"A słyszałem, że w Polsce..." Znalezione na zagranicznych forach turystycznych

Boją się polskiej kapryśnej pogody i tego, że słabo mówimy po angielsku. Chwalą nas za to, że jesteśmy przyjaźni i że lubimy dużo czytać. Przejrzeliśmy opinie obcokrajowców na temat Polski i Polaków znalezione w sieci. Nie jest z nami źle!
English? Yes, they do!

Pytanie o znajomość języka angielskiego wśród miejscowych zadaje sobie chyba każdy, kto wybiera się za granicę. A na temat umiejętności językowych Polaków krąży w Internecie sporo opinii. Na przykład o tym, że panie w kasach na dworcach kolejowych w Polsce nie mówią po angielsku, zagraniczni goście wiedzą od dawna. - Czytałam, że w Polsce angielski nie jest powszechnie używanym językiem, szczególnie w kasach na dworcach kolejowych - twierdzi mieszkanka Kuala Lumpur. Pod wpisem szybko pojawia się kolejny, a odpowiada Brytyjka: - Z mojego doświadczenia wynika, że angielski jest bardzo powszechny w Polsce wśród młodych ludzi (powiedzmy do 35. roku życia) i niezbyt popularny wśród starszych osób, pod warunkiem, że nie muszą używać go w pracy. Ale nie powinnaś mieć żadnych problemów z dogadaniem się, szczególnie w miejscach, które masowo odwiedzają zagraniczni turyści (np. w Warszawie i w Krakowie).

Podobnych opinii znalazłam w sieci jeszcze mnóstwo - że mówią młodzi i że w Krakowie i Warszawie spokojnie da się dogadać.

Sporadycznie trafiają się narzekania na obsługę kas dworców kolejowych, ale obcokrajowcy na całym świecie znaleźli na to inny, niezawodny język: mowę ciała. - Jeżeli nikt w kasie nie mówi po angielsku, możesz pokazać dłonią rodzaj klasy pociągu, który chcesz, albo wskazać kierunek podróży na pulpicie monitora - doradza Filipinka na tym samym forum, gdzie toczy się dyskusja o znajomości angielskiego wśród Polaków.

Pociągi? Wygodne, ale zdobycie miejsca to wyższa szkoła jazdy



Podroze.gazeta.pl, CC BY-SA; The Integer Club [CC BY www.flickr.com/photos/integer_club/6679403181], Flickr.com / Guillaume Speurt [CC BY-SA www.flickr.com/photos/guillaumespeurt/8125479048], Flickr.com / Radek Kołakowski [CC BY www.flickr.com/photos/radekkolakowski/8626430626], Flickr.com

Można powiedzieć, że z lekcji języka obcego wychodzimy obronną ręką. A co z turystą, który przeprawi się przez kolejkę do kasy PKP, kupi bilet i wsiądzie do pociągu? Okazuje się, że na polskie koleje cudzoziemcy wcale nie narzekają tak bardzo, jak zwykli to robić sami Polacy: - Ogólnie pociągi nie były złe, nie były też bardzo dobre. W niektórych były słabe łazienki, ale nie mieliśmy większych problemów niż z ulokowaniem bagażu - pisze turystka z Grecji. - Większość osób z obsługi dworców kolejowych nie mówi słowa po angielsku, szczególnie w małych miastach, i trudno jest się z nimi skomunikować - dodaje i radzi "uzbroić się" w rozkłady jazdy pociągów.

Polskie wagony mają opinię starszych i wolniejszych w porównaniu z tymi na zachodzie, ale są też tańsze. - Nieważne klasa, pierwsza czy druga, obie są wygodne - dodaje Roamer61 z Long Island, a pewna mieszkanka Ameryki Północnej chwali polskie koleje jeszcze bardziej: - Kiedy wsiadłam do pociągu, byłam mile zaskoczona. Wagon był czysty i wygodny, a kelner podał kawę i ciasteczka!

