Wakacje z nauką i pracą. W świat z AIESEC

Zrzesza 50 tys. studentów i absolwentów uczelni na całym świecie. Należeli do niej Bill Clinton, Junichiro Koizumi, Aleksander Kwaśniewski
Wszystko zaczęło się w 1948 r., kiedy to grupa studentów z siedmiu europejskich krajów (Finlandia, Szwecja, Francja, Dania, Belgia, Holandia, Norwegia) założyła w Sztokholmie organizację AIESEC (Association Internationale des Étudiants en Sciences Économiques et Commerciales; w Polsce od 1971 r.). Jej głównym zadaniem było organizowanie międzynarodowej wymiany studenckiej, a tym samym - próba rozładowania napięć wynikających z różnic kulturowych, najpierw w Europie, później także na innych kontynentach. Dziś AIESEC to największa organizacja studencka na świecie. Działa w ok. 110 krajach i zrzesza ponad 50 tys. studentów i absolwentów wyższych uczelni z różnych zakątków globu. Należeli do niej m.in. Junichiro Koizumi, premier Japonii w latach 2001-2006, Bill Clinton, prezydent Stanów Zjednoczonych w latach 1993-2001, Martti Ahtisaari, prezydent Finlandii w latach 1994-2000, laureat Pokojowej Nagrody Nobla (2008), a z Polaków - Aleksander Kwaśniewski.

***

Na AIESEC trafiłam przypadkiem, szukając czegoś na stronie uniwersyteckiej. Chwilę później wiedziałam, że chcę dołączyć do organizacji i wyjechać na wolontariat. Tym samym mogłam spełnić swoje marzenia, a jednocześnie pomóc mieszkańcom uboższych części świata. Miałam sporo szczęścia, bo akurat trwała rekrutacja na praktyki - AIESEC proponuje kilka ich rodzajów. Mogą to być wyjazdy biznesowe połączone z płatną pracą w miejscowych przedsiębiorstwach lub filiach międzynarodowych korporacji. Są też płatne praktyki edukacyjne skierowane przede wszystkim do studentów (minimum trzeciego roku), absolwentów anglistyki oraz osób z doskonałą znajomością angielskiego i odpowiednim certyfikatem. Praktyki odbywają się najczęściej w organizacjach pozarządowych, szkołach językowych, placówkach społecznych i firmach. Polegają przede wszystkim na uczeniu języka angielskiego dzieci, młodzież i dorosłych z krajów rozwijających się. Czasami nauka połączona jest z projektem społecznym poświęconym tematyce różnorodności kulturowej. Studenci i absolwenci informatyki, elektrotechniki, mechaniki albo budownictwa mający doświadczenie w pracy w jednej z wymienionych dziedzin mogą wyjechać na praktykę techniczną i zajmować się konkretnym projektem w zakresie m.in. inżynierii i programowania.

Mnie zainteresowały praktyki wolontariackie, których AIESEC proponuje najwięcej - ponad tysiąc. Wyjechać można wszędzie, ja wybrałam Chiny, kraj, który uwielbiam i do którego wracam przy każdej okazji. Najkrótsze pobyty trwają 6 tygodni, najdłuższe - 18 miesięcy. Wolontariusze pracują za darmo, a miejscowy oddział AIESEC zapewnia nocleg i jedzenie, rzadziej - kieszonkowe, za wizę, ubezpieczenie i przelot płacą sami.

Obowiązki są różne i zależą od wybranej praktyki. To my decydujemy, co najbardziej nas interesuje i gdzie chcemy wyjechać. Szukamy najciekawszej oferty i negocjujemy najlepsze warunki. Najczęściej wolontariusze pracują w ramach projektów organizowanych przez AIESEC we współpracy ze szkołami lub organizacjami pozarządowymi, latem pomagają wychowawcom na koloniach i obozach. Najpopularniejsze tematy dotyczą edukacji międzykulturowej, praw człowieka, ochrony środowiska, profilaktyki HIV/AIDS oraz edukacji podstawowej dzieci i młodzieży z zaniedbanych regionów. Jest też np. wolontariat organizowany we współpracy z muzeami i centrami kultury - wolontariusz pomaga w organizowaniu wystaw czy w prowadzeniu zajęć z różnych dziedzin sztuki i edukacji kulturalnej, głównie w szkołach podstawowych.

***

Aplikować można na stronie www.aiesec.org/poland. Formularz wypełniłam w ostatniej chwili, tuż przed zakończeniem rejestracji. Pytano w nim, gdzie chcę wyjechać i na jaką praktykę. Kilka dni później telefonicznie zaproszono mnie na rozmowę kwalifikacyjną, która w niczym nie przypominała typowej rekrutacji. Było to luźne spotkanie ze studentkami. Opowiedziałam, co robię w wolnym czasie, czym się pasjonuję i dlaczego Chiny. Dowiedziałam się też, jak wygląda wolontariat i co zrobić, żeby wyjechać. Spotkanie upłynęło w bardzo miłej i ciepłej atmosferze.

Potem - szkolenie przygotowujące do wyjazdu. W trakcie 7-godzinnego wykładu dowiedziałam się, jak korzystać ze strony AIESEC i znaleźć wymarzoną praktykę. Do tego krótki wykład o szoku kulturowym, ubezpieczeniach i prezentacje przygotowane przez osoby, które właśnie wróciły z wyprawy do Kamerunu i na Filipiny. Na koniec podpisujemy kontrakt i umowę darowizny - od 250 do 450 zł w zależności od rodzaju praktyki. Jeśli nie posiadamy odpowiednich certyfikatów, musimy zdać test z języka angielskiego na poziomie B2.

Rejestracja składa się z kilku etapów - każdy kończy potwierdzenie administratora. Zwykle zajmuje to dobę, więc całość trwała około czterech dni (pełno różnych skrótów, w których łatwo się pogubić). Dopiero wówczas możemy zabrać się za wyszukiwanie praktyk. Wybieramy w systemie kraj, do którego chcemy pojechać, rodzaj praktyki i przebieramy w ofertach - każda zawiera informacje o zakresie obowiązków i godzinach pracy oraz mail do TN managera - osoby z komitetu lokalnego, która podejmuje ostateczną decyzję o przyjęciu na praktykę. Piszemy do niego, a jeśli będzie zainteresowany, umówi się z nami na Skypie. Zdarza się, że rozmowa jest pomijana, jeśli załączymy w mailu ciekawe wideo CV.

Po pozytywnym przejściu rekrutacji wysyłamy EP AN - dokument potwierdzający naszą gotowość do wyjazdu. W ciągu 10 dni powinniśmy otrzymać TN AN. Wówczas możemy kupować bilet.

Kolejna rekrutacja rusza na początku października.

Artykuł pochodzi z Gazeta Turystyka - sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej