"Niezwykła praca dla zwykłych ludzi". Małgorzata Kania, testerka destynacji Exim Tours opowiada o Pracy Marzeń [ROZMOWA]

Mówi, że pokonała pozostałych kandydatów, bo była zwyczajna - ciekawa świata, ale jeszcze nie "do cna przesiąknięta podróżami". Małgorzata Kania wygrała konkurs na testera kierunków zorganizowany przez biuro podróży Exim Tours. Druga edycja rusza właśnie teraz. Czy warto wziąć udział, co można wygrać i jak wygrać - przeczytajcie.
Agata Włodarczyk: Dlaczego wystartowałaś w konkursie "Praca marzeń"?

Małgorzata Kania: Byłam w przełomowym momencie życia, właśnie skończył się jeden etap i miałam wkroczyć w kolejny. Właśnie skończyłam studia - archeologię, którą wymarzyłam sobie już w szkole podstawowej, wyszłam za mąż i wyjechałam w podróż poślubną do Hiszpanii i Maroka. Po powrocie, trzeba było osiąść i zacząć poszukiwania pracy. Taka zmiana nigdy nie jest łatwa. Na studiach dużo czasu spędziłam na podróżach naukowych do Egiptu i Sudanu, później wraz z moim mężem na rok przerwaliśmy studia i ruszyliśmy w podróż po Azji. Przez siedem miesięcy zwiedziliśmy dziesięć krajów.

Kiedy zaczęłam szukać pracy, wiedziałam już, że chciałabym, by moja praca związana była z podróżami, fotografowaniem i pisaniem - trzema pasjami, które odkryłam w czasie wcześniejszych podróży.

A.W.: I wtedy pojawiła się Praca Marzeń?

M.K..: Tak, miałam szczęście, po miesiącu poszukiwań trafiłam na ogłoszenie o konkursie "Praca Marzeń". Myślałam, że nie mam zbyt dużych szans na wygraną, bo do pierwszego etapu zgłosiło się wiele osób, ale chciałam spróbować, by później nie żałować, że tego nie zrobiłam. Zresztą, nie miałam nic do stracenia, a moje marzenie o pracy idealnej miało szansę się spełnić.

A.W.: No i wygrałaś - zostałaś testerką kierunków z oferty biura podróży Exim Tours. Jak myślisz, co o tym zdecydowało?

M.K..: Myślę, że w pierwszym etapie, decydujące było to, że mój profil zawierał wiele ciekawych zdjęć z poprzednich podróży. Natomiast w drugim etapie, na rozmowie kwalifikacyjnej pojawiłam się z głową pełną pomysłów. Przedstawiłam całą listę tematów, którymi mogłabym się zająć podczas podroży, a które mogłyby posłużyć, jako swego rodzaju przewodnik dla osób podróżujących w miejsca turystyczne. Ponadto z pasją opowiedziałam o moich wcześniejszych podróżach. Na podstawie przeprowadzonych rozmów z 13 finalistów wyłaniało zwycięzcę. Później dowiedziałam się, że komisję rekrutacyjną urzekło między innymi to, że pomimo tylu podróży nadal pozostałam "zwyczajną dziewczyną" z pasją, którą nadal wiele rzeczy zachwyca i dziwi.



A.W.: Jakie cechy powinien mieć idealny tester? Co pomaga w tej pracy?

M.K.: Tester musi być osobą dynamiczną, kreatywną, pełną pomysłów. Musi mieć odwagę poszukiwania i wychodzenia poza schemat. Osoba, która ma odwagę by pokonywać własne słabości. Idealny tester smaku - bo takiego poszukuje teraz Exim Tours - powinien szukać nowych smaków, testować lokalną kuchnię. Nie tylko potrawy oferowane przez poszczególne hotele , ale być ciekawym smaków każdego miejsca, do którego trafi. Co ważne, idealny tester, poza tym, że testuje, musi jeszcze potrafić to dobrze opisać, zrobić ciekawe zdjęcia, zainteresować tym, co robi czytelników bloga.

A.W.: Jak w praktyce wygląda praca testerki kierunków?

M.K.: Kiedy wygrałam konkurs, podpisałam z biurem podróży półroczny kontrakt. W tym czasie wyjechałam w sześć miejsc: do Wenezueli, Egiptu, Tunezji, Maroka, Turcji i Grecji. Większość z tych podróży trwała tydzień, tylko wyjazd do Wenezueli był dłuższy - prawie dwa tygodnie. Po powrocie z każdego wyjazdu - praca przez osiem godzin dziennie w biurze.

Trzeba zaznaczyć, że Praca Marzeń, chociaż bardzo ciekawa, to jednak wciąż praca. W czasie trwania kontraktu pracuje się na pełen etat, a praca nie kończy się w momencie powrotu z wycieczki - tak naprawdę wtedy dopiero zaczyna się na dobre. Czas, który spędzałam w biurze, poświęcony był na pisanie, obrabianie zdjęć, montowanie filmów i wrzucanie materiałów na stronę internetową. Wbrew pozorom pracy było naprawdę dużo.

A.W.: Jak wyglądał przykładowy wyjazd?

M.K.: W czasie siedmiu dni spędzonych w danym miejscu, jeden poświęcony był na testowanie innych hoteli znajdujących się w ofercie biura podróży. Po takiej wizycie szczegółowo opisywałam na blogu poszczególne hotele z zaznaczeniem, które z nich poleciłabym singlom, które rodzinom z dziećmi, a które na przykład osobom starszym. Brałam również udział w wycieczkach fakultatywnych, dzięki którym mogłam między innymi pierwszy raz w życiu nurkować, przeżyć noc w wenezuelskiej dżungli, obserwować świat zza wodnej ściany wodospadu, czy na przykład podziwiać uroki pięknej Kapadocji. Jednak przez większość czasu byłam zdana na siebie. Zwiedzałam na własną rękę, spacerowałam po ulicach, zaglądałam do kafejek, rozmawiałam z ludźmi i testowałam lokalną kuchnię, robiłam zdjęcia oraz filmy. To wszystko relacjonowałam na blogu. Miałam kilka obowiązkowych tematów do zrealizowania: co warto zobaczyć - atrakcje turystyczne; lokalna kuchnia; ceny; co warto kupić i przywieźć do Polski; zdrowie i bezpieczeństwo. Poza tym, poszukiwałam własnych tematów, lokalnych ciekawostek, starałam się, aby moje relacje zainteresowały jak największą liczbę czytelników. Mam nadzieję, że się udało.

A.W.: Nie bałaś się, nie czułaś samotna?

M.K.: Nie, poprzednie podróże nauczyły mnie zaufania do ludzi i dużej otwartości. Zresztą, to były tylko tygodniowe wyjazdy, nie miałam czasu na nudę czy strach. Chciałam zobaczyć i doświadczyć jak najwięcej. To też była część mojej pracy. Zdarzało się, że kiedy spacerowałam samotnie po ulicach, ktoś się do mnie przyłączał, zapraszał na kawę i resztę dnia spędzaliśmy razem.

A.W.: Co najbardziej zapadło Ci w pamięć podczas tych sześciu podróży?

M.K.: Bez wątpienia najbardziej egzotyczną podróżą był wyjazd do Wenezueli. Zawsze chciałam pojechać do Ameryki Południowej, teraz mogłam spełnić swoje marzenie. To tam, po raz pierwszy w życiu, miałam okazję spędzić noc w prawdziwej dżungli. To było niesamowite! Dżungla nie śpi, wręcz przeciwnie zewsząd dobiegają odgłosy wydawane przez zwierzęta.

Jednak chyba największe wrażenie zrobiły na mnie wodospady Parku Narodowego Canaima, a w szczególności wodospad Hacha i przejście na jego drugą stronę. To trochę jak podróż w krainę czarów. Przechodzisz przez ścianę wody, a tam pojawia się inny, ukryty świat. Zapamiętam to do końca życia.

A.W.: Czy było coś, co w tej pracy sprawiało Ci trudność?

M.K.: Byłam sama. To z jednej strony ekscytujące; z drugiej - czasami nie łatwe. I nie chodzi tu o poczucie bezpieczeństwa, ale to, że nie mogłam na bieżąco dzielić się z kimś innym moimi przeżyciami, moją radością z odczuwanej chwili. Poza tym cały czas byłam nastawiona na poszukiwanie nowych, ciekawych tematów, co potrafi być trochę męczące.

A.W.: Czy wygrana w konkursie i praca testerki destynacji zmieniła coś w Twoim życiu? M.K.: Jeszcze bardziej otworzyłam się na ludzi i jeszcze mocniej pokochałam podróże. A z praktycznych rzeczy - nauczyłam się też montować filmy - było mi to potrzebne do pracy i teraz idzie mi całkiem nieźle.

A.W.: Czy doświadczenie zdobyte w konkursie może pomóc w dalszym poszukiwaniu pracy?

M.K.: Mnie pomogło. Po zakończeniu półrocznego kontraktu biuro Exim Tours zaproponowało mi dalszą współpracę. Propozycję oczywiście przyjęłam.

Myślę, że pracodawca, który otrzymuje setki podobnych do siebie CV, a wśród nich znajdzie jedno niezwykłe - należące do osoby, która zwyciężyła w konkursie "Praca Marzeń" - z dużym prawdopodobieństwem właśnie nim się zainteresuje.

A.W.: Jak zachęcisz potencjalnych uczestników kolejnej edycji konkursu do wysłania zgłoszenia?

M.K.: Ja już spełniłam jedno ze swoich marzeń, teraz Wasza kolej! Praca Marzeń czeka właśnie na Was!