Miasta idealne na city-break

Knedliki w Pradze, sentymentalny spacer we Lwowie, kąpiel w gorących źródłach Budapesztu czy setka na rozgrzewkę w Petersburgu. City break to nie tylko zachodnia klasyka, ale także podróże sentymentalne.
Czechy, Praga Czechy, Praga Czechy, Praga. Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta

Praga

Praga

Wyjechać na kilka dni, pójść na wystawę, dobrze się bawić i nie wydać dużo pieniędzy, a wrócić z naładowanymi akumulatorami. Hasło "city break", czyli krótki wypad do jakiegoś fajnego miasta, jest równie modne, co hasło "hipsterzy", a podróżowanie w ten sposób robi się swoistą filozofią, Nie masz czasu na wakacje? Wyrwij się na chwilę: na clubbing, wyprzedaże, poznawanie miejscowej kuchni albo długo zapowiadaną sztukę w teatrze. W dobie tanich linii, promocyjnych biletów kolejowych, zniżek na hotele i kuponów grupowych taki wyjazd na pewno nie nadwyręży twojej kieszeni. Jedynym problemem, jaki możesz mieć, może być pytanie: dokąd pojechać? Prezentujemy kilka bliskich i nie zawsze oczywistych kierunków.

 

Czechy Praga / shutterstockCzechy Praga / shutterstock

 

Jeśli lubisz błądzenie po wąskich ulicach, przesiadywanie w lokalnych, znanych tylko miejscowym knajpkach i romantyczne wsłuchiwanie się w dźwięki grajków, wybierz Pragę. To jedno z tych magicznych miast na świecie, które potrafią zauroczyć przybyszów na całego: jeśli trafi się do nich raz, będzie się tęsknić do powrotu już zawsze. W przypadku Pragi, z zabytkowym centrum, przerastającym go sławą mostem Karola i setką galerii sztuki, tęsknić się będzie szczególnie za urokiem starych Hradczan. To wzgórze zamkowe, znane na świecie z wąziutkiej Złotej Uliczki, otoczonej pastelowymi domkami wyglądającymi jak z kart, oraz widoku na Malą Stranę - romantyczną i malowniczą dzielnicę pełną zaułków, stromych brukowanych uliczek i kolorowych domków. Równie barwne i jaskrawe są tylko kamienice otaczające rynek staromiejski, z pomnikiem Jana Husa i słynnym ratuszem: o każdej pełnej godzinie zbiera się pod nim tłum ciekawych mechanizmu starego zegara. Kiedy kuranty ją wybiją, rozpoczyna się procesja figur: apostołów, śmierci, Turka, Żyda i kogucika. Niektórych to przedstawienie fascynuje tak, że potrafią wracać na nie kilka razy, nawet kosztem słynnego czeskiego piwa w równie słynnej lokalnej piwnicy.

Bratysława Słowacja / shutterstock Bratysława Słowacja / shutterstock Bratysława Słowacja / shutterstock

Bratysława

Równie smakowicie karmią i poją w sąsiedniej Bratysławie: nie tylko w urokliwych knajpkach na małym, przytulnym starym mieście, ale także na jej obrzeżach. Dawna perła cesarstwa austro-węgierskiego, w której jeszcze 30 lat temu można było usłyszeć starszych mieszkańców mówiących językiem "tutejszym", czyli mieszanką słowackiego, węgierskiego i niemieckiego, skrywa na przedmieściach prawdziwą niespodziankę: małe winnice, właściciele których prowadzą knajpki, serwując w nich młode wino własnego wyrobu. Ciekawostką Bratysławy jest kamieniczka "U dobreho pastiera" uważana za najwęższy budynek w Europie, czworokątny zamek nazywany "stołem z odwróconymi nogami" i zaśniedziałe figury czające się na starym mieście (jedna z nich na przykład wygląda z włazu kanału). Na przechadzkę nieco dłuższą koniecznie trzeba wybrać się na spacer wśród drewnianych willi i ogrodów wzgórza Slavin albo pojechać do niedalekiego Devina - ruin potężnego zamczyska na skale, z którego śmiałkowie za czasów komunizmu przelatywali lotnią na austriacką stronę.

Wiedeń / shutterstock Wiedeń / shutterstock Wiedeń / shutterstock

Wiedeń

Sama stolica Austrii jest stąd zresztą o rzut beretem - Wiedeń (ach, ta kawa; podobno w mieście jest tysiąc kawiarni i podobno w nim powstała pierwsza kawiarnia na świecie, ba - miał ją założyć Polak, który chciał zrobić jakiś pożytek z kawy pozostawionej po Turkach przepędzonych przez Jana III Sobieskiego) od Bratysławy dzieli kilkadziesiąt kilometrów i godzina jazdy autobusem. Dostać się do Wiednia można również, płynąc statkiem po Dunaju, który dalej prowadzi do niżej położonej stolicy - Budapesztu. Tu w czasie polskiej zimy szczególnie atrakcyjne są kąpiele w Széchenyi Fürdo, czyli największym w Europie kompleksie basenów i term pod gołym niebem. Wystarczy odrobina odwagi, by dać nura w lodowate zimno, a po chwili wygrzewać się w parującej wodzie, mając na wyciągnięcie ręki na brzegu świeżo spadły śnieg.

W Berlinie największe uciechy dla ciała i ducha czekają na słynnej ulicy Unter den Linden (dosłownie: "pod lipami"), która zaczyna się tuż po przejściu przez nieustępującą jej sławą Bramę Brandenburską. To tu kwitnie zabawowo-towarzyskie życie miasta, tu przychodzi się na spacery, tu znajdują się m.in. Arsenał i Uniwersytet Humboldta czy wyspa muzeów. Niedaleko stąd również po świetne widoki: do gmachu Reichstagu, zwieńczonego szklaną kopułą z panoramą Berlina, albo obrotowej platformy na wieży telewizyjnej, z której przy dobrej pogodzie widoczność sięga 40 km.

07.04.2006 WIEDEN AUSTRIA  RYNEK PANORAMA WIDOK Z KATEDRA SW. SZCZEPANA STEPHANSDOM  FOT. RAFAL MIELNIK / AGENCJA GAZETA

FOT. RAFAL MIELNIK / AGENCJA GAZETA

Litwa, Wilno Litwa, Wilno Litwa, Wilno/Fot. Shutterstock

Wilno

Wilno, jedno z najchętniej odwiedzanych miast Europy Wschodniej, szczególnie miłe sercom Polaków, potrafi oczarować każdego. Starówką, którą jest jedną z największych na świecie, atmosferą, stylowymi uliczkami i małymi kafejkami. Tu się przyjeżdża nie "zobaczyć", ale przede wszystkim "pobyć": odszukać ślady Mickiewicza, posłuchać ludzi rozmawiających z charakterystycznym zaśpiewem, posiedzieć nad Wilią, zapalić światełka na Rossie czy zadumać się pod słynną Ostrą Bramą z cudownym wizerunkiem Matki Boskiej. Koniecznie trzeba też pojechać do oddalonych o niespełna 30 km Troków, legendarnej stolicy Litwy. Nad wyspą na jeziorze Galwe góruje ogromne zamczysko, a jedną z ulic miasteczka okalają drewniane, kolorowe domy. Mieszkają w nich Karaimowie sprowadzeni przez księcia Witolda z Krymu, dziś jeden z najmniejszych narodów Europy.

Lwów / shutterstock Lwów / shutterstock Lwów / shutterstock

Lwów

Podróż do Lwowa to podróż w czasie: wyprawa na stare miasto, do kościołów, na cmentarz Łyczakowski czy górujący nad wszystkim zamek. To także poranna herbata wypijana pod jedną z budek wraz z kupioną w sąsiedniej budce bułką i obiad w miejscowym, staroświeckim barze, w którym serwują wareniki albo pielmieni zapijane szklaneczką czegoś mocniejszego, albo przejażdżka starym tramwajem, który mozolnie pokonuje kręte, pnące się w górę ulice.

Petersburg Carskie Sioło Petersburg Carskie Sioło Petersburg Carskie Sioło/Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta

Petersburg

Ciekawie o tej porze roku jest wybrać się także dalej na wschód - do Petersburga. Miasto, nazywane Wenecją Północy albo najbardziej europejskim z rosyjskich miast, słynie z plątaniny kanałów i przerzuconych nad nimi mostków z kutymi balustradami. Przyjezdnych przyciąga sztuką i historią (Ermitaż, Twierdza Pietropawłowska, krążownik "Aurora"), wschodnią atmosferą (choćby słynne marszrutki zatrzymujące się wszędzie, gdzie pasażer sobie zażyczy. Chociaż zdają się jeździć bez żadnego ładu i składu, o dziwo - miejscowi znają ich trasy i o dziwo - trasy te rzeczywiście istnieją) oraz przedziwnym poczuciem absurdu (choćby słynna Kunstkamera, czyli Muzeum Antropologii i Etnografii, w której na rozkaz zafascynowanego anatomią cara Piotra Wielkiego zgromadzono zbiór zakonserwowanych w formalinie osobliwości: zniekształcone płody, zdeformowane części ludzkiego ciała, szkielety bliźniąt syjamskich, pokiereszowane czaszki i kości. Na tym tle carskie zęby - także eksponaty - nie robią raczej na nikim wielkiego wrażenia). Jednak o tej porze roku atrakcją Petersburga samą w sobie jest pogoda: siarczysty mróz pięknie zdobi balustrady na mostkach i skrzy się w oknach pałaców i kamienic. Ludzie, zamiast mostami, zamarzniętą na kość Newę pokonują, idąc po tafli lodu. Kiedy już rzekę przekroczą, dla rozgrzewki wstępują na jednego głębszego: bary, w których serwują wódkę, są tu na każdym kroku. Wypija się setkę po petersbursku - nawet nie zdejmując czapki, kurtki czy siadając przy stole - i tak rozgrzanym znowu można wyjść na zewnątrz.

Rosja. Petersburg

Rosja. Petersburg/Fot. Shutterstock

Odessa Odessa Odessa/Fot. Shutterstock

Odessa

Jeśli chodzi o elegancję, Petersburgowi może dorównać tylko Odessa: spacerując jej ulicami potknąć się nader łatwo, bo idzie się z zadartą wciąż głową, oglądając detale na pastelowych, ładnie odnowionych kamienicach. Wystarczy jednak wejść na ich podwórko, żeby trafić do innego świata: świata rozwieszonego prania, mytych samochodów, przybudówek letnich kuchni, zabudowanych balkonów i - tak, tak - nierzadko kurki hodowanej na własny użytek. Założona przez carycę Katarzynę Wielką, na klifie wśród wydartych Turkom stepów, Odessa została zbudowana ze skały wydrążonej spod miasta - większość budowli wznieśli tu Włosi, starając się, by miasto dorównywało europejskim stolicom. Chyba im się udało.

Paryż, Francja, romantyczne Paryż, Francja, romantyczne Fot. Shutterstock

Londyn, Paryż, Madryt, Barcelona, Mediolan, Rzym

Klasyka zawsze modna, czyli dokąd na klasyczny city break:

Londyn: na zakupy - od słynnego Harrodsa, przez Oxford Street po polowanie w Charity Schops, przejażdżkę słynnym piętrusem, do Big Bena, diabelski młyn London Eye i słynnego British Museum. Dla odważnych - także na brytyjskie śniadanie;

Paryż: po elegancję, luz i atmosferę wiecznej zabawy. Prawdziwy Paryż to nie tylko wieża Eiffla, Luwr i Łuk Triumfalny, ale też stoiska bukinistów nad Sekwaną, wieczorne śpiewy z gitarą pod katedrą Sacre Couer, wino pite w parkach i włóczęga po dzielnicy Montmartre;

Madryt - po słynne muzeum El Prado ze zbiorami m.in. El Greco, Boscha, Goyi, Michała Anioła i Rembrandta oraz kulinarne ekscesy pod postacią churros z czekoladą - pączków, które macza się w gorącej czekoladzie - i mocną kawę;

Barcelona - po życie przez całą dobę, architekturę Gaudiego, bary tapas i kultową Ramblę - najsłynniejszy ze słynnych deptaków, który nie zamiera nawet na chwilę;

Mediolan - po elegancję i pewien klimat najmodniejszego i jednego z najdroższych miast świata;

Rzym - po urok, doskonałość Koloseum, piękno Bazyliki św. Piotra i muzeów Watykanu oraz artystyczną atmosferę Zatybrza.

madryt, hiszpania, madryt nocą, gran via

Madryt/Shutterstock