TOP 5: Mniej znane wyspy Azji

Azja Południowo-Wschodnia cieszy się niesłabnącą popularnością wśród podróżników i turystów z całego świata - zarówno tych szukających kulturowej odmienności i nowych wrażeń,  jak i tych pragnących po prostu odpocząć na tropikalnej plaży. Zresztą, najlepiej chyba połączyć jedno z drugim.
Wyspa Koh Lipe (Tajlandia) Wyspa Koh Lipe (Tajlandia) Wyspa Koh Lipe (Tajlandia)/Fot. Shutterstock

5 pomysłów na wypoczynek na azjatyckiej plaży bez tłumów

Najpopularniejsza jest Tajlandia, ale na brak przyjezdnych nie narzeka też Malezja, Indonezja czy nawet mniej oczywisty Wietnam. Trudno się dziwić, że te azjatyckie kraje działają na ludzi jak magnes - są piękne, egzotyczne, o ciepłym klimacie, stosunkowo bezpieczne i w większości niedrogie. Ale jest i druga strona medalu - masowa turystyka powoli zmienia wybrzeża niegdyś niedostępnej i tajemniczej Azji w skupiska kurortów. Tajskie wyspy Ko Phi Phi, Koh Samui, nie mówiąc już o Phuket czy indonezyjskim Bali to dziś nic innego jak po prostu tropikalne kurorty. Piękne, ale tłoczne. Wiadomo, że mniej komercyjnych zakątków należałoby szukać z dala od obleganych plaż, w głębi lądu. Ale co, jeśli bardzo chcemy zakosztować trochę rajskich rozkoszy i marzy nam się wyspa nie zadeptana przez tabuny plażowiczów? Oto kilka pomysłów.

Azja Południowo-Wschodnia - pomysły na tanie podróżowanie

Wyspa Koh Lipe (Tajlandia) Wyspa Koh Lipe (Tajlandia) Wyspa Koh Lipe (Tajlandia)/Fot. Shutterstock

Wyspa Koh Lipe (Tajlandia)

Wyspa Koh Lipe (Tajlandia)

Koh Lipe to malutka wysepka (ma tylko 3 km długości) w południowej części Morza Andamańskiego. Leży w prowincji Satun, ok. 6 km od lądu, niedaleko granicy z Malezją. Koh Lipe znajduje się w morskim parku narodowym Tarutao, w skład którego wchodzi kilkadziesiąt niewielkich wysp. To doskonała baza wypadowa do zwiedzenia tego dziewiczego archipelagu. Tarutao to jeden z przyrodniczych skarbów Tajlandii - żyją tu liczne zwierzęta lądowe i morskie, m.in.: kanczyle (najmniejsze na świecie zwierzęta kopytne), makaki, dzioborożce, delfiny, płaszczki i wiele gatunków ryb.

W okolicach trzech pięknych plaż: Pattaya Beach, Sunrise Beach i Sunset Beach można łatwo znaleźć domki do wynajęcia i świetne warunki do snorkelingu.

Zdania o Lipe są podzielone. Ma ona swoich entuzjastów, którzy twierdzą, że to jedna z niewielu wysp Tajlandii wciąż pozostająca z dala od turystycznego zgiełku (są nawet tacy, którzy narzekają, że jest zbyt cicha i spokojna). Inni dla odmiany utrzymują, że Koh Lipe dawno już padła ofiarą masowej turystyki i utraciła swoją dziewiczość. Różnica zdań może wynikać z faktu odwiedzenia wyspy o różnych porach roku. Na Koh Lipe przez cały rok można dostać się promem jedynie z Pak Barra, z innych miejsc (np z Koh Lanty) promy kursują tylko w sezonie. W miesiącach, kiedy dostęp na Lipe jest stosunkowo łatwy, na niewielkiej wyspie rzeczywiście może robić się trochę tłoczno. Jednak poza "wysokim" sezonem, kiedy dostać się na nią jest dużo trudniej (z niektórych miejsc kursują motorówki, ale ich wynajęcie nie jest najtańsze), wyspa pozostaje prawie bezludna.

