Czy podróże to prawdziwy lajfstajl? Blogerzy podróżniczy: "pasujemy do tej kategorii jak bałwan na plaży", "tak, ale..." [SPÓR O BLOG ROKU]

Bojkot konkursu i internetowy happening - tak grupa blogerów podróżniczych zareagowała na decyzję Onetu o usunięciu w tegorocznej edycji Bloga Roku kategorii "Podróże i szeroki świat". Blogi o podróżach włączono do kategorii "Life-style". "Nie pasujemy tu" - takie wpisy pojawiły się na blisko 70 blogach. Zapytaliśmy blogerów, o co ten bunt.
"Uwielbiasz dzielić się na blogu nowymi kreacjami lub jesteś ekspertem od tematów parentingowych? A może kochasz piękne wnętrza lub podróżujesz po całym świecie i blog służy do prezentowania różnych zakątków globu, kultur? Do tej kategorii zapraszamy wszystkich, którzy świetnie czują się w szeroko rozumianych tematach life-stylowych." - tak Onet postanowił zachęcić blogerów do zgłaszania swoich blogów do kategorii "Life-style" w tegorocznej edycji Bloga Roku.

"Kreacje czy tematy parentingowe jakoś nam nie pasują"

Na odpowiedź nie czekał długo. Już 10. stycznia punktualnie o godz. 11 na wielu blogach podróżniczych pojawiły się posty, autorskie, ale pod wspólnym tytułem: "Podróże to prawdziwy lajfstajl".

"Cośtam niby się zgadza, ale kreacje czy tematy parentingowe ;), cokolwiek to oznacza, to jednak nam nie pasują. (...) My Polacy mobilizujemy się w sytuacjach kryzysowych. Tak samo blogosfera podróżnicza wychodzi z ukrycia właśnie dzisiaj!" (http://tuhanoi.blogspot.de )

"Okazuje się, że jako bloger podróżniczy muszę prowadzić bardzo ciekawe życie. Trąbią o tym całe internety. (...) I wprawdzie są inne kategorie ale jakoś nie mogę sobie przypomnieć, żebym znalazł tam rozważania na temat: czy to, że podczas żeglugi po Morzu Barentsa nie mogłem brać prysznica przez tydzień nie zabije moich gościnnych gospodarzy? Przeczyta się natomiast o tym, że nieposiadanie walizki na kółkach jest oznaką buractwa " (http://geographica.pl )

"Wszystkie blogi podróżnicze pasują do kategorii lifestyle, jak ten bałwan na plaży." (http://zarchipelagu.com )





"Tak nie można, Drogi Blog Roku"

Sami organizatorzy w specjalnym manifeście pisali bez fałszywej skromności:

"my, blogerzy podróżniczy, musimy dziś głośno i otwarcie zaprotestować przeciwko sytuacji, w jakiej decyzje organizatorów konkursu "Blog Roku", likwidujące kategorię "Podróże" i dodające blogerów podróżniczych do kategorii "Lajfstajl", postawiły naszych wspaniałych kolegów i koleżanki, blogerów lajfstajlowych. (...)Przecież żadne zdjęcia, opisy kaw, przeżyć, ubrań nie mogą się równać z tym, co ma do zaoferowania blogosfera podróżnicza, tfu, lajfstajlowa. Na starcie jesteśmy w lepszej, bo egzotycznej i barwnej, pozycji wyjściowej. Tak nie można, Drogi Blog Roku."

Jak do całej akcji odniósł się Onet? Barbara Żbik, rzecznik prasowy Onet.pl, tłumaczyła na Facebooku: "Po wielu dyskusjach uznaliśmy, że podróżowanie jest częścią stylu życia i że może znaleźć się w takiej kategorii. Cenimy jednak każde, również odrębne, zdanie na ten temat. Chętnie się z nimi zapoznajemy i już teraz zachęcamy Was do dalszej dyskusji i proponowania swojego zestawu ".

Także na stronie Bloga Roku opis kategorii Life-style został zmieniony. Dziś brzmi on: "Do tej kategorii zapraszamy wszystkich, którzy świetnie czują się w szeroko rozumianych tematach life-stylowych (od mody po design)". Sama kategoria "Podróże i szeroki świat" nie została przywrócona, choć travel blogerzy dostali wybór - dziś mogą zgłaszać swoje blogi także do kategorii "Pasje i zainteresowania" (wcześniej Onet przenosił je do kategorii Life-Style). Mimo to wielu z nich ogłosiło publicznie, że tegoroczny konkurs bojkotuje.

O akcji "Podróże to prawdziwy lajfstajl" rozmawiamy z jej organizatorami

Wasza akcja ruszyła 10. stycznia i rozkręciła się błyskawicznie, wywołując spore zamieszanie. Na jednym z blogów piszecie: "Niewtajemniczeni drapią się w głowę i pytają jednak: O co tyle szumu?". No właśnie, o co i po co?

W konkursie Blog Roku od lat mogliśmy znaleźć kategorię "Podróże i szeroki świat". Było to świetne miejsce nie tylko do promocji naszych blogów, ale i do wyłowienia perełek, które mogliśmy później śledzić miesiącami. W tym roku Onet tę kategorię usunął i wtłoczył podróże do kategorii lajfstajl dając nam do zrozumienia, że nie uważa nas za istotną część blogosfery. Naszą akcją dowiedliśmy, że to błąd. Blogi podróżnicze, powstające często w ekstremalnych warunkach i poruszające niewygodne tematy, zasługują na poważne traktowanie. Pokazaliśmy, że jest nas wielu i mamy swoje zdanie. Obecnie w naszym happenigu bierze udział 69 blogów (czegoś takiego w polskiej blogosferze jeszcze nie było) zgromadzonych wokół witryny www.blogipodroznicze.pl i codziennie przybywają nowe. Ciągle też dołączają osoby, które nas wspierają i kibicują akcji. Facebookowy profil "Polskie Blogi Podróżnicze" śledzi ponad 1000 osób, a jest to profil, którego 10 dni temu jeszcze nie było.

Na stronie wydarzenia na Facebooku czytam: "Blogi podróżnicze nie pasują do kategorii lajfstajl ocenianej przez Annę Muchę. Na wesoło pokażemy, jak jest naprawdę ;)". Ale po przeczytaniu kilkunastu wpisów nie byłam wcale pewna, o co Wam chodzi - wielu blogerów swoje posty skonstruowało tak, żeby udowodnić, że podróże to jednak jest prawdziwy lifestyle. Więc niby nie ma problemu.

Nie narzucaliśmy sobie nawzajem treści postów - każdy z nas wyraził to, co myśli na swoim blogu, swoimi własnymi słowami, pod wspólnym banerem "Podróże to prawdziwy lajfstajl". Banerem prześmiewczym, ironizującym i lekko kpiącym. I taki miał być wydźwięk całej akcji.

Kto był inicjatorem?

Akcja to efekt gafy Onetu. Blogerzy podróżniczy niezadowoleni z braku ich kategorii w konkursie zebrali się i zamiast narzekać czy bojkotować uznali, że lepiej zrobić z tym coś pozytywnego. Zaczęła się burza mózgów, wolny przepływ energii i informacji. Zaczęły pojawiać się pomysły i ani się obejrzeliśmy, a kilkadziesiąt blogów było na pokładzie.

Jak Onet odniósł się do Waszej akcji?

Niestety oficjalnej reakcji Onetu nie było - wciąż na nią czekamy. Na stronie konkursu, na jego profilu na facebooku. Owszem, kilkoro z nas dostało od Pani Rzecznik Onetu maile (typu kopiuj/wklej) z paroma ciepłymi słowami na temat naszej aktywności, pojawiła się propozycja, by blogi podróżnicze zaprezentować w jakiejś formie na gali finałowej, ale odebraliśmy to raczei jak PR-owe gry niż konkrety. Tych było niestety niewiele - organizator usunął restrykcje dotyczące kategorii, do których możemy zgłaszać blogi - jest to już nie tylko lajsftajl, ale na przykład "Pasje i zainteresowania". I to by było na tyle.

W wielu wpisach blogerzy podróżniczy piszą: "nie chcemy konkurować z szafiarkami". Jak rozumiecie lifestyle? Czy jest coś złego w byciu "lajfstajlowym"?

Nasza akcja nie była skierowana przeciwko komukolwiek. Zdecydowanie nie przeciwko konkursowi, który cenimy, bo to jedyny taki event w polskim Internecie i jedyne miejsce, gdzie blogerzy mogą się poznać, policzyć i pokazać. Na pewno też nie przeciw szafiarkom czy szeroko pojętym blogom lajfstajlowym. Nie chodzi nam o to, by mówić, że jesteśmy lepsi czy gorsi od blogów lajfstajlowych, chodzi oto, by uzmysłowić organizatorom, że jesteśmy INNI i kompletnie nie mieścimy się w ich klasyfikacji.

Inna sprawa to jurorka, która też bardzo Wam się nie spodobała. Dlaczego? I kto byłby Waszym zdaniem bardziej odpowiedni?

Problemem nie jest juror, problemem jest kategoria. Konia z rzędem temu, kto byłby w stanie znaleźć jurora, który wśród tej masy nierzadko świetnych blogów o wychowywaniu dzieci, modzie, sprzęcie AGD, jak i o naszych podróżach potrafiłbym sprawiedliwie wyłonić ten najlepszy, wyróżniający się. Z tym fantem nie poradziłby sobie chyba nawet Marek Kamiński, juror w kategorii blogów pamiętnikowych.

Wielu blogerów podróżniczych na znak buntu zrezygnowało z udziału w konkursie. Inni - dość nieśmiało pisali, że udział wezmą, ale bez wielkiej nadziei na wygraną. Jak to rozumiecie?

Każdy decyduje za siebie - nie bojkotujemy (przynajmniej na razie) konkursu, nie zmuszamy nikogo do udziału. Kwintesencją blogowania podróżniczego jest niezależność, ciężko więc, żebyśmy narzucali sobie jakiś rygor. Widać niektórzy uznali, że Blog Roku, mimo wad, to dobry sposób na promocję bloga. Inni w konkursie się nie bawią.

Akcja pokazała, że blogi podróżnicze to siła, a grupa podróżników umie się szybko i sprawnie zorganizować. Czy macie poczucie, że tworzycie towarzystwo wzajemnej adoracji? Że człowiekowi, który w tym nie siedzi, bardzo trudno ten Wasz "lifestyle" zrozumieć i się z nim zidentyfikować? Może dlatego potrzebna jest ta kategoria, której zabrakło w tegorocznym konkursie?

Tą akcją wysłaliśmy komunikat do organizatorów, że nie zgadzamy się z ich decyzją, wysłaliśmy komunikat do czytelników, że jesteśmy, jest nas dużo i robimy fajne rzeczy, komunikat do siebie nawzajem, że jak zbierzemy się razem, to możemy dużo zdziałać. Te trzy komunikaty zostały przekazane jasno i wyraźnie. Przy okazji wyrósł serwis www.blogipodroznicze.pl - narzędzie dla czytelników, które pozwala lepiej ogarnąć to, co dzieje się w najbardziej dynamicznej i aktywnej gałęzi blogosfery.

Nie wszyscy Was lubią. W jednym z zalinkowanych na stronie wydarzenia postów autor bloga wzywa Was (podróżników) do wytłumaczenia się, skąd macie pieniądze na trwające po kilka miesięcy egzotyczne podróże, podczas gdy zwykłego Kowalskiego nie stać na tydzień w ciepłych krajach. Niektórzy się oburzyli: "my szafiarkom i wielbicielom ładnych wnętrz do portfela nie zaglądamy".

Pytania o to, skąd bierzemy pieniądze, powraca jak echo. Czasami ich autorzy rzeczywiście zastanawiają się, jak sfinansować podróż, a czasami sugerują, że jesteśmy darmozjadami utrzymywanymi przez bogatych rodziców itp. Pokutuje tu przeświadczenie, że na podróże trzeba wydawać majątek, że to luksus, na który stać nielicznych. A to po prostu kwestia priorytetów - wielu podróżników nie ma góry markowych ciuchów, domu pod miastem, nowego samochodu, najnowszego laptopa itp., bo wolą wydawać pieniądze na swoją pasję. Swoją drogą cieszymy się, że udało nam się wygenerować pozytywny szum - dzięki temu więcej osób będzie czytać blogi podróżnicze, dowie się, jak zwiedzić świat i nie pójść z torbami i wiele więcej.

Skoro jesteśmy przy podziałach, to czy możecie podać przykłady blogów podróżniczych, które są i które nie są lajfstajlowe?

A czy można wskazać kilka kotów, które nie są czworonogami? A jednak na wystawach psów nie wystawia się kotów, i odwrotnie. Tu nie chodzi o to, że nie piszemy o lajfstajlu. Chodzi o to, że nasz styl życia i to co piszemy, jest tak odmienne od reszty blogów w tej kategorii, że nie jesteśmy w stanie pomieścić się z nimi w jednej szufladce.

Liczycie na to, że kategoria "Podróże i szeroki świat" wróci do konkursu Onetu w przyszłym roku?

Nie wiemy. Ale ciężko nam sobie wyobrazić, że może być inaczej. Tym bardziej, że Onet kilka razy podkreślał, że konkurs jest "Dla blogerów, a nie dla Organizatorów".

Akcję można śledzić na Facebooku >>

i na stronie Polskie Blogi Podróżnicze >>

Czy podróże to lajfstajl? Zgadzasz się z blogerami? A może nie wiesz, o co ta cała awantura? Dołącz do dyskusji!