Magiczna Praga. Pragnienie magii [KONTYNENTY]

Czy "Magiczna Praga" to już tylko frazes, na który agencje turystyczne łowią klientów? A może...?
Praga / fot. Shutterstock Praga / fot. Shutterstock Praga / fot. Shutterstock

Magiczna Praga - frazes?

Jeszcze czterdzieści lat temu zakochany w mieście Kafki i Haška włoski slawista Angelo Maria Ripellino nie miał wątpliwości. Każdy, kto sięgnie po "Magiczną Pragę" (1973, wyd. polskie 1997) - dzieło skrzące się erudycją i przejmujące tęsknotą, jako że po 1968 roku komunistyczne władze nie zezwalały pisarzowi na wjazd do Czechosłowacji - trafi na literackie świadectwo osobliwej atmosfery wypełniającej miasto. Miasto, po którym - pisze Ripellino - krążą dziwaczne komanda alchemików, astrologów, rabinów, poetów, bezgłowych templariuszy, barokowych aniołów i świętych, kukieł w stylu Arcimbolda, lalkarzy, druciarzy, kominiarzy. "Miasto kapryśne, o dziwnych humorach, sprzyjające horoskopom, metafizycznym błazeństwom, podmuchom irracjonalizmu, przypadkowym spotkaniom, szczęśliwym trafom, niewiarygodnym współdziałaniom zjawisk z natury przeciwnych, czyli osłupiającym zbiegom okoliczności". Miasto, gdzie "jeszcze dzisiaj, co noc, o piątej budzą się gotyckie popiersia galerii królów, architektów i arcybiskupów w triforium u św. Wita, jeszcze dzisiaj dwóch kulejących żołnierzy z bagnetami na karabinach prowadzi rankiem Józefa Szwejka z Hradczan przez most Karola ku Staremu Miastu, a w odwrotnym kierunku jeszcze dziś, nocą przy świetle księżyca dwóch schludnych, tłustych kabotynów, dwa manekiny rodem z panoptikum, dwa automaty w żakietach i cylindrach prowadzą tym samym mostem Józefa K. na egzekucję do kamieniołomu na Strahovie...".

Czy "magiczna" wizja Ripellina spisana przed czterdziestu laty, lecz odwołująca się przecież do licznych, znacznie starszych, XIX i XX-wiecznych literackich obrazów Pragi, ma jakiekolwiek odniesienie do współczesnego miasta?

Ktoś, kto chciałby poszukiwać atmosfery tajemnicy, dwuznaczności czy po prostu praskiej tradycji na wypełnionych tłumami turystów moście Karola, Rynku Starego Miasta czy w katedrze św. Wita, najpewniej się zawiedzie. Grób rabbiego Löwe na Starym Cmentarzu Żydowskim trudno dostrzec spoza rzesz młodzieży szkolnej i tłumów schludnych Japończyków (niech mi wybaczą Japończycy, są tu tylko figurą retoryczną), a na Złotej Uliczce, którą ciągną bezustannie hałaśliwe wycieczki, mieszkający tu niegdyś Franz Kafka nie wytrzymał by teraz ani pół dnia. Co nie znaczy, że miejsc tych nie warto zobaczyć. Warto, tylko nie należy oczekiwać od nich tego, czego nam dziś już dać nie mogą.

Praga / fot. Shutterstock Praga / fot. Shutterstock Praga / fot. Shutterstock

Magiczna Praga - magiczna naprawdę

Z drugiej strony wystarczy oddalić się od centrum miasta, by natknąć się na widoki i sytuacje, w których Angelo Ripellino dostrzegłby pewnie wszystkie cechy opisywanego przez siebie świata. W piwiarniach Žižkova (i Smichova, i Karlina) nadal unosi się gruby welon papierosowego dymu i gwar zażartych dyskusji, takich mych, w jakich rej wodził niegdyś Jaroslav Hašek. Cmentarz Żydowski na Olšanach, miejsce spoczynku Kafki, pokrywa się coraz gęstszym całunem bluszczu, który przekształca cały krajobraz w nierzeczywistą, księżycową scenografię. Po korpusie žižkovskiej wieży telewizyjnej lezą czarne, wielkogłowe niemowlaki Davida Cernego, przypominające z dołu gigantyczne owady, dalekich krewnych Gregora Samsy. Pod Nuselskim mostem ktoś co dnia kładzie świeże kwiaty na pomniczku samobójców, którzy skokiem na leżące kilkadziesiąt metrów niżej ulice i dachy zdecydowali się rozwiązać wszystkie swoje problemy. W Holešovicach ciągle jeszcze kryją się składy harampádi, starzyzny, gdzie wśród wirujących w powietrzu drobin kurzu piętrzą się sterty mebli, kapeluszy i oleodruków pamiętających czasy Franciszka Józefa, a w kawiarniach, które oparły się agresji wielkich sieci handlowych, nadal można kupić słodką trumienkę (rakvickę) ze śmietaną.