To nie znaczy jednak, że podróż polskimi kolejami jest dla cudzoziemców zupełnie bezstresowa. Wielu z nich przed przyjazdem przygotowuje się na to, że miejsce trzeba będzie "zdobyć", a sprawdzony sposób podaje na forum Micas_Pt z Lizbony: - Radzę, by przyjechać na dworzec jak najwcześniej i szybko ustalić, kiedy nadjedzie pociąg. Nie byliśmy tego świadomi, kiedy wyruszaliśmy w naszą pierwszą podróż pociągiem z Warszawy do Krakowa, dlatego mieliśmy ogromne trudności ze znalezieniem trzech miejsc obok siebie z miejscem na bagaże. Pociąg wydawał się "wypakowany" turystami i młodymi ludźmi (studentami?). W drodze powrotnej byliśmy już pierwsi do wejścia i mogliśmy zająć sobie jakiś cichy przedział.

Dobrze znamy tę historię, prawda? Ale obcokrajowcy są chyba bardziej wyrozumiali.



Podroze.gazeta.pl, Karl Baron [CC BY www.flickr.com/photos/kalleboo/2685326663], Flickr.com

Narzekanie - taki polski "small talk"

O tym, że narzekanie i krytykowanie (szczególnie własnego rządu) są naszymi mocnymi stronami, obcokrajowcy też już dobrze wiedzą. Na jednym z zagranicznych forów pewna użytkowniczka stara się ratować naszą opinię (inna rzecz, czy skutecznie): - Narzekanie jest polską wersją "small talk". Brytyjczycy gadają o pogodzie, Amerykanie o tym, że wszystko jest cudowne, a Polacy narzekają.

Nie kojarzymy się też ze zbytnią tolerancją, ale i tu jest lepiej, niż można było się spodziewać: - Warto pamiętać, że Polska nie jest krajem przyjaznym gejom i lesbijkom - pisze użytkownik na zagranicznym forum, a stwierdzenie to zalewa fala krytyki. Nie wiadomo tylko, czy stoją za nią obcokrajowcy, czy sami Polacy. Niemniej jednak: Młode pokolenie wydaje się bardzo liberalne i otwarte - reagują forumowicze i dodają, że: - W Polsce jest duże podziemie (sic!) ludzi o otwartych umysłach.

Skarpetki do sandałów - czy ktoś może mi to wyjaśnić?



Podroze.gazeta.pl, CC BY-SA; Tony Alter [CC BY www.flickr.com/photos/78428166@N00/8170224049], Flickr.com / Rohit Rao [CC BY www.flickr.com/photos/92751320@N00/7292436998], Flickr.com / Tomas Quinones [CC BY-SA www.flickr.com/photos/tomascosauce/5915573471], Flickr.com / Francis Bourgouin [CC BY-SA www.flickr.com/photos/sicnarf/3482206830], Flickr.com

W zagraniczne oczy rzucają się wyjątkowo jeszcze dwie rzeczy: - Co Polacy mają z tymi skarpetkami do sandałów?! - pyta Beki z Serbii. To pierwsza, trochę wstydliwa. Drugą można się już chwalić: - Polacy kochają czytać, dużo i wszędzie: w metrze, w tramwaju albo po prostu stojąc. To najbardziej rzuca się w oczy. Nigdzie indziej nie spotkałam się z tym, żeby czytać w podróży, która trwa nawet kilka minut - wspomina turystka z Nepalu.

Mamy też opinię miłych, otwartych, pomocnych i przyjaznych, a nasz kraj jest zdaniem cudzoziemców ładny i bezpieczny. Często przewija się wątek tego, że młodzi Polacy są kulturalni i ustępują miejsca starszym, choć nie wszyscy uważają to za przejaw kultury. Pewien turysta o nieustalonej tożsamości pisze na forum, że choć jesteśmy utalentowani i zaradni, boimy się przeciwstawić starszym. - Dlatego kościół od tysiącelci dominuje w Polsce, a wszystkie miejsca w tramwaju są zajęte przez starsze osoby - tłumaczy. Językiem mówimy wyjątkowo trudnym, ale miłym dla ucha. - Kiedy po raz pierwszy usłyszałam polski, odniosłam wrażenie, że ktoś śpiewa mi do ucha jakąś piosenkę - pisze Nepalka. Obcokrajowcy lubią mówić o nas lovely, czyli uroczy: - Lovely people and lovely country - pisze Mephistopheles z USA po wycieczce do Zakopanego.

