Krwawe tradycje z udziałem zwierząt [DRASTYCZNE ZDJĘCIA]

Tradycja czy bestialstwo? Zamach na narodową kulturę czy zaprzestanie wielowiekowych mordów? Odwiedzi na te pytania bardzo dzielą społeczeństwa, w których historię mocno wplotły się zwyczaje związane z okaleczaniem lub przemocą wobec zwierząt. Dla części mieszkańców nie są one bowiem niczym złym. Wręcz przeciwnie - według nich kultywowane od wieków zwyczaje umacniają społeczność. I choć współcześnie widać dążenia do zaprzestania krwawych tradycji, na świecie wciąż są miejsca, gdzie można natknąć się na takie relikty przeszłości i nierzadko są one atrakcjami turystycznymi.
Corrida, Hiszpania Corrida, Hiszpania Corrida, Hiszpania/Fot. Shutterstock

Korrida - Hiszpania

Korrida - Hiszpania

Tradycja korridy, czyli walki człowieka z bykiem, sięga XV w. i stała się jednym ze znaków rozpoznawczych Hiszpanii. Bogato nawiązywali do niej twórcy różnych dziedzin sztuki - malarze, pisarze, twórcy opery, a także filmowcy i współcześni muzycy. Jak wielkie było więc zaskoczenie, gdy w 2010 roku władze jednego z regionów Hiszpanii - Katalonii ustanowiły prawo zakazujące organizowania walk z bykami. Społeczeństwo zawrzało. Z jednej strony pojawiły się głosy ulgi, że skończy się trwające od kilku wieków męczeństwo zwierząt. Z drugiej, Katalończycy ubolewali, że odbiera im się narodową tradycję i nie bierze pod uwagę przesłania korridy traktowanej przez nich jako sztuki.

Rzeczywiście oprawa korridy może przywodzić na myśl skojarzenia z wyreżyserowanym spektaklem. Pojedynek ubranego w bogato zdobiony strój matadora z bykiem to jedynie kulminacja całego rytuału, który podzielony jest na kilka etapów. W pierwszym z nich to toreadorzy drażnią byka za pomocą płacht materiałów (capa). Później dwóch jeżdżących konno pikadorów wbija w kark byka krótkie, zakończone wstążkami lance. Ma to na celu osłabić zwierzę i przygotować je na pojawienie się matadora. Ten, posługując się muletą (przysłowiową czerwoną płachtą) drażniąc byka prowokuje go do ataku, co dodatkowo wyczerpuje poranione zwierzę. Gdy stwierdza, że buhaj jest już bardzo zmęczony, stara się wbić szpadę w kark i przerwać tym samym rdzeń kręgowy. Jeśli pierwsza próba zakończy się śmiercią zwierzęcia, matador zyskuje uznanie i splendor.

Przeciwnicy korridy zwracają uwagę na nie tylko okrucieństwo walki, ale także samych przygotowań byków do pojedynku. Zwierzęta już na kilka dni przed wydarzeniem są głodzone, obijane workami z piachem i przetrzymywane w ciemnościach. Wszystkie te procedury mają wyczerpać zwierzę jeszcze przed walką. Z kolei w mieście Pampeluna na północy Hiszpanii korrida dodatkowo poprzedzona jest biegiem z bykami - zwanym encierro. Biegi odbywają się z okazji święta ku czci patrona miasta św. Fermina w dniach 6-14 lipca. W tym czasie codziennie kilkanaście byków wypuszczanych jest rankiem na ulice miasta. Ludzie biegną z nimi 825 metrów dzielące zagrodę od areny, na której później rozgrywany jest pojedynek matadorów i zwierząt. Tradycja biegów sięga XVI w. Choć są one niebezpieczne, jedynym narzędziem obrony, jakim dysponują ludzie pędzący rozjuszone zwierzęta, jest zwinięta w rulon gazeta - to do Pampeluny co roku zjeżdżają tłumy turystów zainteresowanych wzięciem w nich udziału.

Palio, Włochy Palio, Włochy Palio, Włochy/Shutterstock

Palio - włoska korrida

Palio - włoska korrida

Podobne emocje jak korrida budzi Palio - sięgająca średniowiecza tradycja wyścigów konnych organizowanych w różnych włoskich miastach podczas festynów ku czci Matki Boskiej. Najsłynniejsze gonitwy odbywają się dwa razy do roku (2 lipca i 16 sierpnia) w Sienie i są kulminacją kilkudniowego świętowania. Podczas Palio konie biegną wąskimi uliczkami miasta lub zataczając koła wokół miejskich placów (tak jest w Sienie). Zwolennicy wyścigów podkreślają, że są one tradycją (dżokeje występują w historycznych i barwnych strojach) a do tego atrakcją turystyczną.

Z kolei przeciwnicy zwracają uwagę, że ulice i place nie są przystosowane do tego typu rozrywki. Bruk jest śliski i bieg po nim grozi urazami m.in. naderwaniem ścięgien, co skutkuje uśmierceniem konia tuż po zakończeniu wyścigu. Z kolei gonitwy wokół placów często kończą się upadkami i zderzeniami zwierząt, które nawet jeśli nie giną, odnoszą trwałe obrażenia. Od 1970 roku w samej Sienie zginęło 49 koni.

pies pies Shutterstock

Bułgaria - znęcanie się nad psem

Bułgaria - znęcanie się nad psem

Gdy w Polsce dzieci z okazji pierwszego dnia wiosny idą topić symboliczną kukłę zwaną Marzanną, w bułgarskich wioskach kultywowany jest inny dawny zwyczaj żegnania zimy. Jednak tam nie uczestniczą w nim dzieci - jest on bowiem mało humanitarny. W przededniu wiosny Bułgarzy zbierają się nad rzeką, gdzie wznoszą drewnianą konstrukcję. Przerzucają przez nią linę, której końcami obwiązują psa. Następnie obracają zwierzęciem tak, że lina się skręca, a pies unosi się nad rzeką. Później zwierzę jest puszczane, lina szybko "rozkręca się". Pies wykonuje w powietrzu kilkanaście szybkich obrotów, by na koniec oszołomiony wpaść do nurtu zimnej rzeki. Próżno szukać dowodów skuteczności w odstraszaniu zimy takim sposobem.

Walki kogutów, Azja Walki kogutów, Azja Walki kogutów/Fot. Shutterstock

Zwierzęcy ring - Afganistan, Chiny, Indonezja, Filipiny

Zwierzęcy ring - Afganistan, Chiny, Indonezja, Filipiny

Odrębną kategorią są tradycje związane z walkami zwierząt. Niektóre z nich mają wielowiekową historię, jednak wydaje się, że częściej kultywowane są ze względu na możliwość zarobku niż podtrzymania zwyczaju. Wiele krajów pod naciskiem opinii publicznej i obrońców praw zwierząt zakazuje pojedynków - mimo to odbywają się one nielegalnie.

Szczególne zamiłowanie do organizowania walk zwierząt maja Afgańczycy. Walki psów zwane Sag Dżang, przepiórek i baranów cieszą się tam ogromną popularnością. Sag Dżangi są traktowane przez Afgańczyków niemal jak sport - psy są specjalnie szkolone i trenowane, nim wezmą udział w pojedynku. Każde zawody przyciągają tłumy mężczyzn spragnionych emocji obserwowania zwierzęcych starć i hazardu. Z kolei w Regionie Autonomicznym Kuangsi-Czuang, położonym w południowych Chinach, od 500 lat mieszkańcy witają Nowy Rok urządzając walki ogierów. Ludzie tłumnie zbierają się wokół miejsca, gdzie kilkanaście par koni staje w krwawe szranki. Zwierzęta podczas starć odnoszą poważne rany i nawet jeśli nie giną, to zaraz po zawodach są dobijane. Mimo to brutalny zwyczaj ciągle jest popularny w krajach Azji, nie tylko w Chinach, ale i na Filipinach.

Natomiast w Indonezji od lat "sportem" narodowym są walki kogutów. Zwierzęta są specjalne przygotowywane do pojedynków. Każdemu kogutowi z pary zostaje przymocowane do nogi trzycalowe ostrze. Starcie ptaków trwa do momentu, gdy jeden zostanie ugodzony "ostrogą". Właściciel zranionego osobnika przegrywa, a jego kogut zwykle przypłaca pojedynek życiem. Tymczasem właściciel zwycięskiego ptaka cieszy się uznaniem publiki i wygraną. Jego kogut zaś trafia z powrotem do klatki, by przy okazji kolejnych igrzysk zapewnić swojemu "opiekunowi" zysk.

Zaprzestanie kultywowania tradycji, których konsekwencją są martwe lub okaleczane zwierzęta, nie jest proste. Niektóre ze zwyczajów tak mocno zakorzeniły się w danej społeczności, że traktowane są przez nią jako nieodłączny element kultury. Ale w całej sprawie nie chodzi tylko o kwestię mentalności. Druga strona medalu to zyski - zakłady przyjmowane przed każda walką zwierząt stanowią niekiedy jedyne źródło utrzymania dla Afgańczyków. Z kolei korrida i Palio są atrakcją przyciągającą setki turystów, a co za tym idzie - nakręcają lokalny biznes.

Grind - Wyspy Owcze Grind - Wyspy Owcze REGIN W. DALSGAARD/ANIMAL PLANET/Regin W. Dalsgaard

Grind - Wyspy Owcze

Grind - Wyspy Owcze

W północnej części Oceanu Atlantyckiego leży mały archipelag wysp wulkanicznych, którego mieszkańcy kultywują wstrząsający zwyczaj. Malownicze Wyspy Owcze, bo właśnie o nich tu mowa, to terytorium zależne Danii o dużej autonomii, na którym żyje około 50 tysięcy osób. Farerowie co roku urządzają krwawe polowanie na grindwale, zwane grindadrap. To stary rytuał o wielowiekowej tradycji, bez którego nie wyobrażają sobie egzystencji. Organizacja Sea Shepherd, która od lat walczy na morzach z japońskimi wielorybnikami, tym razem pragnie pokazać światu barbarzyńską rzeź waleni wokół Wysp Owczych. Jej członkowie po raz pierwszy przeprowadzą bezpośrednią akcję na lądzie, morzu i w powietrzu. Ich arsenał broni wzbogacił się o ultralekki samolot oraz urządzenia akustyczne, służące do odstraszania wielorybów z wód przybrzeżnych. Operację wspomogą dwa flagowe statki: Steve Irwin i Brigitte Bardot. Czy aktywiści zdołają powstrzymać tę okrutną praktykę?

ZOBACZ:

"Wojny o wieloryby - wybrzeża wikingów", w każdy poniedziałek o godz. 21.00 na kanale Animal Planet

A dolphine.

ANIMAL PLANET/SEA SHEPHERD/Sea Shepherd

Grind - Wyspy Owcze

REGIN W. DALSGAARD/ANIMAL PLANET/Regin W. Dalsgaard

Grind - Wyspy Owcze

REGIN W. DALSGAARD/ANIMAL PLANET/Regin W. Dalsgaard

.

REGIN W. DALSGAARD/ANIMAL PLANET/Regin W. Dalsgaard

.

Więcej o: