Kontrowersyjne wypowiedzi BBC

Prezenter Radio 1 zasugerował na antenie, że Polki to świetne prostytutki. Wcześniej dwaj inni prezenterzy nagrali podczas swojej audycji wulgarną wiadomość na automatycznej sekretarce aktora Andrew Sachsa. Czy BBC obniża standardy?
Chris Moyles, prezenter rozgłośni BBC Radio 1 w swoim porannym programie wyemitowanym 19 listopada powiedział:

Z moich doświadczeń wynika, że prostytutki są świetnymi sprzątaczkami. Potrafią również doskonale prasować. Jeśli jesteś Polką - prasujesz rewelacyjnie, więc byłabyś też bardzo dobrą prostytutką. Polacy są też świetni w naprawianiu samochodów.



Po tej wypowiedzi prezentera radiowego do BBC trafiło ponad 100 skarg od urażonych Polaków, którzy pokusili się nawet o wystosowanie petycji do władz rozgłośni z żądaniem przeprosin za "obraźliwe, paskudne komentarze".

Początkowo BBC broniło swojego prezentera, a sam Moyles - któremu za prowadzenie śniadaniowego show dostaje 650 tysięcy funtów rocznie - nie miał najmniejszego zamiaru przepraszać kogokolwiek. Po pierwszych protestach słuchaczy rzecznik stacji podkreślał w mediach, że: "Chris naśmiewał się tylko z niepoważnych i krzywdzących stereotypów, wytykając bezsens generalizacji opartej na narodowości." Dodał też, że prezenter na pewno nie powiedział, że Polacy zaangażowani są w prostytucję. Jednak wczoraj - po rozpętanej w brytyjskich mediach małej burzy na temat obniżenia standardów przez BBC - Moyles, pod presją szefów, opublikował oświadczenie, w którym twierdzi, że jego słowa zostały źle zinterpretowane. Prezenter napisał:

W swojej wypowiedzi absolutnie nie zamierzałem połączyć Polaków z prostytucją w sposób, w jaki to się sugeruje. Jednak zdaję sobie sprawę z tego, że niektórzy tak właśnie mogli odebrać moje słowa. Tych słuchaczy przepraszam za niezamierzoną obrazę.



Przeczytaj także: Jak "Daily Mail" atakował polskich imigrantów.



BBC obraża

Dziwnym zbiegiem okoliczności prezenter poszedł na ustępstwo w sprawie przeprosin tego samego dnia, którego Ofcom - brytyjski regulator medialny - opublikował oświadczenie, że BBC traci poczucie dobrego smaku i przyzwoitości. Incydent nazwany "sprawą polską" to nie pierwsza tego typu historia, w którą zaangażowani są prezenterzy stacji.

Tuż przed raportem Ofcomu aktor John Barrowman, za namową prezenterów niedzielnego BBC Switch show, obnażył się w radiowym studio. Chociaż słuchacze nic nie zobaczyli, głośne "O mój Boże!" Annie Mac wystarczyło, żeby poczuli się obrażeni. BBC musiało wystosować oficjalne przeprosiny.

W październiku na pierwszych stronach brytyjskich gazet królowały informacje o niewybrednych żartach, jakich dopuścili się na antenie dwaj prezenterzy BBC. Ulubieńcy widzów - prowadzący popularny talk-show "Friday Night With Jonathan Ross" i gospodarz "The Russell Brand Show" - komik Russell Brand nagrali się kilkakrotnie na automatyczna sekretarkę 78-letniego Andrew Sachsa. Wiadomości o podtekście seksualnym dotyczyły wnuczki aktora. Po emisji programu na antenie radia BBC do stacji trafiło ponad 42 tysiące skarg od oburzonych słuchaczy. Niewybredny żart potępił publicznie nawet premier Gordon Brown. BBC znów przeprosiło za "obraźliwy i niedopuszczalny kawał, który stanowił poważne naruszenie standardów redakcyjnych i nigdy nie powinien zostać nagrany i wyemitowany."

W efekcie afery Brand zrezygnował z prowadzenia programu, a Ross został przez stację zawieszony w obowiązkach na 12 tygodni. Dwóch dyrektorów BBC poddało się do dymisji.

BBC obiecuje poprawę

Stacja - nagabywana przez organizacje kontrolujące media - zobowiązała się do poświęcania więcej uwagi doborowi prezenterów i ich zachowaniu na antenie. Zdaniem krytyków, finansowane z budżetu państwa BBC, powinno dokładać wszelkich starań, by spełniać oczekiwania wszystkich słuchaczy. Tymczasem brytyjski minister technologii, telekomunikacji, mediów i rozrywki, Lord Carter na piątkowym lunchu Broadcasting Press Guild zbagatelizował problem twierdząc, że BBC jest świadome problemów z zachowaniem prezenterów.. "Jeśli przygotowuje się tysiące, dziesiątki tysięcy i setki tysięcy godzin materiału do nadania, prawdopodobieństwo błędów i przeoczeń jest spore. To się po prostu zdarza." - powiedział były szef Ofcomu i dodał: "BBC popełniło błąd w kontroli emitowanego materiału i naprawiło go. Nie sądzę, że system, w którym błędy nie są tolerowane w ogóle istnieje. Zapytany czy sprawa Sachsa powinna mieć wpływ na dotacje dla BBC,minister odpowiedział: "Mam nadzieję, że pojedyncze incydenty - nieważne jak głośne - nie będą miały wpływu na decyzje dotyczące publicznych funduszy."

Przeczytaj także: Zachodnie media komentują gafy polskich polityków.