Sławne karnawały. Nicea - szaleństwo w zapachu mimozy

?Mimozami jesień się zaczyna? - śpiewał (wiersz Tuwima) Niemen. W Nicei mimozami zaczyna się wiosna, a wraz z nią najważniejsze artystyczno-kulturalne wydarzenie na Lazurowym Wybrzeżu - Carnaval de Nice
Co prawda organizatorzy twierdzą, że to jeszcze zima, ale pod koniec lutego po Bulwarze Stanów Zjednoczonych i Promenadzie des Anglais prawie wszyscy chodzą ubrani do figury, a co odważniejsi wybierają się na plażę. Prawie wszyscy, tzn. turyści, bo rodowite mieszkanki Nicei, nobliwe starsze panie, paradują w szynszylach lub karakułach. Restauratorzy wystawiają na zewnątrz nie tylko stoliki, ale bywa, że muszą parasolami chronić gości przed słońcem.

A mimozy kwitną jak szalone! Także gerbery, gladiole, storczyki róże, irysy, hiacynty, kamelie i goździki, którymi udekorowano całe miasto (przeciętnie zużywa się od 80 do 100 tys. kwiatów). Jednak żółte krzewy mimozy są najbardziej znaczącym i pachnącym elementem dekoracyjnym dwutygodniowej fiesty, znakiem rozpoznawczym kurortu.

***

Nicea, stolica Lazurowego Wybrzeża, leży u stóp wzgórz amfiteatralnie opadających ku morzu. Łagodny śródziemnomorski klimat sprawia, że warto tu przyjechać o każdej porze roku, może z wyjątkiem lata. Upalny sierpień któregoś roku wspominam jako koszmar - tłumy koczujące na plażach, ulice zapchane do granic możliwości, kempingi zajęte do ostatniego miejsca i godzinne czekanie w najmniejszym nawet bistro.

A jest tu sporo do obejrzenia: port i stare miasto u podnóża zamku, klasycystyczna katedra Sainte-Reparte, XVII-wieczny pałac Lascaris. Można skorzystać z różnych środków lokomocji: kolejki turystycznej, busa, samochodzików zwanych cyclo-tour, wreszcie z en caleche, czyli dorożki. Miło jest posiedzieć w jednej z wielu kafeterii z widokiem na port, odwiedzić rynek kwiatowy, spróbować miejscowych przysmaków albo odbyć w którąś z sobót dwugodzinną wycieczkę z przewodnikiem po starej Nicei (organizator: Office du Tourisme et des Congres de Nice, Promenade des Anglais 5, tel. 0-033 492 144 800 - ok. 40 euro od osoby). Koniecznie trzeba zwiedzić willę i ogród Beatrice Ephrussi de Rothschild w St-Jean-Cap-Ferrat, 8 km od miasta. Architektura willi (dziś własność francuskiej Akademii Sztuk Pięknych) z początku XX w. inspirowana jest pałacami Wenecji, Rawenny i Florencji. W jej wnętrzach - salony Ludwika XV i XVI, salon porcelany, buduar Beatrice, a w nich wspaniałe zbiory sztuki. Willę otacza sześć ogrodów, każdy w innym stylu, m.in. hiszpański, japoński, egzotyczny. Dla gości otwarty jest salon z tarasem i widokiem na zatokę. Herbatę i ciasto podaje się na porcelanie, co prawda nie z XVIII-wiecznej manufaktury królewskiej (tę można obejrzeć w jadalni), ale równie pięknej.

***

Ale w lutym nad Zatoką Aniołów najważniejszy jest karnawał - w tym roku od 11 do 28 lutego (122. edycja!), pod wysokim protektoratem Roi des Dupes, czyli Króla Naiwniaków (tego, który daje się wystrychnąć na dudka).

Przewodnim tematem muzycznym jest w tym roku muzyka z filmów Emira Kusturicy wywodząca się z Bałkanów, pełna radości, energii i życia. Pierwszego dnia Sa Majeste Carnaval, czyli Król Karnawału, przybywa z morza i wtedy też ma miejsce pierwsza bataille des fleurs (bitwa kwiatowa), a wieczorem korso kwiatowe.

