List z Hiszpanii. Na Jarmarku Narodów

W tym roku święto trwa od 26 do 29 kwietnia i biorą w nim udział trzydzieści trzy kraje. Będą śpiewać, tańczyć i stepować na olbrzymim stadionie
Hiszpania, Costa del Sol, czyli Słoneczne Wybrzeże. A dokładniej - miasteczko Fuengirola. W nim deptak, na którym rozgrywają się scenki jak ze zwariowanej komedii. Dwie żeńskie orkiestry, jedna dęta, druga symfoniczna, stoją prawie naprzeciwko siebie i grają (słuchaczom zgrzyta w uchu). Parę metrów dalej biegną mężczyźni (nie pierwszej młodości) w pasiastych strojach ludowych, niosąc kobiety na barana. Sapią, dyszą, gapie dopingują. Która para pierwsza dobiegnie do mety? Jeszcze dalej śliczne mulatki ustrojone wyłącznie w pióra tańczą na szczudłach w rytmie salsy.

Costa del Sol uznali za swój dom ludzie 140 narodowości. Ten fenomen na salę światową mógł zaistnieć dzięki dwóm zjawiskom. Jeszcze w latach 50. XX w. na 160 km wybrzeża niewiele było siedzib ludzkich, portów, miast i hoteli jak na lekarstwo. Hiszpanie od wybrzeża woleli okoliczne góry, gdzie od wieków gospodarzyli w tzw. pueblos blancos - białych miasteczkach. Pierwsi na podbój nowej krainy ruszyli skuszeni klimatem Anglicy. Costa del Sol słynie ze słońca, które trwa na niebie jak przylepione przez 320 dni w roku. Dziś są najliczniejszą mniejszością, bez mała 200-tysięczną. W każdym kurorcie znajdziemy całe ulice okupowane przez angielskie puby, gdzie nie słychać innego języka. Z tęsknoty za słońcem dołączyli do nich Skandynawowie, Brazylijczyków i Kubańczyków przyciągnął zaś klimat podobny do tego, jaki panuje w ich rodzinnych krajach.

Dwanaście lat temu Esperanza Ona, burmistrzyni 40-tysięcznego nadmorskiego miasteczka Fuengirola, postanowiła włączyć cudzoziemców w hiszpańską tradycję, a dokładniej - w andaluzyjską ferię (rodzaj naszego jarmarku). Każde pueblo ma swoje doroczne święto, podczas którego chwali się tańcami, rzemiosłem i kuchnią. Niech inne kraje też pochwalą się tym, co potrafią, zdecydowała Esperanza. W 1994 r. w trwającym pół dnia Jarmarku Narodów na placu Mercadillo uczestniczyło sześć krajów i regionów: Anglia, Aragonia, Argentyna, Asturia, Dania i Kraj Basków. W tym roku święto trwa cztery dni - od 26 do 29 kwietnia. Biorą w nim udział trzydzieści trzy kraje.

W dniu otwarcia przedstawiciele wszystkich krajów śpiewają, tańczą i stepują na olbrzymim stadionie. Widzów tyle, że nie da się wcisnąć zapałki. Potem bachanalia (koncerty, widowiska) przenoszą się do narodowych pawilonów przy długim deptaku. W tym świecie, gdzie Kuba leży koło Wietnamu, a Urugwaj sąsiaduje z Polską, panuje duch sportowej rywalizacji. Każdy kraj chce przyciągnąć zwiedzających, zarobić na dobrą opinię, przebić konkurencję. Muzyka grzmi zewsząd. W ciągu pół godziny od rumby przez disco można przeskoczyć do tańców irlandzkich. Bo w pawilonach się tańczy, a jakże! Wszyscy chwalą się własną kuchnią. Argentyna słynie z wołowiny - góry czerwonego mięsa sprowadzone samolotami prosto z pampy kuszą, by zamówić stek z grilla. Finowie przygotowali dwadzieścia potraw z renifera, a dziewczyny z Klubu Polskiego urobiły sobie ręce po łokcie, klejąc setki pierogów.

Otwierając jarmark, burmistrzyni Esperanza przypomniała: - Jesteśmy tu, żeby dać przykład udanej integracji.

We Fruegiroli jej miernikiem jest stopień zaangażowania we wspólną zabawę. Nie wymaga to poświęceń, ale czasami do nich prowadzi. Parę lat temu widzowie z niedowierzaniem oglądali prawie godzinny występ Boliwijczyków, którzy na tę okazję założyli stroje narodowe zrobione z. futra. Przy temperaturze 30 stopni wierności tradycji o mało nie przypłacili udarem.

Całe wybrzeże łączy kolejka podmiejska, która kursuje co pół godziny. Miasteczko Fuengirola leży 16 km od Malagi, z kurortów, np. z Marbelli czy Estepony, dojazd autobusem - wysiadamy na przystanku Los Boliches. Hotele od 30 euro

W sieci

http://www.fuengirola.org

http://www.vistcostadelsol.com

http://www.klubpolski.eu

http://www.costaplanet.pl