Komentarze (440)
Szampan, sałatka w torebce i plucie na stół - takie rzeczy tylko w hotelowych restauracjach? [WSPOMNIENIA KELNERA]
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • Gość: No Remorse

    0

    Ja bawię się turystyką w jednym z cieplejszych krajówi wiem jak zachowują się Polacy i Polki na wakacjach :)
    Mój ulubiony typ klienta to "nowobogaccy"... 10-cioletnie BMW na kredyt , różowa koszulka u facetów i głowa pełna oczekiwań :)
    Do tego pytania w stylu: "czy ta wyspa połączona mostem to wyspa czy nie wyspa?", "jakiego koloru jest chodnik przed domem", "czy w apartamencie jest restauracja" "nie odpowiada mi kolor kafelek w łazience, czy w związku z tym możemy ponegocjować cenę apartamentu?" . W restauracjach awantura o wszystko co tylko wpadnie im do głowy. Na ulicach prowokacyjnie głośni, łażą jak stada zjednoczonych kretynów, obowiązkowe białe skarpetki do japonek itp... Często gdy siedzę w knajpie z moimi miejscowymi przyjaciółmi jest mi wstyd za moich rodaków... Po pobycie obowiązkowy syf w apartamencie... I oczywiście naturalne zdziwienie, że miejscowi poza angielskim, niemieckim, włoskim, francuskim, hiszpańskim etc.. nie znają tak światowego języka jak nasz ojczysty... Ludzie na wakacjach jesteście reprezentantami naszego kraju...

  • Gość: Rav

    Oceniono 2 razy 0

    wzruszyła mnie twoja historia

  • Gość: Jenna

    Oceniono 1 raz -1

    Jedziemy teraz z żoną do Grecji i aż się boję takiego czegoś, tego ładowania do worków niemal tego żarcia, tego darcia ryja na basenie. Strach się po polsku odezwać, żeby Cię z tymi ludźmi nie powiązali. Ale jakoś to będzie :)) Jeszcze tylko muszę wykupić jakieś sensowne ubezpieczenie w PZU czy innej Kompensie (bo chyba te takie samochodowe typu Liberty czy link4 takich nie mają) i w drogę. Swoją drogą to zawsze wykupywałem ubezpieczenie i nic się nie działo, ale to zawsze tak jest, że jak się nie ma to coś się stanie i sobie człowiek np. nogę złamie (tfuj tfuj).

  • Gość: badziewiak66

    Oceniono 1 raz 1

    Niestety polskie chamy dostały niezły zastrzyk pieniądza i to one dziś "brylują" na salonach hoteli. No kto w takim modelu "kapitalizmu" jak polski mógł zrobić pieniądze ? No chyba nie inteligencja , nie erudyci, nie ludzie kulturalni i obyci. Różnej maści kombinatorzy , gangsterzy, oszuści i zwykli złodzieje. Starają się jak mogą , ubierają się gustownie, jeżdżą drogimi samochodami i kupują wypoczynek dla klasy wyższej z zachodu. Nikt ich stamtąd nie goni bo pieniądz mój pan. Dlatego rojno tam od nowych ruskich i pozostałych z gatunku homo sovieticus. Zachód ich bacznie obserwuje , uśmiecha się pod nosem i wysysa ostatniego dolara , funta, jedna i euro. Im się tylko wydaje że są kimś. Do tego trzeba klasy i charakteru i wychowania w tradycji.

  • Gość: aki

    Oceniono 2 razy 2

    Taki koleś nie powinien być kelnerem - nie nadaje się, nie lubi ludzi

  • Gość: jam

    Oceniono 1 raz 1

    Mentalność leminga. Drugie pokolenie w butach, ale ni stąd ni zowąd trochę pieniędzy i zadają szpanu. Choćby pożyczonym zegarkiem, czy ukradzionym futrem.

  • Gość: czes

    Oceniono 3 razy 1

    no nie . gość powinien nic nie dotykać ani zabierać tylko zostawiać tym właśnie kelnerom i obsłudze albo do ponownego wystawienia na stół. jak się tak wystawia żarcie no to chyba po to aby zniknęło . ten kelner który ma uwagi do gości powinien wrócić przed hotel i zacząć ponownie od zamiatania no i żeby niczego nie zostawiał na ulicy.

  • Gość: igo

    Oceniono 3 razy 1

    potwierdzam , widziałem oczywiście nie wszyscy tak się zachowują.

  • duszan33

    Oceniono 7 razy -1

    Żałosny bełkot kelnerzyny. Jak się kelnerowi nie podoba to niech zmieni zawód. Opisywani z obrzydzeniem ludzie , do jasnej cholery, zapłacili za wyjazd, czy wyjazd był fundowany przez kelnera? Jeżeli zapłacili i nie kradli tego jedzenia, to niech wypchają sobie tymi kanapkami kieszenie i po sprawie.
    Zawód kelnera to zwykłe usługiwanie z nadzieją na jakiś pieniążek od Pana. Zawód kelnera jest żałosny. Kelner jest jak pies, który za przyniesienie kości liczy na nagrodę. Kelner to człowiek, który nic w życiu się nie nauczył - potrafi tylko przenieść przez salę talerz z jedzeniem.
    Wstydzę się kelnerów polaczków, którzy robią nam wstyd na obczyźnie.

  • nisef

    Oceniono 1 raz -1

    "No cóż, nóż do ryby nie jest tak naprawdę nożem, tylko narzędziem do odsuwania mięsa z ości, ale skoro klient sobie życzy, to dostanie." O co chodzi?

  • Gość: Obserwator

    0

    Podczas zorganizowanych wycieczek z Polakami zaobserwowałem pewną prawidłowość. Podczas wycieczek droższych (np. Meksyk, Indie, Chiny) kradną lekarze, a upijają się i awanturują prawnicy. Podczas wycieczek tańszych (np. Chorwacja, Hiszpania) upijają się studenci (ew. student/studentka + rozwiedziony rodzic) zaś ciągle niezadowoleni są dziadkowie, którzy opiekują się kilkuletnimi wnukami. Zazwyczaj miłymi kompanami do takowych podróży są pracownicy naukowi, właściciele małych firm, czy tzw. "arystokracja" robotnicza.

  • Gość: jo

    Oceniono 2 razy 0

    Poszedłem kiedyś do barku nad polskim morzem. Żona miała ochotę na zupkę a ja na zimne lokalne piwko. Zupkę dostaliśmy od razu a na piwko miałem miałem poczekam bo duży ruch. Jak żona zjadła zupkę chcieliśmy iść dalej. Poszedłem więc do baru, że rezygnuję z piwa. Moja żona zjadła już zupkę, a je dość wolno. Zrezygnowałem grzecznie, widziałem ile samotne dziewczę ma roboty. Poinformowała mnie, że ma dużo pracy, odpowiedziałem, że ją rozumiem. Zaproponowała piwo butelkowe, ale skoro żona zjadał zupkę, nie było sensu siedzieć w zatłoczonym lokalu. Poprosiłem o zwrot pieniędzy. Otrzymałem je z tekstem: "przecież się nie rozerwę". Nie wiem po co ten tekst do mnie, ale wiem, że dziewczę miało przeje..ne w tej knajpie. Masa ludzi i tylko ona sama,

  • Gość: a

    Oceniono 6 razy 2

    jakiś słaby koleś z tego kelnera.. w hotelach żyje się jak w niebie. Pracowałem na zmywaku, na barze, jako kelner, recepcjonista houskeeper i bellboy, animator.. nigdy ale t nigdy sie nie nudzilem. Jeżeli przeszkadza mu obecność bogatych zadufanych ludzi to po co obral taką branże? Ja pracując w grecji i hiszpanii zawsze bawiłem się przednio a na restauracji po tygodniu znała mnie większość gości. Grun być usmiechniętym i OGARNIĘTYM. Jak widzę takich ciapoków jak z tego artykułu to się nie dziwię.. Pewnie jakby mu dyrektor hotelu zaproponował drina to by z nerwow pawia puścił.

  • a_l_e_x

    0

    wielokrotnie bywałem w różnych hotelach (nie tylko na wakacjach) i wiem, że wynoszenie jedzenia (w dowolnej formie) to nie tylko domena Polaków. Widziałem Brytyjczyków, którzy też robili sobie kanapki "na wynos" więc uważałbym z tym jechaniem po naszych.
    Natomiast nigdy nie widziałem w DOBRYCH hotelach jakiejkolwiek nacji pakującej sałatkę do torebki. Jeśli kogoś stać na DOBRY hotel to nie będzie odstawiał takich cudów jak wyżej opisane. Wniosek jest prosty - pan kelner nie służył w DOBRYM hotelu ale w jakiejś taniej spelunie dwu-trzygwiazdkowej a obnosi się z tym jakby co najmniej w Burj Dubai pracował

  • Gość: grz

    0

    No niestety, może i jest w tym trochę prawdy. Widziałem na wakacjach dziadka który robił kanapki na cały dzień i wynosił w torbie. I nie był Polakiem. Ulżyło mi.

