Trzy wyspy, a każda inna: Majorka, Minorka, Ibiza. Którą wybrać? [BALEARY]

Jedna lubi wylegiwać się na plażach, druga - wędrować po spokojnych wzgórzach, trzecia jest królową zabawy. Poznajcie Majorkę, Minorkę i Ibizę.
Majorka, Minorka, Ibiza

Ponieważ Majorka, Minorka oraz Ibiza leżą na strategicznym morskim szlaku, ich mieszkańcy wciąż musieli się zmagać z nieproszonymi gośćmi. Odstraszając ich zostali mistrzami w strzelaniu z wielkich proc. Gdy kilka wieków przed naszą erą spuścili grad kamieni na próbujących tu wylądować Greków, ci od nazwy użytej broni nazwali wyspy Ballein. Z czasem przekształciła się w Baleary.

Położony w zachodniej części Morza Śródziemnego archipelag dzisiaj jest autonomiczną prowincją Hiszpanii. Składa się z trzech wysp głównych - Majorki, Minorki i Ibizy (która z sąsiadującą Formenterą tworzy mini archipelag Pituizy) oraz dziesiątek przybrzeżnych wysepek i skał. Ludność żyje przede wszystkim z turystyki, a turystów nie brakuje, bo każda z wysp jest inna: Majorka - popularna, ekskluzywna i usiana kurortami, Minorka - spokojna, położona zdecydowanie poza utartymi szlakami, Ibiza - zabawowa. Kiedy jednak przyjrzeć im się z bliska i tak okaże się, że to tylko część prawdy.

Majorka. Zapach migdałów

Majorka jest największą wyspą archipelagu i jej centrum turystycznym. Południowe wybrzeże to plaże i zbudowane przy nich hotele, na północnym-zachodzie ciągnie się pasmo Sierra de Tramuntana - świetne dla miłośników rowerów górskich. Środek jest nizinny i zielony: uprawia się tu drzewka pomarańczowe, figi, oliwki i winorośl, a malowniczości krajobrazu dopełniają wiatraki służące niegdyś do pompowania wody. W styczniu i lutym kwitną drzewka migdałowe (podobno jest ich tu 4 mln), wiosną kwiatem okrywają się wiśnie, a jesienią na plantacjach rozpoczyna się gwarny zbiór winogron i oliwek.

Majorkę, podobnie jak jej sąsiadki, przez kolejne wieki kolonizowali Fenicjanie, Kartagińczycy, Rzymianie, Arabowie, Turcy, Wizygoci, aż w XIII w. przeszła we władanie korony aragońskiej. Często pojawiali się tu także piraci, dlatego miasta budowano z dala od wybrzeża. Dzisiaj największym i najbardziej znanym jest stolica prowincji - Palma de Mallorca, w której wzdłuż nabrzeża cumują eleganckie jachty i stoją drogie hotele, a nieco w głębi, średniowieczne ulice okalają finezyjnie zdobione pałacyki i domostwa z kolorowymi okiennicami. Jej najważniejsza budowla to monstrualna katedra La Seu bardziej niż jakąkolwiek świątynię przypominająca pałac z pięknymi witrażowymi oknami. Obowiązkowym punktem poza stolicą jest położona zaledwie 20 km od niej Valdemossa. W centrum miasteczka o kamiennych uliczkach wznosi się klasztor kartuzów, który w XIX w. został sprzedany i przekształcony w wakacyjne mieszkania. To właśnie tutaj zamieszkał w czasie pobytu na wyspie zimą 1838/39 Fryderyk Chopin i jego towarzyszka George Sand. Warto wybrać się także do luksusowego port Soller; okolica słynie z drzewek pomarańczowych i cytrynowych rodzących wyjątkowo smaczne owoce oraz oliwy wytłaczanej tradycyjną metodą.

Minorka. Gin i majonez

Minorkę niektórzy nazywają wyspą szmaragdową: nie tak popularna jak Majorka, mniej hałaśliwa niż Ibiza, pełna malowniczych zatok i ukrytych przy nich plaż, sennych miasteczek i tajemniczych megalitów, często jest uważana za najbardziej atrakcyjną w całym archipelagu. Z grubsza rzecz biorąc dzieli się na dwie części: północ jest górzysta i pofałdowana, bardziej płaskie południe schodzi ku błękitnej wodzie stromymi wapiennymi klifami. Klimat jest gorący i wietrzny, odrobinę cienia zapewniają karłowate palmy i drzewa chleba świętojańskiego, dzikie nabrzeża porastają astry, a uprawia się tu głównie oliwki i rzepak. Gdzieniegdzie na pustkowiu można się natknąć na kamienne budowle, które pozostawili przedwieczni mieszkańcy: to stożkowate wieże i navety kształtem przypominające odwrócone łodzie. Jedne i drugie służyły prawdopodobnie za miejsca pochówku i liczą sobie 3 tys. lat.

Przez historię Minorki przewinęło się jeszcze więcej narodów i zdarzeń niż w przypadku Majorki. W XVI w. król hiszpański kazał wysiedlić stąd wszystkich mieszkańców; dwa wieki później pojawili się Brytyjczycy, który na jakiś czas ustąpili miejsca Francuzom. Ci pierwsi zostawili Minorkańczykom gin - ale nie klasyczny, tylko zaprawiany jałowcem (minorkańskie drinki na jego bazie serwuje się nie z tonikiem, tylko z lemoniadą - musicie koniecznie zamówić pomadę), drudzy - mahonaise, czyli mówiąc jaśniej: majonez (powstał w stolicy wyspy Mahon, choć zdania co do tego w jaki sposób są podzielone - od tego, że pewna kucharka chciała nim zamaskować smak zepsutego mięsa po takie, że w czasie oblężenia mieszkańców nie zostało nic poza oliwą i jajami).

Zielone pola poprzecinane kamiennymi murkami, tradycyjne bielone domostwa i błękitną wodę najlepiej podziwiać z El Toro, czyli najwyższego szczytu wyspy (358 m n.p.m.) wznoszącego się w jej centralnej części. Stoją tu także klasztor oraz kościółek z figurą Marii Dziewicy, którą miał mieszkańcom wskazać byk (hiszp. toro), dlatego od wieków jest to miejsce pielgrzymek.

Stolica wyspy Mahon (Maó) to malownicze miasteczko pełne krętych ulic i ładnych kamienic. Jej sercem jest plac Conquesta z pięknym ratuszem, kościołem św. Marii i posągiem króla Afonsa III, który wypędził stąd Maurów. Poprzednia stolicy wyspy Ciutadella rozpostarła się na jej przeciwległym krańcu. Tworzy ją labirynt brukowanych ulic okolonych domami o jasnych fasadach. W centralnej części w miejscu dawnego meczetu wznosi się katedra, a mauretańskiego pałacu - ratusz.

Ibiza. Wyspa na 12 aut

Znakiem rozpoznawczym najmniejszej Ibizy są letnie imprezy do białego rana. Białe plaże i błogi spokój rajskiej wysepki odkryły w latach 60. amerykańskie dzieci-kwiaty, przyciągając coraz większe rzesze hippisów - niektórzy z nich mieszkają tu do dzisiaj. Chociaż patrząc na gigantyczne dyskoteki nad brzegiem morza i nie mniejsze plakaty reklamujące didżejów trudno w to uwierzyć, w 1956 r. na całej Ibizie było zaledwie 12 samochodów! Dzisiaj wyspa zamieszkała przez 110 tys. ludzi co roku ściąga 4 mln turystów: hippisów, lanserów, klubowiczów i zorganizowanych grup turystów. Na szczęście wystarczy odjechać kilka kilometrów od rozrywkowych miast (są ich dwa - stołeczna Eivissa, zresztą w starej części bardzo klimatyczna, oraz Sant Antoni de Portmany), by znaleźć samotne białe domy na spieczonych słońcem wzgórzach, pachnące plantacje drzewek cytrynowych, nadmorskie trasy spacerowe i ciche - jeśli nie opuszczone - plaże.