Z Wysp do Polski - kierunek praca

Polacy nadal wyjeżdżają za pracą. Coraz częściej jednak znad Tamizy nad Wisłę. Polonijne i angielskie serwisy z ogłoszeniami o pracę zapełniają się ofertami zatrudnienia w Polsce. Poszukiwani są spawacze, przedstawiciele handlowi, a nawet bankowcy.
Internetowe portale pracy biją rekordy popularności wśród Polaków. Serwisy rekrutacyjne odwiedziło w marcu prawie 2,7 mln naszych rodaków - wynika z raportu przygotowanego przed kilkoma miesiącami przez portal ekonomiczny Money.pl. W ostatnim czasie statystyki zaczęli też śrubować pracujący w Wielkiej Brytanii emigranci znad Wisły, którzy myślą o powrocie do kraju.

Zawracająca fala

Jeszcze kilka lat temu Polacy zamieniali nadwiślańskie budowy, szpitale i restauracje na te nad Tamizą. Teraz jest odwrotnie. Stoją za tym zmiana sytuacji na rynku pracy oraz spadająca wartość funta. Według najnowszego raportu portalu rekrutacyjnego Pracuj.pl, w drugim kwartale liczba zgłoszonych przez zagranicznych pracodawców ofert pracy dla specjalistów spadła do niespełna 1300. To o 10 proc. mniej niż w pierwszym kwartale i aż o ponad jedną trzecią mniej niż rok wcześniej. Coraz więcej osób myśli za to o przeprowadzce nad Wisłę. Pracujący na Wyspach Polacy stawiają jednak twarde wymagania. Powrót - tak, ale nie za wszelką cenę. Liczą się przede wszystkim warunki zatrudnienia, czyli atrakcyjne wynagrodzenie, ciekawa praca i bogaty pakiet socjalny. W tym ostatnim przypadku chodzi na przykład o dofinansowanie kursów dokształcających i językowych, dostęp do prywatnej opieki medycznej, kolonii i wczasów rodzinnych, a nawet karnetów do klubów fitness. Ważne jest to, by wszystkie ustalenia dotyczące kontraktu uzgodnione były jeszcze przed powrotem do Polski. Internetowe serwisy pracy i agencje rekrutacyjne już zacierają ręce, bo chęć powrotu emigrantów znad Wisły oznacza dla nich prawdziwy ruch w interesie.

Dla kogo praca w Polsce

Jedna z największych w kraju agencji rekrutacyjnych - Work Service, połączyła nawet siły z angielskim pośrednikiem Change UK, by usprawnić przepływ specjalistów między Polską a Wielką Brytanią.

Kilka tygodni temu pośrednik, działający na brytyjskim rynku pracy ćwierć wieku, rozpoczął po raz pierwszy rekrutację polskich pracowników dla przedsiębiorstw ze Śląska, Warszawy i Łodzi. Firma ma w Wielkiej Brytanii pięć oddziałów.

- Wysłaliśmy już kilka osób do pracy w Warszawie. Mamy kolejnych kilkadziesiąt podań. Właśnie przesłałem aplikacje do Wrocławia - mówi Radek Berner, polski pracownik agencji Just Recruitment.

- Rekrutujemy tylko dla dużych firm, które proponują dobre warunki pracy. Nie chodzi tylko o zarobki, bo Anglia mimo kryzysu waluty wciąż jest konkurencyjna, ważny jest też pakiet socjalny - dodaje.

Na wracających z angielskiej emigracji Polaków nad Wisłą czekają oferty pracy z różnych branż. Zatrudnienie znajdą ślusarze, spawacze, operatorzy maszyn, lakiernicy czy technicy utrzymania ruchu.

Małe oblężenie przeżywają również oddziały banków, które zajmują się rekrutacją ekonomistów. Pracownicy Fortis Banku, Pekao czy Raiffeisen szacują, że byli emigranci stanowią ok. 10 proc. zgłaszających się kandydatów do pracy. Wygląda na to, że najwięcej takich osób trafia do BZ WBK. - W pierwszej połowie roku zwiększyliśmy zatrudnienie o ponad 1,5 tys. etatów, a prawie 15 proc. nowych pracowników to osoby, które wracają z Anglii lub Irlandii - powiedział "Gazecie Wyborczej" prezes Mateusz Morawiecki. Kilkanaście osób wzmocniło też zespoły nowo powstałych tego typu placówek w Polsce, na przykład Alior Banku. Bankowcy potwierdzają, że od jakiegoś czasu rośnie liczba aplikacji składanych przez emigrantów. Sporo życiorysów dociera prosto z Wysp. Zdaniem Tomasza Bonka, redaktora naczelnego portalu ekonomicznego Money.pl, motywacją do powrotu nad Wisłę stopniowo stają się pieniądze. - W Polsce rośnie zapotrzebowanie na przykład na analityków finansowych i wykwalifikowanych księgowych - mówi Tomasz Bonek. - Wiąże się to z tym, że w całym kraju, nie tylko w Warszawie, ale i we Wrocławiu, Krakowie czy Łodzi, powstają centra finansowe, które potrzebują kadr. W Warszawie ciągle ciężko jest walczyć o nich z takim "gigantem" jak Londyn, ale motywacją do pracy nad Wisłą powoli stają się pieniądze. Młody księgowy może liczyć bowiem na zarobki powyżej średniej krajowej. Duże finansowe korporacje coraz częściej inwestują w swoich pracowników, zapewniając im też dodatkowe szkolenia, prywatną opiekę medyczną i atrakcyjne pakiety socjalne - dodaje.

Siły się wyrównują

- Sytuacja, gdy pracownicy tylko wyjeżdżają z kraju, nie jest niczym dobrym i nie może trwać w nieskończoność - mówi Simon Cannel z firmy rekrutacyjnej Recksel International w Londynie. - Na całym świecie ludzie przeprowadzają się za pracą, ale nigdy tylko w jedną stronę. Dlatego powrót części tzw. siły roboczej do Polski był tylko kwestią czasu - dodaje. Nie oznacza to jednak, że o Polakach nagle zapomną agencje werbujące do pracy w Wielkiej Brytanii. Zdaniem specjalistów zajmujących się rekrutacją, obecnie polsko-angielski rynek pracy stanie się jeszcze bardziej atrakcyjny. Oznacza to też korzyści dla samych pracowników. - Zarówno angielskie, jak i polskie agencje pracy będą musiały teraz bardziej się postarać, by przekonać wartościowego kandydata do swojej oferty - mówi Simon Cannel.

Ostro do roboty zabrał się Mazowiecki Urząd Pracy, który właśnie rozpoczyna jedną z większych w tym roku rekrutacji. W ramach międzynarodowego pośrednictwa Eures placówka prowadzi nabór osób chętnych do pracy przy zbieraniu i pakowaniu cebulek żonkili. Potrzebnych będzie ok. 150 osób. Wymagania nie są wysokie, ale znajomość języka angielskiego będzie mile widziana. Mazowiecki Urząd Wojewódzki organizuje podobne rekrutacje średnio raz na dwa, trzy miesiące, w zależności od zapotrzebowania zagranicznych firm. Pod koniec lipca irlandzkie firmy poszukiwały w stolicy 30 pracowników: sprzedawców, menedżerów i kierowników sklepów. Zgłosiło się 25 chętnych, z czego wszyscy podpisali umowy.

W Polsce intensywną politykę rekrutacyjną prowadzą w tej chwili również takie kraje jak Norwegia i Dania. - Zapewniają nie tylko pracę, ale też pomagają załatwić mieszkanie, prowadzą kursy językowe - mówi prof. Lena Kolarska-Bobińska. - Niemcy natomiast oferują szybkie obywatelstwo osobom posiadającym kwalifikacje. Nasi przedsiębiorcy powinni robić to samo. Europa się starzeje i przy otwartym rynku pracy rośnie konkurencja związana z pozyskaniem dobrych pracowników. Więksi pracodawcy czy agencje pracy mają możliwość prowadzenia rekrutacji za granicą i oferowania bonusów. Dlaczego tego nie robią? Anglicy, widząc, że Polacy odpływają, że coraz trudniej znaleźć pracownika, zaczynają podnosić płace, kuszą bonusami i dodatkami - dodaje.

Jak i gdzie szukać?

Oferty zatrudnienia w Polsce można znaleźć na polonijnych serwisach internetowych i w sklepach z rodzimą żywnością w Londynie. Ogłoszenia o pracę w Warszawie i innych dużych miastach pojawiają się również w polskiej prasie wydawanej na Wyspach, a nawet na popularnych brytyjskich portalach. Angielskim zwyczajem w ofertach pracy dla Polaków myślących o powrocie do kraju można znaleźć nawet informacje o miesięcznych zarobkach. Emigranci znad Wisły coraz chętniej zaglądają również na polskie serwisy z pracą. Z największych tego typu portali, czyli GazetaPraca.pl, Pracuj.pl, JobPilot.pl, InfoPraca.pl czy HRK.pl, korzystają już zarówno myślący o powrocie do kraju, jak i zainteresowani wyjazdem za granicę. Zdaniem osób zajmujących się rekrutacją, internet w ciągu kilku lat stanie się najbardziej popularną metodą szukania pracy i prześcignie pod tym względem ogłoszenia prasowe. Z danych zebranych przez pracowników Money.pl wynika, że najbardziej poszukiwani przez pracodawców są w tej chwili sprzedawcy oraz przedstawiciele handlowi, co wynika głównie z dużej rotacji osób zatrudnionych na tych stanowiskach.

Tekst z serwisu

Przeczytaj także: "Faster, faster!", czyli jak się pracuje na Wyspach