Z kleszczem da się żyć

Złośliwa i (chyba) nieprawdziwa plotka głosi, że Kleszczele na południowych krańcach Puszczy Białowieskiej zawdzięczają nazwę jakiemuś wstrętnemu kleszczowi, który przyssał się w tej okolicy do królowej Bony. A ponieważ w każdej plotce jest trochę prawdy, mogło tak być, tym bardziej że w Podlaskiem i Warmińskiem kleszczy jest pod dostatkiem.

Ten krwiopijny pajęczak budzi powszechne przerażenie, tymczasem da się z nim żyć. Wiem, co piszę, bo mieszkam w zakleszczonym rejonie świata. Przede wszystkim warto o kleszczach co nieco wiedzieć. Otóż można je spotkać pod trzema postaciami: larwy, nimfy i dorosłego osobnika. Larwa potrzebuje krwi, by przeobrazić się w nimfę, a nimfa, by przejść w postać dorosłą i złożyć jajeczka, z których wyklują się larwy itd. Cały ten cykl trwa około dwóch lat. Kleszcze potrafią miesiącami głodować, czekając na okazję, by opić się krwi (naszej lub innych kręgowców).

Ale wróćmy do larw, nimf i dorosłych kleszczy. Różnią się one wielkością i z różnych wysokości atakują - larwy z kilku lub kilkunastu centymetrów, nimfy wspinają się nieco wyżej, a dorosłe kleszcze mogą skakać z półtora do dwóch metrów, np. z leszczyny. Nie ma reguły, ale jeśli znajdziemy się w miejscu, gdzie jedno środowisko przechodzi w drugie (skraj łąki i lasu, zakrzaczona dolina rzeki) i jest dużo roślin o różnej wysokości, możemy się spodziewać więcej kleszczy niż gdzie indziej. Po przejściu przez taki teren, popatrzmy na spodnie i kurtkę i zdejmijmy łażące po nas kleszcze. Nie znajdziemy wszystkich. Ale nie panikujmy. Ten pajęczak potrzebuje czasem kilku godzin, by znaleźć odpowiednie miejsce, znieczulić je i zacząć się wbijać. Po powrocie do domu obejrzyjmy jeszcze raz dokładnie ubranie i ciało i pozbądźmy się nieproszonych gości. Czy można się zabezpieczyć przed kleszczami, ubierając się jakoś specjalnie albo czymś smarując? Zanim zamieszkałem w Puszczy uważałem, że pomaga szczelne zapięcie ubrania. Teraz wiem, że nie. Kleszcz zawsze się przeciśnie, a środki odstraszające zniechęcą niewielki procent. A gdy kleszcz się wpije, nie należy go niczym smarować (kiedyś uważano, że to najlepszy sposób), nasmarowany, czyli duszący się wydziela z siebie bakterie i wirusy, których właśnie chcemy uniknąć. Najlepiej nim zakręcić zgodnie z ruchem wskazówek zegara, przyciskając wskazującym palcem. Później chwycić kciukiem i placem wskazującym i, robiąc lekki obrót w prawo, wyrwać. Powinien wyjść cały.

Kleszcze przenoszą bardzo groźne wirusowe zapalenie opon mózgowych oraz mniej groźną, lecz przewlekłą boreliozę. Jeśli w tydzień po ukąszeniu kleszcza będziemy mieli dreszcze i objawy przypominające przeziębienie, lepiej udać się do lekarza (jeżeli zimą nie zaszczepiliśmy się przeciwko zapaleniu opon mózgowych). Niepokojącym sygnałem jest też rumień, który może pojawić się po paru dniach w miejscu, gdzie wbił się kleszcz. Jeżeli to miejsce jest białe i otoczone czerwonym lub różowym wianuszkiem, może oznaczać, że kleszcz zakaził nas boreliozą. Wtedy marsz do lekarza! Ale naprawdę, trzeba mieć wyjątkowego pecha, żeby złapać którąś z kleszczowych chorób. Dokładne oględziny ciała i ubrania po powrocie z wycieczki gwarantują w stu procentach, że taka nieprzyjemna przygoda nam się nie zdarzy.