  • Gość: Tomek

    0

    Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ci którzy może jeszcze rok temu robili tak jak w wyżej wymienionym artykule teraz pouczają innych. Może teraz wiecie jak bardzo się wygłupiliście.Plebs, plebs i jeszcze raz plebs.

  • namasste

    Oceniono 2 razy 0

    Polacy, Rosjanie, Niemcy, Amerykanie, Brytyjczycy itd.... moze prosciej niektorzy ludzie!
    Jak mozna w tak nieskrepowany sposob generalizowac i z luboscia znawcy oglaszac wyniki swoich "badan". Jak raport korespondenta z odleglego kraju. Oto donosze, ze Rosjanie to chamy, a Azjaci swinie! Rozumiem, ze pan kelner jest niezadowolony z zachowania swoich gosci. I ma prawo! Ludzie ktorzy sie tak zachowuja powinni sie wstydzic. Ale czemu zaraz kategoryzowac wedlug narodowosci. Cham to cham, czy z Nowego Jorku, czy z Bangladeszu.

  • Gość: martyna

    Oceniono 6 razy 6

    gość po kursach serwowania potraw stał się ekspertem od dobrego tonu.
    Te zasady są po to BY KONTAKTY LUDZKIE BYŁY ŁATWIEJSZE I PRZYJEMNIEJSZE. A tego wiejski kelner nie wie został ,, p o l a c z k i e m,, w kurorcie.
    To kompleksy nie dają mu żyć, a zadowolenie wypływa z wewnątrz i gdyby zaakceptował siebie jako kelnera a nie usługującego nieukom magistra to miałby dobrą zabawę.
    PIES OGRODNIKA to definicja nieszczęśnika

  • jacutin

    Oceniono 1 raz -1

    Azjaci jedzą gorzej niż świnie. Podróżując po Azji miałem wielokrotnie okazję obserwować ich w akcji. Robi się niedobrze na sam ich widok, tak jak opisuje autor. Wyrzucanie jedzenia na stół, jedzenie brudnymi łapami, plucie, siorbanie, mlaskanie, bekanie, pierdzenie to jest norma.

  • Gość: Pan Kracy

    Oceniono 4 razy 0

    Ja pracowałem przez nie całe 5 lat w Anglii w Hotelarstwie i widziałem sporo rzeczy i powiem tylko ze nie ma co narzekać na swoich bo i inne kraje również maja sporo na sumieniu.Nie tylko Polacy nie potrafią się zachowa przy stole,Pakistan jędza jak z chlewu a chcą pokazać w tym kraju ze są kimś jak dla mnie to najgorszy kraj jeśli chodzi o kulturę osobista przy stole i dopilnowanie dzieci przy śniadaniu,obiedzie i kolacji

  • Gość: rollo

    Oceniono 6 razy 4

    Widzieliscie kiedys typowa amerykanska rodzine jedzaca homary w hotelowej restauracjii? nie ? To nie mowcie nic o Polakach :)

  • Gość: raj

    0

    ludzie wszedzie sa tacy sami a ten pan kelner ma zwyczajnie kompleksy pewnie w pracy nie nazywa sie grzegorz tylko "greg" lub "gregorio" :)

  • Gość: kshak

    Oceniono 2 razy 2

    cham będzie chamem niezależnie od zasobności portfela.

  • sselrats

    Oceniono 6 razy 2

    Grzesiek, trzeba bylo zostac na tej miotle. Reszta ponad mozliwosci.

  • Gość: Molo

    Oceniono 2 razy 0

    Hiszpania to jest bardzo nie przyjazdny kraj dla turystow. Mieszkam w Kanadzie. Ostatnio przyjaciel opowiadal mi historie z urlopu w Hiszpani. Z zona siadl na chwile przy stoliku w niezbyt wykwintnej resaturacji. Ot taka sobie przecietna hiszpanska. Zona zamowila sobie cos do picia i jedzenia a moj przyjaciel ni bo nie byl glodny. Po przyniesieniu posilku kelner wyprosil go z resatauracji by nie podjadal z talerza zony. Jakiez bylo jego zdziwienie ze tak mozna traktowac turystow. Oczywiscie zaplacil za danie zony ( bez napiwku ) i oboje natychmiast wyszli z restauracji nie ruszajac podanego dania. Pozniej byli w Portugali i zachwytom nie bylo konca jaki to przyjazdny kraj dla ludzi.... Teraz wszystkim odradzaja Hiszpanie a goraco polecaja Portugalie.

