RANKING: 7 wysp, na których NIE chcielibyście spędzić wakacji

Słysząc słowo ?wyspa? większość z nas skojarzenia ma iście rajskie: Kanary, Majorka, Tajlandia, słońce, plaża, drinki z palemką. Słowem - relaks. Fantazjujemy o wyspie bezludnej, na którą zabralibyśmy same najpotrzebniejsze rzeczy i wreszcie odpoczęli od zgiełku codzienności. Przed wami siedem wysp, które naprawdę są bezludne. I mogłyby stać się turystycznymi rajami, gdyby... nie zostały wyludnione.
Zatoka Gruinard, Szkocja, Wielka Brytania / fot. Shutterstock Zatoka Gruinard, Szkocja, Wielka Brytania / fot. Shutterstock Zatoka Gruinard, Szkocja, Wielka Brytania / fot. Shutterstock

Wyspa Gruinard, Szkocja, Wielka Brytania

Wyspa Gruinard, Szkocja, Wielka Brytania

Gruinard, niepozorna, licząca zaledwie 2 kilometry długości i kilometr szerokości wysepka leżąca w zatoce o tej samej nazwie, przez ponad cztery dekady stanowiła ważny i mroczny punkt na mapie Wielkiej Brytanii.

Podczas II wojny światowej, na przełomie lat 1941 i 1942, rząd brytyjski zdecydował się na przetestowanie tutaj wąglika jako broni biologicznej. W 1981 roku brytyjska prasa rozpisywała się na temat operacji intensywnego odkażania terenu przez "zespół mikrobiologów z dwóch uniwersytetów" wsparty przez lokalną społeczność - informatorzy donosili, że zebrano wówczas 300 funtów zatrutej gleby. Jednak nie cała ziemia z wąglikiem zniknęła z powierzchni wyspy Gruinard, grupa operacyjna celowo pozostawiła na wyspie symboliczną ilość skażonej gleby, by służyła do celów badawczych, ale też była przestrogą dla obojętnego na kwestię zagrożeń biologicznych brytyjskiego rządu. Tego samego dnia w parku naukowym Porton Down znaleziono zaplombowaną paczkę zawierającą skażoną wąglikiem ziemię. Kilka dni później podobny pakunek trafił do Blackpool, gdzie odbywała się konferencja Partii Konserwatystów. Po dokładnym przebadaniu nie potwierdzono podejrzeń, iż pakunek zawierał bakterię wąglika, jednak skład dostarczonej w nim ziemi był bardzo podobny do gleby pochodzącej z wyspy Gruinard. Dopiero pięć lat później wyspa Gruinard została spryskana 280 tonami formaldehydu, co miało ostatecznie uwolnić ją od zarodników.

W 1990 roku Gruinard ogłoszono miejscem wolnym od zagrożeń biologicznych, jednak nikt tak naprawdę nie wie, jak długo formaldehyd pozostaje trucizną. Póki co wiadomo jedynie, że od pięciu lat nie spotkano się z już z przypadkiem występowania na wyspie bakterii wąglika.

ZOBACZ TAKŻE:

Sokotra - wyspa nie z tego świata

TOP 6: najbardziej ekstremalne miejsca na Ziemi

Nowe trendy w turystyce - turystyka ekstremalna

Turystyka ekstremalna: w pogoni za tornadem

Niebezpieczne miejsca na wakacje? To tylko pozory

Adrenalina w podróży - 10 miejsc NIE dla osób z lękiem wysokości

Wyspa Miyake-jima, Japonia . fot. Wikipedia/CC Wyspa Miyake-jima, Japonia . fot. Wikipedia/CC Wyspa Miyake-jima, Japonia . fot. Wikipedia/CC

Wyspa Miyake-jima, Japonia

Wyspa Miyake-jima, Japonia

W Japonii, na południowy wschód od wyspy Honsiu, rozciąga się archipelag Wysp Izu, administracyjnie należący do Tokio. Jedną z wysp archipelagu jest wulkaniczna wyspa Miyake-jima. Mieszkanie na tym terenie wymaga nie lada odwagi - znajdujący się na wyspie aktywny wulkan Mount Oyama co kilka lat daje o sobie znać. Głównym zagrożeniem na Miyake-jima nie jest jednak permanentna możliwość erupcji wulkanu, lecz trujący gaz siarkowy wydobywający się zarówno z wnętrza góry, jak i gleby pokrywającej wyspę.