Jest źle. Ale sę perogii!



Podroze.gazeta.pl, Vxla [CC BY www.flickr.com/photos/vxla/4829465296], Flickr.com / Jonny Goldstein [CC BY www.flickr.com/photos/jonnygoldstein/2946145533], Flickr.com / Quinn Dombrowski [CC BY-SA www.flickr.com/photos/quinnanya/3831978287]. Flickr.com

Na wypadek złych doświadczeń w Polsce zawsze ratują nas: poczucie humoru oraz... pierogi i bigos. Dla polskich potraw wielu obcokrajowców tracą głowę. - Kuchnia jest wspaniała (georgous)! Próbujcie tak dużo dań, jak tylko się da! - wprost apeluje Beki z Serbii. Nawet Azjatom udaje się znaleźć u nas coś, co przypomina im smak domu, a mianowicie pierogi, które wyglądają trochę jak nepalskie i chińskie pierożki momo. (Doskonale pamiętam swoje pierwsze wrażenie, kiedy to mnie podano w Chinach właśnie momo. Wizję obiadu natychmiast uratowała myśl, że wreszcie zjem coś znajomego, czyli pierogi. Odetchnęłam z ulgą, ale okazało się, że momo do polskich pierogów jeszcze daleko).

Trochę gorsza opinia krąży po świecie na temat naszych upodobań alkoholowych. I nie chodzi o wódkę, z którą wcale nie jesteśmy naturalnie kojarzeni. - W przyszły weekend jedziemy na 5 dni do Krakowa. Ponoć w Polsce wcale nie pija się win, tylko piwa, czym jestem szczerze zaniepokojony - martwi się Nick.

Kraków - cudny! Ale krakowianki...



Podroze.gazeta.pl, CC BY; Corinne Cavallo [CC BY www.flickr.com/photos/cecphotography/6281990824], Flickr.com / Adam Pniak [CC BY www.flickr.com/photos/adampniak/2826699407], Flickr.com / Klearchos Kapoutsis [CC BY www.flickr.com/photos/klearchos/3849202947], Flickr.com

Najwięcej obcokrajowców ląduje w Balicach i na Okęciu, bo Kraków i Warszawa to dwa główne cele. - Pełen życia i ciekawostek, z mnóstwem świetnych kawiarni i produktów dobrej jakości w niskiej cenie - tak o Krakowie pisze chociażby Nick z Anglii. Kraków uchodzi za piękny i tani, ale zagraniczni turyści chwalą w nim też doskonałe knajpy. - W trakcie moich podróży do Krakowa próbowałam zahaczyć o wszystkie kawiarnie i lokalne restauracje, które zaznaczyłam sobie na mapie miasta. Ale tego jest po prostu mnóstwo! Kraków jest nowoczesnym, bardzo wyszukanym miastem. Niesamowite, jest jednocześnie przyjazny, nieopanowany przez turystów i można spokojnie po nim spacerować - pisze Pawtuxet z Rhode Island. Z czym jeszcze kojarzy się Kraków? Z kultową Wieliczką i smutną historią obozów koncentracyjnych. Dlatego Auschwitz stanowi punkt obowiązkowy choćby kilkudniowej wizyty w Polsce: - To była moja pierwsza i na pewno nie ostatnia podróż do Polski. Co za piękny kraj! Weźcie buty trekkingowe, ja nigdy nie chodziłam tyle w moim życiu, ale tam jest mnóstwo historii - pisze na forum "Pierwszy raz w Krakowie" Velneryn z Kalifornii.

