Lwów we Wrocławiu

Decyzją trzech wielkich mocarstw ogłoszoną na konferencji w Jałcie Polska straciła 47 proc. terytorium (w granicach z 1938 r.) na rzecz Związku Radzieckiego. Mieszkańcy tych terenów musieli opuścić swoje domy i osiedlić się na dawnych ziemiach niemieckich przyznanych Polsce w ramach rekompensaty za utratę Kresów Wschodnich. Według badań z 1947 r. ze Wschodu pochodziło ok. 22 proc. mieszkańców 250-tysięcznego wówczas Wrocławia, w tym 9 proc. ze Lwowa. Lwowiacy przyjeżdżali najczęściej w zorganizowanych grupach, trzymali się razem i chętnie podkreślali swoje pochodzenie. To właśnie oni odcisnęli najtrwalszy ślad w historii miasta. Ze Lwowa pochodziła większość profesorów Uniwersytetu, którzy nadawali ton życiu miasta, i tramwajarze, z którymi wrocławianie najczęściej się stykali. Ze Lwowa przyjechała w 1946 r. Panorama Racławicka i cześć zbiorów Ossolineum.

Najsłynniejszym lwowiakiem jest we Wrocławiu hr. Aleksander Fredro. Jego pomnik, postawiony w 1897 r. na placu Akademickim we Lwowie, po wojnie przywieziono do Wilanowa i dopiero po dziesięciu latach trafił do Wrocławia (odsłonięty w 1956 r.).

Mamy także ulicę Lwowską i kino Lwów w dawnej siedzibie loży masońskiej Odd Fellow (ul. gen. Hallera). Budynek zaprojektował Adolf Rading, prof. wrocławskiej Akademii Sztuki, prawdopodobnie wolnomularz. Po przejęciu władzy przez Hitlera towarzystwa masońskie zdelegalizowano i budynek został przebudowany.

Inne lwowskie ślady we Wrocławiu: pomnik Orląt Lwowskich, obraz Matki Boskiej Pocieszenia - patronki "Solidarności" - w kościele w alei Pracy, obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej z Górnego Łyczakowa w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa przy pl. Grunwaldzkim, wejście Lwowskie w Centrum Handlowym "Korona".

Można również zjeść gołąbki kresówki w Karczmie Lwowskiej na Rynku, w otoczeniu widoków starego Lwowa. Goście czasem dołożą lwowski bałak.