Polska. Eh! Mazury jak wy cudne

Błękit jeziora dokoła a tam w oddali gdzieś las słońce ...
Błękit jeziora dokoła a tam w oddali gdzieś las słońce ...

i przestrzeń nas woła tutaj więc spędź wolny czas.

Eh! Mazury jak wy cudne, gdzie jest taki drugi kraj..."

Eh Mazury !


Słowa harcerskiej piosenki od lat towarzyszą w moich mazurskich wędrówkach. Może dziś prócz mnie nikt już ich nie pamięta? Szkoda. Dla mnie pozostają taką samą cząstką Mazur jak letni świt witany z przyjaciółmi przy ognisku na jednym z kajakowych szlaków, jak wiatr na który ostrzy się żagle w czasie rejsu po Wielkich Jeziorach, jak jesienne kolorowe drzewa, które zamykają niebo nad moją głową kiedy jadę rowerem pagórkowatą drogą z Rynu do Sterławek.

ZOBACZ całą galerię zdjęć z Mazur!

Jezioro Śniardwy

Na Półwysep Szeroki Ostrów na jeziorze Śniardwy trzeba wybrać się późnym popołudniem. Z wyniosłego pagórka na końcu półwyspu widać ogrom największego z polskich jezior. Jego długość to ok 17 km, a szerokość ok. 12 km. Wśród żeglarzy Śniardwy uchodzą za akwen niebezpieczny ponieważ jest stosunkowo płytki, jego dno usiane jest głazowiskami i mieliznami a na dodatek wieją tutaj bardzo silne wiatry, które tworzą wysokie fale. Stojąc na Szerokim Ostrowie doskonale czuje się ów wspaniały, rozpędzony mazurski wiatr, który przyciąga do pobliskich Nowych Gut rzesze windsurferów. Długa i płytka zatoka nad którą położona jest wieś latem jest pełna kolorowych żagli.

Z Szerokiego Ostrowia widać także dwie pobliskie wyspy: Pajęczą i Czarci Ostrów. Na Czarcim Ostrowie w XVIII w. wzniesiono fort, który jednak bardzo szybko rozebrano. Jeżeli odwiedzimy wyspę to można zobaczyć jego pozostałości w postaci przyziemia budynków i ziemnych wałów. Na Szerokim Ostrowiu warto zostać aż do zachodu słońca. Jest to bowiem jedno z najwspanialszych miejsc na Mazurach skąd można oglądać ten wspaniały spektakl. Warto też pamiętać, że jezioro to potrafi być bardzo niebezpieczne i już kilkukrotnie pojawiały się na nim kilkumetrowe fale w czasie letnich burz.

Na Kurtyni

Płynąc leniwie kajakiem po przeźroczystych wodach Krutyni mając nad głową zielone sklepienie z koron drzew a za sąsiadów ptaki z zainteresowaniem przyglądające się wioślarzom bez najmniejszego wahania przyznamy, że jest to jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce. Trasa spływu zaskakuje zmiennością pejzaży. Przez kilka kilometrów można płynąć wąskim strumieniem wśród zacienionego lasu by nagle wprost z półmroku wypłynąć na szeroką, rozjaśniona słońcem, taflę jeziora. Nie warto się spieszyć by jak najszybciej "zaliczyć" trasę spływu. Jeżeli komuś brakuje czasu aby przepłynąć szlak w całości to można go podzielić na kilka weekendowych odcinków. Latem ze wsi Krutyń ruszają kilkugodzinne spływy do Ukty. Wówczas można zostawić auto na parkingu we wsi ponieważ po dotarciu do Ukty zostaniemy odwiezieni na miejsce skąd spływy się rozpoczynają. Osoby nie lubiące wysiłku mogą skorzystać z przejażdżki łodziami pychowymi obsługiwanymi przez słynnych już "krutyńskich gondolierów". Taki rejs trwa około godziny i także rozpoczyna się w Krutyni.

Leśniczówka Pranie

Mazurskie ustronia upodobali sobie wielcy artyści, sezonowe gwiazdeczki i .. politycy. Wysłuchanie anegdot i ploteczek o ich "wyczynach i przygodach" jest częścią spotkań z moimi mazurskimi przyjaciółmi i znajomymi. Być może miejsca z nim związane staną się kiedyś równie sławne jak położona nad jeziorem Nidzkim leśniczówka Pranie. Latem 1950 r. przyjechał tu po raz pierwszy poeta Konstanty Ildefons Gałczyński. Popadł wówczas w polityczna niełaskę, a choroba alkoholowa coraz bardziej rujnowała jego zdrowie. Położna z dala od cywilizacji leśniczówka okazała się być nie tylko doskonałym lekiem na jego żale ale także miejscem pełnym twórczego natchnienia. Poeta bywał potem w leśniczówce kilkakrotnie. Tutaj powstały najwybitniejsze utwory ostatnich lat życia Gałczyńskiego m.in. Kronika Olsztyńska, Niobe, Wit Stwosz. W 1980 r. w Praniu utworzono Muzeum Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Prezentowane są w nim zbiory pamiątek pozostałych po poecie. Najciekawszym fragmentem muzeum jest oryginalne wyposażenie pokoju Gałczyńskiego z jego warszawskiego mieszkania. Ambicją pracowników muzeum jest uczynienie z leśniczówki poetyckiej stolicy Polski. W sezonie odbywają się tu liczne wernisaże, plenery, promocje tomików poezji, książek i koncerty. Poza sezonem - jak na prawie całych Mazurach - łatwiej tu spotkać dzikie zwierzęta niż zwiedzających.

Święta Lipka

Jest najsławniejszym sanktuarium maryjnym Mazur. Według tradycji kult Najświętszej Marii Panny datuje się w tym miejscu już od XIV w. Po sekularyzacji Prus w 1525 r. uprawianie praktyk religijnych w Świętej Lipce zostało zabronione. Mieszczanie z Kętrzyna obrabowali i zburzyli kaplicę, ścięto lipę a figurkę Matki Boskiej z Dzieciątkiem utopiono w Jeziorze Wirowym. Po odzyskaniu swobód wyznaniowych w 1624 r. Święta Lipka została oddana w użytkowanie jezuitom. Najwybitniejsze na Mazurach i jedno z najpiękniejszych w Polsce sanktuariów maryjnych wybudowano na przełomie XVII i XVIII w. Składa się na nie: bazylikowy kościół z 1687 - 1693 roku, krużgankowe obejście z narożnymi kaplicami (1694 - 1708) i dom zakonny (1695 -1698). Przy budowie wykorzystano typowe dla jezuitów założenie bazyliki emporowej, którą wzbogacono o wspaniałą fasadę. Budowniczym świątyni był zamieszkały w Wilnie Tyrolczyk - Jerzy Ertli. Budowa sanktuarium była niezwykle trudna z uwagi na podmokły teren. Zarówno kościół jak i krużganki posadowiono na dziesiątkach tysięcy pali olchowych. Barkowe wyposażenie wnętrza świątyni oszałamia swoim bogactwem. Składają się na nią rzeźby, freski, obrazy, wyroby złotnicze oraz rzadko spotykane w takiej obfitości dzieła artystycznego kowalstwa. Bogate zbiory posiada klasztorny skarbiec. Do najcenniejszych eksponatów należą figurki Matki Boskiej wykonane z kości słoniowej i alabastru, ornaty, i naczynia liturgiczne. Jednak sławna monstrancja w kształcie lipy jest jedynie repliką z 1988 r. Oryginał został skradziony w 1980 r. Chlubą sanktuarium są także organy z 1721 roku - roboty królewskiego mistrza Jana Jozuego Mosengela, których prezentacje odbywają się w czasie zwiedzania Bazyliki. Wokół sanktuarium trwa nieustanny rwetes. Stale wielu tu zwiedzających ale najważniejsze uroczystości odbywają się w czasie święta Nawiedzenia NMP w ostatnią niedzielę maja oraz 15 sierpnia w uroczystość Wniebowzięcia NMP.

ZOBACZ całą galerię zdjęć z Mazur!

Betonowy świat Mazur

"Wilczy Szaniec" czyli dawna kwatera Hitlera w Gierłoży jest jednym z obowiązkowych punktów zwiedzania Mazur. Tutaj w 1944 r. został przeprowadzony nieudany zamach bombowy na Hitlera. Większość bunkrów w Gierłoży została wysadzona w powietrze przez wycofujące się wojska niemieckie. Dlatego aby zobaczyć hitlerowskie bunkry w całej okazałości warto przejechać nieco dalej do miejscowości Mamerki. Tam stoi 30 niezniszczonych bunkrów i schronów Kwatery Głównej Niemieckich Wojsk Lądowych. Wśród nich budowla takiego samego typu jak ta, w którym Adolf Hitler mieszkał podczas wojny w Gierłoży. Bunkry udostępnione są do zwiedzania. Wnętrza i korytarze są oświetlone a na dachu największego z bunkrów została zbudowana wieża widokowa, ze wspaniałym widokiem na jezioro Mamry i okolicę. W Mamerkach rozpoczyna się też Kanał Mazurski. Niedokończone dzieło niemieckich inżynierów, które miało połączyć Mazury z Bałtykiem osuszyć cześć tutejszych mokradeł a także służyć produkcji energii elektrycznej. Zaplanowano budowę drogi wodnej o długości ponad 50 km łączącą Mamry z Łyną, pokonującą ponad 110 m różnicy poziomów. Ostatecznie budowę przerwano w 1942 r. a pozostałością po niej jest kilka śluz pośród których warto zobaczyć gigantyczna nieczynna konstrukcję w Leśniewie oraz ukończona i działająca śluzę Guja.

Wojnowo

Dwie świątynie obrządku wschodniego molena staroobrzędowców i prawosławna cerkiew w jednej maleńkiej mazurskiej wsi to rezultat burzliwej historii prawosławia. W XVII w. patriarcha Nikon zainicjował reformy w liturgii i teologii cerkwi rosyjskiej, których zadaniem było ujednolicenie ich z wzorcami prawosławnego obrządku bizantyńskiego. Część wyznawców prawosławia sprzeciwiło się tym reformom, uważając je za zniekształcenie Cerkwi rosyjskiej (Starej Wiary), którą uważali za prawdziwy Kościół Boży. Doszło do rozłamu w kościele prawosławnym i wyodrębnieniu się staroobrzędowców zwanych też starowiercami lub filiponami. Staroobrzędowcy prześladowani w Rosji uchodzili do krajów sąsiednich m.in. Polski, a po jej rozbiorze, otrzymali prawo osiedlania się w Prusach. W pierwszej połowie XIX w. kupili ziemię nad Krutynią w okolicy jeziora Duś i założyli wieś Eckertsdorf przez staroobrzędowców zwaną Wojnowem. Wkrótce potem na dokupionej ziemi wznieśli klasztor i swoją świątynię tzw. molennę. W końcu XIX w. powstał w Rosyjskim Kościele Prawosławnym ruch, zmierzający do przyjęcia staroobrzędowców jako dozwolonego przez władze rytu - jedinowierstwa. Najogólniej polegało to na zachowaniu przez wyznawców starych obrzędów przy jednoczesnym uznaniu przez nich hierarchii kościoła prawosławnego. Na skutek działań kościoła prawosławnego klasztor staroobrzędowców opustoszał a budynki sprzedano. W kilka lat potem przybyła z Moskwy mniszka Jewpraksij (Helena Dikopolska) odkupiła klasztor wraz z gruntem i zorganizowała staroobrzędowe zgromadzenie żeńskie. Skupiły się na nim mniszki ze spalonego klasztoru w Spychowie. Największy rozkwit klasztoru przypadał na lata przed pierwszą wojnę światową. Zasługą Jewpraksiji było zahamowanie przechodzenia staroobrzędowców wojnowskich na jedinowierstwo. Miejscowi jedinowiercy postarali się w 1892 roku o swojego kapłana. Został nim Aleksander Awajew. W latach 1922-27 wzniósł on dla swych współwyznawców cerkiew. Stoi do dziś dnia przy wyjeździe w kierunku Ukty i znajduje się przy niej Prawosławny Żeński Dom Zakonny. W pobliżu klasztoru znajduje się cichy cmentarz starowierców z krzyżami jak każe tradycja zwróconymi ku wschodowi. Innymi miejscami związanymi ze staroobrzędowcami na Mazurach są wieś Gałkowo z układem przestrzennym i ich cmentarze w Gałkowie, Iwanowie, Kadzidłowie i Onufryjewie.

Tropami zwierząt

Wędrówka po Mazurach stwarza nieomal nieustanne okazje do spotkania z żyjącymi tu dzikimi zwierzętami. Jeżeli ktoś nie ufa swojemu szczęściu a chciałby zobaczyć jelenia, wilka lub bobra może wybrać się do Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie. Jest to prywatny zwierzyniec, gdzie z bliska można obserwować wiele gatunków zwierząt. Czasami są to gatunki nieco egzotyczne dla tej części Polski jak np. bizon czy syberyjskie jelenie Dybowskiego ale w większość to odwieczni mieszkańcy Puszczy Piskiej. Zwierzęta w Kadzidłowie żyją w środowisku zbliżonym do naturalnego, a turyści mają z nimi bezpośredni i bliski kontakt. Wizyta w Parku to także wielka frajda dla dzieciaków, które mogą wchodzić do niektórych zagród, a nawet wolno im karmić zwierzęta.

W niezbyt odległym Popielnie znajduje się Stacja Badawcza Polskiej Akademii Nauk, której zasługą jest m.in. odtworzenie koników polskich. Jest to jedyna rasa koni na świecie wywodząca się od dziko żyjących tarpanów, które do końca XVIII wieku można było spotkać na terenie Polski, Litwy i Prus. Małe koniki z charakterystycznym myszowatym umaszczeniem i ciemną pręgą biegnącą przez grzbiet można oglądać w warunkach hodowlanych na terenie Stacji oraz w rezerwacie, gdzie w warunkach naturalnych żyje kilka tabunów tych zwierząt. W starym spichlerzu urządzono ciekawe muzeum przyrodnicze opowiadające o dziejach konika polskiego oraz innych zwierzętach żyjących w Puszczy Piskiej (muzeum jest czynne tylko w sezonie letnim). Natomiast po drugiej stronie Śniardw tuż za Mikołajkami, gdzie z Popielna najszybciej można dostać się promem kursującym latem z Wierzby, znajduje się rezerwat jezioro Łuknajno (wpisany na listę rezerwatów biosfery UNESCO). Jest to miejsce, w którym chroniona jest m.in. jedna z najliczniejszych w Europie i największa w Polsce kolonia łabędzia niemego (ok. 2000 sztuk). Na terenie rezerwatu stanowiska lęgowe ma jeszcze 95 gatunków ptaków. Do rezerwatu najlepiej dojść ścieżką przyrodniczą rozpoczynającą się przy cmentarzu w Mikołajkach.

ZOBACZ całą galerię zdjęć z Mazur!

Artykuł pochodzi z miesięcznika FotoGeA.com www.fotogea.com