  • Gość: m

    Oceniono 2 razy 2

    mieszkam w Stanach i Amerykanie baaardzo czesto jedza w restauracjach a nie w domu dlatego sa przyzwyczajeni do dawania napiwkow. Poza tym zazwyczaj sa mili i wyluzowani :)

  • Gość: dyktator_bolandy

    Oceniono 2 razy 2

    "Tak naprawdę najbardziej przyzwoitymi gośćmi są (o dziwo) Amerykanie, którzy są grzeczni i niekłopotliwi."
    dlaczego o dziwo Amerykanie??? To zawsze bardzo mili i dobrze wychowani ludzie, wiec skad to zdziwienie???

  • Gość: Podpisz się

    0

    @tomasz00777
    NIe, nie było ono prawidłowe i szef sali powinien ją obsztorcować za taki numer, jak burą sukę (na zapleczu oczywiście). Jest pewna różnica między wynoszonymi w teczce kanapkami na resztę dnia, a niedojedzonym przez dziecko rogalikiem, jej psim obowiązkiem było tą różnicę zauważyć, a nie zachowywać się jak strażnik w więzieniu.

    ...obsztorcowac jak bura suke.. , jej psim obowiazkiem... hmmm...wlasnie reflektujemy tutaj wszyscy rozne zachowania. Jak zakwalifikowac twoje agresywnie ordynarne zachowanie?
    Moze wystarczyloby powiedziec: "zwrocic uwage" lub powinna byla" .
    Juz widze ciebie i twoja reakcje w takiej sytuacji w jednej wloskiej czy hiszpanskiej jadalni.
    Czy nie jest ono dokladnie na poziomie kradzenia kanapek?

  • Gość: frustracje kelnera

    Oceniono 4 razy 0

    aż oczy bolą od czytania frustracji tego chłopiny. Jaki on pełen pogardy: a to do rodziców, a to do gości, dzięki którym zarabia. Po co te opowieści o rozwodzie rodziców, o tym, kto do hotelu przyjechał, to naśmiewanie się z nieobycia ludzi? Gdyby nie fakt, że ojciec pogonił jego mamusię i wywiało ją do Hiszpanii tak samo nie wiedziałby, po co jest na stole łabądek z serwetki. I skoro taki chojrak to czemu gęby nie otworzył i nie zwrócił uwagi ludziom pakującym żarcie na cały tydzień do plecaka? Żenujący typ.

  • Gość: koko

    Oceniono 4 razy 0

    kelner i wszystko jasne. młotek

  • Gość: :-)

    Oceniono 6 razy 6

    Swego czasu zaprosiliśmy paru naszych chińskich współpracowników do Polski, żeby ugościć, pokazać kraj i tak dalej. Nie wyrzucali nic na stół, nie jedli rękami, choć faktycznie wszystko jednocześnie lądowało na talerzu. Ale, to jak oni niemiłosiernie i wręcz po mistrzowsku mlaskali, to masakra. Żeberka zjedli z takim akompaniamentem mlaskania i mega głośnego oblizywania palców, że w knajpie (w Krakowie) nawet nieco muzykę podgłosili.

  • Gość: fik

    Oceniono 17 razy 9

    Od 30 lat mieszkamy w Kanadzie i od 25 lat jezdzimy z mezem na wakacje na Karaiby i nie zdazylo sie nam widziec zeby Polacy lub inne nacje wynosly jedzenie z restauracji na plaze .Na plazach sa bary z alkoholem badz tez bary z fast food z ktorych korzystaja najczesciej rodzice z malymi dziecmi. Dorosli z nich rowniez korzystaja ale sporadycznie .Po co wiec wynosic kanapki sa na plazy dostane kawalek swiezej, pachnacej pizzy badz tez hamburgera. Ze strony kelnerow najczesciej slyszymy, ze lubia Polakow bo sa hojni i daja napiwki. Mysle, ze Wyborcza stanowczo chce nas zdyskredytowac i wpedzic w kompleksy.

