Reporterzy "Reader's Digest" rozrzucili portfele w 16 krajach świata. Które miasta najlepiej zdały "test na uczciwość"?

"Bo właśnie tak należało postąpić" - takie słowa usłyszeli reporterzy "Reader's Digest", gdy zapytali 30-letnią prażankę Petrę, czemu oddaje znaleziony na ulicy portfel. W kwietniu br. podobnych "zgub" rozrzucili w sumie 192 w 16 miastach Europy, Ameryki Północnej, Południowej i Indii. Także w Warszawie.
Każdy portfel zawierał to samo: nazwisko i numer telefonu komórkowego, fotografię rodzinną, kupony, wizytówki i równowartość 50 dolarów - namierzyć właściciela nie było więc trudno. Również miejsca "upuszczania" portfeli reporterzy dobrali tak, by szybko trafił się znalazca: ruchliwe śródmiejskie ulice, parki, okolice przystanków komunikacji miejskiej. Kuszące portfele upadły na ulice Moskwy, Amsterdamu, Berlina, Warszawy, Lublany, Madrytu, Lizbony, Londynu, Helsinek, Budapesztu, Nowego Jorku, Zurychu, Pragi, Bukaresztu, Rio de Janeiro i Bombaju. Reporterzy "gubili", a potem odchodzili na pewną odległość i czekali. Proste. Wyniki eksperymentu okazały się jednak zaskakujące.

Finowie najuczciwsi

Jak wynika z testu, wiarę w ludzkość najłatwiej można odzyskać w Helsinkach - mieszkańcy tego miasta oddali aż 11 z 12 porzuconych tam portfeli. "Finowie są z natury uczciwi, to dla nas typowe" - tłumaczył 27-letni student, Lasse Luomakoski (reporterzy każdego z uczciwych znalazców zapytali o dane personalne i motywację). - Tworzymy niewielką, spokojną, bardzo zżytą społeczność. Korupcja jest u nas rzadka, nie przechodzimy nawet na czerwonym świetle - dodał. Pewnie dlatego na cudzy portfel połasił się tylko jeden mieszkaniec Helsinek (porządnie ubrany mężczyzna około czterdziestki).

Drugim najuczciwszym miastem okazał się... Bobmbaj. Zwrócono tam 9 z 12 portfeli, z całą zawartością. Cudzą własność bez wahania oddała Vaishali Mhaskar, matka dwójki dzieci, sprzedawczyni znaczków (portfel pozostawiono w gmachu Poczty Główej) oraz trzech młodych mężczyzn. Przepadł za to m.in. portfel pozostawiony w siedzibie Sądu Najwyższego.

Warszawa, koledzy w pracy: "Nie zawracaj sobie tym głowy"

Uczciwością nie popisali się mieszkańcy Lizbony (w ciągu dwóch dni "gubienia" zwrócono tylko jeden portfel, w dodatku znaleźli go... Holendrzy) i Madrytu (dwa zwroty, tutaj także jeden z uczciwych znalazców nie był miejscowy). Trzy portfele wróciły do reporterów w Pradze, tylko cztery w bogatym Zurychu, również cztery w Rio de Janeiro i Bukareszcie. Testu na piątkę nie zdały również Londyn i Warszawa, choć tu portfeli oddano po pięć.

Jeden z nich znalazła na Mokotowie i oddała 28-letnia biotechnolożka Marlena Kamińska. - Kiedy w pracy opowiedziałam, że znalazłam portfel z pieniędzmi, to niektórzy radzili mi, żebym nie zawracała sobie głowy szukaniem właściciela. Uznałam jednak, że ktoś może naprawdę potrzebować tych pieniędzy, a ja się na nich nie wzbogacę - przyznała. Wszystkie portfele, które w Warszawie nie wróciły do prawowitych właścicieli, zabrały kobiety.

Lepiej od warszawiaków wypadli mieszkańcy Berlina i Lublany (oddali połowę, czyli 6 z 12 portfeli), Moskwy i Amsterdamu (po 7) oraz Nowego Jorku i Budapesztu (8 z 12 portfeli zwrócono).

Studenci i emeryci, bogaci i biedni, na uczciwość nie ma reguły

W sumie reporterzy "Reader's Digest" odzyskali 90 ze 192 portfeli (47 proc.). Przyznali, że test pokazał wyraźnie, że żadnej reguły nie ma. Cudzą własność przywłaszczyli sobie m.in.: 70-latka spacerująca po Passeo de Castellana w Madrycie (pieniądze wzięła, a portfel wyrzuciła), para nastolatków w Pradze (która mocno kryła się ze swoim postępkiem, na koniec była jednak przeszczęśliwa), motorniczy tramwaju (choć VBZ prowadzi miejskie biuro rzeczy znalezionych) i elegancko ubrana kobieta w Zurychu.

To, jak należało postąpić, zupełnie inaczej widzieli z kolei m.in.: 22-letnia studentka z Niemiec ("Nie mogłabym zatrzymać cudzej portmonetki. Kilka razy skradziono mi portfel, to bardzo przykre"), 73-letnia mieszkanka Rio de Janeiro ("Bo to nie moje! Jako dziecko wzięłam raz ze sklepu czasopismo i wyszłam bez płacenia. Gdy mama się dowiedziała, powiedziała, że takie postępowanie jest nie do przyjęcia. Musiałam wrócić, oddać i przeprosić" - wspominała) i dwaj robotnicy z firmy budowlanej w Londynie ("Oddaliśmy, bo wiemy, jak to jest wstawać skoro świt i ciężko harować. Choć prawdę mówiąc, my wcale nie harujemy, ale wstajemy rano" - żartowali).

Także Juliusowi Maarleveldowi, który mieszka w Amsterdamie od 17. roku życia, nawet do głowy nie przyszło, by zatrzymać cudzą własność. - Nigdy w życiu. Raz moja żona zgubiła portfel. Znaleziono go i oddano. Czyż uczciwość nie jest czymś wspaniałym? - zapytał.

Więcej historii z tego ciekawego eksperymentu można znaleźć na stronie: http://www.digest.com.pl/kto-zdal-test-uczciwosci

Czy zdarzyło się Wam zgubić i następnie odzyskać portfel lub telefon? Co sądzicie o eksperymencie reporterów "Reader's Digest"? Czekamy na Wasze komentarze.