Bądź IN: Marrakesz

Pierwsze skojarzenie, jakie przychodzi nam do głowy, kiedy myślimy dzisiaj o Marrakeszu, to labirynt.
IN - 20 miast w nowej, wyjątkowej serii - kolejny tom co piątek! Zamówisz w Kulturalnym Sklepie>>

Bierze się ono nie tylko z tej oczywistości, że to prawdziwa gmatwanina ulic, uliczek, placów, ukrytych przejść i ciemnych zaułków. Jest jeszcze coś. Coś dużo więcej. Trudno to uchwycić, trudno zdefiniować, podobnie jak sam klimat miasta, w którym zdaje się, że czas zatrzymał się w miejscu. Miasta, w którym już nie tylko monumentalne meczety i spowite zielenią tajemnicy riady wydają się trwać niezmienione od wieków w promieniach piekielnego słońca. Ludzie też są tu jakby z innej epoki, innego wymiaru. Żeby się o tym przekonać, wystarczy tylko z odpowiedniej perspektywy popatrzeć na zaludniający się z nastaniem zmroku plac Jemaa el-Fna. Co za galeria typów! Handlarze, kuglarze, wróżbici, akrobaci, bajarze, a pośród nich kucharze przyrządzający w tym nieopisanym zgiełku wyborne specjały. Oni nie są przecież z naszych czasów!

W dużym skrócie chodzi o to, że aby dobrze Marrakesz zrozumieć, podobnie jak w labiryncie, znaleźć trzeba odpowiednie wejście, a potem podążyć właściwą ścieżką. Nam było o tyle łatwiej, że mieliśmy niezłych przewodników. I tych realnych, twardo stąpających po ziemi, za którymi ledwo nadążaliśmy wśród kuszących zapachów dochodzących z knajp i knajpeczek wybudowanej przez Maurów Medyny. I tych dających świadectwo fascynacji miastem w swojej twórczości. Byli wśród nich malarze urzeczeni jego niezwykłą paletą barw. Byli pisarze uzależnieni od jego atmosfery nie mniej niż od fajki nabitej haszyszem. Wspomnimy tu dwa tylko nazwiska: George'a Orwella, w cyklu esejów opisującego rzeczywistość Marrakeszu lat 30., czy mniej popularnego Juana Goytisolo, autora z zapałem mieszającego piórem w tym kulturowym tyglu. Wyraz miłości do tego miejsca - miłości na śmierć i życie, można by powiedzieć - dawano też niekiedy w zaskakujący sposób. Ot, choćby tak jak w przypadku YSL, który kazał swoje prochy rozsypać w jednym z tutejszych ogrodów, a wcześniej raz po raz w autorskich kolekcjach pokazywał, jak inspirujące może być to miasto pod wieloma względami.

Szukając tego, co stanowi o istocie Marrakeszu, nie mogliśmy jednak zdać się tylko na przeszłość. Nie mogliśmy zapomnieć, że mimo tego zniewalającego pozoru niezmienności to czwarte co do wielkości miasto Maroka, uznawane za nieoficjalną stolicę południa kraju, ciągle się rozwija, a historia przenika się tu z tym, co nowoczesne. Obok zabytkowych medres - z najpiękniejszą Ali ben Jusufa na czele - wyrastają awangardowe budowle. Wśród pamiętających dynastię Saadytów murów pojawiają się przedmioty godne najlepszych galerii współczesnej sztuki użytkowej. Tradycyjne, sprzedawane w szykownych butikach babusze zdobią całkiem nietradycyjne nadruki. Dźwięki muzyki berberyjskiej przenikają się z chilloutowymi rytmami, a dzielnice takie jak Guéliz stają się wprost uosobieniem słowa "hipsterska".

W rozedrganym, kolorowym, zaskakującym Marrakeszu pewni możemy być tylko kłopotów z alkoholem, rejwachu suków, nieopisanej słodyczy ciasteczek i pięknych kobiet. Nie musimy chyba dodawać, że momentami ten ostatni widok odciągał nas od właściwych zajęć. Ale czyż nie na tym polega urok labiryntu, że czasem człowiek w nim zbłądzi? Dosłownie i w przenośni. Grunt, żeby mimo wszystko dojść do celu. Mamy nadzieję, że nam się chociaż po części udało i pomożemy wam Marrakesz zrozumieć i poznać. A to, że przy okazji wzbogacicie się podczas zakupów o skarby, którymi nie pogardziłby samAli Baba, to już zupełnie inna sprawa...

***

When thinking about Marrakech, the first thing that comes to mind is a labyrinth. Not only because the city is a maze of streets, alleyways, squares, hidden corridors and dead ends. There ismore than this.Much more. It is difficult to grasp and define, much like the atmosphere of the city itself, in which time seems to have stood still. It is not only the monumental mosques and riads - shrouded in mystery and greenery - which have remained unchanged for centuries, blasted by the hellish rays of the sun. The people here also seem to come from another era, or another dimension. To see what we mean, just have a look at the crowds gathering at dusk at the Djemaa el-Fna square: a motley crew of merchants, jugglers, magicians, acrobats, storytellers, surrounded by cooks serving delicious treats in the midst of this almost indescribable commotion. Surely, they must all come fromanother era!

In a nutshell: if you reallywant to understand Marrakech, you must - just like in a maze - find the right point of entry and then pursue the right path. It was rather easy for us, as we had decent guides to lead us. These included real people, whom we barely managed to keep up with, distracted by the tantalizing scents emanating from the cafes and bars of the Medina, originally constructed by the Moors. But they also included people whose fascinationwith the city is visible in theirwork: painters amazed by the unusual palette of colours, writers addicted to its atmosphere, and to its hash pipes. Two names immediately come to mind: George Orwell, who described 1930sMarrakech in a series of essays, and the less popular Juan Goytisolo, whose used his pen to stir this culturalmelting pot. Love for the city - for life and death, onemight say - sometimes expressed itself in surprising ways. Take Yves Saint Laurent, who ordered his ashes to be dispersed in one of the local gardens, and before his passing, his collections showed us how inspirational the city can be. Searching for the essence of Marrakech, we could not rely only on the past.We could not ignore the fact that despite its seemingly unchanging form, Morocco's fourth largest city - considered the unofficial capital of the south of the country - is a constantly evolving metropolis, where the past intertwines with the present. Avant-garde buildings prop up alongside historic madras - the most beautiful being the Ali bin Yusuf madras. Walls which remember the times of the Saadi dynasty now house objects worthy of the best contemporary art galleries. The traditional babouche slippers, sold in chic boutiques, are decorated with rather untraditional slogans. Berbermusic is remixed with chill-out rhythms, and neighbourhoods like Guéliz are as hip as they come.

In the vibrant, colourful and surprising city of Marrakech, the only things we can be sure of are alcohol issues, the hubbub of souks, the indescribable sweetness of local dessert and the beautiful women. Needless to say, this last factor sometimes distracted us from our main activities. After all, part of the charm of a labyrinth is losing yoursel in it - both literally and metaphorically... However, the main task is to reach your goal. We hope that we managed - at least in part - and that we can help you understand and get to know Marrakech. Meanwhile, on your shopping trips, you are bound to grab a few treasures Ali Baba himself would be proud of. But that's a different story altogether...

Kolekcja przewodników IN



IN Miasta - to seria nowoczesnych, dwujęzycznych (polsko-angielskich) poradników dla podróżnika, poszukującego oryginalnych i nietuzinkowych miejsc.

W 20 tomach prezentuje 20 miast świata i to, co najlepszego mają do zaoferowania. Oprowadza po najmodniejszych klubach. Otwiera drzwi lokali, które nie dla każdego są dostępne. Wie, które sklepy są na topie i radzi, jak i jakie robić w nich zakupy; które galerie są najbardziej ekstrawaganckie i kogo w nich można spotkać. Wskazuje najlepsze hotele, restauracje, kafejki i bary. Pokazuje prawdziwe życie wielkich miast, ich puls i rytm. Żadnych zabytków, historii, nudnego zwiedzania. Tylko praktyczne porady: ceny, godziny otwarcia, adresy, nazwy. Wszystko sprawdzone i z ostatniej chwili.

Kolekcja obejmuje następujące tomy. Co piątek ukazuje się nowy.

1. IN Barcelona

2. IN Praga

3. INMediolan

4. IN Paryż

5. IN Amsterdam

6. IN Bruksela

7. IN Antwerpia

8. IN Berlin

9. IN Marrakesz

10. IN Madryt

11. IN Tel Awiw

12. IN Stambuł

13. IN Budapeszt

14. IN Rzym

15. IN Lizbona

16. IN Wiedeń

17. IN Kopenhaga

18. IN Sztokholm

19. IN Nowy Jork

20. IN Londyn

Pojedyncze tomy lub całą kolekcję przewodników IN w promocyjnej cenie kupisz w Kulturalnym Sklepie