Jarmarki kolorowe, gwiazdkowe

Podczas gdy supermarkety zaczynają już sprzedawać nam w promocji czekoladowe mikołaje i choinkowe lampki, sąsiedzi zza Odry stawiają swoje słynne świąteczne jarmarki, daleko bardziej urocze i nastrojowe...

Historia jarmarków gwiazdkowych w Niemczech sięga średniowiecza i rości sobie zasłużone prawo do europejskiego prymatu. "Weihnachtsmarkt" od czasu XIV w. stał się już prawie instytucją łączącą dobry biznes z radosnym oczekiwaniem na święta. Cóż lepszego w szarej rzeczywistości wielkich miast niż rozświetlone kolorami, pachnące piernikiem i rozbawione kolędami rynki i place? Większość straganów sprzedaje zabawki, dekoracje, książki, rękodzieła, ale nie brakuje też jadła i typowych napitków (warto spróbować Eierpunsch, czyli ciepłego jajecznego likieru).

Najsłynniejsze dwa świąteczne targowiska wyrastają w Norymberdze i Monachium. W tym pierwszym mieście, już 22 listopada możemy poddać się niezwykłej atmosferze 400-letniego Christkindlmarkt łączącego germańskie i frankońskie tradycje. W dniu otwarcia, na bogato ozdobionym rynku, odbywa się wspaniała ceremonia połączona z wielką biesiadą: norymberskie kiełbaski, pierniki, słodkie prażone migdały a do popicia korzenne grzane wino. Widok, którego nie można przeoczyć to sznur dzieci z lampionami wędrujących przez całe miasto do położonego na wzgórzu zamku - zaręczam, że romantykom łza się w oku zakręci!

Kolonia gości z kolei aż siedem jarmarków, z których cztery największe zlokalizowane są przy katedrze, na Alter Markt, Neumarkt oraz Rudolfplazt. Co roku dwa miliony ludzi zagląda tutaj, by odnaleźć idylliczną atmosferę wspólnego świętowania. Drewniane stragany, wspaniała architektura w tle, średniowieczne tradycje odtwarzane w najdrobniejszym detalu, a do tego olbrzymie lodowisko na Heumarkt, gdzie zabawa ciągnie się do późnych godzin wieczornych - przy odrobinie dobrej woli można z taką scenerią przeżyć i brak śniegu!

Jarmarki wielkich bogatych miast są imponujące, ale więcej z ducha i magii świąt odnaleźć można na tych najmniejszych, których w całym kraju są setki. Warto na przykład zajrzeć do Augsburga, gdzie od pięciuset lat lokalni kupcy raczą odwiedzających gwiazdkowymi przysmakami. Miejscowa specjalność to ośmiometrowa piramida z figur anielskich oraz żywy adwentowy kalendarz: w każdy weekend o godzinie 18.00 w oknach ratusza pojawiają się równo dwadzieścia cztery umuzykalnione anioły i dają koncert zgromadzonej publiczności. Zupełną nowością są scenki teatralne odgrywane na ulicach z dość ekstrawagancką oprawą - historię słynnego ?Dziadka do orzechów" możemy obejrzeć w dziesięciu ozdobnych witrynach sklepowych.

Inny niezwykły, choć kameralny, rynek bożonarodzeniowy organizowany jest w Berncastel-Kues, małym średniowiecznym miasteczku nad Mozelą, zwanym też miastem wina i winnic. Zabytkowe półdrewniane kamienice, wąskie uliczki, magiczne zakątki pełne zakochanych par - tej atmosfery nie da się po prostu skopiować. Najbardziej spektakularne wydarzenie całej imprezy odbywa się jednak w pierwszą sobotę jarmarku, kiedy to stu pływaków z płonącymi pochodniami przemierza rzekę wpław, zaś za nimi podążają ozdobione łodzie z biskupem we własnej osobie. Duchowny po szczęśliwym zejściu na ląd z radości rozdaje dzieciom czekoladowe cukierki i nawet Święty Mikołaj staje się faktem!

Tekst: AGATA CHABIERSKA