Iluminowane defilady i pokazy odbywają się późnym wieczorem na centralnym placu Andre Massena, marszałka Francji (w czasie swojej politycznej kariery najpierw wznosił okrzyki na cześć narodu, później cesarza Napoleona, a jeszcze później na chwałę króla), zamienionym na dwa tygodnie w wielki teatr pod gołym niebem. Popołudniami z trybun przy Promenadzie Anglików i Bulwarze Stanów Zjednoczonych można obserwować barwne corsa kwiatowe połączone z batailles des fleurs. W promieniach słońca nadmorskim bulwarem ciągną kilkunastometrowe platformy tonące w kwiatach. Każdy z dwudziestu wozów (7 m długości, 6 wysokości, 2 szerokości) ma inny kształt, często przypominający instrument muzyczny, i swój, najczęściej alegoryczny, temat. Stoją na nich dziewczęta (wybrane spośród wielu kandydatek) w pięknych strojach i makijażach, w piórach, pajetach i strassach. Do dekoracji platform kwiaciarze i ogrodnicy zużywają przeszło 5 tys. żywych, pachnących kwiatów (za sprawą specjalnego środka chemicznego zachowują świeżość przez kilkanaście dni).

Najważniejszy rydwan - Królowej Karnawału (wybranej podczas Nice Magia Show w Casino Rulal) - przybrany jest zgodnie z tradycją kolorowymi storczykami. Pochód zawsze otwiera orkiestra miejscowych Sapeurs Pompieurs (strażaków). Dodatkową atrakcją są bitwy kwiatowe. Widzowie, wchodząc na trybuny, zaopatrują się w gałązki mimozy i w czasie przejazdu obrzucają się kwiatami z uczestnikami parady. Pochód wozów-rydwanów urozmaicają występy grup taneczno-muzycznych zaproszonych z egzotycznych zakątków świata - pamiętam, jak kilka lat temu oklaskiwano tancerzy z Gabonu i Orkiestrę Dętą "Rydułtowy". Salsa miesza się z oberkiem, tango z rockiem i rytmami jazzowymi. Maszerują szkoły cyrkowe, szczudlarze, czarownice, nie brak tajemniczych wenecjanek w koronkowych maseczkach.

W bogatym programie artystycznym przewidziany jest zawsze bal maskowy i kostiumowy w eleganckich hotelach Westminster lub Atlantic (dostępny dla wszystkich), nawiązujący do tradycyjnych balów szlacheckich, rzemieślniczych, rybackich. A w pobliskim porcie Villefranche-sur-Mer odbędzie się kwiatowa bitwa morska.

***

Nicejski karnawał ma długą tradycję - datuje się od przybycia do miasta Charles'a d'Anjou w XIII w. Przez lata na uliczkach dzisiejszego starego miasta w pobliżu portu odbywały się bale i maskarady. Ich uczestnicy ukryci pod maskami i kostiumami, wyśmiewali się z siebie nawzajem, "bombardując" współtowarzyszy konfetti z mąki, gipsu i jajek. Od lat 50. ze względu na bezpieczeństwo używa się tylko papierowych konfetti.

Po przerwie w czasach rewolucji francuskiej i I cesarstwa do zabaw karnawałowych powrócono w latach 1872-73, kiedy nicejczyk Andriot Saetone powołał komitet święta - Amicales des Realisateurs de Bataille de Fleurs, a Alexis Mossa z synem Gustawem wymyślili paradę kukieł o charakterystycznych, ogromnych głowach i przejazdy przybranych kwiatami wozów z pięknymi dziewczynami.

Każda z dwutygodniowych zabaw ma swojego patrona, zawsze "króla" - był więc król muzyki, cyrku, humoru, piosenki, karnawału gastronomicznego, księżycowego, na drodze wschodzącego słońca, sportu, sztuki. W 2001 r. przybył do Nicei "król trzeciego tysiąclecia", dwa lata później zabawie patronowały telewizja i media, a w 2004 r. - technika i ewolucja technologiczna. Rok temu - zmiana klimatu naszej planety i skutki, jakie to może spowodować.

Dziś bajkowe postacie sprzed lat zastąpiły grosses tetes, czyli wielkie głowy z kartonu lub ze specjalnie sfabrykowanego papieru. Będą zwierzęta, smoki z ludzkimi twarzami, błazny królewskie i jarmarczne, jak Triboulet czy Paillasse, King Kong, karykatury polityków i możnych tego świata, wieża Babel.

Wszystkie postaci i kwiatowe rydwany przygotowują nicejskie rodziny carnavaliers. Ta najbardziej znana na Lazurowym Wybrzeżu korporacja mistrzów ma prawie 200 członków pilnie strzegących tajemnic swojego rzemiosła, która skupia się w czterech stowarzyszeniach, m.in. Amicale des constructeurs carnavalesques. Najbardziej znanemu rodowi carnavaliers przewodzą Jean Pierre Povigna i Alexandre Sidro, ale projektantami są coraz częściej znakomici artyści współczesnej szkoły nicejskiej, jak Cane, Farbi czy Tobiasse. Wraz z nimi tworzą karykaturzyści, rysownicy i artyści lokalni, np. Jean Damiano czy Jean Marc Eusebi.

Karnawał nie może obyć się bez tradycji Le Charivari, czyli kociej muzyki, "granej" na garnkach i patelniach pod oknem wybranej "ofiary". Zgiełk, wrzawa, śpiewy i gwizdy mogą obudzić nawet śmierć!

28 lutego w nasze "ostatki", przez Francuzów nazywane "tłustym wtorkiem", o godz. 14.30 odbędzie się Wielka Parada Karnawałowa. Dwutygodniowe szaleństwa zakończy pokaz sztucznych ogni naprzeciwko letniego teatru. A po nim, w ostatnią karnawałową noc Techno Dance, na placach i uliczkach starego miasta w pobliżu portu tańczyć będą wszyscy.

Wcześniej Jego Wysokość Król będzie defilował samotnie i zgodnie z tradycją zostanie spalony na drewnianym stosie na plaży lub na wodach zatoki. I pożegna się z gośćmi, ale tylko do następnego roku.

Bo karnawał w Zatoce Aniołów nie kończy się nigdy. Już za kilka miesięcy artyści i carnavaliers rozpoczną przygotowania do następnej fiesty. Trudno się temu dziwić, skoro nicejczycy żyją z karnawału. I to całkiem dostatnio - dobrze poinformowane źródła podają, że miasto i jego mieszkańcy, wydając na organizację karnawału ok. 5 mln euro, zarabiają dwunastokrotnie!

A kiedy wszyscy wytańczą się i ubawią do upadłego, kiedy wypiją hektolitry wina i kiedy tradycji stanie się zadość, pozostanie pożegnać się z Niceą zawołaniem: Le roi est mort, vive le roi! z nadzieją na rychły powrót!

Co, gdzie i jak

Najszybciej samolotem - bilet ok. 1000 zł, z Aeroport Nice Cote d'Azur do miasta kursują autobusy

Miejsca siedzące na trybunach wzdłuż bulwaru, zależnie od imprezy - od 12 do 25 euro, stojące - 7, dzieci do lat ośmiu bezpłatnie, zniżka dla osób w kostiumach karnawałowych, rezerwacja telefoniczna w Office du Tourisme 48 godzin przez imprezą (w ostateczności parady ogląda się z ulicy)

Noclegi - Office du Tourisme ma wykaz studio, apartamentów, pensjonatów w internecie: http://www.nicetourisme.com , http://www.nicecarnaval.com

Radzę skorzystać ze świetnego systemu wynajmu apartamentów. Polecam trzygwiazdkową agencję Citadines Apart Hotel, avenue des Fleurs 17, faks 493 449 388, e-mail: nicefleurs@citadins.com - dwie lub trzy sypialnie, salon z tarasem, łazienka i znakomicie wyposażona kuchnia, parking, może mieszkać sześć osób, tydzień ok. 700 euro

Wieczorami wypada jadać "na mieście". Gorąco polecam Le Bistrot des Artistes - specialite de la maison jest tu la bouillabaisse du pecheur (zupa rybna), paella royale i fruits de mer