W lipcu 2000 roku wybuch wulkanu Oyama spowodował masową, trwającą dwa miesiące ewakuację ludności z Miyake-jima. Przez kolejne pięć lat nikomu nie wolno było wrócić na wyspę, a nawet dzisiaj wszystkie osoby pozostające na jej terenie mają obowiązek noszenia przy sobie masek gazowych na wypadek nagłego alarmu wywołanego wzrostem stężenia siarki w powietrzu.

Choć trudno w to uwierzyć, Miyake-jima stała się bardzo popularnym miejscem wśród turystów. Dla odwiedzających wyspę ciekawskich otwarto sklepy z maskami gazowymi - tak uzbrojeni mogą wyruszyć na wycieczkę po wyspie, wokół wyspy łodzią lub... wpław. Powietrze na Miyake-jima nadal zawiera w sobie pewne ilości siarki, ale niektórzy lubią wakacje z dreszczykiem. Turystów ośmielać może też fakt, iż obecnie na Miyake-jima toczy się normalne życie - populacja wyspy wynosi ok. 2,5 tysiąca osób, które mieszkają tu i pracują na stałe. Z maską gazową pod pachą.

ZOBACZ TAKŻE:

Sokotra - wyspa nie z tego świata

TOP 6: najbardziej ekstremalne miejsca na Ziemi

Nowe trendy w turystyce - turystyka ekstremalna

Turystyka ekstremalna: w pogoni za tornadem

Niebezpieczne miejsca na wakacje? To tylko pozory

Adrenalina w podróży - 10 miejsc NIE dla osób z lękiem wysokości

Wyspa Runit, Atol Eniwetok, Wyspy Marshalla / fot. Bomazi/CC/Wikipedia Wyspa Runit, Atol Eniwetok, Wyspy Marshalla / fot. Bomazi/CC/Wikipedia Wyspa Runit, Atol Eniwetok, Wyspy Marshalla / fot. Bomazi/CC/Wikipedia

Wyspa Runit, Atol Eniwetok, Wyspy Marshalla

Wyspa Runit, Atol Eniwetok, Wyspy Marshalla

Atol Eniwetok jest częścią leżącego na Pacyfiku archipelagu Wysp Marshalla. Składa się na niego czterdzieści mniejszych wysp, łącznie zajmujących powierzchnię 6 kilometrów kwadratowych. Jedną z nich jest wyspa Runit, na której w 1952 roku Amerykanie prowadzili testy nuklearne. Operacja Ivy była odpowiedzią na uruchomiony przez Związek Radziecki program atomowy i trwała do końca lat siedemdziesiątych. Przez cały ten czas wyspy atolu były rzecz jasna całkowicie wyludnione - mieszkańcy otrzymali zgodę na powrót dopiero po zakończeniu ostatnich testów i oczyszczeniu terenów, co stało się w 1977 roku. Wtedy to Amerykanie zebrali ponad 111 jardów sześciennych (ok. 85 tys. litrów) skażonej ziemi wraz z innymi materiałami trującymi znajdującymi się w okolicy i zakopali je u brzegu wyspy Runit. Wojsko zbudowało także osiemnastocalową przykrywę, mierzącą 100 tysięcy metrów kwadratowych i złożoną z 358 betonowych paneli. Wszystko po to, by przykryć skażoną ziemię.

W roku 1980 rząd amerykański wydał oficjalną zgodę na ponowne zasiedlenie terenu wyspy Runit, ale tylko nieco ponad 1000 śmiałków odważyło się powrócić na Eniwetok. Nietrudno im się dziwić - jeszcze 20 lat później, w roku 2000, trybunał ds. roszczeń postnuklearnych dotyczących terenów Wysp Marshalla zmuszony był wypłacić mieszkańcom atolu 340 milionów dolarów zadośćuczynienia za straty, także zdrowotne, poniesione w wyniku zamieszkiwania przez nich wysp, na których dochodziło do wybuchów najgroźniejszych bomb na świecie. Należy do tego dodać ok. 6 milionów dolarów, jakie Stany Zjednoczone przeznaczyły na rozwój edukacji i opieki medycznej na Wyspach Marshalla.

ZOBACZ TAKŻE:

Sokotra - wyspa nie z tego świata

TOP 6: najbardziej ekstremalne miejsca na Ziemi

Nowe trendy w turystyce - turystyka ekstremalna

Turystyka ekstremalna: w pogoni za tornadem

Niebezpieczne miejsca na wakacje? To tylko pozory

Adrenalina w podróży - 10 miejsc NIE dla osób z lękiem wysokości

Wyspa Odrodzenia, Kazachstan, Uzbekistan / fot. Julo/CC/Wikipedia Wyspa Odrodzenia, Kazachstan, Uzbekistan / fot. Julo/CC/Wikipedia Wyspa Odrodzenia, Kazachstan, Uzbekistan / fot. Julo/CC/Wikipedia

Wyspa Odrodzenia, Kazachstan, Uzbekistan

Wyspa Odrodzenia, Kazachstan, Uzbekistan

Na terenie dwóch byłych republik radzieckich, Kazachstanu i Uzbekistanu, rozciąga się Wyspa Odrodzenia - wyspa, która stała się półwyspem (za sprawą systematycznego obniżania się poziomu wód w wyniku wysychania Jeziora Aralskiego). Wyspa Odrodzenia przedzieliła południowy fragment Jeziora Aralskiego na część wschodnią i zachodnią, ale nie tylko ta właściwość sprawia, że Wyspa Odrodzenia stanowi ciekawy punkt na mapie Europy.

W 1948 roku na terenie Wyspy Odrodzenia Sowieci uruchomili laboratorium, w którym testowali broń biologiczną: wąglika, tularemię, ospę wietrzną. Najnowsze odkryte dokumenty dowodzą, że właśnie na Wyspie Odrodzenia tworzono, a następnie przechowywano zarodniki bakterii wąglika oraz dżumy. W 1992 roku Wyspa Odrodzenia stała się miejscem całkowicie wyludnionym i choć osiem lat później rząd ogłosił, że teren wyspy został oczyszczony ze szkodliwych substancji, to - podobnie jak w przypadku wyspy Gruinard - nikt do tej pory nie odważył się na nią powrócić.

Obawy te zdają się być całkowicie uzasadnione. Na półwyspie wciąż znajdują się pojedyncze zbiorniki, w których przetrzymywano bakterie śmiertelnych chorób. Gdyby choć jeden z nich uległ rozszczelnieniu (chociażby na skutek starości materiału), epidemia mogłaby objąć cały kontynent.

ZOBACZ TAKŻE:

Sokotra - wyspa nie z tego świata

TOP 6: najbardziej ekstremalne miejsca na Ziemi

Nowe trendy w turystyce - turystyka ekstremalna

Turystyka ekstremalna: w pogoni za tornadem

Niebezpieczne miejsca na wakacje? To tylko pozory

Adrenalina w podróży - 10 miejsc NIE dla osób z lękiem wysokości

Operacja Crossroads, Atol Bikini, Wyspy Marshalla / fot. U.S. Department of Defense/CC/Wikipedia Operacja Crossroads, Atol Bikini, Wyspy Marshalla / fot. U.S. Department of Defense/CC/Wikipedia Operacja Crossroads, Atol Bikini, Wyspy Marshalla / fot. U.S. Department of Defense/CC/Wikipedia

Atol Bikini, Wyspy Marshalla

Atol Bikini, Wyspy Marshalla

Pora na niekwestionowaną gwiazdę naszego nietypowego zestawienia. Bikini, kolejny atol na Wyspach Marshalla, stał się poligonem innych amerykańskich testów, prowadzonych pod kryptonimem Operacji Crossroads. Na kanwie wydarzeń rozgrywających się w latach czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku powstał szereg filmów dokumentalnych, a atol Bikini trafił do świadomości szerokiej opinii publicznej. Jednym z najsłynniejszych testów na Bikini był Baker (1946) -  ładunek umieszczono pod okrętem desantowym, co sprawiło, że w chwili wybuchu na powierzchni nie było widać niemal nic, co wskazywałoby na tak dalekosiężne w skutkach przedsięwzięcie (inaczej niż w przypadku wybuchów w Nagasaki czy Hiroszimie). Właśnie z tamtego wydarzenia pochodzą jednak najbardziej widowiskowe zdjęcia i kadry - wzniesiona siłą wybuchu woda robi niesamowite wrażenie. Mroczne wydarzenie, którego efektem stało się silne napromieniowanie wód otaczających Wyspy Marshalla, wydało się niesamowitym spektaklem.

W 1954 roku w atolu Bikini doszło z kolei do wybuchu bomby termojądrowej, największej, jaką wyprodukowała Ameryka. Operacja o kryptonimie Castle Bravo polegała na detonacji bomby o wdzięcznej nazwie Shrimp (Krewetka). Skutki eksplozji były już jak najbardziej niewdzięczne - w wyniku skażenia atolu całą okoliczną ludność trzeba było przenieść na niezamieszkały dotąd atol Utirik. Po sześciu latach od wybuchu rząd amerykański wydał oficjalną zgodę na powrót społeczności, jednak ludzie odważyli się wrócić dopiero w 1979 roku. W tym czasie teren Bikini wciąż był radioaktywny, więc po 3 miesiącach mieszkańcy Bikini znów opuścili wyspę - tym razem już na stałe. Test Bravo spowodował wielką katastrofę ekologiczną. Dodatkowo, po tym, jak okazało się, że amerykańscy naukowcy dokonywali eksperymentów na ludziach i ludzkich zwłokach, aby dowiedzieć się więcej o skutkach opadu radioaktywnego, w Ameryce doszło do skandalu.

