Stany Zjednoczone. Dookoła Crater Lake

Zamknijcie oczy - mówi z uśmiechem kierowca busa. Po kilku godzinach jazdy przez las i ostatnim odcinku ostro w górę zbliżamy się do krawędzi jeziora. Kierowca pozwala otworzyć oczy dopiero wtedy, gdy jesteśmy nad samą krawędzią, a potem z zadowoleniem słucha okrzyków zachwytu
Jest na co popatrzeć. Jezioro Kraterowe (Crater Lake), najgłębsze w USA (do 589 m), ma 9 km średnicy i wypełnia wielki krater wygasłego wulkanu. Urwiste brzegi opadają 200-300 m w dół, odbijając się w ciemnobłękitnej wodzie.

Około 7700 lat temu stojący w tym miejscu wulkan Mount Mazama wybuchł z olbrzymią siłą. Potem zapadł się i utworzył wielki krater, który wypełniła woda z opadów. W indiańskiej wersji tej historii jezioro powstało po walce bogów z bogiem Llao, podczas której trzęsła się ziemia i płonęły lasy. W końcu Llao został pokonany i przywalony górą - jeden z najoryginalniejszych szczytów nad brzegiem jeziora nosi nazwę Llao Rock. Indianie czcili górę, Crater Lake zostało odkryte dopiero w 1853 r.

Jedziemy dookoła jeziora drogą Rim Drive, na zboczach gór leżą płachty śniegu (w tym parku narodowym są największe w Ameryce Północnej opady śniegu, przejazd przezeń jest możliwy tylko od maja do października). Zatrzymujemy się w jedynym miejscu, skąd można zejść z szosy w dół nad jezioro. Potem z malutkiej przystani Cleetwood Cove ruszamy w rejs łódką. Krótki przystanek robimy na jednej z dwóch małych wysepek - Wizard Island sama jest wygasłym wulkanem, w którego kraterze też znajduje się jeziorko. Drugą wyspę - Phantom Ship, kawałek skały wystający z wody, który zdaje się żeglować jak statek widmo (stąd nazwa) - tylko opływamy dookoła.

Z bliska woda nie traci niezwykłego, błękitnego koloru, który zawdzięcza swojej czystości i głębokości (nigdy też nie zamarza i ma stałą temperaturę ok. 4-10 st. C). Do Jeziora Kraterowego nie wpada żaden dopływ, a poza wprowadzonymi kiedyś przez człowieka pstrągami nie ma w nim życia.

Ruszamy w dalszą drogę dookoła Crater Lake. Patrzymy na otaczające nas góry. Wygasła Mount Mazama leży na Uskoku św. Andrzeja, czyli na tym samym co San Francisco miejscu połączenia płyt kontynentalnych i aktywności sejsmicznej. Linię tę wyznacza pas wygasłych wulkanów ciągnący się w równoległych do wybrzeża Pacyfiku Górach Kaskadowych (Cascade Range) - od Kalifornii po stan Waszyngton.

Kolejny przystanek robimy u podnóża Mount Scott, najwyższego wzniesienia gór otaczających Jezioro Kraterowe (2721 m n.p.m.). Dopiero ze szczytu można docenić miejsce, w jakim się znajdujemy: ze wszystkich stron po sam horyzont ciągną się lasy. Stan Oregon zajmuje powierzchnię niewiele mniejszą niż Polska - 250 tys. km kw. - a mieszka w nim tylko 3,2 mln ludzi, większość w kilku miastach na północy. Reszta to słabo zaludnione, pokryte pierwotnym lasem tereny z wieloma czystymi jeziorami oraz rzekami Snake River i Umpqua River, świetnymi do raftingu.

Wysokość powoli daje nam się we znaki. Wprawdzie jezioro znajduje się na 1882 m n.p.m., ale jego brzegi sięgają ok. 2100 m. Schodzimy ze szczytu Mount Scott i jedziemy dalej. Czeka nas jeszcze zachód słońca, który będziemy obserwować z tarasu widokowego hotelu Crater Lake Lodge.

Park Narodowy Jeziora Kraterowego to jeden z 58 parków w USA. Im właśnie będzie poświęcony pierwszy tom kolejnej serii naszych przewodników Podróże Marzeń. Już od soboty do kupienia z "Gazetą"

W sieci

http://www.nps.gov/crla

http://www.craterlakelodges.com