Trekking Annapurna. Po co nam ta droga?

Tysiące osób rocznie udają się do Nepalu, aby przejść najpopularniejszy szlak świata - trwający trzy tygodnie trekking wokół ośmiotysięcznika Annapurny. Dziś na wielu odcinkach tego szlaku budowana jest droga, która już w tym roku ma połączyć odległe górskie wsie. Czy rok 2011 był ostatnim, w którym przybywający do Nepalu turyści mogli pokonać trasę wokół Annapurny w jej klasycznym kształcie? Wielu ekspertów uważa, że tak.
Dla turystów, alpinistów i wszystkich miłośników gór Nepal, który w znacznej części pokrywa łańcuch Himalajów, jest kwintesencją przygody i ucieczką od cywilizacji. Dziewięć z czternastu ośmiotysięczników Ziemi wznosi się właśnie tutaj. Nie potrzeba jednak sprawności himalaisty, by zasmakować przygody wśród najwyższych szczytów świata. Przez góry Nepalu prowadzi wiele szlaków, dostępnych zarówno dla doświadczonych górołazów, jak i początkujących pasjonatów gór. Dwa najbardziej znane to trekking do bazy pod Mount Everestem i - wybierany najczęściej - dokoła Annapurny. Dwie trzecie osób odwiedzających Himalaje w Nepalu decyduje się zmierzyć właśnie z tym ostatnim. Jednak w miarę powstawania w górskich dolinach szlaków komunikacyjnych, najpiękniejszy trekking świata traci swój niepowtarzalny czar.

Trekking Annapurna - najpiękniejszy szlak świata

Annapurna to najniższy z ośmiotysięczników Ziemi. Była pierwszym w historii szczytem powyżej 8000 metrów zdobytym przez człowieka. Szlak prowadzący wokół Annapurny jest oceniany przez przewodniki i samych turystów jako jedna z najpiękniejszych widokowo wędrówek górskich na świecie. Położony w środkowym Nepalu, na terenie dwóch dystryktów: Manang i Mustang, ma swój początek w malowniczej dolinie rzeki Marsyangdi. Idąc nią, turysta przechodzi przez niemal wszystkie strefy roślinności, jakie można znaleźć w Nepalu: od wilgotnej dżungli, przez mieszane i iglaste lasy typowe dla umiarkowanych stref klimatycznych, którym urody dodają kwitnące rododendrony, osiągające tu wysokość ponad 30 metrów. Im wyżej, tym surowszy staje się krajobraz. Na wysokości 3000 metrów spotkać można już tylko karłowate zarośla i łąki alpejskie, wyżej zaś martwe, pokryte wiecznym śniegiem szczyty. Najwyższym punktem wędrówki wokół Annapurny jest przełęcz Thorung-La licząca 5416 m n.p.m., skąd szlak schodzi w dolinę Kali Gandaki. Trwająca kilka dni droga powrotna prowadzi do miasta Pokhara, leżącego u podnóży gór, gdzie trekking kończy się. Klasyczna trasa wokół Annapurny to wymagająca, 21-dniowa wędrówka.

Trekking Annapurna - tysiące turystów rocznie i... droga, która stanie im na drodze

Ten klasyczny szlak himalajski z roku na rok staje się coraz popularniejszy, przyciągając tysiące turystów rocznie. Atrakcji na trasie wokół Annapurny nie brakuje: od możliwości zetknięcia się z kulturą ludów żyjących w obu dolinach, przez widok majestatycznych gór i zapierające dech w piersiach krajobrazy, po doświadczenie buddyzmu, którego żywą obecność znaczą stojące przy drogach młynki modlitewne. Niezapomniana jest wspinaczka na przełęcz Thorung La i przejście najgłębszym na świecie kanionem rzeki Gandaki Kali.

Niestety, obie doliny, którymi prowadzi popularny szlak wokół Annapurny, stały się placami budowy dróg prowadzących do odległych górskich wsi. Drogi budowane na terenie dystryktów Manang i Mustang mają połączyć społeczności Nepalu żyjące dotychczas z dala od świata. Czy rok 2011 był ostatnim, w którym przybywający do Nepalu turyści mogli pokonać trasę wokół Annapurny w jej klasycznym kształcie? Wielu ekspertów jest zdania, że tak.

Aby rozpocząć trekking wokół Annapurny, przyjeżdżamy z Katmandu do miasteczka Besisahar, leżącego u podnóża Wysokich Himalajów. Początek szlaku to piaszczysta droga mijająca wzgórza pokryte wiecznie zielonym lasem deszczowym i tarasami pól. Po dwóch godzinach docieramy do wsi Bhulbhule. Skleconym z bambusowych pni mostem przechodzimy na drugą stronę rzeki, zostawiając drogę za sobą.

Trekking Annapurna. Czy tak wygląda postęp?

Drugiego dnia trekkingu wzdłuż doliny Marsyangdi po raz pierwszy widzimy efekty budowy. Wysoko nad rwąca rzeką, pracujący niemal bez zabezpieczeń robotnicy, wykuwają w skale szeroką półkę. Kilka godzin później widzimy, jak na wstępnie przygotowanym odcinku pracuje koparka. Spychając do rzeki wielkie głazy, przebija się powoli przez zbocze góry. Idący po drugiej stronie turyści i miejscowi przyglądają się jej z zainteresowaniem, jednak w ich spojrzeniach nie widać radości. Na odcinku kilkunastu kilometrów mijamy generatory dostarczające prąd do młotów pneumatycznych warczących w kilkunastu miejscach naraz i cicha dotychczas dolina przestaje taką być na najbliższych kilka godzin. Już za rok, zamiast turystów, mogą nią podążać samochody terenowe i autobusy. A ci, którzy zechcą przejść szlak wokół Annapurny, odcinek, na przejście którego potrzeba sześciu dni, pokonają w jeden. Okoliczne nepalskie wioski czeka smutny los - staną się one jedynie osiedlami wzdłuż drogi, omijanymi przez wszystkich.

W Dharapani czeka nas kontrola dokumentów, przysiadamy więc przy posterunku Annapurna Conservation Area, gdzie sprawdzane są nasze pozwolenia. Obok nas kilkoro Nepalczyków prowadzi ożywioną rozmowę. Jak się dowiadujemy, dyskutują nad organizacją imprez kulturalnych, jakie mają promować ich wsie jesienią, kiedy w Himalajach przypada szczyt sezonu, a przyjeżdżających z Zachodu "trekkerów" będzie trzy razy więcej niż teraz. Pytamy ich o drogę, która niedługo dotrze w tę okolicę. Nie są nią zachwyceni. Wszyscy z obawą myślą o dniu, w którym pierwsze samochody dotrą pod ich okna.

- Po co nam ta droga? To tylko hałas i ciężarówki między domami. Kiedy samochody dotrą do Dharapani, nikt nie zatrzyma się tutaj, a nasz biznes upadnie. Planujemy stworzyć wokół wsi ścieżki, którymi można będzie ją ominąć, ale czy to coś da? Nie wiemy.

Pytamy, komu wobec tego zależy na budowie drogi. Jeden z Nepalczyków odpowiada: - Naszym liderom politycznym i nikomu więcej. Maoistom wydaje się, że rozwój to drogi i elektryczność. Ale żaden z przywódców nie widzi, że dla nas to turystyka jest rozwojem. Nikt nie myśli o przyszłości.

Trekking Annapurna. Szukając ciszy... gdzie indziej

W miarę, jak nowe drogi docierają do odległych niegdyś, górskich wsi, hałas pojazdów, głównie popularnych w Nepalu motocykli, niszczy bezpowrotnie spokój szlaku wokół Annapurny. Wielu wędrowców, chcących odwiedzać miejsca dostępne tylko dla pieszych, musi wędrować drogą, na której są wymijani przez trąbiące na nich pojazdy. Tacy ludzie będą szukać dla siebie innych miejsc. Wiele agencji organizujących trekkingi w Nepalu już teraz zaczyna postrzegać drogi jako zagrożenie dla istnienia tego klasycznego szlaku. Większości z nich zależy na podtrzymaniu wizerunku Annapurny jako miejsca niezakłóconego działalnością człowieka, pomaga to bowiem przyciągnąć w to miejsce turystów z całego świata.

Jeden z przewodników prowadzących grupę zachodnich turystów przyznaje: "Obecnie mało jest turystów, którzy chcieliby przejście pełny, 21-dniowy trekking. Po wybudowaniu drogi do Mustangu, na zachód od Annapurny, cała trasa skróciła się do 10-11 dni. A gdy tylko kolejna droga, budowana po wschodniej stronie góry zostanie ukończona, trekking skróci się do zaledwie 5-6 dni. Poza tym, nikt z nich nie chce wędrować w kurzu i dymie wzniecanym przez przejeżdżające pojazdy. Osoby zaczynające lub kończące trekking wolą więc skorzystać z autobusów i samochodów".

Właściciel agencji turystycznej pracujący w Katmandu mówi: "Obecnie istniejący szlak uważany jest za jedną z najpiękniejszych tras. Budowa zmusi nas do jego modyfikacji, co może bardzo źle wpłynąć na jego postrzeganie przez odwiedzających. Przybywający do Nepalu turyści mogą zacząć wybierać inne trasy trekingowe".

Trekking Annapurna. Wnioski do szuflady

W 2006 roku zespół naukowców na zlecenie dyrekcji Obszaru Chronionego Annapurny (Annapurna Conservation Area Project - ACAP) opracował raport na temat alternatywnych tras trekkingu wokół Annapurny. W wywiadzie dla nepalskiego dziennika "Republica" Piet van der Poel, szef zespołu, powiedział, że drogi oznaczają poprawę sytuacji finansowej mieszkających w górach ludzi. Łatwiejszy transport to dostęp do rynku zbytu na produkty i usługi oraz niższe ceny. Z drugiej strony, gdy na nowo wybudowanych drogach pojawią się pojazdy, turyści zaczną omijać większość leżących przy szlaku wokół Annapurny wiosek i znajdujące się w nich hotele. A to może oznaczać zapaść lokalnej gospodarki, uzależnionej w olbrzymim stopniu właśnie od turystyki. Drogi to także zagrożenia natury przyrodniczej, takie jak większe zanieczyszczenie, ryzyko osuwisk i zagrożenie dla różnorodności biologicznej.

Zespół który przygotował raport sugeruje w nim, że rozwiązaniem tymczasowym powinno być otwarcie tras alternatywnych, które zastąpią odcinki, na których obecnie trwają prace z użyciem ciężkiego sprzętu. Rozwiązanie długoterminowe to stworzenie alternatywnych szlaków dla wszystkich odcinków, które po wybudowaniu drogi zostaną otwarte dla ruchu kołowego. Niestety, dyrekcja ACAP nie wprowadziła w życie żadnego zalecenia zawartego w raporcie. Nowa wersja dokumentu, opublikowana w zeszłym roku, nie kładzie już nacisku na poszukiwanie alternatywnych tras, ale na stworzenie zupełnie nowych. Proponuje ona na przykład poprowadzenie ścieżki powyżej 5500 m n.p.m., przez wysoko położone przełęcze, która przez co najmniej połowę roku będzie zamknięta z powodu zalegającego na niej śniegu.

Trasa trekkingu wokół Annapurny leży w granicach Obszaru Chronionego Annapurny. Ważne jest więc, by budowa dróg i plany rozwoju turystyki były realizowane przy zachowaniu lokalnej różnorodności biologicznej oraz dziedzictwa kulturowego. Niestety, ten aspekt został zupełnie pominięty. Podczas budowy dróg gleba jest po prostu spychana poza krawędź stoku, niszcząc uprawy znajdujące się poniżej, zanieczyszczając rzeki i znacznie zwiększając szansę na późniejsze powstawanie osuwisk.

Trekking Annapurna. Pustka w dolinach

Jomsom to niewielkie miasteczko, choć tu, w Himalajach, zmienia się skala. Góry stają się wyższe, zaś ludzkie osady mniejsze i nawet skupisko kilku ubogich domów jest wsią mającą własną nazwę. Położone w dolinie rzeki Kali Gandaki Jomsom jest stolicą odległego od centrum kraju dystryktu Mustang, leżącego przy granicy z Tybetem. Centrum Jomsom skupione jest wzdłuż jedynego w regionie lotniska, które zapewnia szybką komunikację z resztą kraju. Wystarczy zaledwie pół godziny lotu, by znaleźć się w Pokharze, dużym mieście u podnóży Himalajów. Z samolotów korzystają jednak głównie zachodni turyści oraz Hindusi przybywający do pobliskiego centrum pielgrzymkowego w Muktinath. Lokalni mieszkańcy muszą zadowolić się niewygodnymi, zatłoczonymi autobusami, które zwożą ich niebezpieczną drogą w dół doliny. Potrzeba całego dnia, by za ich pomocą wydostać się z gór.

Starając się nie rozbić głowy o sufit, gdy nasz pojazd podskakuje na wybojach, zaczynam rozmowę z moim sąsiadem. Leo jest z Izraela i ukończył właśnie trekking wokół Annapurny, po którym zjeżdża, tak jak my, autobusem do Pokhary. Nie zamierzał kontynuować wędrówki doliną.

"Zobacz za okno. Czy wyobrażasz sobie maszerowanie ubitą drogą, gdy mija cię tyle motocykli i autobusów?" - pyta retorycznie. Istotnie, liczba pojazdów, jakie mijają nas tego dnia, nie zachęca do wędrówki. Droga, która dla mieszkańców himalajskich dolin miała być błogosławieństwem, może oznaczać upadek biznesów wielu z nich. Kiedyś, gdy ten odcinek trekkingu pokonywany był pieszo, turyści zatrzymywali się w okolicznych wsiach. Teraz idących pieszo trasą poniżej Jomsom możemy policzyć na palcach jednej ręki. Tam, gdzie w sezonie przechodziło nawet sto osób dziennie, teraz trudno o choćby jedną. Wsie leżące na odcinku jednej trzeciej całego trekkingu stały się tylko nic nie znaczącymi punktami na trasie autobusów i jeepów.

Trekking Annapurna. Co dalej ze szlakiem?

Rzut oka na mapę wystarczy, by pozbyć się złudzeń co do przyszłości trasy wokół Annapurny. Gdy tylko droga osiągnie miasteczko Manang, leżące na północ od masywu ośmiotysięcznika, szlak wokół wierzchołka przestanie być "okrążeniem" w dotychczasowym rozumieniu. Nieliczne miejscowości, będące już teraz centrami turystycznymi, mogą dzięki drodze przyciągnąć więcej odwiedzających niż obecnie. Jednak wiele wsi na trasie trekkingu stanie się niewiele znaczącymi przystankami autobusowymi lub zniknie całkowicie.

Specjaliści oceniają, że jeśli słynna trasa ma pozostać atrakcyjna, ponad trzy czwarte całego szlaku powinno zostać zastąpione przez ścieżki omijające budowaną obecnie drogę. Muszą one być cichsze i dostępne wyłącznie dla pieszych. A jeśli himalajskie wsie będą w stanie podtrzymać swoje miejscowe zwyczaje i tradycyjne urok pomimo istniejących dróg, może to być również impulsem do rozwoju turystyki nakierowanej na poznawanie lokalnej kultury.

Budowa dróg w sercu nepalskich Himalajów jest nieunikniona. Ale gdy droga do Manang, zgodnie z ogłoszonym przez rząd dziesiątym planem pięcioletnim zostanie oddana do użytku w 2012 roku, liczący teraz 215 km szlak wokół Annapurny skróci się do zaledwie 31 km. Zagrozi to także zniszczeniem przyrody, kultury i niepowtarzalnego doświadczenia, jakim była wędrówka wokół tego ośmiotysięcznika.

A skoro rozwój alternatywnych tras turystycznych w regionie stoi w miejscu, to czy oznacza to, że klasyczny trekking dokoła Annapurny wkrótce będzie jedynie wspomnieniem? Smutna odpowiedź brzmi: tak.

CZYTAJ WIĘCEJ O: Trekking Annapurna

Komentarze (6)
Trekking Annapurna. Po co nam ta droga?
Zaloguj się
  • Gość: Łukasz

    Oceniono 11 razy 9

    Annapurna najniższy ośmiotysięcznik Ziemi, co za idiota wypisuje takie głupoty

  • Gość: Sławek

    Oceniono 3 razy 3

    Zszedłem z Jomoson przez Tatopani (gorące źródła) i dalej przez Gorepani (Poon Hill) do Nayapul w 2005 roku z 6 letnią córką. To była radość!
    W marcu 2012 r bylem z żoną i z młodszą (wówczas 5 letnią) córką w tej samej okolicy. Jednak po przejściu do Sanktuarium Annapurny i zejściu z Gorepani do Tatopani, wsiedliśmy do autobusu i (po przesiadce w Jomosom na jeep'a), pojechaliśmy do Muktinath po tej drodze w kurzu. Inny świat. Żal mi tych wiosek w dolinie Kali Ghandaki!

    PS. Duży NEGATYW za "najniższy ośmiotysięcznik" o Annapurnie (Łukasz napisał to poniżej). WSTYD! - Annapurna I to 10 najwyższy szczyt ziemi (jeszcze 4 ośmiotysięczniki są niższe...)

  • sveglio

    Oceniono 4 razy 2

    Oczywiście gorąco polecam relację dzień po dniu i galerię zdjęć z trekkingu wokół Annapurny - www.worldinoureyes.pl/himalaje.html

  • Krzysztof Woźniak

    Oceniono 1 raz 1

    Witam
    Wybieramy się na trekking do BC Annapurna opcjonalnie połączony ze zwiedzaniem Katmandu.
    Wszystkie formalności załatwi za Ciebie doświadczona podróżniczka.
    Oprócz przygody wesprzemy nepalską szkołę więc przyjemne z pożytecznym
    Zapraszam, im nas więcej tym weselej:-) patrz - projektnepal2017.pl

  • Krzysztof Woźniak

    0

    Witam
    Wybieramy się na trekking do BC Annapurna opcjonalnie połączony ze zwiedzaniem Katmandu.
    Wszystkie formalności załatwi za Ciebie doświadczona podróżniczka.
    Oprócz przygody wesprzemy nepalską szkołę więc przyjemne z pożytecznym
    Zapraszam, im nas więcej tym weselej:-)
    szczegóły szukaj projektnepal2017

  • bella P.

    0

    hej wlasnie wrocilam z nepalu i niestety nadzialm sie na b drogiego przewodnika po gorach - b dobrze sie reklamuje online!
    tutaj dane:
    Ramesh Sapkota
    Managing Director/ CEO
    Nepal Travel Tailor & Treks (P) Ltd.
    Bhagwan Bahal, Thamel, Kathmandu
    Tel: +977-1-4412461, 4412757
    Mob: +977-9851030703, 9801030703
    Email: ramesh@nepaltraveltailor.com
    Website: www.nepaltraveltailor.com
    na ulicach katmandu mozna znalesc do 50-70% taniej!mallo tego wyslal nas z chlopakiem ( dzieckiem) ktore dziennie pijane chodzilooo

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX