Jedno miasto, 30 milionów ludzi i... mało kto o tym słyszał. Przerażające "chińskie Detroit" odkrywa dla świata fotograf o polskich korzeniach

- W ciągu pięciu lat na moich oczach stare dzielnice i pola zastąpiły gigantyczne mosty i przerośnięte kompleksy mieszkalne. To prawdopodobnie najmniej znane megamiasto świata - mówi o chińskim Chongqing Tim Franco, fotograf o polsko-francuskich korzeniach. Jego projekt "Metamorpolis" pokazuje, w jak zatrważającym tempie rosną Chiny i jak w większości wiejska ludność, która przyjechała tu za chlebem, próbuje się przystosować do zupełnie nowego stylu życia.

Jest na świecie miasto, gdzie stare dzielnice znikają w jedną noc, a na ich miejsce równie szybko wyrastają nowe - większe, wyższe, dające dach nad głową ciągle rosnącej populacji. Miasto, które przecinają mosty o rozmiarach nie do wyobrażenia. Gdzie indziej byłyby znakiem rozpoznawczym, atrakcją, pod którą turyści robią sobie zdjęcia. Tu jest ich zbyt wiele, a jedyną ich funkcją jest szybkie dowożenie do pracy milionów mieszkańców. To miasto to wciśnięte między góry i rzeki środkowych Chin Chongqing.

 

Chińskie Detroit może rosnąć tylko w górę


Nazywane dzisiaj największym miastem świata, chińskim Detroit i Chicago nad Jangcy Chongqing do 1997 roku było zwykłym miastem, choć wyjątkowo pięknie położonym - na górzystych terenach, u zbiegu rzek Jangcy i Jialing Jiang. W pamiętnym 1997 stało się jednym z czterech miast wydzielonych Chińskiej Republiki Ludowej. Był to wielki projekt, w którym kontrolowane odgórnie przez państwo miasta miały dać zatrudnienie milionom Chińczyków z terenów wiejskich. Mieszkańcy wiejskich terenów z zachodnich i centralnych Chin zaczęli tłumnie migrować do Chongqing. Wielu z nich zostało przesiedlonych po tym, jak ich ziemie zalał zbiornik Zapory Trzech Przełomów.

Uprzywilejowana pozycja sprzyjała rozwojowi przemysłu i handlu - w Chongqing rozwija się hutnictwo żelaza, stali, aluminium, kwitnie przemysł elektromaszynowy, chemiczny, budowlany, włókienniczy, obuwniczy i spożywczy. Chongqing to także ważny port lądowy nad Jangcy. PKB miasta wzrosło w zeszłym roku o 12,3 proc., czyli sporo ponad chińską średnią (7,4 proc.).

 

ZOBACZCIE ZDJĘCIA Z ALBUMU "METAMORPOLIS" TIMA FRANCO >>


Chonging, Metamorpolis/ Fot.Tim FrancoChonging, Metamorpolis/ Fot.Tim Franco

 

Chongqing stara się nadążyć za zmianami. To wielki plac budowy, z którego wystrzeliwują kolejne megakonstrukcje. Ze względu na specyficzne położenie - między wzgórzami i rzekami - miasto może rosnąć tylko w górę. Nie ma miejsca na starą zabudowę, która nie zaspokaja potrzeb rosnącej populacji. Jeszcze w 2012 roku istniała tu dzielnica Shibati, gdzie mieszkali pierwsi ściągający do miasta robotnicy. Dziś Shibati pochłonęło śródmiejskie Jiefangbei - dzielnica olbrzymich wieżowców.

 

Chonging, Metamorpolis/ Fot.Tim FrancoChonging, Metamorpolis/ Fot.Tim Franco

 

Za duże miasto i malutcy ludzie na niesamowitych zdjęciach


Fascynujący i przerażający świat Chongqing poznajemy dzięki fotografiom polsko-francuskiego fotografa Tima Franco. Po raz pierwszy przyjechał do Chongqing pięć lat temu. Dokonująca się na jego oczach przemiana miasta zrobiła na nim ogromne wrażenie i stała się punktem wyjścia dla wyjątkowego projektu. Przez kolejne lata Tim wracał do Chongqing i dokumentował kolejne zmiany i adaptującą się do nich wiejską populację.

Był świadkiem czegoś niebywałego, ale obserwował i dokumentował z boku: starszych mieszkańców Chongqing uprawiających swoje poletka na tle olbrzymich, szarych bloków mieszkalnych, zawsze głośny i ruchliwy plac budowy, wypluwający megalityczne mosty, potężne estakady, tunele, bloki i nowe linie metra. Na niektórych zdjęciach krajobraz jest wielkomiejski, na innych ma się wrażenie, że ktoś wybudował ogromne osiedla mieszkalne w samym środku pola.

Chongqing jest masywne, przerośnięte, za duże. Tylko ludzie, osadzeni w tej betonowej dżungli, wydają się przejmująco malutcy.

 

Analog kontra postapokaliptyczny świat


Efektem pracy Tima Franco jest "Metamorpolis" - album fotografii z komentarzami Richarda Macauleya, brytyjskiego dziennikarza także na stałe mieszkającego w Chinach.

Zdjęcia wykonane są aparatem analogowym, dzięki któremu - jak twierdzi fotograf - udało się uzyskać estetykę idealnie pasującą do tego niemalże postapokaliptycznego świata.

Album, wydany przez małe francuskie wydawnictwo Pendant ce temps, które pomaga młodym, utalentowanym fotografom w stawianiu pierwszych kroków na rynku wydawniczym można zamówić tutaj albo na stronie internetowej Tima Franco.

 

ZOBACZCIE ZDJĘCIA Z ALBUMU "METAMORPOLIS" TIMA FRANCO >>

Zdjęcie Canon IXUS 160 srebrny Zdjęcie Pentax XG-1 Zdjęcie Polaroid Z340
Canon IXUS 160 srebrny Pentax XG-1 Polaroid Z340
źródło: Okazje.info