Tak się okrada turystów w Barcelonie [National Geographic Channel]

Największe miasta świata przyciągają miliony turystów. A to prawdziwa gratka dla oszustów. W Barcelonie uliczny złodziej może zarobić nawet 8 tys. euro dziennie - nic dziwnego, że Barcelona nazywana jest stolicą kieszonkowców. Kradzieże opłacają się tym bardziej, że dzięki liberalnemu hiszpańskiemu prawu zysk wielokrotnie przekracza ryzyko.
Nazywa się Conor Woodman i jest gwiazdą "Miejskiego przekrętu", nowego serialu National Geographic Channel, ("Miejski przekręt: Barcelona", emisja w piątek 2 listopada o godz. 22:00 na kanale National Geographic Channel, premierowe odcinki w piątki o godz. 22:00). Podróżuje po całym świecie i tropi triki oszustów - podpatruje jak pracują prostytutki, kieszonkowcy i uliczni oszuści, starając się zdobyć ich zaufanie i dotrzeć do podszewki złodziejskiego fachu. Czasem wciela się w rolę turysty, a niekiedy sam staje się oszustem. Uzbrojony w ukryte kamery tropi przekręty, które są zmorą zagranicznych gości. Tym razem zawitał do jednego z najpiękniejszych miast świata - Barcelony. Ale takiej, o jakiej milczą przewodniki.

Jak kradną w Barcelonie? Sposób pierwszy: zagraj w prostą grę

Las Ramblas to najsłynniejsza ulica Barcelony. Ma ok. 1,2 km długości, każdego roku przewija się przez nią 10 milionów osób - głównie turystów i tych, którzy starają się na nich zarobić. Prostytutki, oszuści i kieszonkowcy mają tu pełne ręce roboty. Ale też bardzo poważnie podchodzą do swojego fachu - dzięki szczególnym umiejętnościom, rozwiniętemu zmysłowi obserwacji i pracy w idealnie skoordynowanych grupach, są w stanie okraść niemal każdego w taki sposób, że ofiara długo się nie zorientuje. Najczęściej ich celem padają turyści, bo to oni są najbardziej nieostrożni.

Pierwszy sposób na oszukanie turysty to prosta uliczna gra - wariacja "trzech kart". Uczestnicy muszą zapamiętać, pod którym pudełkiem znajduje się ziarnko grochu lub papierowa kulka. Świetna zabawa dla całej rodziny? Niekoniecznie. To gra, której nie sposób wygrać. Minimalna stawka wejściowa wynosi 50 euro. Kto daje się wciągnąć, nawet zbijając pulę, traci pieniądze w zawrotnym tempie. Ale czasem komuś udaje się wygrać. Czy aby na pewno? Zgromadzeni gapie są częścią przekrętu - to oni "wygrywają" pieniądze i zachęcają ofiary do zabawy. Gdy na horyzoncie pojawia się policja, szybko zwija się interes i po oszustach nie ma śladu.

Gra, w której mistrzem jest Michael z Kosowa, to prosta sztuczka, którą może opanować każdy. Gdy już uda się namówić ofiarę do gry,

Ale uliczni oszuści też nie mają łatwego życia - oprócz regularnych nalotów policji, które skutkują mandatami (jeśli oszust ma ich wiele, może spłacać długi na raty), nękają ich gangsterzy żądający płacenia haraczu. Mimo to ta praca musi się opłacać, bo chętnych jest wielu. Średni zarobek z 7-8 miesięcy to 15-20 tysięcy euro.

Jak kradną w Barcelonie? Sposób drugi: kotku, będziemy się kochać

Po północy oblicze Las Ramblas zmienia się nie do poznania - na ulicę otwarcie wychodzą prostytutki - kobiety, mężczyźni i transseksualiści. Wyjątkowo bezpośrednio zaczepiają potencjalnych klientów, łapiąc ich... za krocze. Obejmują ofiarę, próbują oczarować i wyciągają jej z kieszeni portfel, a potem szybko przekazują go koleżance z branży. Zanim człowiek zdąży się uwolnić z "miłosnego" uścisku, inna prostytutka oddaje mu portfel, rzekomo znaleziony na ulicy. Oczywiście nie ma już w nim pieniędzy. Śmiałe dotykanie intymnych części ciała ofiary ma na celu odwrócenie jej uwagi. Wtedy można spokojnie zająć się przeszukiwaniem kieszeni. Jeśli ktoś da się nabrać na ten trik, prawie nie ma szans, by udało mu się nie stracić pieniędzy.

By sprawdzić, jakie to proste, Conor, przebrany za transseksualną prostytutkę i w towarzystwie świeżo poznanej przedstawicielki tej branży, sam zapoluje na turystów z Las Ramblas. Twierdzi przy tym, że "wygląda jak wilk w owczej skórze, a czuje się jak baran", co Marianna kwituje krótko: "Niektórzy polecą na wszystko".

Conor przebiera się za prostytutkę i uczy się sztuczek kieszonkowców grasujących w centrum Barcelony - ZOBACZ WIDEO

Jak kradną w Barcelonie? Sposób trzeci: 600 kieszonkowców w metrze

Ale prawdziwą zmorą Barcelony i powodem, dla którego ma opinię miasta złodziei, są kieszonkowcy. Sami barcelończycy potrafią dość skutecznie się przed nimi bronić, ale turyści - wcale.

Dziennie barcelońskim metrem podróżuje nawet 600 kieszonkowców. Najłatwiej spotkać ich w miejscach, gdzie nie ma kamer, wykorzystują też tłok powstający podczas wsiadania i wysiadania z kolejki. Ostrzega przed nimi m.in. Eliana, członkini samozwańczej straży obywatelskiej, która poluje na kieszonkowców - gwizdkiem i krzykiem nawołuje podróżujących metrem do ostrożności, powiadamia też policję, gdy dostrzeże na horyzoncie złodzieja. Po trzech latach ścigania kieszonkowców, Eliana rozpoznaje twarze wielu z nich. Zdradza ich też zachowanie. Kieszonkowcy cały czas przyglądają się pasażerom i oceniają, kogo mogą okraść. Ale dla przeciętnego turysty dostrzeżenie kieszonkowca jest praktycznie niemożliwe. /

Rady Eliany dla turystów, którzy nie chcą stać się ofiarami złodziei, są proste: paszporty, karty kredytowe i inne wartościowe przedmioty powinny być schowane w bezpiecznym miejscu. Nie należy ich nosić na plecach - to jak wiadomość dla złodzieja: "okradnij mnie". Najlepiej trzymać torebkę przed sobą i nigdy nie wypuszczać jej z ręki.

Conor stara się dotrzeć do mistrza kieszonkowców - jest nim Dani z Rumunii. Dani pracuje z wujkiem i kolegami, również jego mama w młodości okradała klientów w sklepach. Wszyscy opowiadają o tym bez zażenowania, a nawet z dumą. Chłopak ma dwadzieścia parę lat, przed nim jeszcze ok. 20 lat okradania turystów. Nie zamierza zmieniać zawodu - jako kieszonkowiec może zarobić bardzo dużo w bardzo krótkim czasie. Rekordowy zarobek: 8 tysięcy euro w ciągu jednego dnia. Kieszonkowcom w Hiszpanii sprzyja prawo: za kradzież złodziej trafia do aresztu na 3 dni, potem może wyjść. Dani był w areszcie czternaście razy. Uważa, że to śmieszna kara - w Rumunii za kradzież pięciu euro dostaje się 3 lata odsiadki.

"To ciężkie życie, bardzo ciężkie" - ze smutną miną oświadcza mama Daniego. Mimo to, tygodniowo w Barcelonie dochodzi do przeszło dwóch tysięcy kradzieży, których ofiarą najczęściej padają turyści.

Oglądaj "Miejski przekręt: Barcelona", sobota 2 listopada na kanale National Geographic Channel