Polska. Pocztówka z Serocka

?Już nie ma tych miasteczek, gdzie szewc był poetą / Zegarmistrz filozofem, fryzjer trubadurem. Nie ma już tych miasteczek, gdzie biblijne pieśni / Wiatr łączył z polską piosnką i słowiańskim żalem?*
Zegar na kościele Zwiastowania NMP w Serocku pokazuje południe. Od strony Rynku dobiegają dźwięki hymnu - rozpoznaję "pożyczkę" z "Halki" Stanisława Moniuszki. Pożyczkę usprawiedliwioną, bo tutaj urodził się Włodzimierz Wolski (1824-82), autor libretta do tej opery. Pięknie położony Serock nie tylko mnie kusił od dawna - dziesięć lat temu uwiódł realizatorów serialu "Miasteczko".

W piątki, soboty i niedziele o godz. 9 z warszawskiej przystani Podzamcze wyrusza statek Zefir (ostatni kurs 28 sierpnia, bilet 36 zł, ulgowy 18). W Serocku jest w południe, a już o 13.30 wyrusza w drogę powrotną. Na obejrzenie miasta mamy więc zaledwie półtorej godziny. Rad nie rad zdecydowałem się więc na drogę lądową (40 km). Co roku w sezonie urlopowym ciągnie tędy sznur aut w stronę mazurskich jezior. Mieszkańcy nie mogą się doczekać obwodnicy, która wyprowadzi ruch z centrum. Plan przewidywał zakończenie prac drogowych 4 sierpnia, ale poślizgi zdarzają się wszędzie...

Serock

Jestem tu od dwu godzin. Smażone okonie w Bosmanie (Rynek 13) były doskonałe. Patrzę na kościół Zwiastowania, najcenniejszy zabytek w mieście. Dawniej był na nim zegar słoneczny, ale podobno chodził niepunktualnie, więc został wymieniony. Zmienił się też napis obok zegara: "To pomnij czas ucieka, śmierć goni, wieczność czeka" na mniej groźne "Tempus fugit".

Jak głosi tablica umieszczona z tyłu świątyni: "Kościół ten na miejscu starego drewnianego zbudował X. Popielski w roku 1526". W cztery wieki później wielkie zasługi oddał tej sakralnej budowli (czytam tablicę) " kosztem przeważnie własnym" ks. Franciszek Kuligowski. Przede wszystkim sprawił nowy dach i zabezpieczył fundamenty. Wdzięczni parafianie wznieśli proboszczowi oryginalny pomnik na przykościelnym dziedzińcu - ksiądz prałat klęczy przed figurą Matki Boskiej, modląc się o pomyślność dla swoich owieczek.

W ścianach kościoła tkwią armatnie kule z I wojny światowej. Wewnątrz obraz Stanisława Witolda Bieniasa upamiętniający Cud nad Wisłą z 1920 r. Nie znalazł się tu przypadkiem - 17 sierpnia z Serocka grupa taktyczna płk. Aleksandra Jerzego Łuczyńskiego wraz z VII Brygadą Rezerwową Piechoty przystąpiła do przeciwnatarcia i pościgu za bolszewickimi 5. i 11. Dywizją Strzelców. Innego cudu spodziewał się Michaił Tuchaczewski, wydając rozkaz swoim żołnierzom: " Nadszedł czas rozrachunku. Armia Czerwonego Sztandaru oraz armia drapieżnego Białego Orła stanęły naprzeciw siebie. Na naszych bagnetach przyniesiemy szczęście i pokój masom pracującym". Skończyło się tak, jak się skończyło. Brytyjski dyplomata lord d'Abernon polskie zwycięstwo umieścił na liście przełomowych bitew w historii świata.

Ulicę Farną, przy której stoi kościół, Zakroczymską, Nasielską i Rynek po raz pierwszy pokryła brukiem firma Chaima Tykocinera, wygrywając przetarg. W 1830 r. w Serocku mieszkało 69 rzemieślników, w tym 16 Żydów: sześciu krawców, czterech piekarzy, kapelusznik, rzeźnik i grabarz . W tym czasie miasto liczyło ok. tysiąca mieszkańców, z czego społeczność żydowska stanowiła 38 proc. (100 lat później przekroczyła 50). W 1923 r. w 24-osobowej radzie miejskiej zasiadało dziesięciu Żydów. W maju 1930 r. wśród witających prezydenta Ignacego Mościckiego był rabin Icchak Morgenstern.

Niemcy wkroczyli do Serocka 9 września 1939 r. Trzy miesiące później rozpoczęły się masowe wysiedlenia. Dekret Hitlera włączał tę cześć Mazowsza do III Rzeszy. 5 grudnia deportowano z Serocka 3 tys. Żydów.

***

Na planie miasta szukam śladów po społeczności żydowskiej. Obok ośrodka szkoleniowo-wypoczynkowego Narew (ul. Pułtuska 132) widzę miniaturę gwiazdy Dawida z podpisem: "Macewy z cm. żydowskiego". Jak zanotował w r. 1990 Przemysław Burchard w pracy "Pamiątki i zabytki kultury żydowskiej w Polsce": "(...) byłe lokalne władze wybudowały na miejscu cmentarza dom wczasowy. Podobno około 100 uratowanych nagrobków gdzieś zdeponowano, nie wiadomo jednak gdzie".

Niełatwo tam dotrzeć. Pan z budki strażniczej kieruje mnie do recepcji ośrodka, gdzie przydzielono mi przewodnika. Przez chaszcze przedzieramy się do niewielkiego pagórka. To tutaj. Miejsce upamiętnienia pochówku serockich Żydów. Z ziemi wystają leżące bezładnie macewy - nie więcej jak trzydzieści.

Do centrum wracam ul. Retmańską. Przechodzę koło plaży i mola, z którego w weekendy (do 4 września) odpływa "Albatros" w półtoragodzinne rejsy spacerowe po Jeziorze Zegrzyńskim. Bulwarem Nadnarwiańskim dochodzę do skweru Litewskiego, a potem pnę się pod górę ocienionym wąwozem na Barbarkę, aby zobaczyć fotogeniczną miniaturę średniowiecznego grodziska, które dało początek wszystkiemu, co przez wieki tu się pojawiało, trwało i odchodziło. Za sześć lat Serock będzie świętował 600-lecie swojej miejskości.

*Antoni Słonimski "Elegia miasteczek żydowskich"

Artykuł pochodzi z "Gazeta Turystyka", sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej