Sukces Polaków: zdobyli niedostępny szczyt i odkryli nowe gatunki zwierząt. "Kilka razy otarliśmy się o śmierć"

Wielkim sukcesem zakończyła się wyprawa eksploratorsko-naukowa Polaków do Wenezueli. Ekspedycja weszła na niezdobytą dotychczas, izolowaną górę Tramén Tepui. Na jej zboczach Polacy odkryli unikalne okazy fauny, w tym zupełnie nowe dla nauki, endemiczne gatunki motyli.
Niedostępny szczyt Tramén Tepui, którego wysokość szacuje się na 2726 metrów, został zdobyty w styczniu 2012 roku przez doświadczoną grupę eksploratorów-przyrodników z Polski i Wenezueli. Było to pierwsze wejście na Tramen Tepui w historii. Miejsce, gdzie południowo-wschodnia Wenezuela styka się z Gujaną i Brazylią, to prawie zupełnie niezbadane przez badaczy i podróżników tereny - zdaje się wędrować na mapach, a na mapach Google'a to (dosłownie) biała plama. Zamieszkujący region Indianie Pemon mają własne mapy Tepui, ale nawet oni nigdy nie zapuszczali się w te niedostępne i wyjątkowo niegościnne dla człowieka rejony.

- Trudno uwierzyć, że w dzisiejszych czasach, przy zaawansowanej technologii i szybko rozwijającej się turystyce wysokogórskiej wciąż można znaleźć rejony nietknięte ludzką stopą, niezbadane "białe plamy"! - powiedział Marek Arcimowicz, fotograf i członek ekspedycji.



"Zaginiony świat" Doyle'a istnieje naprawdę

Kraina, zwana przez biogeografów Pantepui, to jedna z najstarszych formacji geologicznych świata, pozostałość superkontynentu Gondwany. Została ona nazwana przez eksploratorów i przyrodników "wyspami na niebie", z uwagi na występujące tam charakterystyczne góry o pionowych ścianach, wybijających się nawet do wysokości względnej 1000 m. Pantepui posiada jeden z najwyższych na świecie wskaźników endemizmu (występowania roślin i zwierząt tylko na pewnym określonym terenie) i niedostępności. Piaskowce o ponad 200-metrowych pionowych ścianach otoczone są gęstą, nieprzebytą puszczą. W tych lasach, stawach i strumieniach żyją żaby z pazurami, jaszczurki lubiące wodne kąpiele czy mięsożerne kwiaty. Jednak największym zagrożeniem są malutkie mrówki, po których ugryzieniu człowiek umiera z bólu przez 24 godziny. Tereny Pantepui stały się inspiracją dla opublikowanej w 1912 r. przez Arthura Conana Doyle'a fantastyczno-przygodowej książki "Zaginiony świat" (pisarz dowiedział się o nich z wykładu Everarada Im Thurna, pierwszego zdobywcy najwyższego tepui Roraima).



Życie w błocie

"Przez 5 tygodni żyliśmy w błocie" - powiedzieli członkowie wyprawy. Góra Tramén Tepui, usytuowana skrajnie na północy, jako pierwsza w masywie górskim, ma klimat wyjątkowo niesprzyjający eksploracji. Podczas ekspedycji zdarzały się ponad trzy doby deszczu bez przerwy, przy opadzie dobowym na średnim poziomie 180-200 mm/m2. Jednocześnie brak chłonności gleby (cienka warstwa, a pod nią piaskowcowa skała) powoduje, że w ciągu 1, 2 słonecznych dni potoki wysychają i zaczyna być problem z brakiem wody. Przedzieranie się przez górski las deszczowy wymaga stałego wycinania trudnej drogi maczetami, kilometrami nie dotyka się gruntu idąc po plątaninie gałęzi i korzeni - charakterystycznych roślinnych hamakach. Pobyt w Pantepui to ciągła walka z wilgotnością na poziomie 98-99%, chmarami gryzących owadów, błotem i bagnami. Czasem w ciągu całego dnia wyczerpującego marszu udaje się przejść ok. 2-3 km.

Himalajski poziom trudności

- Wejście na szczyt poprzedziły dramatyczne okoliczności: dwa dni wcześniej, po drugim ataku wycofaliśmy się niespełna 50 m od szczytu w trakcie wieczornego załamania pogody. Finalnie zostaliśmy zmuszeni do biwaku, doszczętnie przemoczeni, bez schronienia, śpiworów, owinięci w folie ratunkowe, bez jedzenia i picia, przy temp. bliskiej 0°C. To tak, jakby wziąć zimny prysznic we flanelowej koszuli i przemoczonym spędzić chłodną, listopadową noc pod parkową ławką. Zdecydowanie wolę suche, himalajskie mrozy - wspomina Marek Arcimowicz.

Nazajutrz, po powrocie do górnego obozu w okolicy przełęczy ekspedycja podjęła kolejną, ostatnią próbę.

- Namówiłem kolegów na ponowne, niemal natychmiastowe wyjście w górę, tym razem ze śpiworami. Nadal padało. Wiedziałem jednak, że statystycznie, teraz powinniśmy mieć więcej szczęścia i dzięki niewielkiej poprawie pogody tuż pod miejscem, z którego poprzednio zawróciliśmy, o godzinie 15:30 czasu wenezuelskiego dotarliśmy na szczyt - wspomina Arcimowicz.

- Nasza wyprawa, mimo że celem był stosunkowo niewysoki szczyt, była dość skomplikowanym przedsięwzięciem organizacyjno-technicznym i nabrała przez to charakter niemal wyprawy himalajskiej. Różniła się jednak tym, że w przeciwieństwie do Szerpów w Nepalu, to my musieliśmy gotować i żywić naszych tragarzy i przewodników. Jednak szczególną specyfiką w działalności wyprawy była współpraca z miejscową społecznością indiańską. W Nepalu czy Pakistanie są już od lat opracowane procedury organizacji ekspedycji. My byliśmy pionierami na tym terenie, musieliśmy metodą małych kroków, wypracować jak najbardziej optymalne dla obydwu stron zasady współpracy - mówi kierownik wyprawy Michał Kochańczyk, doświadczony podróżnik. - Byliśmy pionierami na tym terenie, musieliśmy metodą małych kroków, wypracować jak najbardziej optymalne dla obydwu stron zasady współpracy - mówi kierownik wyprawy Michał Kochańczyk, doświadczony podróżnik.

Odkryli nowe gatunki motyli i żaby

Odwaga, determinacja i chęć poznania nieznanego opłaciły się. Polska grupa wraz z dwoma wenezuelskimi wspinaczami: Carlosem Mario Osorio i Alberto Raho nie tylko jako pierwsza zdobyła szczyt Tramén Tepuj, ale również odkryła aż trzy nowe gatunki endemicznych motyli oraz rozpoznała nowy, również endemiczny, gatunek żaby. Pomocy przy identyfikacji nowych gatunków motyli udzieliło Muzeum Zoologiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego.

- To ważne odkrycie naukowe, nie tylko dlatego, że dokonali go Polacy, ale głównie ze względu na przybliżenie nas do odpowiedzi na jedno z najważniejszych aktualnie pytań światowej biogeografii: skąd pochodzi niezwykła, endemiczna fauna i flora obszaru Pantepui? - mówi Izabela Stachowicz, biolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, członkini wyprawy.



- Kraina ta kojarzona była dzięki powieści "Zaginiony Świat" Sir Conan Doyle'a z dinozaurami i ewolucją życia w kompletnej izolacji. Tymczasem nasze odkrycie i coraz więcej badań wskazują na prawdopodobne pochodzenie fauny tepui z obszarów andyjskich. Polska ma długie i wspaniałe tradycje prowadzenia ważnych dla nauki światowej badań w Ameryce Południowej dotyczących Andów i lodowców andyjskich, Kanionu Colca czy eksploracja płaskowyżu Sarisarinama. To są tradycje, które trzeba kontynuować - dodaje Izabela Stachowicz.

Konkurs: wymyśl nazwę dla motyla

Redakcja miesięcznika "National Geographic Polska" wraz z uczestnikami wyprawy ogłosiła konkurs na nazwę nowego gatunku motyla. Szczegóły konkursu znajdują się w magazynie oraz na stronie: www.motyl.national-geographic.pl.

O wyprawie i uczestnikach

14-tego lutego 2012 szczyt zdobyli Marek Arcimowicz - fotograf od zadań specjalnych, współpracownik "National Geographic Polska" oraz dwóch wenezuelskich wspinaczy: Carlos Mario Osorio i Alberto Raho. Wyprawą kierował Michał Kochańczyk - doświadczony podróżnik, lider wielu wypraw, jeden z polskich pionierów wspinaczki w Andach. Nowe dla nauki gatunki odnalazła Izabela Stachowicz - absolwentka Wydziału Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Jagiellońskiego, miłośniczka tropikalnych ekosystemów i naukowych wyzwań.

Międzynarodowy zespół wytyczył tym samym pierwszą wspinaczkową drogę, wycenianą przy suchej skale (co na Tramén Tepui jest dość rzadkie) na 6c w skali francuskiej, 6 wyciągów wspinaczkowych dodatkowo walka z górskim lasem "w pionie" sprawiła, że drogę nazwano z języka Indian Pemón zamieszkujących ten region: "Tureta Aikuk Tachitan" (hisz.: Selva Lluviosa Vertical, ang.: Vertical Rain Forest, pol.: Pionowy Las Deszczowy).

Wyprawa została zrealizowana we współpracy naukowej z Muzeum Zoologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz pod patronatem miesięcznika "National Geographic Polska".