Testy na Bikini nie pozostały też bez wpływu na popkulturę - prawdopodobnie właśnie one stały się inspiracją dla powstania Godzilli, obdarzonego ponadnaturalną mocą, słynnego japońskiego potwora.

ZOBACZ TAKŻE:

Sokotra - wyspa nie z tego świata

TOP 6: najbardziej ekstremalne miejsca na Ziemi

Nowe trendy w turystyce - turystyka ekstremalna

Turystyka ekstremalna: w pogoni za tornadem

Niebezpieczne miejsca na wakacje? To tylko pozory

Adrenalina w podróży - 10 miejsc NIE dla osób z lękiem wysokości

Wyspy Farallońskie, USA / Telim tor/CC/Wikipedia Wyspy Farallońskie, USA / Telim tor/CC/Wikipedia Wyspy Farallońskie, USA / Telim tor/CC/Wikipedia

Wyspy Farallońskie, USA

Wyspy Farallońskie, USA

Gdy patrzy się na ten niewielki skalisty archipelag u wybrzeży San Francisco, można się zapomnieć - jego niespotykana uroda w połączeniu z rozmiarem zapierają dech w piersi. Tymczasem opływające Wyspy Fallarońskie wody Pacyfiku przez szereg lat stanowiły dla Komisji Energii Atomowej (ang. Atomic Energy Commision) miejsce zatapiania odpadów nuklearnych. Nie wiadomo dokładnie jak i czy obecność zakopanych pod wodą 45 tysięcy pojemników, z których każdy mieści po ok. 210 litrów odpadów nuklearnych, może wpłynąć na tamtejszą florę i faunę, dość, że Agencja Ochrony Środowiska (ang. Environmental Protection Agency) oszacowała je w roku 1980 na 14,5 tys. kiurów. Dodatkowo Agencja przyznała wtedy, że ewentualne próby wydobycia pojemników mogłyby stanowić o wiele większe ryzyko dla otoczenia, niż decyzja o pozostawieniu ich na dnie oceanu.

ZOBACZ TAKŻE:

Sokotra - wyspa nie z tego świata

TOP 6: najbardziej ekstremalne miejsca na Ziemi

Nowe trendy w turystyce - turystyka ekstremalna

Turystyka ekstremalna: w pogoni za tornadem

Niebezpieczne miejsca na wakacje? To tylko pozory

Adrenalina w podróży - 10 miejsc NIE dla osób z lękiem wysokości

Okunoshima, Japonia / fot. Vickerman625/CC/Wikipedia Okunoshima, Japonia / fot. Vickerman625/CC/Wikipedia Okunoshima, Japonia / fot. Vickerman625/CC/Wikipedia

Okunoshima, Japonia

Okunoshima, Japonia

Ryzykowne eksperymenty mające na celu polepszenie swojej linii obrony przeprowadzali podczas II wojny światowej także Japończycy. Część testów miała miejsce na wyspie Okunoshima, zwanej także Wyspą Króliczą. To właśnie na Okunoshimie Japończycy stworzyli tzw. fabrykę gazu trującego. Eksperymenty przeprowadzane były na królikach, stąd wzięła się alternatywna nazwa wyspy. Ponieważ wszystko musiało pozostać ściśle tajne, Okunoshima została usunięta z wszystkich dostępnych w tamtych czasach map. Podczas działania fabryki wyprodukowano 6 kiloton gazu musztardowego. Po zakończeniu wojny fabryka przestała funkcjonować, a lokalne dzieci bohatersko uwolniły wszystkie króliki (przynajmniej te, którym udało się przeżyć makabryczne eksperymenty).

Mimo, że Okunoshimę dokładnie oczyszczono, to wciąż unosi się nad nią duch fabrycznej przeszłości, upamiętnionej w lokalnym Muzeum Gazów Trujących. Powstało ono głównie po to, by pełnić rolę edukacyjną.

ZOBACZ TAKŻE:

Sokotra - wyspa nie z tego świata

TOP 6: najbardziej ekstremalne miejsca na Ziemi

Nowe trendy w turystyce - turystyka ekstremalna

Turystyka ekstremalna: w pogoni za tornadem

Niebezpieczne miejsca na wakacje? To tylko pozory

Adrenalina w podróży - 10 miejsc NIE dla osób z lękiem wysokości

Więcej o: