Polska na weekend. Beskidy - Żywiec i okolice

Spotkanie z głuszcem, lot nad przepaścią i odwiedziny u Habsburgów - wszystko w jeden weekend na Żywiecczyźnie.
W Beskid Żywiecki zawsze wyruszam z wielką przyjemnością - przyroda i krajobrazy są tu zachwycające. Tym razem wybrałem szlak z Ujsoł w kierunku Małej Rycerzowej...

Ujsoły, Rezerwat Muńcoła, Wielka Rycerzowa

Ujsoły to mała wieś malowniczo położona u stóp beskidzkich szczytów, tuż przy słowackiej granicy, zarazem siedziba gminy liczącej ok. 5 tys. osób. Część z nich mieszka w górskich przysiółkach złożonych z kilku domów. Zimą można tam dotrzeć tylko saniami, a sprawunki zrobić w sklepie na kółkach, który przyjeżdża trzy razy w tygodniu (www.ujsoly.com.pl).

Zielone znaki zaczynają się nieco poniżej centrum wsi. Prowadzą mostkiem nad potokiem Ujsoła, a potem zaczynają piąć się w górę. Idę zboczem wśród wysokiej trawy, potem skrajem łąki pod lasem, między drzewami, i znów przez łąkę. Szlak jest bardzo malowniczy i niezbyt męczący - podejścia i zejścia na przemian. Nie korzysta z niego wielu turystów, co gwarantuje ciszę i spokój.

Po półtorej godzinie mijam szczyt Muńcoła (1165 m) i staję na skraju rezerwatu o tej samej nazwie. To dobrze zachowany fragment rzadkiego lasu zwanego żyzną buczyną karpacką. Pomiędzy bukami rosną tu takie rarytasy jak śnieżyczka przebiśnieg, wawrzynek wilczełyko czy lilia złotogłów. Dalej szlak prowadzi w dół dość szeroką leśną przecinką usianą dużymi kamieniami. Na przełęczy Kotarz odbijam w prawo, teraz kierując się niebieskimi znakami. Po 30 min - Młada Hora, pięknie położony przysiółek, 995 m n.p.m., otoczony m.in. przez takie szczyty jak Kotarz, Kiczorka i Muńcuł. Kilka chatek, w tym Chyz u Bacy - malutkie schronisko Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Jego niezwykła atmosfera jest zasługą gospodarza Józefa Michlika "Bacy".

Już z daleka widać tabliczki, znaki i ozdoby na ścianie i słupku: "Tramwaj na żądanie", "ul. Marszałkowska w Warszawie", a obok wielka drewniana głowa zbójnika. W środku ciąg dalszy: "Oszczędność wody jest poprawna moralnie", "Postój dorożek samochodowych", "Prowadź narty po śladzie" (ta wisi nad schodami). W dużej sali, która jest zarazem kuchnią i jadalnią, każdy może liczyć na wrzątek oraz zjeść przyniesiony ze sobą posiłek, a także porozmawiać z sympatycznym "Bacą", który sypie ciekawostkami. Na ścianach mnóstwo pamiątek pozostawionych przez zachwyconych wędrowców - zdjęcia, odznaki turystyczne, widokówki, dziecięce rysunki. Wśród nich motto gospodarza zdradzające tajemnicę schroniska: "Każde miejsce musi mieć kogoś, kto by je kochał" (www.mladahora.avertis.pl).

Opuszczam Chyz i dalej na czerwony szlak. W półtorej godziny wchodzę na Wielką Rycerzową (1226 m). Odpocząwszy przy granitowym słupie na wierzchołku (wokół dużo drzew, nie da się podziwiać okolicy), wracam na nocleg na Halę Rycerzową, jedną z najbardziej malowniczych w Beskidach. Drewniana bacówka PTTK powstała w 1975 r. i była pierwszą z wzniesionych w polskich górach według projektu Stanisława Karpiela z Zakopanego. Wędrowcy ją uwielbiają, nie tylko z uwagi na położenie - trudno zapomnieć smak racuchów z sosem borówkowym (nie uświadczysz tu fast foodu) i klimat wieczorów w jadalni przy gitarze (http://rycerzowa.pttk.pl).

W dół do Soblówki

W rześki poranek ruszam w dół do Soblówki, małej wioski w gminie Ujsoły. Na żółtym szlaku puściutko. Nagle ciszę przerywa głośny łopot ciężkich skrzydeł - w odległości kilkunastu metrów widzę bardzo dużego (wielkości indyka), pięknie ubarwionego ptaka, który mozolnie przebija się przez gałęzie, potem nabiera prędkości i wysokości, by dostojnie odlecieć. Głuszec!

Jeszcze kilka lat temu spotkanie z nim graniczyło z cudem. Tymczasem w XIX w. w Beskidach żyły setki głuszców, zwanych trubadurami - z powodu niezwykłych dźwięków wydawanych podczas godów. Przetrzebili je myśliwi i cywilizacyjny postęp. Na szczęście od kilku lat Nadleśnictwo Wisła prowadzi program odnowy głuszca i co roku wypuszcza do lasu gromadkę odchowanych ptaków. Nadal jednak rzadko można ujrzeć płochliwego trubadura. Ścieżką spacerową wytyczoną na koronie wyrobiska idę do widocznej z daleka platformy startowej w dawnym kamieniołomie we wsi Glinka, który stał się dziś miejscem do rekreacji.

Dostaję kask i specjalną uprząż. Obsługa pokazuje, jak zapiąć bloczek na stalowej linie, daje znak i... już mogę pokonać 220 m w powietrzu. W najwyższym miejscu od dna kamieniołomu dzieli mnie nawet kilkanaście metrów! Meta na platformie na drugim końcu wyrobiska, gdzie trzeba chwycić wiszącą pionowo siatkę z grubych sznurów. To jeden z najdłuższych zjazdów nad przepaścią w Polsce. Jest bezpieczny, ale mogą zeń skorzystać osoby powyżej 14. roku życia. W najbliższych latach powstaną tu również parki linowe, ścianki wspinaczkowe, ścieżka zdrowia, a nawet naturalne baseny.

Przystanek w Żywcu

W drodze powrotnej do domu zatrzymuję się w Żywcu (ok. 32 tys. mieszkańców). W rynku odrestaurowano piękny budynek ratusza z XIX w., którego architektura przypomina synagogę. Kilka ulic dalej kościół Narodzenia Najświętszej Marii Panny (konkatedra diecezji bielsko-żywieckiej), którego wieża góruje nad Żywcem. W samym sercu miasta leży zabytkowy park Habsburgów - dawny zamkowy ogród. Liczy 26 ha i zachwyci każdego. Jego początki sięgają XVII w., ale obecny charakter - angielskiego parku krajobrazowego - nadano mu w wieku XIX. W ostatnich latach został gruntownie odnowiony. Chodzę po uroczych alejkach i malowniczych łukowatych mostkach przerzuconych nad kanałami, mijając stare drzewa, kwieciste pergole, fontannę i XVIII-wieczny Domek Chiński - dawną altanę, w której działa kawiarenka.

W parku wznosi się tzw. Stary Zamek - renesansowy obiekt przebudowany z XV-wiecznej fortecy. Jego pierwszymi właścicielami byli Komorowscy, którzy otrzymali tutejsze dobra od króla Kazimierza Jagiellończyka. Potem należał do Wazów i Wielopolskich, a w połowie XIX w. przeszedł w ręce Habsburgów. Zachwyca przede wszystkim piękny arkadowy dziedziniec. Zamek to dziś Muzeum Miejskie prezentujące historię Żywca i kulturę ludową regionu oraz obiekty z miejscowych wykopalisk (www.zywiec.pl).

Naprzeciwko stoi pałac Habsburgów, zwany też Nowym Zamkiem, wybudowany na przełomie XIX i XX w. - klasycystyczna rezydencja z jasnymi murami, które zdobi zegar słoneczny i polichromia przedstawiająca św. Huberta. Zamek od początku robił wrażenie: właściciele sprowadzali meble z Austrii, wyposażenie łazienek - z Anglii, a kominki - z Włoch. W specjalnym pawilonie znajdowała się kręgielnia, sala bilardowa i sala lustrzana, w której urządzano wystawne bale. Dziś część pomieszczeń zajmuje szkoła, ale elewację niedawno odnowiono i obiekt wygląda pięknie. Powstaje tu właśnie park miniatur - złożą się nań makiety budowli z całego regionu związanych z rodem Habsburgów.

Za zamkiem odrestaurowane oficyny, m.in. z kawiarnią. W niedzielny wieczór słychać stamtąd dźwięki skrzypiec.

Dojazd. Samochodem lub autobusem PKS z Żywca (30 km). Nocleg w bacówce PTTK na Rycerzowej - 15 zł (na podłodze), 27 zł (dwójka). Zjazd w kamieniołomie - weekendy, godz. 13-19, w tygodniu - gdy zbierze się grupa chętnych. Jeden zjazd - 7 zł, siedem - 25 zł

Tydzień Kultury Beskidzkiej

Ta największa impreza folklorystyczna w kraju odbędzie się w tym roku po raz 48. - od 30 lipca do 7 sierpnia. Wystąpi ponad 100 zespołów pieśni i tańca z ok. 30 państw, 4 tys. tancerzy, śpiewaków i muzyków. Na dużych plenerowych estradach zaplanowano ponad 50 kilkugodzinnych wieczornych koncertów, m.in. w Żywcu, Wiśle, Szczyrku, Makowie Podhalańskim, Oświęcimiu, Ujsołach, Istebnej i Jabłonkowie na Zaolziu.

www.rok.bielsko.pl

Artykuł pochodzi z Gazeta Turystyka - sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej