Dalmacja

Chorwacja to jedno z tych miejsc, gdzie szansę na dobrą zabawę i interesujący urlop mają ludzie o różnych upodobaniach. Ciepła woda czeka na pływaków, stare forty - na miłośników zabytków, a knajpki - na tych, co lubią dobrze i niebanalnie zjeść
Decydując się na wakacje w Chorwacji, warto odwiedzić nie tylko najczęściej reklamowaną przez polskie biura podróży Istrię, ale i mniej znaną Dalmację.

Dalmacja jest w Polsce mniej popularna, a może szkoda. To, co odnajdziemy pomiędzy Zadarem a Dubrownikiem, bez przesady można porównać z Lazurowym Wybrzeżem. To zasługa wielu czynników. Rzeźby terenu, ciepłych prądów morskich i niebywałej wręcz śródziemnomorskiej roślinności.

Forty, muzea, wodospady

Chorwaci, przekonując do Dalmacji, podkreślają, że promowa wyprawa ze Splitu do Dubrownika zapewni nam wspaniałe widoki, ich zdaniem wręcz najpiękniejsze na świecie. Trudno się z tą opinią nie zgodzić. Polscy turyści, z którymi rozmawialiśmy, wycieczkę promem wymieniali jako jedną z największych atrakcji tego kraju.

Wbrew obiegowej opinii ta ziemia, a szczególnie Dubrownik, nie jest terenem, gdzie królują jedynie zgliszcza i inne pozostałości wojny. Choć na przełomie 91 i 92 roku sporo pocisków spadło na Dubrownik, miasto bardzo szybko odbudowano.

Przetrwały zabytkowe budowle, fortyfikacje obronne, w zadziwiający sposób konstruowane jedynie z kamienia. W Chorwacji, o której myślimy najczęściej jedynie jako o kraju dotkniętym straszliwą wojną, wiele jest miejsc, które dobrze zniosły czasy, gdy codziennością były tu czołgi.

Zanim przejrzymy się w krystalicznie czystej tafli Jezior Plitwickich, zatrzymajmy się choćby na moment w Zagrzebiu. Położona na dwóch brzegach Sawy stolica Chorwacji to miasto muzeów i zabytków. Zagrzeb jednym organizmem miejskim jest zupełnie niedługo. Wcześniej w osadzie zwanej Kaptol mieszkał głównie kler, a na przeciwległym brzegu, zwanym Gradec, rzemieślnicy. Zagrzeb bardzo długo opierał się działaniom wojennym, pozostając spokojnym miastem. Jednak w 95 roku i tu spadły rakiety. Chorwacka wojna zaczęła się w 1991 roku wokół Jezior Plitwickich i na całe szczęście tego terenu prawie w ogóle nie naruszyła. Plitwicki Park Narodowy znajdziemy przy drodze ze Splitu do Zagrzebia.

Wiele osób, które Plitwice widziały, twierdzi, że drugiego takiego miejsca na ziemi po prostu nie ma. Woda z jeziora Proscansko spada tu do rzeki Korona. Ważne jest nie to, że spada, bo wodospadów na ziemi jest wiele, ale jak spada!

Skład mineralny wód Jezior Plitwickich sprawił, że opadająca woda tworzy szereg kaskad, powodując powstanie dziesiątek małych jezior i zatoczek na kilku poziomach. Każde jezioro otoczone jest pierścieniem zieleni, która odbija się w czystej wodzie. Jeśli do tego dodać, że woda mieni się wszystkimi kolorami tęczy, w zależności od pory dnia i pory roku, to czegóż więcej oczekiwać. Największy wodospad Plitwic ma 72 metry wysokości i owiany jest legendą wodospadu przynoszącego szczęście młodym parom. W latach Tito i byłej Jugosławii odbywały się tu zaślubiny z naturą. Za uroczystości weselne starannie dobranych par nowożeńców, po jednej parze z każdej jugosłowiańskiej republiki, płaciło państwo. Uroczystości odbywały się u stóp największego wodospadu i były dla wielu przyczyną westchnień o romantycznym początku nowej życiowej drogi. Po raz ostatni takie zaślubiny zorganizowano w 1989 roku, potem zabrakło pieniędzy w budżecie Jugosławii. Dziś coraz częściej daje się słyszeć głosy o potrzebie powrotu do tej tradycji.

Czystość natury to domena chorwackiego krajobrazu. To ważne i dla wielbicieli jezior, i dla miłośników morskich fal. Czyż dla pływaka może być coś przyjemniejszego od relaksu w przejrzystych Jeziorach Plitwickich albo od wypoczynku na wybrzeżu, nad którym od niedawna łopocze niebieska flaga przyznawana najczystszym plażom Europy?