Estonia - doskonała na lato a la Wajrak

Choć wyspy i wysepki są płaskie, ich obszar należy do jednego z najbardziej urozmaiconych na kontynencie. To tutaj, wśród częściowo zatopionych wysepek, płycizn i w szczelinach skał, ostoję znajdują zarówno migrujące, jak i osiadłe ptaki. I nadal tu jest tu wiele miejsc, gdzie przybywający podróżnicy mogą odpocząć i poczuć magię tego dzikie miejsca, gdzie człowiek jest tylko gościem. Nieproszonym.

Tereny te długo zostawały niezagospodarowane, wszystko dzięki... Stalinowi, który zabronił mieszkańcom stałego lądu odwiedzania wysp. I choć oficjalna wersja brzmiała, że to ze względów obronnych państwa (zamontowano tu wyrzutnie rakietowe), to powód był bardziej prozaiczny. Zakaz miał ograniczyć ucieczki do położonej niedaleko Skandynawii.

Saarema

Ta polityka doprowadziła do tego, że dziś możemy podziwiać naturę, w której niewiele widać działalności człowieka, zwłaszcza na wybrzeżu. Dzikość widać również w gęstych lasach oraz na bagnach i moczarach.

Muhu

Region całego rezerwatu obejmuje duże wyspy - Saarema, Hiiumaa, Muhu i Vormsi, a ponadto ponad tysiąc mniejszych, czasem całkiem maleńkich wysepek oraz kawałek wybrzeża Estonii. Różnorodność sprawia, że każdy, kto naturę stawia ponad zabytki wzniesione ludzką ręką, jeszcze długo po powrocie będzie wspominał sosnowe oraz liściaste lasy, moczary, bagna, łąki, torfowiska, wydmy i morze. Gdy do tego dodamy ciepłe kolory zachodzącego słońca i krzyk ptaków, miejsce to znajdzie się w ścisłej czołówce najbardziej urokliwych miejsc w Europie, które widzieliśmy.

Saaremaa

Na samej wyspie Hiiumaa rośnie piętnaście gatunków storczyków, a samych chrząszczy naliczymy tu 1300 rodzajów, jeśli oczywiście dostatecznie długo będziemy siedzieć z nosem w trawie.

Hiiumaa

Na wyprawę po rezerwacie najlepiej wybrać się na piechotę i warto na poświęcić więcej niż jedno popołudnie. Trzeba natomiast pamiętać, że nie wolno zbaczać z wytyczonych ścieżek. Zostały jednak one tak poprowadzone, żeby pokazać całe bogactwo rejonu, najpopularniejszy z nich to Przyroniczy Szlak Kopu, który zaczyna się tuż przy słupku wyznaczającym 61 kilometr na szosie na zachód od Kardla. Wielu chętnych przewodników zabierze nas na wycieczkę, co - jeśli nie jesteśmy doświadczeni w obserwowaniu ptasiego życia - może nam bardzo pomóc w wypatrywaniu latających stworzeń.
Innym rozwiązaniem jest wypożyczenie łódki, którą możemy dopłynąć w trzcinowe, niedostępne rejony, będące przecież schronieniem dla wielu zwierząt. Łódkę można zamówić w ośrodku turystycznym.

Jeśli spotkamy tu człowieka, najprawdopodobniej będzie to ornitolog. Wyjazd na birdwatching, coraz bardziej popularny za granicą, często właśnie odbywa się w tym kierunku.

Żuraw

Prawie 10 tysięcy wodnego ptactwa przylatuje tylko na teren Zatoki Käina co roku z terenów arktycznych w czasie swojej podróży na zimowiska w rejony Morza Śródziemnego. Przylatują szablodzioby, przylatują gęsi szare, przylatują żurawie i łabędzie. Ale wypatrzyć możemy również rzadsze gatunki, takie jak wąsatki, krakwy i bodźce krwawodziobe czy czajki.

Czajka
Gdy z szuwarów rozlegnie się dźwięk syreny okrętowej, możemy być pewni, że odzywają się właśnie bąki.

AUTOR: KAMILA KIELAR

ZOBACZ TEŻ:

ZGUB SIĘ W TALLINIE

Tallin