Wiosna na Słowacji. W Dolinie Rajcanki

Nie da się zapomnieć słowackich kolorów, dźwięków, zapachów...
Setek odcieni wiosennej zieleni i kwitnących łąk widzianych z wierzchołków Małej Fatry. Porannego bicia kościelnych dzwonów niosącego się przez zamgloną Rajecką Dolinę i pasterskich dzwoneczków na łagodnych zboczach Sułowskich Wierchów. Rydzów zebranych w modrzewiowym lasku koło Kuneradu (uduszonych potem na maśle), strudla nadzianego brusznicą, wędzonego pstrąga z Rajcanki. Siana na hali pod Porubką, prawdziwków suszących się pod gazdowską strzechą, dymu ognisk pod Rajcem...

***

Kuneradkę tworzą górskie potoki wypływające ze źródełek Małej Fatry. Strumień wartko zmierza ku dolinie, mijając modrzewiowe i świerkowe lasy. Głębokim jarem wpada do miasteczka, gdzie ujęto go w kamienne koryto, i z hukiem łączy się z wodami Rajcanki. Ta, zebrawszy po drodze wszystko, co spływa z okolicznych wzniesień, wita się z Wagiem pod Żyliną. Największa słowacka rzeka zasila Dunaj w graniczącym z Węgrami Komarnie, który, niosąc wody połowy Europy kieruje się ku Morzu Czarnemu. W Rajeckich Teplicach słyszałem opowieść o mieszkańcu tego miasteczka, który wędkując kiedyś w Delcie Dunaju, wyłowił kapeć zgubiony na brzegu Kuneradki...

Początki osadnictwa w Rajeckiej Dolinie sięgają paleolitu. Badacze są pewni, że w miejscu dzisiejszego uzdrowiska już kilka tysięcy lat temu żyli ludzie. Potem dotarli tu Rzymianie, a podczas wędrówki ludów Celtowie, Goci, Hunowie i Słowianie (ci ostatni zostali do dziś). Już w średniowieczu poznano właściwości miejscowych gorących źródeł, dobroczynny klimat i sprzyjającą człowiekowi przyrodę.

Rajeckie Teplice nie są administracyjnym centrum regionu, ale to tutaj, dzięki leczniczym wodom, bije serce Doliny. Kompleks termalny Afrodyta przyciąga nie tylko chorych, oferując m.in. pobyty relaksujące, upiększające, profilaktyczne. Kilka setek specjalistów w białych fartuchach zapewni peeling z imbirem, kąpiel węglanową, oksygenoterapię i aromatyczny masaż. Dziesiątki gabinetów i akwenów pozwolą skorzystać z drenaży limfatycznych, kąpieli perełkowych, masażu bazaltowego (spa@spa.sk , www.spa.sk ).

W Rajeckich Teplicach wszędzie jest blisko. W parku nad Rajcanką stoi neogotycki kościółek z przełomu XIX i XX w., a tuż obok nowa świątynia rzymskokatolicka i pomnik bohaterów walk wyzwoleńczych. Idąc kilkadziesiąt metrów z biegiem rzeki, miniemy obiekty małej architektury parkowej: arkady, fontanny, murki oporowe i altany. Zaraz potem przywita nas posąg Afrodyty - patronki stojącego za nią kompleksu SPA. Nieco dalej trafimy nad jeziorko z miniaturową wysepką, stoi tu stylowa koliba specjalizująca się w daniach rybnych, lokalnych piwach i winach. Dwieście kroków zostanie nam do kąpieliska miejskiego tuż pod stromą ścianą wapiennego zbocza Sułowskich Wierchów. Z każdego miejsca w ciągu paru minut dojdziemy do Namestie SNP - głównego skweru Rajeckich Teplic. Tu zatrzymują się autobusy, gromadzą turyści, spacerują kuracjusze. Tu zrobimy zakupy, skorzystamy z usług poczty, zasięgniemy informacji turystycznej, dokonamy rezerwacji kwatery.

W Rajeckich Teplicach warto spędzić choć kilka dni. Przyjaźnie tu, czysto, niedrogo, a ludzie rozumieją nie tylko nasze potrzeby, ale i język. Obok Słowaków i Czechów Polacy są najczęstszymi gośćmi Rajeckiej Doliny. Przyjeżdżają tu głównie z Górnego Śląska, Opolszczyzny, Krakowa i Wrocławia. Jest też sporo Niemców, Holendrów, Austriaków i Włochów. Coraz częściej zjawiają się bogaci Rosjanie i Ukraińcy. Oprócz leczniczych wód okolice oferują spotkania z folklorem i kuchnią regionalną, wycieczki górskie, spływy, imprezy sportowe (sekretariat@rajecke-teplice.sk , www.rajecke-teplice.sk ).

***

Do ruin Lietavskiego Hradu z Rajeckich Teplic można się wybrać pieszo zielonym szlakiem (początek trasy przy biurze informacji turystycznej Rajecka Pohoda). Podczas trzech godzin marszu ścieżka łagodnie omija stromizny, by po chwili zmusić nas do forsownego podejścia. Po drodze mijamy polany, wapienne skały wiszące nad urwiskami, źródełka i nory leśnych drapieżników. W paru miejscach odsłoni nam się widok na dużą część Rajeckiej Doliny, a przy dobrej pogodzie zobaczymy wieże kościołów w Żylinie.

Łatwiej do grodziska idzie się z Lietavskiej Svinnej. Do wsi prowadzi droga od trasy Żylina - Prievidza (kilka kilometrów za Żyliną skręcamy w prawo i jedziemy ok. 4 km). Przy wiejskim kościele, skąd biegnie szlak na górę, stoi niewielka kaplica pątnicza. Przez okienko niskiej wieżyczki widać w niej dzwon z 1606 r. wiszący niegdyś na zamku z herbem rodu Thurzovcóv. W niespełna godzinę staniemy u bram Lietavskiego Hradu. Zamczysko najpewniej powstało już na początku XIII w., bo w kronikach wspomina się o obleganiu go przez Tatarów. Było własnością możnowładców morawskich i węgierskich, a potem jedną z twierdz ck monarchii. Największe zasługi w dbałości o nie przypisuje się rodowi węgierskiego palatyna Thurzo. Zamek pełnił funkcje administracyjne i obronne, przeżył wiele oblężeń i pożarów. W ruinę zaczął popadać od połowy XVII w. Dziś podejmuje się starania o konserwację niszczejących ścian i baszt (historia grodu i fotogaleria: www.hradlietava.sk ).

***

Przy bramie głównej kąpieliska termalnego w Rajeckich Teplicach można wypożyczyć rower (w godz. 8-20, 50 koron/godz., mapkę tras rowerowych dostaniemy bezpłatnie w biurze informacji turystycznej). Szlaki dla cyklistów wiodą głównie wzdłuż Kuneradki i Rajcanki, kilkakrotnie łagodnie zahaczają o stoki Sułowskich Wierchów i prowadzą obrzeżami uzdrowiska. Rowerem warto wybrać się kilka kilometrów do Kuneradu (z centrum Rajeckich Teplic poprowadzi nas drogowskaz). Zobaczymy tu nieźle zachowany secesyjny pałacyk myśliwski z początków XX w., dziś dom leczniczy, malowniczo położony u podnóża stromej skały. Są też baseny, boiska i korty (wstęp w sezonie 80 koron). Na kempingu Slnecne Skaly, ok. 3 km za Żyliną, można się wspinać, strzelać z łuku i kuszy, a także jeździć konno.

W sąsiednim Rajcu (centrum gminy) skorzystamy z kąpieliska (8 basenów, wstęp 120 koron, cena maleje pod wieczór), zwiedzimy kościół św. Ladislava, stary browar i renesansowy ratusz. A w sierpniu warto uczestniczyć w jarmarkach znanych w całym Kraju Żylińskim i pokibicować biegaczom w dorocznym Maratonie Rajeckim (www.rajec.sk).

W całej Dolinie tradycyjnie zbiera się płody runa leśnego, a właściciele kwater chętnie zabierają swoich gości do lasu. Już od lipca chodzi się na jagody i poziomki, potem na grzyby, dzikie jeżyny i brusznicę. Jesienią gospodarze sprzedają przy drogach owoce zebrane w lesie i sadzie. Zimą na łagodnych stokach działają wyciągi narciarskie, idealne dla początkujących i rodzin z dziećmi - najbliższe znajdują się w Fackovie, Rajeckiej Lesnej i Cicmanach.

***

Na pierwszym planie betlejemska szopka. Nieco w lewo kuźnia, młyn, winiarnia, tkalnia i wnętrza różnych warsztatów. Pracują młoty, tłocznie, krosna i wialnie. Kobiety robią masło w masielnicach, tłuką kijankami, mieszają kopyścią, drą pierze. Mężczyźni pracują przy kieratach, kują konie, noszą wory pełne zboża i mąki, degustują młode wino. W innym miejscu obserwujemy pątników, drwali, żniwiarzy i górników. Tu suszy się siano, tam śmigają siekiery, pastuszek gra na piszczałce, a młoda mama porusza zawieszoną u sufitu kołyską. Wiejska kapela zagrzewa do wysiłku parobków stawiających słup z majem. Do kościółka spieszą wierni, gromada dzieci oddaje się rozmaitym zabawom, przy długim stole biesiadnicy stukają się kuflami. Nad wszystkim górują tatrzańskie turnie, hale górskie, pałace, zamki i katedry. Cała Słowacja w jednym miejscu.

Slovenský Betlehem w Rajeckiej Lesnej (16 km na południe od Rajeckich Teplic) jest dziełem rzeźbiarskim zmarłego przed paru laty mistrza Jozefa Pekara z Rajeckich Teplic. Ponad 15 lat tworzył w lipowym drewnie setki figurek, wiejskich budowli, sprzętów, warownych twierdz i pięknych zakątków przyrody. Ponadośmiometrowej długości dzieło tętni życiem - drewniane postaci i urządzenia są w ciągłym ruchu. W sezonie przybywają tu setki ludzi - Czesi, Polacy, Włosi, Niemcy, Holendrzy i oczywiście Słowacy.

Kilkanaście kroków od szopki zachowało się prezbiterium kościółka z XIV w., a nieco dalej mamy pierwszą stację Kalwarii Frivaldzkiej, źródło św. Franciszka z tzw. lurdzką wodą, która zawiera wapń i magnez i "Leczy serce, kości i duszę" - jak czytamy przy jednym z pięciu ujęć zdroju. W pobliskiej wsi Šuja warto zatrzymać się przy kaplicy z dzwonnicą (XVIII w.).

"Chłoszczę, chłoszczę troszeczkę, dajcie chłopcu jajeczko. Chłoszczę, chłoszczę troszeczkę, dajcie chłopcu wstążeczkę" - bez trudu przetłumaczyliśmy słowacki tekst wypowiadany tu w lany poniedziałek. Wyrecytował nam go rezolutny pięciolatek na prośbę babci, matki właściciela naszej kwatery w Rajeckich Teplicach. Starsza pani codziennie towarzyszyła nam przy kawie, barwnie opowiadając o tradycjach i obyczajach: o wigilijnej kolacji, o "noszeniu maja", adwentowym szyciu koszulki Pana Jezusa, hafciarstwie i rękodziełach z kukurydzianych liści (šupolienky). Robiliśmy zdjęcia jej wyszywanek, zdobionych haftem jaj wielkanocnych, bombek choinkowych i wierzbowych korbaczy.

Jadąc wiosną przez Słowację, w zagrodach, przy kościółkach, niekiedy w centralnych punktach wsi i miasteczek zobaczymy kilkunastometrowe okorowane słupy z małym świerkiem na szczycie. To pradawny zwyczaj witania wiosny, oddawania czci siłom natury, prośby o dobre zbiory. Choinka, często ozdobiona kolorowymi wstążkami, wieńcem i krzyżem, już od pogańskich czasów zwana jest "majem" nie tylko na słowackiej ziemi. Tutaj ma jednak wyjątkowo bogatą tradycję. Kawalerowie często ustawiają go przed domami, gdzie mieszkają panny na wydaniu. Chodzący z dziewczyną młodzieniec może darować "maja" wybrance przy okazji zaręczyn, rozpoczynając okres narzeczeństwa - z podwieszoną do niego litrową butelką palinki powinien dotrwać do wesela. W 2007 r. na Słowacji postawiono rekordowej, 30-metrowej wysokości majowy słup, bijąc kolejny rekord księgi Guinnessa.

Na śmigus-dyngus plecie się korbacze z witek wierzbowych ozdobione kolorowymi wstążeczkami. Chłosta się nimi dziewczęta (symbolicznie!), a potem polewa je wodą z dzbanka i oczekuje zapłaty. Może to być jajko, wstążeczka, parę koron albo pocałunek. W okresie wielkanocnym używa się podobnych jak u nas symboli: kurczaki, zajączki, baranki. Na stroiku widziałem też ceramiczne dzbanuszki obrobione haftem, miniaturki dzbanków dyngusowych.

Wiele o miejscowych tradycjach dowiemy się, zwiedzając Cicmany, wieś słynącą z oryginalnego drewnianego budownictwa, centrum ludowego rękodzieła i folkloru. Jadąc z Rajeckich Teplic w kierunku Prievidzy tuż za Fackovem skręcamy w prawo. Po kilku minutach w wąwozie Rajcanki przywita nas kilka rzędów starych drewnianych domów. Brunatne bale ścian od wieków zdobi się białym ornamentem w postaci figur geometrycznych, rzymskich cyfr i ślimacznic. W 1921 r. pożar strawił 64 takie chaty. Społeczność wsi odbudowała wszystkie domostwa i postawiła wiele nowych. Obecnie sioło liczy 144 stylowe chałupy postawione w latach 1921-24. W dwóch domach ocalałych z pożaru urządzono muzeum, gdzie obejrzymy oryginalne wyposażenie domostw z przełomu XIX i XX w. (wstęp 20 koron). Oglądając posażne skrzynie, kołowrotki, kołyski i wiejskie piece, słuchamy opowieści przewodniczki o ludowych strojach, wiejskich grajkach, wypasie owiec i rękodzielnictwie. Region słynie z wyrobu babików - kukieł zrobionych z wysuszonych liści i kukurydzianego kaczana.

Podczas letnich weekendów trafimy na Cicmanske Leto, cykl imprez folklorystycznych, na które zapraszani są muzykanci, rękodzielnicy, przedstawiciele wymierających profesji. Dmą w szałamaje, trombity i piszczałki, warzą ser, wyrabiają garnki, beczki i šupolienky. Śpiewają, tańczą i dowcipkują. Na stołach pojawiają się specjały regionalnej kuchni, przetwory, domowe wina i nalewki.

***

W sobotni majowy wieczór dolina Rajcanki wypełniła się muzyką. Cały kurort rozbrzmiewał dźwiękami cymbałów, skocznymi motywami country, słowackim folkiem i tęsknymi balladami rodem z Panonii. Siedliśmy na godzinę w ogrodzie restauracji Marko i zostaliśmy do północy. Dwie gitary i bandżo w rękach trojga muzyków amatorów, trochę wina, piwa, palinki, a zamiast estrady kawałek posadzki. W tym samym czasie można było posłuchać koncertu harfisty, który w kawiarni kompleksu termalnego Afrodyta grał utwory Czajkowskiego. W każdy weekendowy wieczór kuracjuszom i turystom proponuje się zarówno muzykę rozrywkową, jak i bardziej ambitną.

Warto wiedzieć

•  Dojazd. Z przejścia granicznego w Cieszynie do Rajeckich Teplic, przez czeski Jablunkov w kierunku Żyliny - 90 km; następnie trasą 64 na Previdzę - ok. 16 km; z przejścia w Zwardoniu jeszcze bliżej

•  Noclegi. W całej Rajeckiej Dolinie jest dużo miejsc noclegowych o różnym standardzie. W kwaterach prywatnych - od 250 koron, w hotelach trzygwiazdkowych - od 800 za miejsce w pokoju dwuosobowym ze śniadaniem. Hotele przy kąpieliskach termalnych - od 2700, ze śniadaniem i usługami leczniczymi do wyboru. Polecam Penzion Raj, Rajeckie Teplice, Kuneradska cesta 37 w zaciszu nad potokiem Kuneradka - 5 dwójek, 2 jedynki, studio, apartament, restauracja, współpraca ze spa Afrodyta, tel. +421/0/41 549 49 90, 0907 846 489, 0903 205 474, info@penzionraj.sk , www.penzionraj.sk oraz Hostinec u Hromadov, Rajecka Lesna 430, przy szlaku z Betlehem do Kalvarii Frivaldzkiej - kuchnia regionalna, np. bryndzowe haluszki (kilka rodzajów) - od 69 koron; ser żółty w cieście, nadziewany szynką, grzybami i warzywami - 79 koron, tel. 041/542 38 77, 0905 514 460, www.uhromadov.sk

Trochę cen (w koronach)

•  Chleb (1 kg) - 14-20, bułka - 4-6, 1 kg kiełbasy podsuszanej -16-34, lody - 7, piwo - 12-22, wino popularne - 40-120, wina markowe - od 140, demanowka (likier ziołowy, słowacki specjał) - 230

•  Dwudaniowy obiad w restauracji + deser, piwo lub wino - od 140

•  Bilet autobusowy - ok. 20 koron za 15 km, benzyna eurosuper - 36-40

1 korona = ok. 0,11 zł