Wśród powszechnych zachwytów nad Krakowem znajduję jednak ciekawy wpis Katteriny z Kijowa. Jej zdaniem miasto nocami nie śpi, co jest jego zasadniczym plusem, ale: - Jeżeli myślicie, że Kraków jest miastem pełnym blasku, że ludzie są tam świetnie ubrani i przed przyjazdem najpierw trzeba zobaczyć Mediolan albo przynajmniej zrobić sobie rundkę po sklepach, JESTEŚCIE W BŁĘDZIE! Ludzie w Krakowie chodzą w tych samych ciuchach do muzeów, sklepów, klubów i na plażę. Nie zabierajcie ze sobą dużo ciuchów i butów na wysokim obcasie. A jeżeli chcecie się wyróżnić, włóżcie sukienki. Kobiety w Krakowie nie noszą sukienek. To, co nie podoba się Katterinie, optymistycznie nastraja turystkę z Nepalu: - Polacy chodzą ubrani swobodnie i nikt na nikogo się nie gapi.

W Warszawie pilnujcie portfeli

Warszawa też dorobiła się paru pochlebnych opinii, ale tu częściej niż w przypadku Krakowa obcokrajowcy przestrzegają się nawzajem przed kieszonkowcami. Złą opinię ma zwłaszcza Dworzec Centralny: - Sam w sobie może i jest bezpieczny, ale jego otoczenie już nie! Słyszałam wiele złych opinii na temat dworca w Warszawie i muszę przyznać, że częściowo się z nimi zgadzam. Kiedy usiadłam na ławeczce niedaleko Pałacu Kultury, w ciągu 15 minut zaczepiło mnie chyba 10 osób - żebracy, cyganie, pijacy. To nie było bezpieczne! - wspomina swoją podróż do stolicy Serbka. Oprócz Łazienek i starówki cudzoziemcy polecają sobie Muzeum Powstania Warszawskiego. - Kocham Warszawę za przyjaznych ludzi, dobre jedzenie, hotele w przystępnej cenie i to, jak się unowocześnia - dodaje Delectatio z Antwerpii.

Polska pogoda: nieobliczalna



Podroze.gazeta.pl, CC BY; Zeesenboot [CC BY www.flickr.com/photos/51142674@N00/8187549159], Flickr.com / Crystal Martel [CC BY www.flickr.com/photos/crystalmartel/4670105748], Flickr.com / Lukasztyrala [CC BY www.flickr.com/photos/lukasztyrala/3523005340], Flickr.com

Na co w Polsce nie można liczyć na pewno? Na ładną pogodę. Jak nie upał, to deszcz, a urlop mija - Kiedyś we wrześniu w Krakowie na błękitnym niebie nagle pojawiły się burza i deszcz - żali się Azulgringo, a po tegorocznym lecie, kiedy w deszczowe wieczory pogodynka regularnie zapowiada, że jutro będzie ciepło, chyba przestało nas to dziwić. Na temat polskiej pogody użytkownicy prowadzą ożywione dyskusje, a niemal wszystkie sprowadzają się do jednego wniosku: unpredictable, czyli nieprzewidywalna. Jest jeszcze drugie tłumaczenie: nieobliczalna. - W sierpniu prawdopodobnie będziesz potrzebował swetra i kurtki przeciwdeszczowej. W Krakowie zalała nas fala upałów. Skróciliśmy pobyt o jeden dzień i uciekliśmy do Zakopanego. Potem rozwaliliśmy się na łóżku, próbując zaczerpnąć trochę chłodu nocą - wspomina Julies. Jeszcze większą niespodziankę miała Sumeruh, która pod koniec sierpnia przyjechała do Polski z Nepalu. Było chłodno, trzęsłam się, bo nie przywykłam do tak egzotycznej pogody - wspomina. A jak kiedyś ujęła to moja redakcyjna koleżanka, patrząc za okno: - Czuję się, jak bym była w Azji, tylko street food mógłby być lepszy".

Czy jesteśmy tacy, jak nas widzą inni? Które opinie są słuszne, a które niesprawiedliwe, zbyt pozytywne, na wyrost? Piszcie w komentarzach!