Enoturystyka - podróże szlakiem wina

Podróżowanie śladem winnic, piwniczek i wytwórni szlachetnego trunku jest jedną z prężniej rozwijających się gałęzi turystyki. Gdy za oknem plucha, enoturyści siedzą z kieliszkiem wina na kanapie planując, dokąd ruszą jesienią. Ze zdziwieniem konstatują, że winne trasy mają na wyciągnięcie ręki
Termin "enoturystyka", czyli turystyka winna, pochodzi z greki (oinos - wino) i jest jednym ze słów, które ostatnimi czasy wchodzą do słownika jak burza, a enoturysta - jednym z ulubionych klientów biur podróży: nie marudzi, zachwyci się winnicą, chętnie wda się w pogawędkę z jej właścicielem, na koniec kupi kilka butelek wina i obieca: "za rok chcę jechać do winnic w Hiszpanii". Najlepiej jesienią, kiedy jak winnice długie i szerokie, Europa organizuje prezentacje, degustacje i święta winiarskie. Po nich można ruszyć w pole: winny turysta jest ciekaw nie tylko, jak jego ulubiony trunek smakuje, ale przede wszystkim - jak powstaje. W programie każdej szanującej się wycieczki jest więc oglądanie krzewów z szybkim wykładem na temat hodowli oraz tego, jak wielki wpływ na smak mają tak niewielkie kwestie jak temperatura o kilka stopni Celsjusza wyższa, kilkanaście więcej słonecznych dni w roku oraz gleba, która lepiej niż inne absorbuje wodę. Zdarzają się nawet pasjonaci, którzy do produkcji wina wykorzystują księżyc. Nie należy jednak tego mylić z produkcją bimbru - tzw. winiarze biodynamiczni wy-znają zasadę, że niektóre prace można wykonywać tylko w odpowiedniej fazie księżyca.

Enoturystyka

Kiedy tajniki gleb i powietrza enoturysta ma już w małym palcu, rusza ku piwnicom i liniom, na których wino się produkuje i przechowuje (czasem tylko przechowuje rozlane i przywiezione z innej wytwórni). Po drodze - beczki i kadzie różnej wielkości, prasy, linie do butelkowania i takie rarytasy, jak np. stojaki służące do produkcji wina kolekcjonerskiego: w tym wypadku, by nabrało smaku i aromatu, same ma-szyny nie wystarczą. Zdarza się, że zmętniałe od starości butelki mogą być przechowywane tylko w pozycji horyzontalnej, a nim znajdujący się w nich trunek nabierze odpowiednich właściwości, co kilka dni trzeba opakowaniem pokręcić. Czasem trwa to ładnych parę lat, a kiedy winny turysta patrzy na stare butelki, aż ślina mu cieknie z zazdrości. Na szczęście niezbyt długo, bo punktem obowiązkowym każdej wizyty jest degustacja miejscowych win, w czasie której gość zaczyna nimi pluć. Spokojnie, gospodarz się nie obrazi, a wręcz ucieszy widząc, że ma do czynienia ze znawcą i pokaże uczynnie spluwaczkę. Taki turysta próbuje kolejnych trunków nie po to, żeby się nimi upić, ale żeby naprawdę poznać ich smak. Kiedy już będzie co do niego absolutnie pewien, ruszy ku firmowemu sklepikowi za-opatrzyć się w ulubione trunki. Nie wiadomo dlaczego, ale te kupione prosto u wytwórcy zawsze będą smakować o niebo lepiej.

