Ramadan w Tunezji

W Sousse pusto po zmierzchu. Tylko raz w roku można kupić specjalne ciasteczka - rodzaj pączków ociekających miodem
Ramadan w Tunezji przetrwał i w wygląda na to, że siła nakazów religijnych przewyższa tam siłę pieniądza. Trudno w to uwierzyć, przechadzając się po zabytkowym centrum Sousse, gdzie natarczywie nagabują mnie sprzedawcy: tarasują drogę, ciągną za rękę. Ale wraz ze zmrokiem zapada atmosfera skupienia, a sprzedawcy siadają do wspólnego posiłku.

***

To jedna z najważniejszych funkcji miesiąca postu, o czym ostatniego dnia Ramadanu pisał w gazecie codziennej psycholog społeczny profesor Mahmoud Dhaouadi z Uniwersytetu w Tunisie. Jego zdaniem post pełni dobroczynne funkcje dla psychiki jednostek i dla ludzkich zbiorowości. Samodyscyplina, dobre samopoczucie, radość z odmiany i umacnianie charakteru to sprawy osobiste. Ale solidarność z ubogimi, spędzanie czasu z rodziną i przyjaciółmi, poczucie wspólnoty - można zobaczyć.

Ulice rzeczywiście są puste. Ktoś siedzi w bramie z żebrakiem i razem jedzą. Zaludniają się restauracje, które do tej pory były w większości pozamykane. Ludzie spędzają ramadanowe wieczory razem.

Nim zajdzie słońce, od godziny czwartej po południu można kupić sprzedawane na wagę specjalne ramadanowe ciastka, rodzaj pączków ociekających miodem. Człowiek w podróży może jeść przed zmrokiem, więc jakiś nieznajomy kupuje jedno więcej i po prostu mi je daje. Dla tych ciastek warto być tu w czasie Ramadanu. Pierwszego dnia po miesiącu postu przykra niespodzianka - na miodowe ciastka nie ma szans aż do przyszłego roku!

***

Miesiąc postu Ramadan skończył się w czwartek 3 listopada. Następny miesiąc zaczął się trzydniowym świętem Id-al-Fitr. W północnoafrykańskiej Tunezji tę nazwę pisze się jako "Äid" (francuski jest tu językiem handlowym), więc ta pisownia rzuca się w oczy na sklepowych witrynach. W czasie Äid większość sklepów jest zamknięta, ale są i takie, które oferują wyprzedaże i promocje.

W tunezyjskiej prasie pojawiały się też promocyjne oferty ramadanowe. Komercjalizacja jest jednak tylko drobnym aspektem miesiąca postu. Jasne zasady postępowania w tym szczególnym miesiącu nie pozwalają na rozmycie jego sensu.

Z Äid jest trochę inaczej. W środę wieczorem, ostatniego dnia Ramadanu, taksówkarz wiozący nas przez Sousse określa atmosferę na ulicach jako "80 proc. Äid". Bo choć jeszcze trwa Ramadan, jest po zmroku i post skończył się na dobre. Trzydniowe święto, które zacznie się jutro, w tym roku trwa do soboty 5 listopada. Taksówkarz mówi, by raczej spodziewać się świątecznej atmosfery niż konkretnych oznak świętowania. Młodzi świętują koniec postu w kinach i dyskotekach.

***

Przedostatniego dnia Ramadanu ruszaliśmy z dworca w Sousse nocnym autobusem w stronę saharyjskiego Douz. Bilety (ok. 19 dinarów w jedną stronę) kupiliśmy dopiero osiem minut po planowanym terminie odjazdu. Kasjer wstrzymał ich sprzedaż, bo w ostatnie dni Ramadanu Tunezjczycy podróżują do rodzinnych domów i autobusy są bardziej zatłoczone niż zwykle.

Warto wsiąść do autobusu, żeby spotkać "prawdziwych" Tunezyjczyków. Nad morzem, przed meczetem, na bazarze czy w restauracji rzadko wychodzą ze swojej roli. Wszędzie tam, gdzie trafiają się turyści (a gdzie ich w Tunezji nie ma?), zainteresowani są przede wszystkim zrobieniem interesu. W Kairouanie załatwią tańszy wstęp do mauzoleum i taksówkę za 500 milimów pod sklep z dywanami. Na plaży w Sousse zaproponują banany, daktyle, coś do picia i niemieckojęzyczną gazetę. W Douz już o szóstej rano namawiają na przejażdżkę po Saharze, a potem na tygodniową podróż przez pustynię. Z bezinteresowną rozmową nikt się nie narzuca. Dlatego, jeśli chcemy porozmawiać z mieszkańcem Tunezji tak po prostu, musimy wsiąść do autobusu.

Z Hamzą urodzonym w Kebili na południu kraju przez całą nocną drogę rozmawiam we francusko-angielskim języku. Mówi, że mam szczęście, będąc w Tunezji w czasie Ramadanu. - Ludzie są wtedy inni, lepsi - przekonuje. Do domu jedzie pierwszy raz, odkąd zaczął w stolicy studia (turystykę), by spotkać się z rodziną. Hamza mówi, że Ramadan w Tunezji był w tym roku trudniejszy niż w ubiegłym. Choć przypadł na październik i listopad, upały dawały się we znaki. - Naprawdę trudno nic nie pić przez cały dzień - żali się Hamza. Cóż, zgodnie ze znaczeniem słowa "ramadan" ma to być miesiąc gorący

***

Po skończeniu postu świat islamu świętuje przez trzy dni - to właśnie wspomniane Id-al-Fitr. W Tunezji dodatkowo 7 listopada jest świętem państwowym, tzw. Dniem Nowej Ery, przypominającym o rocznicy przejęcia władzy przez obecnego prezydenta. Koniunkcja świąt religijnych i świeckich taka, jak w tym roku może zdarza w Tunezji raz na 30 lat. Wedle kalendarza księżycowego tyle bowiem potrzeba, by koniec Ramadanu znów przypadł na listopad.

Tym razem nad końcem miesiąca postu dominował kult władzy świeckiej. Nawet w saharyjskim Douz uwagę przyciągały wywieszki z portretem prezydenta Ben Alego i jego szczęśliwą siódemką zapowiadającą 18. rocznicę wejścia w "nową erę", kiedy to przechwycił władzę z rąk prezydenta Bourguiby.

W przeciwieństwie do tej ostentacji zakończony właśnie Ramadan muzułmańskiego roku 1426 trwał przede wszystkim w sercach tych, którzy go przeżywali.