Rovaniemi. Cuda w wiosce Mikołaja

Mieszka w Rovaniemi w otoczeniu istot, które można zobaczyć tylko wtedy, gdy one same tego chcą, petentów przyjmuje w wieży wybudowanej na kole podbiegunowym, a dzięki ogromnemu zegarowi w jeden wieczór potrafi objechać cały świat.
Święty Mikołaj to naprawdę tajemnicza postać - nie tylko dla dzieci i nie tylko dlatego, że roznosi prezenty. Równie tajemnicze są jego zawiły losy i to, w jaki sposób trafił do mroźnej krainy. Jego korzeni trzeba szukać w zupełnie innym kierunku - wcale nie na skutej lodem północy, tylko na słonecznym południu. Dzieli je ładne kilka tysięcy kilometrów i prawie dwa tysiące lat.

Rovaniemi. Skąd wzięła się data 6 grudnia?

Kiedy rozpoczynał się IV wiek naszej ery, położona na tureckiej Riwierze u brzegów Morza Śródziemnego Myra (dzisiaj Demre) liczyła sobie już prawie tysiąc lat i rozkwitała przeżywając swoje najlepsze czasy. Były to też czasy tajemnicze, bo jej najubożsi mieszkańcy w Boże Narodzenie ze zdziwieniem stwierdzali, że ktoś im podrzuca prezenty do domów. W największe osłupienie wprawiła ich historia trzech biednych panien, które ojciec chciał sprzedać do domu publicznego, by zarobić na posag. One również w Wigilię znalazły pełne mieszki, które podobno wpadły do ich skromnej izby przez komin i wylądowały w pończochach i butach, które przy nim suszyły.

Minęło kilka kolejnych lat, nim ludziom udało się rozwikłać tajemnicę i w pewną Wigilię "nakryć" na gorącym uczynku podrzucania prezentów szanowanego biskupa Mikołaja. Ten dobrze urodzony i jedyny syn z zamożnej rodziny zaskarbił sobie ich miłość już wcześniej, bo chętnie dzielił się majątkiem, pomagał potrzebującym i wstawiał za krzywdzonymi. Przekazy podają, że ruszył do Konstantynopola, by uprosić cesarza o łaskę dla ludzi niesłusznie skazanych na śmierć, wymodlił ratunek dla rybaków zagubionych na morzu w czasie srogiej burzy, a nawet wskrzesił trzech zamordowanych młodzieńców. Po śmierci biskupa, by uczcić jego pamięć, mieszkańcy Myry zaczęli 6 grudnia obdarowywać się podarkami.

Rovaniemi. Przeprowadzka Mikołaja do mroźnej Laponii

W ciągu kolejnych setek lat Święty Mikołaj przebył długą drogą. Co prawda dzisiaj nadal podrzuca prezenty przez komin, ale nie nosi już biskupiej szaty tylko czerwony płaszcz i nie skrada się nocą po nagrzanych ulicach, tylko wyrusza na reniferowym zaprzęgu z mroźnej północy. Trafił tam w latach 20. ubiegłego wieku, kiedy pewien fiński dziennikarz radiowy zaczął opowiadać, że jego siedzibą jest Korvatunturi - niewysoka góra, której trzy wierzchołki przypominają kształtem ucho, dzięki czemu Święty słyszy marzenia dzieci z całego świata. Zwykła audycja dla najmłodszych przyniosła Mikołajowi medialną sławę, jakiej mógłby mu pozazdrości niejeden dzisiejszy celebryta. W bardzo krótkim czasie uwierzono, że naprawdę mieszka na bezdrożach w lapońskiej tundrze.

Kryzys przyszedł wraz z wojną fińską-sowiecką: w 1940 roku Finlandia musiała oddać część swojego terytorium, a nowopowstała granica przecięła Górę Ucho dokładnie na pół. Dla Mikołaja zrobiło się tam zbyt gorąco; dziennikarze i władze znalazły mu więc nową siedzibę - na przedmieściach nazywanego "bramą Arktyki" Rovaniemi. Oficjalna wersja głosi, że w wybudowanej tam świątecznej wiosce, w budynku postawionym dokładnie w miejscu, w którym przebiega koło podbiegunowe, Święty ma swoje biuro.

Jego dom, w którym odpoczywa (najbardziej lubi czytać książki) i zajada się smakołykami przygotowanymi przez panią Mikołajową (ulubionym jest pudding świąteczny), nadal znajduje się na Górze Ucho. Prowadzącą do niego przez sekretny tunel drogę potrafią odnaleźć jedynie państwo Mikołajowie i towarzyszące im Elfy. Niektóre z nich są co prawda większe niż najstarsze drzewa w okolicznych lasach, ale ludzie mogą je zobaczyć tylko wtedy, kiedy one same chcą być zobaczone. O spotkanie z człowiekiem w tym miejscu zresztą też jest trudno, bo zaludnienie wynosi 0,18 mieszkańca na kilometr kwadratowy.

Rovaniemi, czyli dokąd trafiają świąteczne prośby

W przeciwieństwie do okolic domu, w okolicy biura świętego jest aż zbyt gwarno: jego wioskę co roku odwiedza pół miliona gości, których Mikołaj przyjmuje codziennie, nawet w środku lata. Jego siedziba, przypominająca skrzyżowanie wesołego miasteczka i centrum handlowego w czasie świąt Bożego Narodzenia, znajduje się ponad 800 km na północ od Helsinek i kilka kilometrów od zaprojektowanego wzdłuż ulic przypominających kształtem rogi renifera Rovaniemi.

Do centrum miasta można się stąd dostać ekspresowym autobusem w kwadrans, a na lotnisko - które jest oczywiście oficjalnym lotniskiem Mikołaja, choć żaden przewodnik nie potrafi wytłumaczyć, po co mu samolot, skoro ma Rudolfa - w kilka minut. Samo królestwo świętego składa się właściwie z dwóch części: bliżej miasta znajduje się Santa Park otwarty tylko w sezonie i oferujący mniejszym gościom naukę w szkole elfów albo pierniczki w kuchni pani Mikołajowej, a większym - szklaneczkę serwowanego przez nią grzanego wina albo drinka w lodowej szklanicy podanego w lodowym barze.

Główna siedziba Mikołaja znajduje się jakieś 2 kilometry dalej, na 66 stopniu szerokości geograficznej dokładnie w miejscu, gdzie latem raz w roku słońce nigdy nie zachodzi, a zima - nie wschodzi. To krąg polarny, nazywany też kołem podbiegunowym, który w wiosce wskazuje wymalowana na granitowych płytkach biała linia z napisem "Arctic Circle" oznaczona dodatkowo kilkoma solidnymi słupami z latarniami na szczycie. Ciut przed nią jest oficjalna poczta Świętego i budynki dwóch sklepów z prezentami, za nią - jeszcze jeden sklep, a dokładnie na niej, w drewnianym budynku z wieżą zwieńczoną spiczastym dachem - biuro świętego. Mikołaj urzęduje tu przez okrągły rok z wyjątkiem wigilii i pierwszego dnia świąt, kiedy rusza w świat dostarczyć prezenty.

Wejścia do szefa pilnuje elf, a gdy ten jest gotowy, otwiera ciężkie drzwi z napisem "Święty jest tu" i prowadzi gości w głąb budynku. Najpierw jest dość realistycznie, bo robi się zimno, na ścianach pojawiają błękitne śnieżynki i białe zaspy, a spod nóg iskrzy mróz, dalej - bajkowo, ponieważ droga wiedzie wśród sprężyn ogromnego zegara (to właśnie on pozwala świętemu zatrzymać czas i zdążyć wigilię objechać całą kulę ziemską), a potem robi się supermarketowo: przed drzwiami Mikołaja stoi kolejka chętnych, on wymienia z każdym kilka tych samych zdań, a na koniec przedsiębiorcze elfy proponują wspólne zdjęcie w cenie solidnego gwiazdkowego prezentu. Tych zresztą w wiosce są tysiące: chociaż w kilku sklepach można znaleźć ładny fiński design, większość oferuje prozaiczne kubki, rękawiczki, pudełka, ramki, fartuszki i tym podobne akcesoria z obowiązkowym wizerunkiem świętego. Za odpowiednią opłatą chętnie wyślą prezent w wybranym terminie, na przykład dokładnie na święta.

Największy ruch przesyłkowy panuje jednak gdzie indziej - w oznaczonej nad wejściem okrągłym symbolem, strzeżonej przez figurkę wędrującej dziewczynki w czerwonym płaszczu i opanowanej przez krzątające się przy pakowaniu i stemplowaniu elfy Poczcie Świętego Mikołaja. To właśnie on jest osobą, która dostaje najwięcej listów na całym świecie: w świątecznym sezonie na adres "Santa Claus, Arctic Circle, 96930 Finland" przychodzi ponad 30 tys. kartek dziennie, a choć od oficjalnych przenosin z Góry Ucho minęło kilka dziesiątek lat, wiele osób wciąż pisze także tam.

Prośby o konkretne prezenty, pozdrowienia dla Rudolfa i pytania o życie w Laponii płyną z całego świata: tylko w jednym roku elfy doliczyły się nadawców ze 184 krajów, a prym wśród nich wiodą mieszkańcy Wysp Brytyjskich, Japonii, Finlandii i Polski. Na jednym z listów przyczepionych wraz z przysłanymi zdjęciami i rysunkami do wiszącej w wejściu tablicy można przeczytać: "Kochany Mikołaju, przynieś mi skuter".

Rovaniemi. Warto wiedzieć

Wstęp do wioski Świętego Mikołaja jest bezpłatny, kosztują dodatkowe atrakcje (np. fotka ze Świętym, wysłanie kartki albo świadectwo przekroczenia kręgu polarnego). Park Mikołaja (www.santapark.com) jest czynny do 13 stycznia, a latem 2013 roku - od 17 czerwca do 10 sierpnia. Cena biletu zależy od sezonu, zimą dla dorosłych kosztuje 29 euro, dla dzieci 24 euro, są korzystniejsze oferty dla rodzin. Świąteczną kartkę od Mikołaja z okolicznościowym stemplem można zamówić nie tylko w jego wiosce, ale także w internecie na stronie w zakładce "Cards and Letters (strzałka) Santa's Letter)". Kosztuje 7 euro i jest dostępna w 11 językach (po polsku nie ma).

Wyimek: W ciągu setek lat Święty Mikołaj przebył długą drogą. Co prawda dzisiaj nadal podrzuca prezenty przez komin, ale nie nosi już biskupiej szaty tylko czerwony płaszcz, i nie skrada się nocą po nagrzanych ulicach, tylko wyrusza na reniferowym zaprzęgu z mroźnej północy