Zagrzeb

Mimo że Chorwację, co roku odwiedza wielu polskich turystów, Zagrzeb wciąż jest dla nich miastem nieodkrytym. Szkoda, ponieważ chorwacka stolica warta jest uwagi
W Zagrzebiu na każdym kroku czuć młodość. Na ulicach dominują młodzi i uśmiechnięci ludzie, a samo miasto swój szybki rozwój rozpoczęło tak naprawdę dopiero w XX wieku. Nie oznacza to jednak, że chorwacka stolica nie może się pochwalić ciekawymi zabytkami świadczącymi o jej długiej i burzliwej historii.

Nazwa Zagrzeb po raz pierwszy pojawiła się w dokumentach już w 1094 roku, gdy założone zostało zagrzebskie biskupstwo. W 1242 roku król Béla IV przyznał miastu Złotą Bullę, w której ogłosił Zagrzeb wolnym miastem królewskim. W tych czasach obecna chorwacka stolica składała się z dwóch oddzielnych części. Na jednym wzgórzu znajdował się Kaptol, stanowiący ośrodek życia duchowego i religijnego, na sąsiednim wyrastał Gradec zamieszkały przez kupców i rzemieślników. Mimo że oba wzgórza już w XVI wieku występowały jako Zagrzeb, to dopiero w 1850 roku doszło do oficjalnego połączenia w Królewskie Miasto Zagrzeb.

Centrum Zagrzebia można podziwiać z biegnącej koło Lotršeaka i wypełnionej zielenią promenady Strossmayera. W dół dostać się możemy kolejką z 1890 roku, która stanowi jedyny miejski transport pomiędzy Górnym a Dolnym Miastem. Pokonanie ponad 30-metrowej skarpy zajmuje małemu wagonikowi niecałą minutę. Można też zejść z Gradca do centrum drewnianymi schodami. Wyjdziemy na ulicę Ilica, czyli najdłuższy "sklep" Zagrzebia. Przechadzając się wśród sklepowych witryn, nie można pominąć pięknej secesyjnej bramy pod numerem 5. Znajduje się tam salon Croata, gdzie możemy wybierać wśród setek najróżniejszych krawatów. Bądź co bądź ten atrybut męskiej elegancji, o czym mało kto wie, pochodzi właśnie z Chorwacji, a słowa croata i krawat nieprzypadkowo brzmią podobnie. Wiązany na szyi kawałek materiału zawędrował do Europy wraz z chorwackimi żołnierzami walczącymi w wojnie trzydziestoletniej, która w XVII wieku przetoczyła się przez prawie całą Europę. Chorwackich żołnierzy podpatrywali francuscy i tak krawat zawitał do Paryża, a potem do innych stolic. Pierwsi jego urokowi mieli ulec Ludwik XIV i kardynał Richelieu, ale najwięcej modzie na krawat przysłużył się król Anglii Karol II. I tak, z biegiem czasu, krawat stał się nieodłącznym elementem męskiego stroju.

Centralnym punktem miasta jest dziś plac bana Josipa Jelaeicia łączący dziś oba wzgórza, z których narodził się Zagrzeb. Budynki otaczające ten największy miejski plac to malownicza mieszanka klasycyzmu, secesji i modernizmu. Okolice pomnika Jelaeicia, narodowego bohatera Chorwacji, to miejsce spotkań, kawiarnianych stolików i handlowe centrum stolicy. Właśnie stąd najlepiej wyruszyć na poznawanie Zagrzebia.

Zakupowo i pubowo

Z placu Jelaeicia doskonale widać pnące się ku górze smukłe, ponadstumetrowe wieże katedry Świętego Stefana. Jej historia sięga XI wieku, ale neogotycki wygląd to zasługa odbudowy po trzęsieniu ziemi, jakie spustoszyło miasto w 1880 roku. Wnętrze świątyni urzeka swym ogromem i przepychem. Przez jej środek przebiega stopień, który oddziela starą odnowioną część od tej, którą trzeba było odbudowywać w całości. Niestety kamień, którego użyto ponad wiek temu, okazał się mało trwały i katedra od kilkunastu lat jest restaurowana. To dlatego cała jej okazała frontowa ściana i wieże są skryte pod pajęczyną rusztowań.

Obok katedry zachowały się pozostałości baszt i murów obronnych, jakimi w XVI wieku na wieść o zbliżających się Turkach opasano Kaptol. Naprzeciw wznosi się Słup Morowy, który miał chronić miasto przed zarazą. Przechodząc pomiędzy dwoma kamienicami wchodzimy na Dolac, gdzie znajduje się targ warzywny, na którym mieszkańcy Zagrzebia dokonują zakupów. Stragany wypełnione pomarańczami, warzywami i przysłowiową pietruszką nikomu nie przeszkadzają, a nawet nadają temu miejscu specyficzny urok.

Kilka kroków i już jesteśmy na niewielkim, ale niezwykle malowniczym targu kwiatowym. Stąd turyści wyruszają przeważnie w stronę Gradca, który obecnie częściej nazywany jest Gornjim Gradem, czyli Górnym Miastem. Po drodze nie można jednak zapomnieć o pewnej uliczce. Chodzi o ulicę Tkaleicievą, która wieczorami wypełnia się tłumem młodych ludzi. Każda brama i każde drzwi to wejście do pubu lub małej knajpki. I w każdej napijemy się innego gatunku piwa i posiedzimy w innej atmosferze i przy różnej muzyce.

W miejscu gdzie leży Tkaleicieva parę wieków temu przebiegała granica pomiędzy Kaptolem a Gradcem. Sąsiedztwo to nie zawsze było przyjazne. Mieszkańcy obu dzielnic zaciekle ze sobą rywalizowali i nieprzypadkowo ulica zbudowana na miejscu dawnego mostu łączącego Kaptol i Gradec nosi nazwę Krvavi Most. Chyba nie trzeba jej tłumaczyć.

Co ma Zagrzeb do Nelsona?

W przeszłości Gradec tak samo jak Kaptol był otoczony własnym systemem fortyfikacji. Dziś śladem po nich jest Kamienna Brama z XIII wieku, przed którą stoi figura świętego Jerzego. Brama jest dla Zagrzebia miejscem szczególnym. Znajduje się w niej kaplica z cudownym obrazem Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Gdy w 1731 roku straszliwy pożar spustoszył miasto i Kamienną Bramę, drewniany obraz w niewyjaśniony sposób uszedł płomieniom. Od tego czasu otaczany jest czcią, zaś Matka Boska stała się patronką miasta. Przed obrazem płoną ofiarne świece, a w drewnianych ławach, w ciszy i skupieniu, modlą się wierni. Pomiędzy nimi przemykają spieszący się gdzieś mieszkańcy i leniwie spacerujący turyści.

Parę kroków od bramy, w starej kamienicy, znajduje się jedna z najstarszych w Europie i druga w Chorwacji nieprzerwanie działająca apteka. Jej początki sięgają 1355 roku, a założył ją Nicollo Alighieri, wnuk Dantego Alighieri, autora "Boskiej Komedii". Oczywiście w tamtych czasach asortyment leków był trochę inny niż współcześnie. Dominowały trzymane w słojach pijawki, zioła i różnego rodzaju mikstury, których skład miał więcej wspólnego z magią niż z medycyną.

Uważni turyści na ulicy Kamenitej na pewno wypatrzą jeszcze jedną ciekawostkę - masywne żelazne łańcuchy. Według legendy pochodzą one z okrętu "Victory", na pokładzie którego w bitwie pod Trafalgarem w 1805 roku zginął dowódca angielskiej floty admirał Nelson. W jaki sposób łańcuchy trafiły na ulice chorwackiej stolicy - nie wiadomo.

Uwaga - strzelają!

Najważniejszym placem w Chorwacji jest bez wątpienia plac Świętego Marka stanowiący centrum Gradca. To tu znajduje się budynek chorwackiego parlamentu - Sabor i pochodzący z XVII wieku pałac Banski Dvori, gdzie swoją siedzibę ma prezydent republiki. Swoją nazwę plac zawdzięcza gotyckiemu kościołowi Świętego Marka z XIII wieku z trochę młodszym i charakterystycznym dachem, na którym z kolorowych dachówek ułożony jest historyczny herb Zagrzebia oraz herb Królestwa Chorwacji, Dalmacji i Slawonii. Na tym ostatnim odnajdziemy słynną chorwacką szachownicę, trzy lwy z Dalmacji oraz reprezentującą Slawonię kunę, która słusznie kojarzy się nam z chorwacką walutą. W przeszłości skórki kun były najpopularniejszym środkiem płatniczym i to od tego właśnie wzięła się nazwa pieniądza - "kuna".

Na jednym z narożnych budynków placu odnajdziemy kamienną twarz brodatego mężczyzny z dziwnym nakryciem głowy. To podobizna Matiji Gubca, przywódcy antyfeudalnego powstania z 1573 r., które zostało niezwykle krwawo stłumione. Według legendy Gubec został pojmany i przywieziony do Zagrzebia. Na placu Świętego Marka odbyła się publiczna egzekucja. Gubec był okrutnie torturowany, a ponieważ uchodził za "króla chłopów", na głowę nałożono mu "koronę" z rozgrzanego żelaza i przykuto go do żelaznego tronu. Według innej wersji Gubca stracono na terenie Kaptolu. Jednak duchowni postanowili całą winę za śmierć popularnego wśród ludu przywódcy zrzucić na mieszkańców konkurencyjnego Gradca i stąd wzięła się historia o egzekucji na placu Świętego Marka. Która wersja jest prawdziwa, do dziś nie wiadomo, ale legenda o okrutnie zamęczonym wodzu powstania jest wciąż żywa.

Idąc z placu Świętego Marka powinniśmy przejść obok przepięknego barokowego kościoła Jezuitów pod wezwaniem Świętej Katarzyny. Kawałek dalej stoi kolejna z zagrzebskich atrakcji - wieża Lotršeak. Codziennie z jednego z jej okien wystrzeliwana jest salwa armatnia. Zwyczaj ten ma swoje korzenie w historii z XVI wieku. Wtedy to ku murom miasta zbliżała się potężna armia turecka. Mieszkańcy Zagrzebia przygotowywali się do obrony. Z Wiednia sprowadzono armatę, którą umieszczono we wznoszącej się nad skarpą wieży. Żołnierze postanowili sprawdzić skuteczność nowego działa i wystrzelili w stronę doskonale widocznego z wieży tureckiego obozu. Armatni pocisk trafił w sam jego środek, tuż obok namiotu sułtana. Przerażony skutecznością i celnością miejskiej artylerii sułtan nakazał pospiesznie zwinąć obóz i zaniechał zdobywania Zagrzebia. Od tego czasu na pamiątkę tych wydarzeń codziennie w samo południe z wieży oddawana jest salwa armatnia. Na wieży znajduje się także punkt widokowy, z którego roztacza się przepiękny widok na panoramę Zagrzebia.



Dla ambitnych

Zaopatrzeni w oryginalny chorwacki krawat możemy rzucić się w wir zakupów lub napić się kawy w jednej z licznych i pełnych ludzi kawiarenek. Jeśli chcemy się posilić, warto zamówić na przykład burka, czyli naleśniki z ciasta francuskiego wypełnione serem lub mięsem. Drugim rozwiązaniem są malutkie, czynne dzień i noc piekarnie, z których rozchodzi się zapach jeszcze gorących pirošków, štrudli lub pit. Musimy przecież nabrać sił przed dalszym zwiedzaniem, a do zobaczenia jest jeszcze choćby reprezentacyjna ulica Praška, gdzie pośród zieleni najstarszego w Zagrzebiu parku wznoszą się okazałe budynki z czasów cesarstwa austro-węgierskiego. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje galeria Strossmayera, gdzie można podziwiać prace między innymi el Greca, Goi i Durera. Kawałek dalej wznosi się XIX-wieczny budynek hotelu Esplanade, niestety niewidoczny spod pajęczyny rusztowań. Nad wszystkim cały czas unosi się duch cesarza Franciszka Józefa.

Jeśli odpowiada nam taki klimat, warto się poważanie zastanowić nad jeszcze jednym dniem w Zagrzebiu, choćby po to, by zobaczyć perłę XIX-wiecznej architektury, jaką jest nekropolia Mirogoj, uważana za jeden z najpiękniejszych europejskich cmentarzy. Poza tym warto pobłądzić wśród kameralnych uliczek starej części miasta, zaś dla bardziej wytrwałych są okalające Zagrzeb wzgórza Medvednica, kryjące średniowieczne zamki. Wśród nich nie sposób pominąć pochodzącego z XIII wieku potężnego kamiennego Medvegradu, jednego z najpiękniejszych chorwackich zamków.



Warto wiedzieć:

INFORMACJE: Narodowy Ośrodek Informacji Turystycznej Republiki Chorwacji, ul. Chmielna 16 lok. 2, 00-020 Warszawa, tel.: 0 22 828 51 93, 828 51 90, e-mail: info@chorwacja.home.pl,

www.chorwacja.hr. Tourist Information Center, Trg bana Josipa Jelaeicia 11, tel. 385 1 481 40 51, 481 40 52, e-mail: info@zagreb-touristinfo.hr, www.zagreb-touristinfo.hr

Zagreb Card (karta miejska ważna 72 godziny) - upoważnia do darmowej komunikacji miejskiej i zapewnia zniżki od 50% w muzeach, galeriach, ZOO i miejskich parkingach do 10% w wybranych sklepach, restauracjach i dyskotekach. Cena 60 kun (około 42 zł).