Petersburg, Leningrad... Miasto wielu imion

Piotr I kazał wybudować Petersburg na mokradłach w 1703 r. Miał być rosyjskim oknem na Europę, bez ruskich cerkwi z cebulastymi kopułami, ale za to z pałacami w stylu barokowym i klasycystycznym. Przy osuszaniu terenu zginęły tysiące osób - mówi się, że to sprawą ich kości ziemia Okręgu Leningradzkiego w ciemnościach fosforyzuje.

Na początku I wojny Petersburg stał się Piotrogrodem (dawna nazwa brzmiała zbyt niemiecko) na pamiątkę cara-założyciela. Po rewolucji październikowej ochrzczono go Leningradem, by zrekompensować spadek rangi: stolicą Rosji bolszewickiej została Moskwa. Dopiero po upadku ZSRR powróciła nazwa Sankt Petersburg.

Ośmiomilionowe dziś miasto jest dopieszczane za rządów pochodzącego stąd Putina. Prezydent Rosji przyjeżdża tu na swoje urodziny i święta. W Pitierie (tak nazywają go mieszkańcy) modny jest dowcip o młodym urzędniku, który stara się o posadę w administracji Putina. Pytają go, skąd pochodzi jego rodzina - wszyscy z Moskwy. Dziadkowie, pradziadkowie - z Moskwy. Uczył się - w Moskwie. Na jakiej ulicy mieszka w Moskwie - na Leningradzkiej. - A, eta uże haraszo.