  • Gość: Podpisz się

    Oceniono 3 razy 3

    W wielu hotelach już bywałam i stwierdzam, że na przestrzeni ostatnich 15 lat bardzo się Polacy wyrobili. Pamiętam jak pierwszy raz wyjechałam do takiego no już eleganckiego hotelu w 1998r. W wakacje po studiach - rzeczywiście większość wycieczki miała kłopot ze zrozumiemiem dwóch poleceń - nie wynosić jedzenia poza restaurację i nie przynosić do kolacji własnego alkoholu. Ale i teraz zdarzają się niezłe wpadki np. widziałam parę, na oko 50+ z dwójką nastoletnich dzieci głośno namawiających się jak tu uszczknąć jakiś egzotyczny owoc powycinany w fantazyjne wzory i obłożony kolorowym lodem...jakoś tam wyrwali po kawałku i te kolorowe kostki lodu też sobie nałożyli...a to była dekoracja półmiska z owocami.

  • Gość: Fiury

    Oceniono 4 razy 4

    Nie raz było mi wstyd za Polaków, którzy dziwili się, czemu się wstydzę.....

  • Gość: jolo

    Oceniono 3 razy -1

    No tak bo na całym świecie nikt sie nie przejmuje takimi pierdołami , ale polski kelner jak najbardziej.
    Typowy małostkowy polaczek, zamiast sie wyluzować i czerpać radość z tego co robi to próbuje udowodnić jaki on szlachcic który za kare musi obsługiwać chamstwo z całego świata.
    moze trzeba pomyslec nad zmiana pracy jak lubisz zeby cie brano za wzor bylo zostac ksiedzem.

  • zenekciec

    Oceniono 2 razy 2

    Mieszkam w Stanach I troche mne zaskoczyl komentaz ze o dziwo amerykanie sa przyzwoitymi goscmi w rastauracjach . Wytlumaczenie jest proste , oni poprostu jedza wszystkie posilki w restauracjach , wiedza ze zostawienie napiwku jest czyms normalnym , z tego zyje obsluga . Nie chowaja niczego po kieszeniach , all you can eat jest czyms normalnym a nie tylko niedzielna wycieczka po kosciele . Troche gozej z uzywaniem nozy i widelcow , ale I z tym jest coraz lepiej .

  • Gość: miminka

    Oceniono 2 razy 0

    A propos szampana. Kiedyś z koleżankami postanowiłyśmy w Sylwestra tuż przed 24 z prywatki udać się na Stare Miasto aby tam przywitać Nowy Rok. Spacerkiem miałyśmy jakieś 30 min. Umówiłyśmy się, że każda weźmie butelkę szampana. Ja miałam Sowietskoje Igristoje, dziewczyny jakieś włoskie, francuskie. Cholery podśmiewywały się ze mnie, że mam jakiś "posowietski przeżytek". Do czasu... Był to wyjątkowo mroźny Sylwester. Nic to, ubrałyśmy się cieplucho, czapki, szaliki, rajtuzy i dawaj szybkim marszem z szampanem w garści. O godzinie zero pomimo zimna tłumek na Starówce, otwieramy swoje szampany i co? Dziewczynom pozamarzały te włosko-francuskie rarytasy! Ja miałam dobrze schłodzony szampan... Nic nie zamarzł, nie zmienił smaku... Od tego momentu pijam tylko Sowietskoje, musi byś tylko jeden warunek: naprawdę oryginalny, nie jakieś popłuczyny rozlewane w Toruniu tylko prawdziwy ruski szampan.

  • jatsek

    Oceniono 5 razy 1

    Oto zdobycze Okrągłego Stołu: chamy, jełopy, prostactwo z forsą u koryta. Nowa post-peerelowska arystokracja. Gratulacje twórcom III RP.

  • zydgejmasoncyklista

    Oceniono 6 razy 0

    Mógłbym napisać artykuł o kulturze o jakości obsługi kelnerów - zabrzmiałoby ciekawiej (dolewanie wody do drinków, kawa parzona po raz czwarty, śniadania z resztek wczorajszej kolacji itp.). Osobiście staram się zawsze i wszędzie zachowywać należycie, do tego samego zachęcam swoją dorastającą córkę. Ale jeśli wykupuję opcję All Inclusive, wyjeżdżamy na wycieczkę a personel nie chce przygotować nam prowiantu (choć nie będziemy na obiedzie) to w dupie mam co o mnie myślą - żona zabiera w plastikowe pudełko rogalika i banana dla dziecka. W końcu to ja zapłaciłem za to jedzenie - nie muszę być sponsorem żywienia całych rodzin z obsługi. Ten pan kelner zapomniał o jednej zdrowej maksymie: klient nasz pan i klient ma zawsze rację. To nie zwalnia oczywiście z obowiązku zachowania kultury i dobrych obyczajów, ale świat składa się z różnych ludzi. Jeśli ten pan nie potrafi tego zrozumieć, to dlaczego wybrał właśnie taki zawód?

