Hel - Na krańcu półwyspu

Półwysep Helski to jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce. Według Kaszubów powstało z uśmiechu Pana Boga, który podziwiał to, co stworzył w ciągu sześciu dni. Na samym krańcu - lub początku, jak wolą jego mieszkańcy - ?boskiego uśmiechu? leży malownicza miejscowość Hel.


Zatopione miasto

Prawa miejskie otrzymane w 1260 roku Hel zawdzięcza księciu gdańskiemu Świętopełkowi. Trzeba jednak pamiętać, że był to tak zwany "stary Hel". Miasto posiadało kościół parafialny, port, szpital i ratusz z mechanicznym zegarem na wieży. Dostatek mieszczan brał się z rybołówstwa, obfitości ławic śledzi oraz handlu. Hel odgrywał wtedy znaczną rolę w tej części Bałtyku, często rywalizując z Gdańskiem. Informacje o znanym nam dziś Helu położonym ponad kilometr na wschód od "starego" pochodzą z początków XV wieku. "Stary Hel" dość szybko znalazł się w cieniu nowej osady, a jego upadek przyspieszyło jeszcze podporządkowanie Gdańskowi na mocy przywileju nadanego gdańszczanom przez Kazimierza Jagiellończyka.

Nieistniejące już dziś miasto doczekało się ciekawej legendy. Wedle niej "stary Hel" zniknął w morskich falach, ponieważ jego mieszkańcy rozgniewali Boga swoją chciwością. Gdy boskie przykazania zastąpiły im pieniądze, rozsierdzony Stwórca nasłał na miasto wielki sztorm, który je pochłonął. Podobno jeszcze i dziś rybacy rwą sieci o zatopione budynki, a w czasie silnych sztormów spod wody słychać bicie dzwonów.

Nowy Hel na swą sławę musiał czekać przez kilka stuleci. Gdy pod koniec XIX wieku powstał niewielki port, stał się on przystanią dla rybackich łodzi, a także dla wycieczkowych statków przypływających z Gdańska i Sopotu. Wkrótce też Hel uzyskał status kąpieliska bałtyckiego i zaczął przyciągać coraz więcej letników. Gdy w 1920 roku wraz z niedużym kawałkiem wybrzeża znalazł się w granicach odrodzonej Rzeczpospolitej, jego rola jeszcze bardziej wzrosła. Przyjeżdżano tu chętnie także po wojnie, mimo że duża część półwyspu wokół miasta była zajmowana przez wojsko. Od kilku lat dostęp do Helu jest już niczym nieograniczony, a wojskowe posterunki są bardziej miejscową atrakcją niż utrudnieniem w podziwianiu helskich krajobrazów.



Sosna Żeromskiego

Atrakcją Helu jest otaczające go z trzech stron morze. Dzięki temu zawsze znajdziemy miejsce, gdzie wiatr wieje słabiej, a tafla wody jest spokojniejsza. Dodatkowym atutem jest specyficzny mikroklimat z bardzo małymi amplitudami temperatury i niskimi opadami. Na lubiących brąz opalenizny czekają piaszczyste plaże szerokie na ponad sześćdziesiąt metrów. Na spacer warto wybrać się na drugą stronę półwyspu, na brzeg Małego Morza, jak nazywają zatokę Kaszubi.

Kojącego cienia możemy szukać w przepięknych sosnowych lasach. Ich miłośnikiem był Stefan Żeromski. Jedno z rosnących nad brzegiem morza drzew, które szczególnie sobie upodobał, nazywano nawet "sosną Żeromskiego". Drzewo nie doczekało naszych czasów. Uległo zniszczeniu w czasie wojny, tak samo jak willa "Polonia", w której pisarz mieszkał w latach dwudziestych.

Wojna pozostawiła po sobie także inne ślady. Przed 1939 rokiem polscy dowódcy docenili strategiczne znaczenie Półwyspu Helskiego, tak więc wznoszono tam umocnienia i fortyfikacje (Rejon Umocniony Hel). Dzięki temu Niemcy zdobyli półwysep po bardzo ciężkich walkach dopiero w pierwszych dniach października. Do dziś zachowało się wiele pamiątek po tych czasach. W okolicach miasta bez trudu odnajdziemy dobrze zachowane stanowiska po kilku polskich bateriach. Jednak największą militarną ciekawostką jest niemiecka bateria Schleswig-Holstein. Wokół miasta znajdują się trzy jej stanowiska, z czego jedno jest dostępne dla turystów. Ich budowę Niemcy rozpoczęli w 1940 roku dla ochrony portów w Gdańsku i Gdyni. Zamontowano na nich potężne działa kalibru 406 mm pochodzące z nigdy nieukończonych niemieckich superpancerników. Działa stały na Helu do 1941 roku, gdy przeniesiono je do Norwegii i na wybrzeże Francji. Warto wiedzieć, że pozostałości niemieckiej baterii są zabytkiem militarnym na skalę światową. Były to największe działa ustawione kiedykolwiek na stałych stanowiskach lądowych.



Widok na blizę

Wizytówką Helu jest ulica Wiejska. Można tu odnaleźć dawną atmosferę, a to za sprawą malowniczych domów rybackich pochodzących z XVIII i XIX w. Ograniczeni małą przestrzenią mieszkańcy wznosili swoje siedziby według ściśle określonych zasad - charakterystyczne były wąskie, reprezentacyjne frontowe ściany, w których umieszczano drzwi i małe przejścia pomiędzy budynkami. To z kolei miało służyć komunikacji pomiędzy ulicą i brzegiem oraz zapobiegało rozprzestrzenianiu się pożarów. Dziś w starych domach mieszczą się sklepy z pamiątkami i restauracje. Wśród nich słynna Maszoperia, gdzie trzeba spróbować dorsza po helsku.

W jednym z budynków zapoznamy się ze zwyczajami i tradycjami Kaszubów, a także dzięki bardzo przyspieszonemu kursowi nauczymy się jednej z kaszubskich piosenek.

O Kaszubach wiele dowiemy się także w najstarszym budynku w Helu - XV wiecznym kościele ewangelickim pod wezwaniem Świętych Piotra i Pawła. Dziś mieści się tam Muzeum Rybołówstwa, gdzie zgromadzono dużą liczbę pamiątek po rybackiej przeszłości tych ziem. Wśród nich znajdziemy prawdziwe rarytasy. Czy można inaczej określić jedyny zachowany w Polsce bojer rybacki do połowu ryb zimą?

Z 21-metrowej wieży dawnego kościoła roztacza się malowniczy widok na cały Hel i helską blizę, czyli latarnię morską o wysokości 41 metrów, którą latem mogą zwiedzać turyści. To kolejna następczyni pierwszej polskiej latarni morskiej, która w XVII wieku powstała na Helu. Latarnia miała wygląd żurawia studziennego, a na jej ramieniu zakończonym żelazną sztabą zawieszony był płonący kocioł ze smołą lub kosz z węglem. Warto jednak pamiętać, że bardzo długo mieszkańcy Helu słynęli także z grabienia statków rozbitych - często wskutek "błędnych ogni", które myliły załogi okrętów - na plażach półwyspu.

Odwiedzając Hel, nie wolno zapomnieć o jeszcze jednym miejscu, szczególnie, gdy wypoczywamy z pociechami. Dla nich najmilszym wspomnieniem z wakacji będzie wizyta w helskim fokarium. W nowych obszernych basenach możemy podziwiać szare foki, które kiedyś licznie zamieszkiwały brzegi południowego Bałtyku, ale zostały prawie doszczętnie wytępione w wyniku polowań. Naukowcy Stacji Morskiej, do której należy fokarium, starają się ten sympatyczny gatunek ssaków przywrócić naszemu wybrzeżu. Trudno uwierzyć, że wszystko zaczęło się ponad dwadzieścia lat temu od jednego uratowanego z rybackich sieci samca, który zamieszkał w malutkim basenie przy Stacji. Dziś jest to największa atrakcja turystyczna Helu.



INFORMACJA TURYSTYCZNA

Informacja Turystyczna, ul. Wiejska 78, tel. (0-58) 675 10 10

Muzeum Rybołówstwa, ul. Bulwar Nadmorski 2, tel. (0-58) 675 05 52

Strony w internecie: www.hel-miasto.pl, www.polwysep.pl, www.hel.com.pl.