarz programu "Filmowa Warszawa".

discovery