  • Gość: Podpisz się

    Oceniono 9 razy 7

    Kulturę wynosi sie z domu.Kiedys rodzice uczyli dzieci zachowania dobrych manier,teraz tego nie robia . Potem niezrecznie czuja sie w ekskluzywnych miejscach i pokrywaja to psedo luzem , sa tacy wyluzowaniu.
    Duzo jezdze po swiecie jestem mila , kiedys sluchajac kolejnych narzekań - pomyslałam sobie " ja to mam szczęście do ludzi". A po chwili przyszła refleksja ,ze ja poprostu jestem miła i mam duzo szacunku do innych . to działa w hotelach dostaje dobry pokoj z widokiem np. na ocean i nie za na piwki , tylko za uprzejmość. Chcecie byc dobrze traktowani bądźcie mili -- to działa.Najgorsza postawa jaka moze być to postawa roszczeniowa, trzeba umiec grzecznie poprosic,
    Czesto jest tak ,ze ludzie bezinteresownie są źli , chyba są nieszczęśliwi. pozdrawiam wszystkim hasłem bądźcie mili

  • Gość: el_sol_del_peru

    0

    to sie nazywa "pedagogika wstydu"

  • Gość: Travel

    Oceniono 4 razy 2

    "Całkiem niedawno był w hotelu jakiś czterdziestoletni na oko jegomość z dziewczyną..."

    Typowy polski burak wyżej srający niż dupę mający....A w kraju pewnie wielkie wszystkowiedzące panicho na "wysokim" i "odpowiedzialnym" stanowisku wyżywający się na podwładnych....

  • kiniox

    Oceniono 8 razy 4

    Trzeba nie mieć za grosz instynktu samozachowawczego, żeby odnosić się niegrzecznie do osób pracujących w obsłudze. Uprzejmość i szacunek zawsze zapewnią lepszy serwis, niż arogancja i pokazywanie, kto tu rządzi. Osoby pracujące w obsłudze potrafią skutecznie i w zgodzie z wszelkimi standardami zawodowymi utrudnić, albo ułatwić życie klienta. Trzeba się więc zdecydować, czy nam bardziej zależy na pokazaniu, kto tu rządzi, a gdzie jest miejsce obsługującego (w domyśle: pod butem i w głębokim ukłonie mile podbudowującym nasze sponiewierane ego), czy na sprawnej, miłej obsłudze. To tyle o aspekcie praktycznym, czyli wersja dla tych, którzy rozumieją wyłącznie sytuacje przekładające się wprost na czysty zysk, a teorie z kategorii kultury osobistej, zwykłej ludzkiej przyzwoitości lub noblesse oblige traktują jak staromodne brednie.

  • Gość: h2o

    Oceniono 8 razy 8

    napiwki kelnerom daję od zawsze, ale od czasu kiedy moja córka postanowiła pokelnerować w wakacje, daję jeszcze większe i nawet czasem przymykam oko na kelnerski niedoskonałości...
    to bardzo trudny i wymagający odporności zawód, który w polsce, bywa rodzajem niewolnictwa, właściciele restauracji potrafią nie płacić w ogóle pensji uznając że napiwki to płaca kelnera, są takie miejsca, uwierzcie

  • Gość: Piablo

    Oceniono 4 razy 2

    Azjaci mają własną kulturę jedzenia trzeba tylko troche po swiecie pojeżdzic a nie krytykowac pacanie

  • k-x

    Oceniono 1 raz 1

    Polski kelner to nie angielski kamerdyner. Tak, jak on klientom, ja mógłbym wytknąć mu wiele w podanych przez niego opowiastkach.

  • Gość: swd

    Oceniono 5 razy 3

    Kiepska,zmyślona historia...

  • Gość: gq

    Oceniono 1 raz 1

    To prawda z Rosjanami jest problem, bylem w hotelu w którym na śniadanie przyszła grupka Rosjan, jeden z nich miał torbę z rybami którą ot tak rzucił sobie na stół. Śmierdziało niemiłosiernie, im to nie przeszkadzało....

  • Gość: kiedyś kelner, teraz gość

    Oceniono 6 razy 0

    Pan kelner powinien się nauczyć, że za napiwek mówi się "dziękuję", a nie "nie trzeba". Sam jest burakiem, udającym wielkie panisko, któremu pieniądze śmierdzą!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX