"Przepraszamy, tu nie wolno umierać w zbroi?. Dziwne prawa Wysp Brytyjskich [ZAGRANICZNE ABSURDY CZ.1]

Odwiedzając obce kraje warto wiedzieć, jakie rządzą w nich zasady, choćby po to by uniknąć przykrych niespodzianek - to wiedzą chyba wszyscy. Są jednak takie przepisy, które traktować można wyłącznie z przymrużeniem oka. Oto zestaw najbardziej absurdalnych zapisów prawnych istniejących w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Nie przejąłby się nimi pewnie nawet sąd, ale teoretycznie - wciąż obowiązują.
Najlepsze, że wbrew temu, co mogłoby się wydawać, część poniższych zapisów wcale nie trąci myszką, a ich obowiązywanie nie jest częścią tradycji - są to także prawa stosunkowo nowe i dociekać można jedynie, kto i dlaczego wpadł na pomysł ich ustanowienia. Wiemy natomiast na pewno, kto wpadł na pomysł skatalogowania osobliwych treści - to Jeffrey Fisher, amerykański pisarz i prawnik. Po latach studiowania prawa międzynarodowego Fisher postanowił skupić się na tych faktach, które wzbudzają lekkie oszołomienie.

W pierwszej części naszego nowego cyklu powędrujemy do Zjednoczonego Królestwa (ojczyzna Monty Pythona, przypadek?) i Republiki Irlandii.

"Przepraszamy, tu nie wolno umierać"

Śmierć nie zawsze jest legalna. Szczególnie trzeba uważać podczas zwiedzania Londynu, gdyż zakazane prawem jest umieranie w siedzibie Parlamentu. Trudno przewidzieć konsekwencje prawne tak niestosownego czynu, gdyż kara za to przewinienie nie została określona. Gorzej może być tylko, jeżeli umrzemy w brytyjskim parlamencie nosząc na sobie pełną zbroję - w takim odzieniu w ogóle nie wolno pojawiać się w budynku. Umierać tym bardziej.

Jeśli natomiast ktoś postanowi zejść dyskretnie w londyńskiej taksówce, naraża swojego kierowcę na poważne nieprzyjemności. Nielegalne jest bowiem przewożenie taksówką zwłok, nawet wtedy, gdy taksówkarz nie jest tego faktu świadomy. Pozornie bez związku - londyńscy taksówkarze nie mogą także przewozić psów z podejrzeniem wścieklizny.

Nie wolno także zatrzymywać taksówki, jeżeli chorujemy na... dżumę.

W brytyjskiej miejscowości Blackpool w hrabstwie Lancashire nielegalne jest spadanie ze szczytu słynnej atrakcji turystycznej - Blackpool Tower. Nieistotne, czy spadamy ze skutkiem śmiertelnym.

Jeden zabawny limeryk w roku i złe naklejenie znaczka jak zdrada stanu

Są jednak furtki dla tych, którzy pałają mało zacną chęcią mordu. W Yorku wolno zabić Szkota (!), o ile dzieje się to w obrębie historycznych murów miasta. Jest tylko jeden ważny szczegół - Szkot musi być uzbrojony w łuk i strzały. Dodajmy, że nie jest to wcale niemożliwe, bo wedle prawa każdy mężczyzna w wieku powyżej czternastu lat, powinien odbyć codziennie dwugodzinny trening łucznictwa (lepsze to, niż obowiązujące w Irlandii prawo mówiące, że każdy Irlandczyk musi raz w roku napisać zabawny limeryk). Można także legalnie zamordować Walijczyka, jednakże jedynym dostępnym sposobem jest zastrzelenie go z łuku. Cała procedura musi odbyć się po północy i wyłącznie na terenie wewnątrz granic miasta. Na przedmieściach jest to nielegalne! Z kolei w Irlandii istnieje jeden dzień w roku, kiedy można popełnić morderstwo bez poniesienia konsekwencji swego czynu. Warunkiem jest uczynienie tego ze szczytu dzwonnicy Trinity College.

Straszliwe konsekwencje można ponieść utrudniając działanie Królewskiej Poczty. Jakiekolwiek umyślne zakłócanie jej funkcjonowania według prawa nadal karane jest... śmiercią. Poważne konsekwencje może mieć także niewłaściwe naklejenie znaczka na kopercie. Wizerunek Królowej nie może być odwrócony do góry nogami. Uważane jest to za zdradę! Tym samym przestępstwem są insynuacje jakoby Rodzina Królewska miała cokolwiek wspólnego ze śmiercią księżnej Diany.

Samobójstwo także jest przestępstwem.

Seks, biust i inne niegodziwości

Ciężkie chwile czekają miłośniczki stylu topless w Liverpoolu. Kobiecie nie wolno pokazywać się bez górnych części garderoby, chyba że... jest sprzedawczynią w sklepie z tropikalnymi rybkami.

Męskie pary homoseksualne nie mogą odbywać stosunku w mieszkaniu lub domu, w którym znajduje się poza nimi ktoś jeszcze.

Aktem nieprzyzwoitym i karalnym jest jedzenie czekolady przez kobiety w czasie publicznych zgromadzeń. Do tych należy z pewnością doroczne wspólne tańczenie Morrisa na wybrzeżu w Brighton. Choć taniec może do tego zachęcać, nie wolno wtedy uprawiać seksu.

Problemem mogą być także zakupy z dziećmi - nie wolno bowiem narażać chłopców poniżej dziesiątego roku życia na kontakt wzrokowy z nagim manekinem. Jest to karane wysoką grzywną.

Zwierzęta także nie mają łatwo, zabroniony jest bowiem seks między zwierzakiem z pospólstwa a jakimkolwiek zwierzęciem należącym do Rodziny Królewskiej.

Brytyjczyk z pełnym pęcherzem nie może ulżyć sobie publicznie, chyba że jest zmotoryzowany. Ale wtedy też obowiązują go pewne zasady - celować może tylko w prawe tylne koło swojego samochodu, a (drugą) dłonią musi w tym czasie dotykać karoserii. Irlandczyk w tej samej sytuacji zobowiązany jest oddawać mocz wyłącznie na lewe tylne koło. Łatwiej mają kobiety w ciąży - mogą sobie ulżyć w każdej sytuacji i miejscu, a nawet poprosić policjanta o udostępnienie w tym celu hełmu... Osobliwie jest także w Irlandii, bo choć nie wolno tam publicznie oddawać moczu (wyjąwszy poprzednią sytuację), to zupełnie legalna jest defekacja na ulicy.

Kobiety mogą od kilku miesięcy odetchnąć z ulgą, gdyż zniesiono inne prawo, które zmuszało je do przyzwoitego zachowania. Do niedawna za publiczne strofowanie kogoś można było zostać ukaraną przez założenie na głowę metalowej klatki, której nazwę można swobodnie przetłumaczyć jako "uzda awanturnicy". Rozwody w Wielkiej Brytanii nadal pozostają technicznie poza prawem.

W Irlandii natomiast można pobrać się już w wieku szesnastu lat, ale co najmniej przez dwa lata trzeba pozostać białym małżeństwem - seks z osobą poniżej osiemnastego roku życia jest uważany za gwałt na nieletnim.

Czary, weekendy i prace domowe. A kaczki zawsze przodem



Fot. Shutterstock

Nikomu na Wyspach nie wolno czytać kart Tarota. Zostało to sklasyfikowane jako uprawianie sztuk magicznych. I nie, nie stało się to wieki temu. Jakiekolwiek formy przewidywania cudzej przyszłości są zakazane, gdyż czary są po prostu nielegalne. Wszelkie formy uprawiania sztuk magicznych są nielegalne także w Irlandii.

Niezgodne z prawem jest koszenie trawnika w niedzielę, co akurat wydaje się całkiem sensownym zapisem. Nieco gorzej jest z niedzielnymi zakupami - legalnie w niedzielę można sprzedawać jedynie marchewkę. Stoi to w pewnej sprzeczności z faktem, że w Zjednoczonym Królestwie nadal nielegalna jest praca w niedziele. Do prac zalicza się najwyraźniej golenie. Brytyjskim mężczyznom nie wolno golić się w dzień wolny od pracy. Nie ma słowa o kobietach.

Należy też solidnie przemyśleć to, z kim spędzamy czas przy śniadaniu, zwłaszcza jeżeli jesteśmy amatorami jajek - zakazane jest tłuczenie skorupki na jajku od jego węższej strony. To istna zbrodnia. W Irlandii lepiej nie reagować na dzwonienie do drzwi w czasie obiadu. Jeżeli będzie tam stał irlandzki krasnal - leprechaun - jesteśmy zobligowani prawem do podzielenia się z nim posiłkiem.

Niełatwo również mają osoby, które lubią rozluźniać się przy pomocy alkoholu. Bo choć puby i bary oferują szeroki wybór trunków, nielegalne jest upijanie się w takim przybytku rozrywkowym. Oczywiście nie wolno prowadzić pod wpływem alkoholu, ale nielegalne w tym stanie jest także przepędzanie bydła, w które wlicza się spacerowanie z pojedynczą krową.

Za to w Irlandii studenci słynnego Trinity College mogą poprosić o szklanicę wina w trakcie egzaminu. Jedynym warunkiem jest to, aby posiadali wtedy przy sobie miecz. Nie jest to takie znowu dziwne, gdyż inny zapis prawny mówi, iż każdy student przechodzący przez budynek Trinity College miecz przy sobie mieć powinien.

Trzeba także uważać w Irlandzkim Glasgow - zabronione jest tam przywiązywanie kozy, z którą spacerujemy, do słupa latarni.

Na spacerach i podczas przejażdżek samochodowych w Irlandii należy także bacznie obserwować kaczki. To one mają pierwszeństwo podczas przechodzenia przez ulicę.

W następnym odcinku - Skandynawia i Islandia.