Islandia - chłodna, tajemnicza i niepozorna

Poszukiwania kierunków wypraw sprawiają mi nieustanne problemy. Cały świat zaprasza do poznania swoich tajemnic, a ja nie mogę się zdecydować. Zawsze pociągały mnie miejsca, które są fenomenem geologicznym - pozostałość po moich a jakże geologicznych studiach. Zatem tym razem wybór padł na Islandię.
Zobacz całą galerię zdjęć z Islandii

ISLANDIA to połączenie wszystkiego, co chciałam zobaczyć - największy pod względem objętości lodowiec europejski, czynne wulkany, gejzery oraz różnorodność masywów skalnych. Jak się potem okazało, wyspa zaskoczyła mnie również swoją fauną i florą, którą można było oglądać godzinami. Wszystko jak z programu przyrodniczego - kolorowe, efektowne i specyficzne.

CIĄGLE JASNO Po dość długim locie (z przesiadką w Oslo) dotarliśmy na miejsce około drugiej w nocy. Jasno, jak o poranku, więc byliśmy trochę zdezorientowani, co mamy robić. Myć zęby i kłaść się spać, czy jednak od razu przejść do spacerowania po Reykjaviku. Z rozsądku i po namowach naszego przewodnika położyliśmy się na chwilę w schronisku młodzieżowym. Dość długo się kręciliśmy, nikt z nas nie mógł usnąć, dopóki któryś ręcznik nie trafił na okno, jako ciemna zasłonka (i to stało się w kolejnych dniach standardem) .

Od początku nie mogliśmy się doczekać pierwszych wrażeń. Reykjavik okazał się interesującą islandzką enklawą Polaków. Na każdym kroku, tuż za rogiem słychać było rozmowy po polsku. Szybko uzmysłowiliśmy sobie, że największą mniejszość wyspy stanowią nasi rodacy, którzy upodobali sobie islandzką stolicę, jako swoje miejsce na ziemi. Pod względem architektonicznym Reykjavik to specyficzne miejsce. Wszędzie można spotkać kolorowe, małe domki, a tuż przy brzegu morza wystrzeliwują wysokie wieżowce, szklane bloki - duże centra biznesowe. Najważniejszym punktem, wokół którego kręci się życie miasta jest port. Stoi tu m.in. Pomnik Pierwszego Osadnika. Człowiek ten nadał swojej osadzie nazwę Reykiavik - Zatoka Dymu, która obowiązuje do dnia dzisiejszego. Całą stolicę oraz najbliższą okolicę podziwiać można z wieży kościelnej Hallgrimskirkja, więc warto się tam wspiąć.

ZABAWA W ORNITOLOGA Kolejne dni, to gratka dla miłośników ptaków oraz fotografów. Co chwilę napotykamy na różne gatunki ptaków. Ich największe nagromadzenie występuje na Półwyspie Snaefellsnes, wokół jeziora Myvant oraz na przybrzeżnych klifach. Kilku uczestników okazało się być nawet dosyć zaawansowanymi ornitologami. Zatem uczyli amatorów, do których i ja należę, w jaki sposób rozpoznawać i odróżniać ptaki nie tylko po ich wyglądzie, ale także np. po wydawanych odgłosach. Kilka godzin dziennie spędzaliśmy na nasłuchiwaniu oraz robieniu zdjęć. Wreszcie nauczyłam się rozróżniać gęganie, kwakanie, świergotanie od świstania i gruchania. Podpatrywałam alki, nury, nurzyki, całe gromady mew oraz niezwykłe maskonurki. One to całkowicie mnie urzekły. Malutkie, z kolorowym dziobkiem i z tak uroczym spojrzeniem, że nie sposób było nie poświęcić im długiej sesji zdjęciowej na brzegu wysokiej skarpy.

UWAGA FLOW! NA DRUGIEJ Żywą atrakcją wyprawy było wypłynięcie kutrem na obserwacje wielorybów i delfinów. Ubrani po zęby, opatuleni kurtkami przeciwdeszczowymi (lub specjalnymi, nieprzemakalnymi, odblaskowymi kombinezonami, które zaproponowała ekipa kutra) ruszyliśmy na morze. Okazało się, że na pokładzie pracuje Polka, która poinstruowała nas co będzie mówiła przez mikrofon i gdzie należy skierować oczy, lornetki lub obiektywy, żeby mieć jak najlepszy widok na wieloryby. Nie spodziewaliśmy się, że coś wypatrzymy (bo nie zawsze wypłynięcia na obserwacje kończą się sukcesem), ale pełni nadziei wyczekiwaliśmy. Okazało się, że szczęście nam sprzyjało i usłyszeliśmy komendę: "uwaga, na 12stej flow!". Wszyscy pobiegli na dziób kutra. Kilka wielorybów przepłynęło tuż przed nami. Wkrótce potem wokół nas pojawiło kilka delfinów białobokich. Zdawało się nam, że doskonale się bawią i nieustannie skacząc w pobliżu naszego kutra urządziły sobie z nim wyścigi.

SIARKĄ NIE MYDL MI OCZU Niektórzy dziwnie na mnie patrzą, jak mówię, że siarkowy zapach jest cudowny, a widoki powulkanicznych skał aż zapierają dech w piersiach. Niebywały widok tufów wulkanicznych, jeziorka błotne oraz wyziewy siarkowe, to coś co zobaczyliśmy w kolejnym dniu wyprawy. Jak to u geologa niezwykłe uczucie ogarnęło mnie, kiedy kolejny raz w życiu stanęłam jednocześnie na dwóch płytach tektonicznych (wcześniej na Bornholmie). Podobno w tym miejscu ćwiczą kosmonauci jak poruszać się po tak ostrych skałach.

ZABAWA Z CZEKANEM Kolejnym punktem był lodowiec. Zaczęliśmy od "laguny lodowcowej" - Jokulsarlon. Pływaliśmy wśród gór lodowych wytworzonych przez oderwane kawałki jęzora lodowcowego opadającego do wody. Krajobraz przypominał małą Arktykę - woda i wystające kawały lodu. Natomiast podbój śnieżnobiałej czapy jednego z największych, europejskich lodowców - Vatnajokull nie mieścił się w programie wycieczki. Wybrałyśmy się tam we dwie - ja i moja koleżanka. Wędrując na własną odpowiedzialność oraz wiedząc, że na konkretną godzinę musimy stawić się powrotem pod siedzibą Parku Narodowego Skaftafell. Przewodnik lodowcowy dał nam kilka wskazówek w jaki sposób mamy bezpiecznie poruszania się po lodzie, założyłyśmy raki i ruszyłyśmy w tę niebywałą drogę. Mijałyśmy rzeki płynące na powierzchni lodu, obchodziłyśmy przepaście, a liczne pęknięcia i stożki pyłów z pobliskiego wulkanu stały się tematem wielu wykonanych tego dnia zdjęć.

PO DRUGIEJ STRONIE LUSTRA Skogafoss i Seljalandfoss, to dwa wielkie wodospady, które z miejsca przytłoczyły mnie swym ogromem. Stojący u ich stóp ludzie wydają się być małymi mróweczkami. Tu prawie zawsze widać tęczę, a potężny strumień wody jednego z wodospadów można obejść dookoła. Wydrążona skała tuż za głównym strumieniem daje schronienie dla śmiałków, którzy chcą tam wejść i poczuć się niby po drugiej stronie lustra.

WYBUCHOWE WSPOMNIENIA Nasza podróż po wyspie dobiegała końca. Ostatnim przystankiem w kilkudniowej podróży stały gejzery (w tym sławny Geysir). Trzeba było najpierw poobserwować miejsca wybuchów. Ustalić czas pomiędzy jednym a drugim wybuchem wody, nie wspominając o tym by właściwe ustawić się przed zrobieniem zdjęcia. Nieco wysiłku wymagało zrobienie pamiątkowego zdjęcia grupowego. Musieliśmy się ustawić a potem próbować się "wszczelić" łącząc na zdjęciu wszystkie osoby uczestniczące w wyprawie na tle wysokiego słupa pary i wody.Islandia skuta lodem, pełna energii i zarazem taka delikatna. Kilkanaście dni na wyspie, podczas których nieustannie byłam w ruchu zdawało się być długimi tygodniami. Za mną pozostały jasne, nieprzespane noce, geologiczne fajerwerki, wspaniałe pejzaże i chłód wielkiego lodu. Kolorowe ptaki, drewniane domki i ... zapach siarki. Odjeżdżałam ale wiedziałam, że to nie ostatnia moja tu wizyta. I chociaż świat zaprasza i czekam z innymi wspaniałościami kiedyś tu wrócę!

Jak fotografować na Islandii?

Wydawać by się mogło, że wyjazdu na europejską wyspę nie trzeba planować czy się do niego specjalnie przygotowywać. Jednak to jest błędne myślenie. Każdy detal jest ważny, żeby zobaczyć walory i odkryć wszystkie niespodzianki.

Po pierwsze pogoda - najlepiej wybrać się na Islandię latem, gdy słońce prawie nie zachodzi, temperatura utrzymuje się między 10 a 20 oC, a opady deszczu, przy odrobinie szczęścia, pojawiają się rzadko. Po drugie buty trekkingowe i przeciwdeszczówka - niezbędne, gdy chce się pokręcić po wulkanicznych skałach, czy przejść pod ogromnym wodospadem.

Dla tych, którzy nie mogą rozstać się z polską kuchnią oraz łasuchom, polecam zabranie ze sobą suchego prowiantu. Na wyspie specyficzne jedzenie, zresztą bardzo drogie, nie każdemu może przypaść do gustu. Ale najważniejsze z tego wszystkiego jest zaopatrzenie się w dobrą mapę, przeczytanie kilku relacji z wypraw i opracowanie własnej trasy zgodnej z możliwościami fizycznymi wszystkich współtowarzyszy i swoimi.

O czym trzeba szczególnie pamiętać? Wyspa płata fotograficzne figle. Wilgotność powietrza, mżawka oraz duże różnice temperatur źle wpływają na baterie, taśmy fotograficzne, czy też karty pamięci.

Zobacz całą galerię zdjęć z Islandii

Artykuł pochodzi z miesięcznika FotoGeA.com

www.fotogea.com