Najlepiej odwiedzić Koh Lipe na przełomie sezonów, kiedy ustają już monsunowe deszcze, ale jeszcze nie przybyli tłumnie turyści.

Wyspa Koh Lipe (Tajlandia)

Wyspa Koh Lipe (Tajlandia)/Fot. Shutterstock

Taka jest Tajlandia, czyli nie bój się Azji!

Wyspa Tenggol (Malezja) Wyspa Tenggol (Malezja) Wyspa Tenggol (Malezja)/Fot. Shutterstock

Wyspa Tenggol (Malezja)

Wyspa Tenggol (Malezja)

Wyspa Tenggol leży niedaleko wybrzeża Terengganu w Malezji. Okoliczne wody Morza Południowochińskiego uchodzą za najlepsze miejsce do nurkowania na Półwyspie Malajskim.  Płetwonurkowie mogą tu obserwować rekiny, żółwie, płaszczki i ciekawe formacje koralowców. To jednak miejsca raczej dla doświadczonych nurków, zdarzają się tu bowiem podwodne prądy i zdradliwe skały. Wyspa słynie także z widowiskowych klifów i dziewiczej przyrody.

Na Tenggol nie ma tłoku, działają tu tylko trzy ośrodki oferujące noclegi, nie ma też prawie barów i restauracji, zjeść można w zasadzie tylko we wspomnianych ośrodkach. Nie ma żadnego przemysłu ani ośrodków handlu - nic nie zakłóca spokoju wypoczywających.

Takie odosobnienie jednak kosztuje - za 3-dniowy pakiet z wyżywieniem i 7 wycieczkami nurkowymi zapłacimy ponad 2 tysiące złotych. Ale płaci się przede wszystkim za ciekawe warunki nurkowe oraz oczywiście ciszę i spokój. A na Tenggol przyjeżdża się właśnie po to, by nurkować i wypocząć z dala od zatłoczonego malezyjskiego wybrzeża. Na wyspę można dopłynąć promem z miasta Kuala Dungun.

Najlepsze 2011: Azja. Top 10 miejsc

Wyspa Koh Jum (Tajlandia) Wyspa Koh Jum (Tajlandia) yunastic/flickr.com

Wyspa Koh Jum (Tajlandia)

Wyspa Koh Jum (Tajlandia)

Płynąc z Krabi na Koh Lantę mija się jej zielone wzgórza i dziewicze plaże. Jeśli po drodze zdecydujemy się wysiąść przy Koh Jum, trzeba będzie to zrobić w nietypowy sposób - statek nie przybija do wyspy, zatrzymuje się tylko i czeka, aż podpłyną do niego tzw. long-tail boats, czyli długie drewniane łódki z motorkami. Trzeba zrzucić na nie bagaże, a następnie samemu zeskoczyć. Ten nietypowy sposób dostania się na wyspę Jum współgra z jej nieco hippisowskim charakterem.

Jum, nazywana też wyspą Pu, leży ok. 25 km na południe od Krabi, na Morzu Andamańskim. Północna część wyspy jest górzysta i skalista, z plantacjami drzew kauczukowych porastającymi stoki wzgórz. Za to południowa część jest bardziej płaska i porośnięta dziką roślinnością.

