Kupujemy rower

Na pierwszy rzut oka rower kosztujący 300 zł wygląda tak samo jak ten za 3 tys. zł. Różnicę czuć, gdy spróbujemy go podnieść, a później - gdy wprawimy go w ruch. Okaże się wtedy, że im lżejszy, tym cięższy musimy mieć portfel i tym wygodniej się nim jeździ, im więcej na niego wydamy.
W rowerach niewiele da się oszukać. Siły, jakie działają na ich części, są wielokroć większe niż te, które dotykają mechanizmu samochodu. Gdyby próbować zbudować rower z blachy samochodowej, nie wytrzymałaby jednej wycieczki do lasu. Z drugiej strony mechanizmy rowerów muszą być lżejsze niż w autach czy motocyklach. Kierowcy jest obojętne, czy element zawieszenia waży 8, czy 10 kg. Rowerzysta zbudowanego z takich elementów pojazdu nie ruszyłby z miejsca - mniej niż 10 kg ważą całe współczesne dobre rowery.

To dlatego części do rowerów są i muszą być droższe niż samochodowe. Dobre opony do rowerów kosztują tyle co samochodowe, a amortyzatory potrafią być pięć razy droższe.

Często widać drogie auta, które w bagażniku na dachu wiozą rowery na wycieczkę do lasu. Ich właściciele szybko się zniechęcą do takich wycieczek. Drażnią ich zgrzytające zębatki, obręcze ocierające się o hamulce, piszczące i zrywające się łańcuchy. Do furii doprowadza prztykanie w pedałach i to, że nie da się precyzyjnie zmienić biegów. Nie może być inaczej, skoro rower kupili za równowartość samochodowego lusterka.

Sprzedawane w supermarketach rowery są jednorazowego użytku. Ich właściciele poczują to w kieszeni, jeśli się coś w nich zepsuje.

Czy można kupić tani rower, a jednocześnie dobry? Odpowiedź brzmi: tak. Ale będzie trzeba się pogodzić, że będzie dość ciężki, o połowę droższy niż supermarketowy i kupimy go w dobrym sklepie rowerowym z własnym serwisem.

Jeszcze jedno: rower powinien być markowy. To znaczy, że jest firma, która wzięła na siebie odpowiedzialność za konstrukcję ramy i skomponowanie pozostałych elementów.