Enoturystyka - Lubuski Szlak Wina i Miodu

Choć enoturystyka najlepiej znana jest w krajach, w których wino produkuje się w dużych ilościach i od wieków, czyli we Francji, Włoszech, Hiszpanii, czy na Węgrzech, ostatnimi czasy trafiła także do Polski. Szlaki przetarł jej Lubuski Szlak Wina i Miodu wiodący pośród winnic na malowniczych wzniesieniach pradoliny Odry, w których wytwarza się wina słynące z wyjątkowego smaku (zaś wyśmienite lubuskie miody mają właściwości lecznicze). Tradycja produkcji wina na tym terenie liczy sobie osiem wieków, a zapoczątkowali ją osadnicy z Frankonii zachęceni sprzyjającym klimatem: dzięki łagodnym zimom i dużemu nasłonecznieniu wzgórz, winorośl udawała się tu wyśmienicie. W XIX w., kiedy rozwój transportu ułatwił dowóz tanich wina z bardziej zasobnych w nie regionów, winnice zaczęły jednak podupadać. Dzisiaj na szczęście rozkwitły na nowo tak, że niektóre z miejsc nazywa się nawet "małą Toskanią". Atrakcje dodatkowe: winnica w skansenie oraz Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze z działem winiarskim liczącym sobie ponad 1,5 tys. eksponatów.

Lubuskiemu po piętach depcze Podkarpacie: tu dla odmiany znane od stuleci winiarstwo zanikło jeszcze w wieku XVI i XVII wypierane przez tańsze wina węgierskie, a powróciło - w latach 80. Wieku XX. Dzisiaj na nasłonecznionych zboczach znajduje się ok. 150 winnic - najwięcej w okolicach Jasła, Rzeszowa i Krzeszowa. Choć nie są zbyt duże - zwykle mają od kilkudziesięciu arów do 2-3 hektarów - nigdzie indziej w Polsce nie ma ich tak dużego skupiska. Świetne warunki sprawiają, że miejscowi oryginalne podkarpackie wina produkują coraz chętniej - choćby na własny użytek.

Enoturystyka - Małokarpacki Szlak Winny

Równie stare są winne tradycje u naszych południowych sąsiadów - wytrawne wina, porównywane jakościowo do austriackich, na Słowacji najlepiej smakuje się na 40-kilometrwoym Małokarpackim Szlaku Winnym wiodącym z przedmieść Bratysławy (pierwszą wizytę w piwnicach z trunkiem i domowym jedzeniem można zarządzić już tu), przez stolicę słowackiego winiarstwa, czyli miasteczko Pezinok, po Trnavę, w której wino niegdyś było cenione tak, że za jego kradzież karano śmiercią. Przystankiem obowiązkowym jest wizyta w niewielkim miasteczku Modra, w którym kusi kilkanaście winnych piwnic i ich właściciele, którzy w czasie dni otwartych częstują nie tylko winem butelkowanym, ale także dopiero leżakującym.

Enoturystyka - Węgry

"Nie masz wina nad węgrzyna!" - słychać było w dawnej Polsce. Produkowane nad Dunajem trunki były dla naszych przodków niemal synonimem wina. Dzisiaj węgierskie ziemie dla wielu są synonimem miejsc, w których produkcję wina zwyczajnie zobaczyć wypada: w kraju znajdują się 22 regiony winiarskie, a historia niektórych sięga półtora tysiąca lat. Przygoda z enoturystyką często zaczyna się od miasteczka o dużo mówiącej nazwie Tokaj albo okolic Egeru. Region To-kaju z 7 tys. ha winnic znajduje się na liście UNESCO, a produkowany w nim tokaj uważa się za trunek niemal leczniczy, orzeźwiający i przywracający siły witalne; jak wiele słodkich i ciężkich win, powstał dzięki przypadkowi. Rzecz działa się w XVII w., kiedy pewien pastor kalwiński, zarządca książęcych winnic, z powodu najazdu tureckiego musiał wstrzymać zbiory. Nim najeźdźcy się wycofali, część winogron spleśniała, ale pastor nie chcąc marnować darów Boga kazał zebrać je wszystkie. Tak powstał pierwszy tokaj: miejscowa pleśń, która dla rolników jest przekleństwem, dla winiarzy okazała się błogosławieństwem dającym niespotykany smak i bukiet. Sprowadzeni w tym samym wieku do rozkręcenia handlu tokajem Grecy zachwycili się nim tak, że do jego przechowywania zbudowali niskie piwnice uznając, iż przed tak szlachetnym trunkiem wypada się pokłonić.

