Wyspy w oparach absurdu

Kto choć raz odwiedził Wielką Brytanię wie, że zasady BHP odgrywają w życiu Wyspiarzy niebagatelną rolę. Jednocześnie stanowią bardzo wdzięczny temat dla tutejszych komików. Prezentujemy listę wyjątkowo absurdalnych zaleceń ?Health & Safety?.
Dobro dzieci przede wszystkim

- Ze szkolnego boiska w Macclesfield usunięto bramki w kolorze białym z obawy, że ktoś mógłby ich nie zauważyć, wbiec na nie i zrobić sobie krzywdę.

- Kierowca szkolnego autobusu w Middlesbrough nie może już pomagać niepełnosprawnemu uczniowi w opuszczaniu pojazdu. Powód - zasady BHP. Matka chłopca, która ma pod opieką jeszcze dwójkę młodszych dzieci, musi sama wnosić i wynosić syna z autobusu, nawet jeśli w pojeździe znajduje się kilkoro dorosłych opiekunów.

- Margaret Russell od 20 lat pomaga dzieciom przechodzić przez jezdnię. W okresie świąt Bożego Narodzenia przebiera się za świętego Mikołaja, podczas Wielkanocy - za kurczaka i przy okazji zbiera pieniądze dla organizacji charytatywnej. Tak było do grudnia ubiegłego roku, kiedy to komisja BHP nakazała starszej pani, żeby w żadnym wypadku nie porzucała swojego oficjalnego uniformu. Bez niego - podobno - stanowi ogromne zagrożenie dla ruchu.

- Nauczycielka ze szkoły podstawowej z Cambridgeshire chciała zaprezentować siedmiolatkom, jak kurczęta wykluwają się z jajek. Żeby przynieść na zajęcia inkubator, powinna najpierw przeprowadzić badanie ryzyka skażenia biologicznego, awarii sieci elektrycznej, zagrożeń dla uczniów i innych nauczycieli związanych z hodowlą oraz przedstawić certyfikat, że użyte jajka są wolne od salmonelli. Oprócz tego dzieciom zabroniono dotykać jajek, a inkubator użyty do eksperymentu musiał mieć aktualny certyfikat bezpieczeństwa. W rezultacie eksperymentu nie przeprowadzono.

- Aktorom występującym w przedstawieniach dla dzieci zabroniono rzucania młodej publiczności cukierków. Zdaniem inspektorów Heath & Safety, ktoś mógłby zostać zraniony. Całkiem niedawno młodych widzów pozbawiono również przyjemności oglądania latającego Piotrusia Pana. Żeby teatr mógł wykorzystać zamontowaną pod sufitem instalację, wymagane było przeprowadzenie pełnej ekspertyzy strukturalnego stanu budynku.

- Zarządcy basenów w Dorset zakazali używania przez dzieci nadmuchiwanych "rękawków" z obawy, że osoba je nadmuchująca mogłaby zarazić się jakąś infekcją.

Obywatelu, radź sobie sam

- 10-letni Jordon Lyon utonął wyciągając swoją młodszą siostrę z parkowej sadzawki, bo policjanci obecni na miejscu zdarzenia nie byli wykwalifikowani do udzielenia pomocy tonącym. Postępując zgodnie z zasadami BHP, musieli wezwać na pomoc funkcjonariuszy posiadających przeszkolenie w ratownictwie wodnym. Niestety, ci ostatni przybyli za późno.

- Policja w Sevenoaks odmówiła interwencji w sprawie nielegalnych, za to bardzo głośnych imprez odbywających się nocami w pobliskim parku. Zasady BHP nakazują funkcjonariuszom czekanie z interwencją do wschodu słońca. Szef policji regionu Kent wyjaśnił, że drugim powodem, dla którego nie podjęto żadnych działań była obawa, że będący pod wpływem alkoholu i narkotyków uczestnicy imprezy mogliby wsiąść do swoich samochodów i odjechać, narażając mieszkańców okolicy na niebezpieczeństwo.

- W niebezpiecznym przejściu podziemnym we wschodnim Londynie zamontowano 18 kamer CCTV. Zamontowano, ale nie podłączono, ponieważ mechanicy oddelegowani do tego zadania przez lokalne władze nie mieli odpowiedniego przeszkolenia BHP. Nad uzupełnieniem odpowiednich uprawnień pracują już od roku. W tym czasie w tunelu dwie kobiety doświadczyły napastowania seksualnego. Kamery nadal nie są podłączone.

- Z obawy o zdrowie i bezpieczeństwo śmieciarzy władze dystryktu Craven narzuciły na mieszkańców obowiązek samodzielnego opróżniania ciężkich koszy z odpadkami przeznaczonymi do odzysku. Region objęty pilotażowym programem zamieszkują głównie emeryci.

Na przekór tradycji

- Odbywające się od 30 lat w Bognor zawody w "lataniu na byle czym" w tym roku się nie odbędą. Po renowacji nabrzeża w miejscu, w którym "ludzie-ptaki" lądują w wodzie jest o 60 cm płycej. Głębokość nie spełnia już wymagań Heath & Safety.

- Chór college'u świętego Jana z Cambridge ma piękną 106-letnią tradycję. Od 1902 roku, w dniu Święta Wniebowstąpienia, w samo południe chór śpiewa hymn na dachu wieży wieńczącej szkolną kaplicę. A raczej śpiewał, bo w tym roku komisja BHP zabroniła młodym artystom wznieść się na wyżyny. Chór - ku rozczarowaniu wielbicieli tradycji - został na trawniku przed kaplicą.

- 40 ławek w historycznym regionie Nottinghamshire musiało zostać wymienionych, bo były o 7,5 cm za niskie - według zasad BHP. Każda ławka kosztowała 400 funtów.

- Od czasów wiktoriańskich każdy prawdziwy brytyjski Christmas Pudding kryje w sobie srebrną monetę. Kto na nią trafi podczas świątecznego obiadu, tego szczęście nie opuści przez cały rok. Dwa lata temu ze względu na zasady Heath & Safety odłożono tę tradycje do lamusa. Przecież taką monetą można się udławić! Od tej pory brytyjskie supermarkety sprzedają świąteczne puddingi "soute". Moneta dynda z boku na sznurku. Komu przyniesie szczęście? Chyba tylko inspektorom BHP.