Sanki przez okrągły rok

Na Równicy działa pierwszy w Beskidach rollercoaster
Wsiadam na sanki, 180-metrowy wyciąg ciągnie mnie ostro pod górę. Tu zwalniam hamulec i ruszam z pełną prędkością, pokonując wiraż za wirażem. Mam wrażenie, że siła odśrodkowa wyrzuci mnie razem z sankami. Na szczęście mocno trzymają się toru, a mnie zabezpieczają pasy. Ledwo wyszedłem na prostą, a tu znów kolejny zakręt...

Tak wygląda zabawa na pierwszym w Beskidach torze saneczkowym typu rollercoaster uruchomionym z końcem lutego na ustrońskiej Równicy (883 m n.p.m.), najpopularniejszej górze Beskidu Śląskiego. Ma działać przez cały rok bez względu na pogodę. Umożliwia to specjalna konstrukcja z solidnych, nierdzewnych rur (przypomina rollercoaster w wesołym miasteczku). Niegroźny jej deszcz, mróz i śnieg. Ma 650 m długości i sporo emocjonujących zakrętów (m.in. serpentyna kilka metrów nad ziemią). 36 dwuosobowych sanek wyposażono w pasy bezpieczeństwa, w razie potrzeby można użyć chroniących przed deszczem osłonek. Osiągają prędkość 40 km/godz. W ciągu godziny może tu zjechać 600 osób.

Tomasz Lipiński, dyrektor Extreme Park, w którym znajduje się tor, zapewnia, że zabawa jest bezpieczna. Sanki są tak zamocowane, że nie mogą wypaść, mają też automatyczne hamulce, by nie przekraczać dozwolonej prędkości. Tor zabezpieczają siatki, na dole znajduje się automatyczna hamownia.

Extreme Park na Równicy to także: karczma biesiadna (wystrój łączy góralszczyznę z nowoczesnością), hotel, bar szybkiej obsługi, kafejka internetowa, małpi gaj dla dzieci (miejsce do zabaw), taras widokowy, amfiteatr i parking. Wkrótce pojawi się karuzela, taśmociąg dla chcących się poślizgać na oponach i miejsce do grillowania. Kompleks kosztem 10 mln zł wybudowała Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna "Jelenica" z Ustronia.

Tor działa codziennie od godz. 10 do 22. Od jednego do trzech zjazdów - bilet po 4 zł, powyżej czterech zjazdów - po 3,5 zł, powyżej dziesięciu - 3

W sieci

http://www.rownica.pl