Moskwa turystyczna

W liczącej osiem i pół wieku historii Moskwa nieraz przechodziła trudne chwile. Teraz miasto to zmienia się w szalonym tempie
Kilka lat już nie byłam w Moskwie. Co się w międzyczasie zmieniło? Lenin jak leżał w Mauzoleum, tak leży, wielkie budynki jednoznacznie kojarzące się z naszym Pałacem Kultury (w sumie jest ich siedem) jak stały, tak stoją, rozmowy telefoniczne w rejonie miasta jak były, tak i są darmowe, po szerokich ulicach (po kilka pasów w każdą stronę) nadal jeżdżą poczciwe łady, choć bardziej rzucają się w oczy lśniące limuzyny.

Porządek musi być!

Tak naprawdę w Moskwie zmieniło się wiele - to zupełnie inne miasto. Jak grzyby po deszczu wyrosły kolorowe cerkiewki (zwykle to rekonstrukcje tych, które kiedyś zniszczono), zakłady przemysłowe wyrzuca się na przedmieścia, by stworzyć lepsze warunki dla centrów biznesowych i rozrywkowych, przy głównych ulicach zaroiło się od ekskluzywnych sklepów i pomysłowo urządzonych, choć drogich knajpek. Przede wszystkim jednak odnawiane są historyczne budynki, a te, które nie pasują do koncepcji, konsekwentnie się wyburza (taki los spotkał np. kilkunastopiętrowy hotel Intouristu). W ramach tworzenia wizerunku miasta powstał nawet specjalny urząd ustalający, jak budynki mają być pomalowane (dominują barwy pastelowe) i podświetlone (możemy pozazdrościć tego, jak wielką wagę przywiązuje się do wyglądu Moskwy "by night"). Ostatnio nawet wydano dekret o... konieczności świątecznego udekorowania witryn. Sklepy, które nie zdążyły tego uczynić przed 1 grudnia albo nie przestrzegają godzin podświetlania dekoracji (od 16.30 do 1 w nocy), zostaną ukarane grzywnami. Takie nakazy mogą się nie podobać, ale trzeba przyznać, że atmosfera przedświąteczna jest widoczna.

W pierwszej dziesiątce?

Według prognoz Światowej Organizacji Turystyki w roku 2020 Moskwa wejdzie do dziesiątki najczęściej odwiedzanych miast świata. Liczba gości zagranicznych w stolicy Rosji w tym roku przekroczy 2 mln. Ponoć tragedia w teatrze na Dubrowce zahamowała przyjazdy zaledwie o 5 proc. Najwięcej przyjeżdża Niemców (w ubiegłym roku - 147 tys.) i Amerykanów, na dalszych miejscach są Włosi, Francuzi i Japończycy.

Co do Polaków - są pewne rozbieżności. W hotelach zarejestrowano w ubiegłym roku 11,7 tys. naszych rodaków, podczas gdy służby graniczne odnotowały jedynie... 6 tys. Tak czy owak - o Moskwie jakby zapomnieliśmy. Niesłusznie. - Wykreowany w mediach wizerunek naszego miasta nie jest prawdziwy - twierdzą moskwianie. I dodają: --Telewizyjne programy typu "Kryminalnaja Rossija" nie przynoszą nam chwały. W Nowym Jorku nie będzie się w środku nocy bezpiecznym, a u nas można spokojnie spacerować przez całą noc ? zapewniają.

Sprawdziłam - mają rację. Tym bardziej że Moskwa to miasto, które nie zasypia. Najlepiej widać to przy ul. Twerskiej (dawna Gorkiego), gdzie wiele sklepów czynnych jest do północy albo i dłużej, natomiast puby i restauracje - do rana.

Miasto dla bogatych

Trudno powiedzieć, ilu ludzi żyje w Moskwie uważanej za jedno z największych miast świata. Oficjalne statystyki mówią o 7 mln, ale wiele osób, zwłaszcza z dawnych republik kaukaskich, lekceważy nakaz meldowania. Obecnie Moskwa to jedno z najdroższych miast świata. - Żeby żyć tu na normalnym poziomie, potrzeba miesięcznie jakieś 700 dol. - wylicza moja rosyjska znajoma. - Typowa emerytura wynosi 50-70 dol., a dla porównania Ałła Pugaczowa za noworoczny występ inkasuje 100 tys. dol. Ogłoszenia w prasie potwierdzają, że nie jest to miasto dla biednych - 35-metrowa kawalerka w bloku wyceniona jest na 57 tys. dol. Drogie restauracje bynajmniej nie świecą pustkami, choć z drugiej strony - na każdą kieszeń coś się znajdzie. Przekonaliśmy się o tym, kiedy zmarznięci postanowiliśmy napić się herbaty. W barze a la nasz mleczny (na stojąco, aluminiowe sztućce) zapłaciliśmy za "czaj" równowartość 40 groszy. Kilka ulic dalej zasiedliśmy w eleganckiej knajpce, w której herbata (już nie w plastikowym kubku, tylko w gustownej filiżance) kosztowała 12,5 zł.



Wielki plac

Będąc w Moskwie, wręcz nie wypada nie być na placu Czerwonym. Chcę wejść do mauzoleum Lenina (swego czasu był tam +także Stalin), ale okazuje się, że nie jest to takie proste - czynne jest tylko w niektóre dni. Pod mauzoleum - jak dawniej - młode pary składają kwiaty. To ci, którzy są komunistami - zwolennicy innych poglądów idą do znajdującego się pod murami Kremla grobu nieznanego żołnierza. A swoją drogą pod murem kremlowskim spoczywa wiele słynnych postaci, m.in. Feliks Dzierżyński, John Reed (amerykański pisarz, autor "Dziesięciu dni, które wstrząsnęły światem") i Jurij Gagarin.

Stojąca na placu Czerwonym cerkiew Wasyla Błogosławionego jest moją ulubioną. Siedem kolorowych kopuł oznacza siedem zwycięstw nad Tatarami. Po tym jak cerkiewkę ukończono (w 1561 roku), jej twórcy wydłubano oczy, by nigdzie nie wybudował ani lepszej, ani nawet podobnej. Stojący przed świątynią pomnik przedstawia księcia Pożarskiego - tego, który zwołał pospolite ruszenie przeciwko stacjonującym na Kremlu Polakom (1612 rok).

Spacerując po długim na 400 m placu, wsłuchuję się w kuranty z Wieży Spasskiej wygrywające hymn Rosji (dawniej wygrywały "Międzynarodówkę"). W drugim jego końcu niedawno pojawiła się jeszcze jedna urokliwa cerkiewka - Kazanskij Sobor, rekonstrukcja XVII-wiecznej świątyni ufundowanej jako wotum za ocalenie Moskwy przed Polakami.

Diamenty i puszka cara

S am Kreml też oczywiście powinniśmy zobaczyć. Już w 1156 r. uważany za założyciela Moskwy książę Jurij Dołgorukij wybudował pierwszą, wtedy jeszcze drewnianą twierdzę. W czasach rządów Stalina niektóre obiekty wyburzono, a cały kompleks stanowiący symbol potęgi państwa dla "szaraczków" zamknięto. Dopiero od 1955 roku, czyli po dwóch latach od śmierci Stalina, Kreml znowu udostępniono zwiedzającym. Zachwyt wzbudzają cerkwie ze wspaniałymi ikonostasami i freskami, a także różne ciekawostki, jak np. odlana w 1586 r., ważąca 40 ton car-puszka (puszka to po rosyjsku armata) oraz największy dzwon świata ważący ?drobne? 200 ton. Jedynie zbudowany w 1961 roku na polecenie Chruszczowa Pałac Zjazdów nie pasuje do tego tchnącego historią otoczenia. Jego główna, licząca 6 tys. miejsc, sala powstała z myślą o zjazdach partii komunistycznej, dzisiaj wykorzystywana jest także jako miejsce różnych występów i koncertów.

I jeszcze jedno miejsce na Kremlu, którego nie powinniśmy pominąć - Orużejnaja Pałata, czyli zbrojownia, a zarazem skarbiec. Wśród darów posłów odwiedzających cara są złożone w XVII wieku dary Polski - imponująca kolekcja sreber. Pokazano też szaty koronacyjne, trony, powozy, nawet "ekwipunek" koński (konie carskie piły ze srebrnych wiader i nosiły srebrne podkowy). Wydzieloną ekspozycję stanowi Skarbiec Diamentowy, w którym można zobaczyć m.in. sprezentowany Katarzynie II przez jednego z kochanków 190-karatowy brylant.

Nawrót do religii

Kiedyś Moskwa była znana jako miasto tysiąca świątyń, ale czasy stalinowskie odmieniły ten wizerunek. Teraz znowu zaroiło się od cerkwi. Niektóre - malutkie, giną w otoczeniu innych budynków, inne - imponujące, przyciągają wzrok złotymi kopułami. Do prawdziwych pereł architektury sakralnej zalicza się powstały w XVI wieku klasztor Nowodziewiczy, przy którym jest też cmentarz z grobami wielu znanych osób (Czechowa, Gogola, Majakowskiego, Bułhakowa, Szostakowicza, Raisy Gorbaczowej). Największa i najważniejsza jest jednak cerkiew Chrystusa Zbawiciela. To, co teraz widzimy, to wystawiona w latach 1994-97 rekonstrukcja soboru, który w 1931 roku na rozkaz Stalina został wysadzony w powietrze. Powód był zgoła fantastyczny - na miejscu tym postanowiono wybudować ogromny Pałac Rad - kolejny z serii "pałaców kultury" mający, bagatela, ponad 300 m wysokości i zwieńczony 100-metrową figurą Lenina. Z powodu wybuchu wojny pomysłu nie zrealizowano. Potem koncepcja się zmieniła - powstał wielki basen. Dzięki inicjatywie mera miasta Jurija Łużkowa zorganizowano ogólnospołeczną zbiórkę funduszy i po zasypaniu basenu znowu mamy miejsce modlitwy.

Są też w Moskwie kościoły katolickie. Od pewnego czasu swoją właściwą funkcję spełnia znowu tzw. kościół polski w pobliżu naszej ambasady. -Do niedawna były w nim fabryczne składy, teraz to najładniejszy kościół miasta - mówi mieszkająca w Moskwie Polka pani Roma.

170 stacji metra

Moskwa ma bardzo charakterystyczny układ ulic rozchodzących się promieniście od Kremla, a połączonych kilkoma pierścieniami, czyli "kalcami". Swoistą arterię komunikacyjną tworzy też rzeka Moskwa, do której na terenie miasta wpływa jeszcze ok. 20 innych rzek. Latem rejs statkiem po Moskwie należy do głównych atrakcji, zimą zaś warto zrobić sobie spacer wzdłuż nabrzeży, zwłaszcza tam, skąd mamy widok na Kreml. Nad rzeką też się sporo zmieniło. Od pięciu lat stoi tam np. ogromny pomnik Piotra I Wielkiego. Wśród mostów nowością jest most dla pieszych, a raczej - kryty pasaż z ruchomymi chodnikami.

Choć najlepiej miasta poznawać na piechotę, w Moskwie ze względu na jej wielkość nie jest to czasem możliwe. Ponadto moskiewskie metro to atrakcja sama w sobie, należąca w dodatku do najbardziej funkcjonalnych na świecie (nie mówiąc już o tym, że w stosunku do np. nowojorskiego jest tu czysto i nie ma bezdomnych). Sieć tras obejmuje ponad 265 km i ok. 170 stacji, z których praktycznie każda jest inna. Najciekawsze są te wybudowane przed wojną głęboko pod ziemią (mogły służyć jako schrony przeciwbombowe), zdobione w duchu socrealizmu.

Metrem możemy wybrać się np. na Izmajłowo słynące z pchlego targu i ogromnego, jednego z największych w Europie, parku (12 km kw.). Niestety, metro nie dojeżdża do Kuskowa - przedmieść z interesującym zespołem pałacowo-parkowym należącym do Borysa Szeremietjewa, który jak mawiano, był bogatszy od cara.

Kultura dla każdego

Moskwa zawsze słynęła jako miasto kultury. Z licznych muzeów dla cudzoziemców najważniejsze są dwa - Galeria Tretiakowska oraz Muzeum Sztuk Pięknych im. Puszkina. Szczególnie usatysfakcjonowani mogą być miłośnicy literatury - czekają na nich muzea: Puszkina, Dostojewskiego, Czechowa, Gogola, Tołstoja... Ekspozycją o zupełnie innym charakterze jest tzw. cmentarz pomników. Zamiast niszczyć posągi, potraktowano je jako relikty przeszłości i złożono w jednym miejscu, czyniąc z niego atrakcję turystyczną. Najważniejszy jest tu przeniesiony z placu Na Łubiance Feliks Dzierżyński.

Jeśli chodzi o muzea, warto wiedzieć, że w większości z nich cena biletów dla gości zagranicznych jest kilkakrotnie wyższa niż "dla swoich". Np. w Tretiakowce my zapłacimy 250 rubli, a Rosjanie - 35.

Niezależnie od nacji jednakowe ceny obowiązują w Teatrze Wielkim. Tu wszystko zależy od tego, gdzie się siedzi. Na balkonach na samej górze bilety są po 250 rubli, na parterze możemy zapłacić i po 1500 za miejsce. Nawet jeśli nie przepadamy za baletem lub operą, warto tu przyjść, bo obiekt naprawdę imponuje wielkością. Na sześciokondygnacyjnej widowni może usiąść 2,5 tys. osób.

Po wizycie w teatrze może spacer po Arbacie? Nazwa ta oznaczała po prostu "przedmieście", ulubione miejsce moskiewskiej bohemy. Główna ulica to deptak przyciągający malarzy i muzyków, pełno tu też knajpek i barów. -Mołodoj czełowiek! - wychyla się z jednego z nich sprzedawczyni. - Możet czeburek? Czeburek to rodzaj pierożka. A co do "mołodogo czełowieka" - ten, do którego krzyczano, miał na oko 60 lat. W Moskwie to częsta forma zwracania się do nieznajomych. W sumie to miłe. I jak tu nie lubić Moskwy?

Jak dotrzeć:

Samolotem: ok. 300 dol. (w obie strony) - do wyboru Aerofłot i PLL LOT. Pociąg - podróż w jedną stronę trwa prawie 24 godziny i kosztuje 175 zł plus miejsce sypialne.

Ceny

(w rublach - 1 dol. = ok. 31,7 rubla): przejazd metrem - 7, piwo w pubie 100-150 rubli, obiad w restauracji typu fast food - 150-250 rubli, czekolada - 20 rubli, wstęp do Galerii Tretiakowskiej - 250 rubli.

Internet:

www.moscow-city.ru