Regionu Egeru z 4 tys. hektarów winnic jest kolebką innego słynnego węgrzyna - czerwonego Egri Bikavera (Bycza Krew). Miasto zapisało się w historii kraju bohaterską obroną przed rzeszą Turków: garstce dzielnych żołnierzy dowodzący nimi kapitan Dobó kazał podawać do picia czerwone wino zamiast wody, bo w piwnicach było go zwyczajnie więcej. Turcy wmówili sułtanowi, że nie mogą zdobyć Egeru, ponieważ Węgrzy piją "byczą krew", na co sułtan odrzekł: "zróbcie to samo". Nie przywykli do alkoholu muzułmanie szybko się spili, miasta nie zdobyli i jak niepyszni odstąpili spod jego murów. Dzisiaj te same mury skrywają rzędy bram wiodących do piwnic, w których przechowuje się słynny trunek, a na obrzeżach miasta wina sprzedaje się prosto z beczki.

Prawdziwym rajem dla smakoszy są także okolice Balatonu, gdzie krzewy winorośli sprowadzili Rzymianie już dwa tysiące lat temu. Zawierające zwietrzałą skałę wulkaniczną podłoże, łagodny klimat i tafla wody odbijająca promienie słoneczne stworzyły tu mistrzowską mieszankę, dzięki której nad Balatonem powstają najlepsze w kraju wina musujące oraz legendarny Szary Mnich z korzennym posmakiem.

Enoturystyka - Austria

Białe wina produkowane w sąsiedniej Austrii mogą konkurować nawet z mozelskimi czy reńskimi. W graniczącym z Węgrami regionie Neusiedlersee wytwarza się świetne wina słodkie. Jednym z najpiękniejszych zakątków kraju jest naddunajska Dolina Wachau, w której oprócz wyśmienitych win można skosztować morelowej brandy. Dumą tej doliny (i nie tylko) jest grüner veltliner - odmiana wino-rośli powstała ze zdziczałego, nieznanego dziś szczepu.

Enoturystyka - Niemcy

Winnice na wyciągnięcie ręki oferują też Niemcy - przede wszystkim w dolinach wijących się pętlami rzek Mozela, Saara i Ruwer. Celtowie i Rzymianie zakładali je tu już 2 tys. lat temu, a dzisiaj w kraju uprawia się ok. 100 tys. hektarów winorośli, z czego znakomitą większość stanowią szczepy białe (na świecie jest zupełnie odwrotnie). Dzięki temu jeden z najbardziej wysuniętych na północ winnych krajów świata, serwuje lekkie i delikatne, doskonałe na lato trunki. Wędrowanie po tutejszych winnicach jest wyzwaniem nie tylko dla ducha, ale także dla ciała - te położone nad Mozelą są najbardziej stromymi winnicami świata, w których pokonanie najtrudniejszych fragmentów jest możliwe dzięki metalowym linom.

Komentarze (3)
Enoturystyka - podróże szlakiem wina
Zaloguj się
  • zasavjec

    0

    Wegry sa, Austria jest, wiec od siebie dodam jeszcze Slowenie: slovvine.wordpress.com/

  • Krzysztof Matys

    0

    Polecam Gruzję! Zobaczymy tam najstarszą na świecie i nadal stosowaną metodę wytwarzania wina. Spróbujemy jedynego w swoim rodzaju wina "tetr" wytwarzanego w glinianym kwewri: gruzja-turystyka.blogspot.com/2014/05/gruzja-ojczyzna-wina.html

    Tak, Gruzja jest ojczyzną wina. Wytwarza się je tu przynajmniej od 7 tys. lat!

  • 4podroze

    0

    Polecam kraje mniej znane, ale winiarsko rewelacyjne! Armenia, Gruzja, Mołdawia... Mołdawia ma największe na świecie piwnice winne i naprawdę dobre wina: krzysztofmatys.blog.onet.pl/2014/10/14/enoturystyka-podroze-z-winem-w-tle/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX