Gruzja wycieczka. U stop Kaukazu

W Gruzji wiele rzeczy zaskakuje i dziwi. To kraj szalony, dziki i niepoukładany. Dopiero kiedy się zrozumie, że tu właśnie tak ma być, można zacząć prawdziwą podróż w głąb tej niezwykłej górskiej krainy
Pierwsze zdziwienie to wszędobylskie zwierzęta hodowlane przechadzające się beztrosko po ulicach. Nie ma ich chyba tylko w ścisłym centrum Tbilisi i kilku innych dużych miastach.

Drugie zdziwienie to ruch uliczny. Kierowcy każdy manewr poprzedzają klaksonem. Wyprzedzanie - klakson, zmiana pasa ruchu - klakson, omijanie pieszego - klakson, pozdrowienie znajomego - klakson. Pojazdy wyprzedzają się na drugiego i trzeciego. Pieszy nie ma w tym starciu żadnych szans.

Trzecie zdziwienie to inne pojmowanie czasu przez Gruzinów. Gdy umawialiśmy się z kimś o konkretnej godzinie, bardzo często musieliśmy czekać kilkanaście czy kilkadziesiąt minut. Na początku jest to zabawne, jednak szybko zaczyna irytować, zwłaszcza gdy ma się napięty plan podróży. To samo dotyczy komunikacji. Busy nigdy nie dojeżdżały do celu na czas, a kierowcy zatrzymywali się na pogawędkę chyba z każdym napotkanym po drodze znajomym.

Gdy zdziwimy się już wystarczająco dużo razy, dotrze do nas, że tak ma być, że to jest właśnie Gruzja. Jeszcze dzika, jeszcze szalona i nieokiełznana. Dotrze do nas, że to może my w naszym poukładaniu tracimy radość życia i spontaniczność, czyli to, co najpiękniejsze. A gdy to zrozumiemy, możemy ruszać na zwiedzanie tego kraju.

Tbilisi - stolica Gruzji

Warto zacząć od Tbilisi - jednego z najstarszych miast na świecie, wciśniętego malowniczo między wzgórza, przez które przepływa rzeka Kura. Do Tbilisi przybyliśmy nieludzko wcześnie, gdy miasto jeszcze spało. Idąc główną ulicą - aleją Rustawelego - czuliśmy się jak w innym świecie. Stare miasto zachwyca kolorowymi domami ze zdobionymi balkonami, po których wije się wszechobecna winorośl, kilkusetletnimi świątyniami, wąskimi uliczkami i tajemniczymi podwórzami. Klimat stolicy tworzą także rzeźby umiejscowione w zaskakujących miejscach - na balustradzie mostu, na latarni czy choćby w ścianie kamienicy. Nad miastem czuwa zaś ogromny pomnik Matki Gruzji, która gości wita czarą wina, a wrogów - mieczem.

Gdy zgłodniejemy, koniecznie trzeba wstąpić do jednej z wielu restauracji, aby skosztować zawijanych pierożków, zwanych chinkali. W środku, oprócz nadzienia, skrywają one pyszny sos. Sztuka polega na tym, aby wziąć pierożek w palce, delikatnie nadgryźć kawałek i wypić sos, a dopiero potem zająć się resztą. Warto także spróbować chkmeruli, czyli kurczaka w sosie czosnkowym, oraz ni to gęstej zupy, ni to gulaszu, który nosi nazwę ostri. A do tego wyśmienite gruzińskie piwo. Dodatkową atrakcją może być jego zakup prosto z browaru. Możemy to zrobić w sąsiadującym z Tbilisi Rustawi, gdzie produkowana jest marka Kazbegi. W budynku browaru, w jednej ze ścian, znajduje się małe okienko, z którego tajemnicza ręka wężykiem nalewa złocisty trunek do dowolnego pojemnika.

Pod browarem jest niewielkie targowisko, na którym można kupić suszoną lub wędzoną rybę, a także świeży chlebek. Wielbiciele mocnych trunków zachwycą się czaczą - bimbrem produkowanym ze skórek winogron, które pozostały po wstępnej fermentacji wina - oraz koniakiem - łagodnym, aksamitnym i wyrazistym, w którym zaklęta jest słodycz dojrzewających w słońcu winogron. Ale i ci, którzy nie przepadają za alkoholem, również znajdą tu coś dla siebie - wyborne wody mineralne, w tym znaną również w Polsce - Borjomi, o charakterystycznym smaku i zapachu, a także niesamowite stuprocentowe soki z derenia, figi, dzikiej róży czy granatu. A na deser koniecznie specjał zwany gruzińskim snickersem. Są to czurczchele - nanizane na sznurek orzechy zatopione w gęstej masie powstałej z soku winogronowego. Pyszne!

Tak posileni możemy wspiąć się na górujące nad starym miastem ruiny twierdzy Narikala, skąd rozciąga się fantastyczna panorama na stare Tbilisi. Równie wspaniały widok zobaczymy ze szczytu wzgórza Mtacminda, dokąd można dotrzeć komunikacją miejską. Warto udać się tam nocą, by na własne oczy przekonać się, że prawdziwe jest powiedzenie "gwiazdy chodzą spać do Tbilisi". Miasto nocą wygląda tak, jakby mleczna droga spadła z nieba na Ziemię.

Gruzja Mccheta - z widokiem na góry

Pierwszą stolicą Gruzji była Mccheta oddalona 20 kilometrów od Tbilisi. To jeden z obowiązkowych punktów podróży. Żaden Gruzin nie uwierzy, że byliśmy w jego kraju i nie zwiedziliśmy Mcchety. Znajdują się tu jedne z najważniejszych budowli sakralnych: monumentalna katedra Sweti Cchoweli stanowiąca miejsce koronacji i pochówku gruzińskich monarchów, monastyr Samtawro, gdzie siostry zakonne wyrabiają i sprzedają olejki aromatyczne, czy znajdujący się na górującym nad miastem wzgórzu monastyr Dżwari, z którego widać całe miasto i łączące się rzeki: Kurę i Aragwi. Przy odrobinie szczęścia można natrafić w monastyrze Samtawro na nabożeństwo. Warto wówczas zatrzymać się na chwilę i posłuchać wspaniałego chóru sióstr zakonnych. My akurat trafiliśmy na pogrzeb jednej z nich. Pieśni żałobne śpiewane prosto z serca na długo zapadły nam w pamięć.

Dojazd do Mcchety jest prosty - krzyżują się tu najważniejsze drogi biegnące przez Gruzję. Stąd też bierze swój początek słynna, licząca 208 kilometrów, Gruzińska Droga Wojenna biegnąca aż do Władykaukazu w Rosji. Naszym przystankiem końcowym będzie miejscowość od niedawna nosząca oficjalną nazwę Stepancminda, ale na którą i tak wszyscy mówią po staremu - Kazbegi. Zanim jednak tam dotrzemy, podziwiamy między innymi świetnie zachowaną twierdzę Ananuri, malowniczo położoną nad brzegiem sztucznego zbiornika, oraz spoglądamy na okolicę z punktu widokowego znajdującego się przy kolorowym pomniku dawnej przyjaźni radziecko-gruzińskiej. Tu już zaczyna się wysoki Kaukaz i można poczuć respekt przed potęgą tych gór. Samo Kazbegi to zwykła górska wioska, przyciąga jednak co roku rzesze turystów. Bardziej doświadczeni wybierają się stąd na podbój słynnej góry Kazbek. Turyści ze słabszą kondycją wybiorą spacer do monastyru Tsminda Sameba, zbudowanego na wysokości 2170 m n.p.m., przy którym wypływa źródło z przepyszną wodą. Sam widok monastyru, umiejscowionego na tle wysokich gór Wielkiego Kaukazu, powoduje, że zmęczenie drogą natychmiast mija.

Gruzja Swanetia - boski kawałek

Góry Wielkiego Kaukazu, które od północy oddzielają Gruzję od Rosji, to miejsce dzikie i niedostępne. Zdecydowanie najbardziej ekscytującym zakątkiem tutaj jest Swanetia. Już samo dotarcie do niej było kiedyś nie lada wyzwaniem. Pokonanie zniszczonej drogi łączącej stolicę regionu Mestię z resztą kraju - w większości biegnącej nad głębokimi przepaściami - niejednokrotnie kończyło się tragicznie. Teraz betonową trasą dojedziemy do Mestii zwykłym samochodem, niczym po autostradzie.

Niedostępność tego regionu odbija się także w charakterze jego mieszkańców, którzy są bardziej zamknięci w sobie, wydają się być zimni i niedostępni jak wszechobecne, pokryte śniegiem czterotysięczniki. Są to typowi górale - hardzi i honorowi. Inna jest również architektura, z wysokimi na ponad 25 metrów wieżami z kamienia. Znajdziemy je zresztą po obu stronach Kaukazu. Każdy ród budował swoją wieżę, aby uchronić się przed najeźdźcami oraz zemstami rodowymi. W Mestii wieże są podświetlone, co sprawia, że nocą miasto wygląda bajkowo, zwłaszcza oglądane z wysoka.

Gruzja Ushguli

Największe skupisko wież znajduje się w najwyżej położonej wiosce w Europie - Ushguli. Wioska leży na wysokości 2200 m n.p.m., u stóp najwyższego szczytu Gruzji - Szchary - i jest dosłownie wciśnięta między góry Wielkiego Kaukazu. Zgodnie z legendą Bóg, stwarzając świat, oddał Gruzinom miejsce, które chciał zachować dla siebie - najpiękniejsze i niepowtarzalne. Patrząc na panoramę Ushguli na tle wiecznie ośnieżonych szczytów Szchary, mamy wątpliwości, czy to tylko legenda. W Ushguli koniecznie trzeba wstąpić do XII-wiecznej cerkwi z unikalnymi malowidłami oraz do wieży, w której mieści się muzeum z bezcennymi ikonami z początków chrześcijaństwa w Gruzji.

Równie stare cerkwie, z IX-X wieku, znajdują się w pobliżu Mestii, w wioskach Latari i Lengeri. Wyglądają niepozornie, gdyż zbudowane są z szarego kamienia i mają prostą formę, jednak to, co znajduje się wewnątrz, zapiera dech w piersiach. Cudowne freski przedstawiające sceny biblijne ozdabiają surowe wnętrza cerkwi i sprawiają, że przenosimy się w czasie.

Podobne odczucie pojawia się, gdy idziemy szlakiem z Mestii do jeziora Koruldi, położonego na wysokości 2600 m n.p.m. Warto przystanąć na wzgórzu z krzyżem. Rozpościera się stąd zachwycająca panorama: z jednej strony na miasto, a z drugiej na dwa szczyty Uszby. Trasa do jeziora miejscami jest bardzo męcząca, trzeba przecież pokonać ponad 1100 metrów różnicy poziomów, zaś jezioro przypomina bardziej niewielki staw, przy którym pasą się krowy i konie. Trudy dotarcia do celu wynagradzają jednak pocztówkowe górskie krajobrazy.

Gruzja - południe Gruzji

Gruzja jest niewielkim krajem, dzięki czemu w ciągu kilku godzin z wysokich, ośnieżonych gór można przenieść się do poziomu zero, na wybrzeże Morza Czarnego. Jednak poza kamienistymi plażami i ogrodem botanicznym w Batumi ta część Gruzji ma niewiele więcej do zaoferowania. Znacznie ciekawsze jest południe kraju, z pasmem górskim zwanym Małym Kaukazem. Znajdują się tu jedne z najcenniejszych zabytków gruzińskiej architektury - wykute w skałach monastyry i skalne miasta. Pierwszym z nich, jadąc od Morza Czarnego, jest klasztor Wardzia - wyglądający z daleka niczym wielki plaster miodu. Choć zniszczony trzęsieniem ziemi, wciąż zachwyca rozmachem. Wystarczy pomyśleć, że mogło się tu pomieścić nawet 60 tysięcy ludzi. Do dzisiaj zachowały się długie, niskie tunele i komnaty wydrążone wewnątrz skały. Są one oświetlone i udostępnione zwiedzającym. W doskonałym stanie zachowała się także wykuta w kamieniu cerkiew z XII-wiecznymi malowidłami.

Kolejnym wyjątkowym miejscem jest kompleks monastyrów Dawid Garedżi na pograniczu gruzińsko-azerskim. Położone są one na odludziu, z daleka od cywilizacji, otoczone półpustynnym stepem. Nie ma tu elektryczności i anten satelitarnych. Idealne miejsce do kontemplacji i rozmyślań nad sensem istnienia. W czasach ZSRR znajdował się tu poligon dla wojsk wyruszających do Afganistanu, a obecnie w ascetycznych skalnych celach żyje kilku mnichów. Klasztor wybudowany z kamiennych bloków położony jest u podnóża dość stromego wzgórza. Warto się na nie wdrapać, z jego wierzchołka rozciąga się bowiem niesamowity, księżycowy krajobraz. To już Azerbejdżan. Idąc dalej ścieżką wydeptaną wzdłuż skalnego zbocza, będziemy mijać groty z naskalnymi malowidłami przedstawiającymi świętych, anioły i dawnych władców. Pomimo upływu wieków i braku jakiejkolwiek konserwacji, kolory są wciąż zadziwiająco żywe. Groty te były częścią klasztoru Udabno, co po gruzińsku znaczy "pustynia". Taką samą nazwę nosi też miejscowość mijana po drodze, w której straszą wyludnione domy. Zbudowano ją dla rodzin ze Swanetii, których domostwa zniszczone zostały przez wielką lawinę w latach 80. XX wieku. Był to kaprys ówczesnych władz, aby hardych górali przenieść na pustynię. Ci jednak, w poszukiwaniu lepszego życia i pracy sami stąd uciekli, głównie do Tbilisi.

Gruzja to kraj piękny, ale wciąż nieodkryty. Warto się pospieszyć, zanim świat pozna to miejsce dane od Boga i stanie się ono kolejnym atrakcyjnym kierunkiem. Wtedy z pewnością straci swą unikalną, pierwotną dzikość, czyli to, co jest w nim najbardziej pociągające.

Gruzja - informacje praktyczne

Gruzja - jak dojechać

Najtańsza i najwygodniejsza forma dotarcia z Polski do Gruzji to samolot. Najpopularniejsze bezpośrednie połączenie Warszawa-Tbilisi obsługiwane jest przez LOT. Można znaleźć bilet w cenie do 1000 złotych za lot w obie strony.

Gruzja - wiza

Od 2005 roku Polacy podróżujący do Gruzji na okres nieprzekraczający 360 dni nie potrzebują wizy.

Gruzja - kiedy podróżować

Gruzja jest atrakcyjna cały rok. Najlepszym momentem na podróż i zwiedzanie Gruzji jest wczesna jesień - wrzesień, początek października. Temperatury są wówczas umiarkowane, co sprzyja aktywnemu wypoczynkowi. Zwolennicy kąpieli - zarówno tych w ciepłym morzu, jak i tych słonecznych - powinni wybierać miesiące typowo wakacyjne: lipiec i sierpień. Miłośnicy białego puchu powinni koniecznie wybrać się do Gruzji zimą, gdyż w ostatnich latach powstało tu wiele tras zjazdowych o różnych stopniach trudności. Najbardziej znane zimowe kurorty to Gudauri i Bakuriani.

Gruzja - zwiedzanie i fotografowanie

Warto pamiętać, że kobiety wchodzące do cerkwi powinny mieć zakryte włosy i ramiona oraz długą spódnicę, w ostateczności długie spodnie. Przed niektórymi świątyniami istnieje możliwość wypożyczenia chusty i spódnicy. Mężczyzn obowiązują długie spodnie. Nie ma problemów z fotografowaniem w większości świątyń, jedynym ograniczeniem jest zakaz używania lampy błyskowej.

Gruzja - bezpieczeństwo

Gruzja jest krajem bezpiecznym dla turysty, zwłaszcza z Polski. Uspokoiła się również sytuacja na terenach przygranicznych z Rosją. Ludzie są otwarci i pomocni. Oczywiście, jak wszędzie, należy zachować zdrowy rozsądek i nie afiszować się z gotówką, gdyż może to skutkować utratą portfela.

Gruzja - noclegi

Do wyboru mamy hotele, tańsze hostele oraz kwatery prywatne. Baza noclegowa dopiero się rozwija, ale za to w szybkim tempie. Ceny w zależności od sezonu i standardu. W Tbilisi nocleg w hostelu w pokoju wieloosobowym to koszt około 20 lari. Najtańszą opcją są kwatery prywatne. W Batumi spaliśmy za 10 lari od osoby. Znalezienie taniego noclegu to w dużej mierze kwestia szczęścia i umiejętności negocjacyjnych.

Gruzja - transport

W Tbilisi w każdy turystyczny zakątek dojeżdża metro. Wejście do niego na kartę zbliżeniową, którą można kupić na każdej stacji za 2 lari i doładować dowolną liczbą przejazdów (koszt jednorazowego przejazdu to 0,5 lari). Ze stolicy do innych miejscowości kursują prywatne mikrobusy (marszrutki). Z pociągu warto skorzystać jedynie na trasie Tbilisi-Batumi.

Gruzja - waluta i ceny

Obowiązująca waluta: lari (GEL), 1 zł to około 0,52 lari. Gruzińskiej waluty nie kupimy w Polsce. W kantorach i bankach na terenie Gruzji wymienimy euro i dolary. Najkorzystniejszy kurs znalazłem w jednym z kantorów na stołecznej alei Rustawelego. Ceny zbliżone do polskich. Na przykład: litr wody Borjomi - 1,20 lari, koniak Tbilisuri - 6 lari, litr soku z granatów - 4,50 lari, chinkali (w zależności od rodzaju nadzienia) - 0,50-0,80 lari.