Ale może i moje wcześniejsze stwierdzenie o dewaluacji "magicznego" charakteru najlepiej znanych zabytków czeskiej stolicy nie do końca jest prawdziwe. Bo i tam, w detalu architektonicznym, ukrytej symbolice i anegdocie często kryją się ślady czegoś po prasku absurdalnego, groteskowego czy irracjonalnego. A czasami wystarczy wymknąć się turystycznej rutynie i odwiedzić niektóre z owych miejsc nie w dzień, lecz o północy lub o świcie, nie latem, lecz późną jesienią lub wczesną wiosną, nie w słoneczny dzień, lecz podczas mgły. A wtedy, kto wie?

Praga / fot. Shutterstock Praga / fot. Shutterstock Praga / fot. Shutterstock

Praga. Córka rabina, róża i Czarny Rycerz

Magiczna Praga. Córka rabina, róża i Czarny Rycerz

Ze stacji metra Staromestská wyjdźmy na ulicę Kaprovą i na najbliższym skrzyżowaniu skręćmy w prawo w Valentinską. Po 200 metrach dotrzemy na Mariánské námestí. Na każdej z czterech pierzei placu stoi okazała budowla. Po lewej - gmach Mestské knihovny (Biblioteki miejskiej). Budynek pochodzi z lat trzydziestych ubiegłego wieku i jest jednym z najlepszych przykładów harmonijnego wpasowania nowej architektury w zabytkowe środowisko. W prawej części gmachu na pierwszym i drugim piętrze znajduje się rezydencja burmistrza Pragi.

Na wprost - Nová radnice (Nowy Ratusz). Budynek powstał w latach 1908-1911 według planów Osvalda Polívki, jednego z czołowych architektów czeskiej secesji. Pełnił początkowo rolę praskiego urzędu skarbowego. Gdy jednak w ostatnich dniach wojny Niemcy spalili neogotyckie skrzydło ratusza przy pobliskim Rynku Starego Miasta i administracja miasta z dnia na dzień została pozbawiona swej siedziby, gmach przy Mariánském nám. przejął niemal wszystkie funkcje centrum administracyjnego stolicy. Przyjrzyjmy się fasadzie, której godzien byłby niejeden teatr. Liczne elementy dekoracyjne, rzeźby i reliefy przypominają pierwotne przeznaczenie budynku - symbolizują wspólny wysiłek społeczny, solidarność pokoleń, stabilizację, odpowiedzialność czy uczciwość. Radzę spojrzeć na postać w dziwnej pozie nad łukiem głównego wejścia. Co robi? Chroni miejską kasę!

Najsławniejsze rzeźby Nowego Ratusza ukazują jednak postaci, które nie mają nic wspólnego z podatkami. To mroczne, czarne figury dłuta Ladislava Šalouna stojące w niszach na obu narożach budynku. Rzeźba po lewej przedstawia rabbiego Jehudę ben Becalel zwanego rabbim Löwe, jedną z najsławniejszych postaci rudolfińskiej Pragi, twórcę legendarnego Golema. Z jego historią zetkniemy się jeszcze podczas tego spaceru. Sędziwy ascetyczny rabbi jest przedstawiony z wiotką dziewczyną. To ilustracja innej legendy, mówiącej o podstępie, do jakiego musiała się uciec Śmierć, by znaleźć dostęp do świątobliwego męża, którego przed odejściem z tego świata chroniła moc Golema. Śmierć ukryła się w róży, którą ofiarowała rabbiemu jego piękna córka. Starzec nie mógł się oprzeć cudownemu zapachowi, powąchał kwiat" i było po wszystkim. Róża leży u stóp rabbiego, córka w geście rozpaczy błaga ojca o wybaczenie. Nie tylko z powodu - powiedz my, ojcobójstwa. Także dlatego, że zakochała się w chrześcijaninie, Czarnym Rycerzu, którego obejrzymy w niszy na przeciwległym narożniku ratusza. Według jednej z wersji legendy ów mąż zakuty w zbroję to sam cesarz Rudolf II, który ukrywał się w tym przebraniu, by chodzić nocą do dzielnicy żydowskiej i spotykać piękną córkę rabina.

Zwróćmy wzrok w prawo. Na murze, który oddziela Mariánské nám. od widocznego za nim pałacu Clam-Gallasów, umieszczona jest słynna praska studnia zwana Terezka, dzieło Václava Prachnera z 1812 roku. Postać nagiej kobiety z kunsztownie sfalowaną fryzurą to alegoria Wełtawy. Niewiasta trzyma w obu rękach dzbany - z jednego leje się prawdziwa woda, a z drugiego - kamienny strumień, w którym dostrzec można pięć gwiazd. Czemu? Bo tyle rozbłysło w falach rzeki, gdy wrzucono do niej ciało św. Jana Nepomucena.

Praga / fot. Shutterstock Praga / fot. Shutterstock Praga / fot. Shutterstock

Magiczna Praga. Heretycy, jezuici i sfery niebieskie

Magiczna Praga. Heretycy, jezuici i sfery niebieskie

Ostatni, czwarty bok Mariánského nám. zajmuje fasada Klementinum. Trzeba poświęcić więcej miejsca historii tej wyjątkowej instytucji. W pierwszej połowie XVI wieku pierwszy Habsburg na tronie czeskim, Ferdynand I, podjął aktywne działania zmierzające do rekatolizacji swego królestwa, na zbyt - jak sądził - przywiązanego do heretyckich idei Jana Husa. Ważnym elementem owej polityki stało się sprowadzenie do Pragi jezuitów. W 1556 roku król podarował zakonnikom Loyoli zniszczony przez husytów dawny dominikański klasztor św. Klemensa na prawym brzegu Wełtawy, w pobliżu mostu wzniesionego w czasach Karola IV. Jezuici zaadaptowali istniejący obiekt, umieszczając w nim swe gimnazjum i rozpoczynając wykłady z filozofii i teologii. Wkrótce potem jezuicka placówka, zwana Klementinum, zyskała rangę szkoły wyższej, a w następnym stuleciu, podczas kolejnej fazy rekatolizacji po ostatecznej klęsce czeskich protestantów w bitwie pod Białą Górą w 1620 roku, wchłonęła praski Uniwersytet Karola.

Rosnącej pozycji jezuitów odpowiadało nieustanne powiększanie się ich staromiejskiej siedziby. Na obszarze, gdzie znajdowały się wcześniej trzydzieści dwa mieszczańskie domy, siedem zajazdów, trzy kościoły, klasztor i kilka ogrodów, powstał kompleks budynków o powierzchni 2 hektarów, ustępujący w Pradze wielkością jedynie Zamkowi. Zwarty areał Klementinum zamykają ze wszystkich stron długie, dwupiętrowe skrzydła. Wewnątrz zespołu, wokół pięciu mniejszych dziedzińców, znalazły się budowle służące celom kultowym, edukacyjnym i kulturalnym, oczywiście sale do wykładów i nauki - ale także, między innymi, teatr, drukarnia i obserwatorium astronomiczne. Zgodnie z jezuicką praktyką wszystkie obiekty i wnętrza dostępne dla publiczności zostały przebogato ozdobione rzeźbami, obrazami, freskami i stiukami.

Gdy po 240-letniej działalności, w czasie której duchowi spadkobiercy Loyoli wzrośli w siłę tak bardzo, że zagrozili interesom Kościoła, papież Klemens XIV dokonał w 1773 roku kasaty zakonu, Klementinum stało się częścią ponownie świeckiego praskiego uniwersytetu. Od 1930 roku aż do chwili obecnej jest siedzibą czeskiej Biblioteki Narodowej.

Praga, Czechy Praga, Czechy fot. Shutterstock

Praga - Klementinum

Wchodzimy na teren Klementinum od strony zachodniej. Nad niewielkim dziedzińcem króluje najwyższy obiekt Klementinum: 68-metrowa wieża astronomiczna zbudowana w 1722 roku. Służyła początkowo jako punkt obserwacyjny, w połowie XVIII wieku została jednak wyposażona w urządzenia służące do badania nieba - teleskopy, chronometry i przymocowane do ścian kwadranty. Obok studiów astronomicznych zajmowano się tu także kwestią jak najbardziej przyziemną. Obserwator sfer niebieskich miał wśród swych codziennych obowiązków także sygnalizowanie chwili, w której słońce przechodziło punkt swej kulminacji, a więc następował moment południa. Machał wówczas z wieży chorągiewką. Na ten sygnał oddawano wystrzał z działa stojącego na wysokiej skarpie wełtawskiej po przeciwnej stronie rzeki. Huk był słyszalny w całym mieście - i we wszystkich domach można było ustawić w tym momencie wskazówki na godzinie dwunastej. Praktyka ta trwała aż do pierwszej połowy XX wieku, gdy podawaniem dokładnego sygnału czasu zajęło się radio.

Wdrapanie się po 172 stopniach na czubek wieży pozwala nacieszyć oczy wspaniałym widokiem. Z pomieszczenia pod dachem i galeryjki widać dokładnie niemal każdy zakątek Starego Miasta i perspektywę innych dzielnic aż po horyzont. Wbrew oczekiwaniom z powodu zbyt wielkiego skrótu nie można się wcale lepiej przyjrzeć stojącemu na szczycie wieży Atlasowi, który dźwiga na ramionach kulę ziemską.

Tuż obok, w niższej części budynków Klementinum znajduje się ogromna sala barokowej biblioteki. Ukończona przez Kiliána Ignáca Dientzenhofera w roku 1722 zachowała do dziś swój pierwotny wygląd. Wspaniałe, ponad 40-metrowej długości pomieszczenie ma blisko 10 metrów wysokości. Wzdłuż całej sali rozmieszczone są na dwóch poziomach (górny dostępny z falującej galerii) dębowe szafy pełne zabytkowych ksiąg, na parterze przeważnie o tematyce teologicznej, na piętrze - ogólnonaukowej. Na środku podłogi pyszni się kolekcja XVIII-wiecznych globusów geograficznych i astronomicznych. Na sklepieniu fresk Jana Hiebla z 1727 roku symbolizuje różne fazy rozwoju nauki i sztuki, od antyku po czasy nowożytne. Ze szczytowej ściany spogląda na zwiedzających cesarz Józef II, poniekąd dobrodziej biblioteki. Jakkolwiek by patrzeć, wzbogaciła się niesłychanie o dziesiątki księgozbiorów z klasztorów, które zostały zlikwidowane w ramach józefińskich reform państwa w końcu XVIII wieku.

Praga / fot. Shutterstock Praga / fot. Shutterstock Praga / fot. Shutterstock

Praga. Klementinum

Pod salą biblioteki można obejrzeć - jeśli nie trwają akurat przygotowania do jakiegoś koncertu lub ślubu - Zrcadlovou kaple (Kaplicę lustrzaną). Po wstała w tym samym czasie co obiekty, które oglądaliśmy przed chwilą, w latach dwudziestych XVIII wieku. Nazwa pochodzi od zwierciadeł umieszczonych na ścianach i na pasach sklepienia. Nosi wezwanie Zwiastowania Marii Panny - co znajduje swe odbicie we freskach namalowanych przez Jana Hiebla. Poszczególne fragmenty sklepienia ilustrują treść modlitwy Ave Maria. Skoro już jesteśmy w skrzydle mieszczącym bibliotekę i kaplicę - to może warto spróbować dostać się na sąsiedni dziedziniec zwany Révové nádvorˇí, ukryty w północno-wschodniej części kompleksu Klementinum i nie zawsze dostępny dla spacerujących? Jeśli będziemy mieć szczęście i dotrzemy do środka, to zobaczymy czworobok budynków obrośnięty do wysokości drugiego piętra przez gęstą zieloną winorośl, która dała nazwę temu miejscu. A między oknami drugiego piętra zaskoczy nas widok ośmiu zegarów słonecznych! Wróćmy pod bramę przy wieży astronomicznej, a następnie przejdźmy wewnętrznym dziedzińcem w kierunku widocznej w pobliżu bramy prowadzącej na ulicę Karlovą. Nie opuszczajmy terenu Klementinum, tylko zakręćmy w prawo na kolejny dziedziniec. Jeśli spojrzymy w lewo do góry, to w oknie pierwszego piętra zobaczymy urządzenia meteorologiczne zbierające dane na temat pogody. Obserwacje robione są w tym samym miejscu nieprzerwanie od 1775 roku! Wartość danych gromadzonych w niezmienionych warunkach przez tak długi okres jest dla badaczy bezcenna.

***

O autorze

Marek Pernal - historyk, dyplomata, globtroter. Były ambasador RP w Pradze i konsul generalny w Barcelonie. W 2011 roku nakładem wydawnictwa Agora ukazał się jego "Spacerownik historyczny. Barcelona. Miasto, ludzie, książka, film"

Kontynenty - magazyn o podróżachKontynenty - magazyn o podróżach

Więcej o: