Węgry. Budapeszt - zwiedzamy mądrze i tanio

Być może Polak i Węgier to dwa bratanki - jak głosi przysłowie - ale Budapeszt i Warszawa to w gruncie rzeczy dwa bardzo odmienne miasta. W Budapeszcie splendor imperium habsburskiego splata się z wpływami orientalnymi i pozostałościami po starożytnych Rzymianach. Punkt widzenia zależy jak zwykle od punktu siedzenia - dla jednych w Budapeszcie zaczynają się Bałkany, dla drugich to Paryż Wschodu. Tak czy inaczej, zdziwicie się, jak fantastyczne rzeczy kryje węgierska stolica.
Budapeszt Budapeszt Fot. Shutterstock

Budapeszt - blisko, choć daleko

Chociaż Budapeszt leży niedaleko od Polski, to podróż do stolicy Węgier jest relatywnie długa. Najszybciej i najsprawniej dostaniemy się do Budapesztu własnym samochodem. Jeżeli ktoś woli pociąg, to z Warszawy codziennie kursują dwa składy bezpośrednie - pospieszny i Eurocity, natomiast z Krakowa tylko jeden bezpośredni pociąg pospieszny. Taka podróż trwa jednak ponad 10 godzin i nie jest tania. Można skorzystać z oferty przewoźników autobusowych. Z Krakowa jeździ węgierska linia Orangeways oraz mniejsi przewoźnicy, którzy podstawiają busy. Tanie linie samolotowe zostały mocno ograniczone, ale czasami można trafić na promocję LOT-u lub innego przewoźnika. Podróż samolotem trwa od 40 minut do godziny.

Metro Metro Fot. Shutterstock

Nie bój się "Kontrolerów"

Kilka lat temu węgierskie metro zyskało w Polsce ogromną, acz wątpliwą sławę za sprawą filmu "Kontrolerzy". Kto chce zobaczyć ponure, ciemne stacje znane z kina, musi się jednak pospieszyć. Od pewnego czasu trwa sukcesywna renowacja drugiej (czerwonej) i trzeciej (niebieskiej) linii metra w Budapeszcie. W tej chwili industrialny klimat można poczuć tylko na niektórych odcinkach tej ostatniej. Jednocześnie buduje się linia czwarta.

 

Natomiast prawdziwą perełką jest linia pierwsza (żółta), łącząca samo centrum Budapesztu z Laskiem Miejskim. Jest to najstarsza linia metra zbudowana w kontynentalnej Europie, ma już 115 lat! Warto odwiedzić jej malutkie, ale urokliwe stacyjki, przejechać się klimatycznymi wagonikami i wysłuchać starodawnej melodyjki poprzedzającej zapowiedzi stacji. Podróż na całej długości tej linii trwa około pół godziny.

 

Bilet na przejazd jakimkolwiek środkiem transportu kosztuje 320 forintów (4,80 zł), ale przy kupnie bloczka 10 biletów za całość zapłacimy mniej - 2800 forintów. Natomiast zupełnie nie opłaca się kupować biletów krótkookresowych. Ich cena jest dość wysoka, a Budapeszt w rzeczywistości jest miastem, które warto zwiedzać na piechotę. Przestrzegamy przed jazdą na gapę! Może kontrolerzy nie są tak brutalni jak na wspomnianym filmie, ale słabo znają języki obce i bywają nieustępliwi. W razie braku biletu bez kary się nie obejdzie.

budapeszt, zamek budapeszt, zamek Fot. Shutterstock

Budapeszt - co i jak zwiedzać

Budapeszt słynie ze swojej pięknej architektury i licznych okolic idealnych na spacery. Posiada także ciekawe muzea i obiekty turystyczne, wśród których każdy turysta na pewno znajdzie dla siebie coś specjalnego. Niewątpliwą atrakcją, jakiej nie spotkamy nigdzie indziej, jest położony na obrzeżach miasta Memento Park - miejsce, w którym zgromadzono obalone pomniki z czasów komunizmu.

 

Ceny wstępów do obiektów turystycznych w Budapeszcie wahają się od 1000 do 2000 forintów. Istnieją liczne zniżki dla różnych grup zwiedzających. Można też nabyć specjalną Budapest Card (5500 ft za 24 godziny, 6900 za 48 i 8300 za 72 godziny), która uprawnia do otrzymania specjalnych tańszych biletów wstępu do wiele turystycznych obiektów w mieście. Dzięki tej karcie otrzymamy też rabat w licznych restauracjach (ich lista znajduje się na stronie serwisu i przy zakupie otrzymamy ją w postaci opasłego przewodnika), zniżkę na wstęp na różne punkty widokowe, koncerty oraz usługi przewodników.

budapeszt, wyspa św. małgorzaty, węgry budapeszt, wyspa św. małgorzaty, węgry Fot. Shutterstock

Budapeszt i natura

Kiedy będziemy mieli już dość muzealnych płócien, możemy wybrać się na dwa fantastyczne tereny rekreacyjne Budapesztu. Pierwszym z nich jest Wyspa Św. Małgorzaty, malowniczo położona na Dunaju. Znajduje się tam ogromny dostępny dla wszystkich park z trasami biegowymi, rowerowymi, basenami oraz ogromną fontanną, która nie tylko chłodzi w upalne dni, ale jest też niezwykle muzykalna - gra walce Straussa. Na końcu żółtej linii metra znajduje się natomiast Lasek Miejski - ogromny teren z parkiem rozrywki, zoo, akwenem, po którym można popływać łódką oraz pomniejszoną kopią zamku Drakuli. Najfajniej jest oczywiście wybrać się tam nocą. W zachodniej części Budapesztu - po budańskiej stronie Dunaju - można uprawiać trekking na wzgórzach, skorzystać z kolejki linowej, a nawet zwiedzić jaskinie. A gdy zostanie nam czasu na relaks, warto zajrzeć do jednej z licznych łaźni - Budapeszt to miasto położone na gorących źródłach.

Gulasz Gulasz Fot. Shutterstock

Budapeszt - jedzenie i picie

Spragnieni węgierskiej kuchni? Zupę gulaszową dostaniecie praktycznie w każdej restauracji. Warto jednak ominąć samo centrum (zwłaszcza drogie okolice bazyliki i synagogi) i udać się w boczne uliczki, gdzie możemy trafić na miły barek z langosami - apetycznymi plackami z różnego rodzaju nadzieniem. Najtańsze miejscowe wina dostaniemy w marketach - nie ma sensu przepłacać za nie w restauracjach. Butelka dobrego tokaju kosztuje w sklepie od 1500 forintów (nieco ponad 20 zł), można znaleźć też tańsze, ale zwykle są gorszej jakości. Przyzwyczajonych do tokaju i Egri Bikaver zdziwi zapewne wybór lokalnych win w węgierskich sklepach. Należy jednak kupować te wytrawne. Znawcy twierdzą, że na Węgrzech jest za mało słońca, by produkować wina słodkie.

 

 

Natomiast wieczory najprzyjemniej spędza się w lokalach VII dzielnicy, które powstały w opuszczonych kamienicach. Zagospodarowane podwórka i najniższe kondygnacje takich budynków to fantastyczne miejsca do zabawy, poznawania ludzi i próbowania lokalnych trunków. Odbywają się tam turnieje gier, koncerty, imprezy benefitowe. Tętni życie kulturalne i rozrywkowe. Najsłynniejszy z tych lokali, Szimpla z ulicy Kazinczy'ego, doczekał się nawet swojej filii w Berlinie. Ale uwaga! Polak, Węgier - dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki. W głowę tam raczej nie dostaniemy, ale możemy wyjść bardzo wstawieni.