Wyspa robi wrażenie nieodkrytej dla turystki - na Koh Jum nie ma samochodów ani asfaltowych dróg. Odległości pokonuje się pieszo lub tuk-tukiem (autorikszą). Nie ma tu nadbrzeża ani molo, do którego mógłby przybić statek. Lokalny przemysł na Koh Jum to rybołówstwo i uprawa drzew kauczukowych. Kilkanaście niewielkich ośrodków oferuje niedrogie domki przy plaży (większość z nich musi korzystać z własnych generatorów prądu, więc w domkach zamiast klimatyzacji są wiatraczki). Plaże nie są może tak spektakularnie białe jak na Ko Phi Phi, ale to nie znaczy, że nie są ładne, no i mają jedną podstawową zaletę: są prawie puste. Na północnym wybrzeżu Koh Jum można znaleźć kilka dobrych miejsc do snorkelingu. Ulubioną (oprócz pływania) rozrywką turystów spędzających tu wakacje są długie relaksujące spacery po plaży. Z brzegu wyspy Jum można obserwować łagodne zachody słońca nad wapiennymi formacjami Ko Phi Phi. Całe zachodnie wybrzeże można przejść plażą - zajmuje to ok. 2 godzin.

Patrzenie na morze i słońce podczas długich spacerów brzegiem wyspy koi nerwy i uspokaja umysł - niektórzy traktują takie spacery jak ćwiczenie medytacyjne. Na Koh Jum panuje naprawdę błogi spokój. Warto się jednak pospieszyć z wizytą, bo wieść o uroku Koh Jum niesie się po świecie i niedługo jej odludność może być już tyko wspomnieniem.

Kuchnia świata dla początkujących: Tajlandia, Brazylia, Argentyna, Maroko, Indie

Koh Adang, Tajlandia Koh Adang, Tajlandia Shutterstock

Koh Adang (Tajlandia)

Koh Adang (Tajlandia)

Jeśli Lipe nie jest dla kogoś wystarczająco odludna, dobrym rozwiązaniem będzie Koh Adang. Wysepkę, która również leży na terenie parku Tarutao, pokrywają masywne góry porośnięte tropikalną roślinnością. Wśród zalesionych wzgórz, pomiędzy punktami widokowymi i ukrytymi przed ludzkim wzrokiem wodospadami, wyznaczono świetne trasy do hikingu. Wyspa kusi też pustymi białymi plażami i doskonałymi warunkami do snorkelingu.

Większość odwiedzających przyjeżdża na Adang na jednodniowe wycieczki z Koh Lipe, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zostać dłużej. O zakwaterowanie można dowiedzieć się na miejscu w Centrum Informacji Adang, ale najlepiej zarezerwować coś telefonicznie z pewnym wyprzedzeniem - np. przez Centrum Turystyczne na molo Pakbara lub przez stronę internetową Parku Narodowego Tarutao.

Po przypłynięciu najlepiej udać się od razu do Centrum Informacji Adang, gdzie uprzejmi pracownicy parku opowiedzą więcej o wyspie i jej atrakcjach. Wskażą na przykład dobre punkty widokowe: m.in. Chadoe Cliff ze wspaniałym widokiem na Ko Lipe, Ko Rawi i Ko Tarutao. Do innych miejsc widokowych zabiorą nas wynajęte łódki, np. na plażę z czarnym piaskiem na północy Adang. Pracownicy podpowiedzą też, jak trafić do wodospadów: do wodospadu Ratana na przykład najlepiej dostać się łodzią, natomiast do wodospadu Piratów, gdzie piraci podobno chowali swoje zdobycze, prowadzi przyjemny 2-kilometrowy spacer.

W Centrum Informacji można też poczytać o zróżnicowanych i barwnych formach koralowców występujących wokół wyspy - są naprawdę niesamowite. Niektóre przyjmują kształty zbliżone do kwiatów, inne do poszarpanych szczytów gór, jeszcze inne przypominają kształtem różne zwierzęta. To świetna zachęta do popływania z maską i rurką, które na Adang można wypożyczyć za ok. 50 bahtów (ok. 5 zł)

Tajlandia przyciąga

Koh Lanta (Tajlandia) Koh Lanta (Tajlandia) Koh Lanta (Tajlandia)/Fot. Shutterstock

Koh Lanta (Tajlandia)

Koh Lanta (Tajlandia)

Może nie jest tak ekskluzywna, jak Tenggol ani tak dziewicza jak Ko Adang, ale za to jest najbardziej zrelaksowaną wyspą na całym Morzu Andamańskim i dlatego jest moim osobistym faworytem.

Lanta ma w sobie coś takiego, co sprawia, że człowiek wyzwala się z przymusu zapełniania sobie czasu. A ten płynie powoli, słońce wypełnia całą przestrzeń, morze leniwie obmywa brzeg. Nic się nie dzieje, nikomu się nigdzie nie spieszy. Rybacy wypływają w morze, barmani bez pośpiechu nalewają drinki i sami je popijają, ktoś się chłodzi w basenie, ktoś drzemie na piasku. Tajowie na Koh Lancie są tak samo zrelaksowani jak turyści (albo bardziej). Czas odmierza się przypływami i odpływami. Wczesnym rankiem woda sięga daleko w głąb plaży, potem stopniowo cofa się i po śniadaniu, kawie i 20 stronach książki można już zauważyć wystające z morza ostre czarne skały. Ale po spacerze, obiedzie i drzemce skały ponownie znikają pod wodą, a plaża znowu jest tylko piaskiem. Naprawdę można cały dzień siedzieć w cieniu bambusowej chatki na plaży i popijając sok z mango na zmianę czytać i gapić się na spokojne, błyszczące w słońcu Morze Andamańskie.

Nasze życie na wyspie nieco przyspieszy, jeśli odważymy się wsiąść na skuter. Koh Lanta jest niewielka, ma tylko 27 km długości i ok. 12 km szerokości, a mimo to całe dnie można spędzać śmigając po niej na skuterku. Skuter to doskonały sposób transportu na tropikalnej wyspie - nie odcina od otoczenia, pozwala czuć powietrze, słońce, zapachy. To też najlepszy sposób na upał - pęd powietrza skutecznie chłodzi, trzeba tylko pamiętać o kremach z wysokim filtrem, kasku i - rzecz jasna - lewostronnym ruchu.

Miejscowi zaklinają, żeby jeździć ostrożnie. Podobno na wyspie zdarza się sporo niebezpiecznych wypadków. Zarówno ich sprawcami, jak i ofiarami są najczęściej turyści, którzy zbytnio zaufali swoim umiejętnościom prowadzenia motoru i szarżują po stromych, żwirowych drogach, kończąc w rowie albo pod kołami samochodu. Rzeczywiście, jak już się człowiek ośmieli i doda trochę gazu, łatwo można dać się ponieść przyjemności jazdy i przesadzić, bo jazda po tej spokojnej, tropikalnej wysepce to prawdziwa frajda. Kręta jezdnia wije się dookoła Koh Lanty nad przepięknym skalistym wybrzeżem, a drogi wewnątrz wyspy wspinają się na porośnięte lasem wzgórza, przecinają kilka niewielkich wiosek i miejscami niespodziewanie wcinają się w dżunglę. Wybrzeże Koh Lanty zajęte jest przez domki i wille przy plaży, od tanich po luksusowe, a także bary, salony masażu i wszechobecne w Tajlandii sklepy 7-eleven,  za to wewnątrz wyspy życie toczy się spokojnie i nieturystycznie.

Społeczność Ko Lanty to ok. 20 tysięcy ludzi, z których większość stanowią muzułmanie przybyli tu z Malezji w celu uprawy drzew kauczukowych, a także mniejszość chińska i mieszkający tu od ponad tysiąca lat "Morscy Cyganie" - Chao Nam. Jadąc przez wioski Koh Lanty mija się przydomowe warsztaty samochodowe, hodowle krabów i bazarki ze świeżymi owocami. Dzieci chodzą do szkoły, chłopcy grają w piłkę pod palmami (widziałam paru w koszulkach FC Barcelony), a starsi mieszkańcy, zupełnie jak u nas, siedzą na swoich gankach i patrzą na świat.

Koh Lanta (Tajlandia)/Fot. Shutterstock

Koh Lanta (Tajlandia)/Fot. Shutterstock

Tajlandia - kraina przyjemności

Więcej o: