Niemcy. Helgoland - wakacje na wyspie

Cel - Helgoland, niemiecka wyspa na Morzu Północnym, 70 km od stałego lądu. Zimą można tu obserwować młode foki, wiosną - regaty, latem plażować, a jesienią podziwiać wędrówki ptaków
No i płynę! A może lecę? 70 km/godz. to niewiele, ale nie w katamaranie MSC "Halunder Jet". Podróż rozpoczęłam w miejscowości Wedel, ale większość pasażerów wsiadła 40 min wcześniej w centrum Hamburga (St. Pauli-Landungsbrucke 3). Miejsca numerowane, nie ma ryzyka, że jedna z 578 osób zajmie mój fotel. Cel - Helgoland, niemiecka wyspa na Morzu Północnym, 70 km od stałego lądu. Można do niej dotrzeć szybciej małym samolotem z Borsum lub (taniej) statkiem z Cuxhaven. Wybrałam drogę dłuższą, ale ciekawszą. Odcinek dolnej Łaby to szlak największych na świecie statków kontenerowych i pasażerskich, jachtów, barek, łodzi.

Helgoland

Ciesząc się słoneczną pogodą, obserwuję prawy, kapuściano-kartoflany brzeg, jak go określa moja znajoma, znawczyni tych stron. Brzeg lewy, słynący z czereśniowo-jabłoniowych sadów i pięknej, starej architektury (Altes Land) uchodzi za bogatszy, rozwojowy. Na tym odcinku Łaba jest granicą administracyjną między Szlezwikiem-Holsztynem a Dolną Saksonią.

Za wyspą na rzece skryło się prawobrzeżne miasteczko Gluckstadt. Zbudowane w 1617 r. przez duńskiego króla Chrystiana IV było twierdzą blokującą statkom dostęp do Hamburga. Jako port nie wygrało swojego losu. Stało się miasteczkiem wielorybników, później poławiaczy śledzi. Dziś obumiera gospodarczo, ale kulturowo nie daje za wygraną. Przyciąga turystów wieloma festiwalami, urzeka architekturą i muzealnymi zasobami, np. kolekcją obrazów Hermanna Wehrmanna, malarza znad Łaby. Kolejna atrakcja to wejście do Kanału Kilońskiego łączącego Bałtyk z Morzem Północnym. Z pokładu podziwiamy ogromne śluzy, jedne z najstarszych w Niemczech. Chciałabym kiedyś przepłynąć ten kanał małym statkiem pasażerskim (podróż trwa cały dzień).

Mijamy dwie elektrownie atomowe i przepiękne, piaszczyste plaże przy ujściu rzeki do morza. Przybywa wiatraków. Słynne zachodnie wiatry odpowiedzialne za pogodę i u nas mają pole do popisu. Jeszcze mały postój w Cuxhaven i wypływamy na szerokie wody! Mój sąsiad, widząc, jak wchłaniam widoki, mówi: - Proszę spojrzeć na kolor wody. Cały muł z Europy niesie w stronę morza, dopiero po ok. 20-30 km od lądu nabiera turkusowej barwy. Po godzinie w gęstym tłumie schodzę na ląd. Wąska, portowa uliczka wiedzie do centrum. Tłum rzednie, gubiąc się po drodze w licznych sklepach.

Główna wyspa, zwana też Czerwoną Skałą (Czerwonym Kamieniem) ma 1 km kw. powierzchni, jej sąsiadka Düne - 0,7 km. Obie były własnością Duńczyków i Anglików, od 1890 r. są terytorium niemieckim. Na początku XVIII w. jako ważne centrum przeładunku i wymiany towarów były rajem dla przemytników. Przybywali tu na wypoczynek ówcześni prominenci i koronowane głowy, w miasteczku był teatr i orkiestra, w porcie stały piękne żaglowce, statki handlowe, a w końcu - marynarka wojenna.

Ten militarny aspekt miał tragiczne konsekwencje dla mieszkańców. Po I wojnie światowej zostali wysiedleni, ale powrócili po kilku latach. W kwietniu 1945 r. alianci dwa dni bombardowali wyspy. Dzięki wielopoziomowym schronom z pełnym wyposażeniem i przypisaniu rodzin do konkretnych miejsc nikt nie zginął. Schrony przetrwały, po obiektach wojskowych nie ma śladu. Kolejne wysiedlenia nastąpiły po wojnie, gdyż w 1947 r. angielska Royal Air Force zaminowała wyspę i urządziła popisową, niewyobrażalną eksplozję. Rodzinom rybackim pozwolono na powrót w 1952 r. Powoli przybywali inni, by na tym skrawku ziemi układać życie od nowa. Dziś Helgoland ma 1400 mieszkańców, jednorazowo może przyjąć 2 tys. turystów.

***

Helgoland ma wielkie ambicje turystyczne. Początkowo największą atrakcją był (i nadal jest) obszar wolnocłowy. Stąd kilkugodzinne pobyty na wyspie, by kupić papierosy, alkohol, zegarki, markową odzież, kosmetyki czy biżuterię (można wydać do 430 euro na osobę), zjeść obiad i do domu!

Powstająca baza hotelowa o zróżnicowanym standardzie jest szansą na zatrzymanie turystów. Nawiązanie do historycznej, kuracyjnej oferty, budowa bazy rehabilitacyjnej pozwala na organizację turnusów sanatoryjnych. W kompleksie Mare Frisicum SPA Helgoland są baseny z wodą morską i sauny (bilet 22 euro, dwie godz. przed zamknięciem - 9, www.helgoland.de ). Sąsiedni Kurmiettelhaus Helgoland to centrum leczenia astmy, reumatyzmu, alergii, chorób skórnych. Duża zawartość jodu w krystalicznie czystym powietrzu wyróżnia go spośród nadmorskich, europejskich kurortów.

Duże wrażenie robią barwne, drewniane, sklejone ze sobą maleńkie domki - Hummerbude (homarowe kramy). Na dole galerie, pracownie, sklepiki, kawiarnie. Na górze - magazyny i mieszkania. W jednym z nich niebywały skład kamieni z wyspy Düne. Oszlifowane, oprawione w srebro, w formie zawieszek, pierścionków, bransolet... Są twarde, bursztynowo-brązowe, czasami czekoladowe - niepowtarzalne! Znalazłam centrum informacji turystycznej w ratuszu i punkt pocztowy w sklepie. W galerii kupiłam piękne widokówki z fotografiami obrazów poświęconych wyspie. Zmęczona emocjami i upałem skorzystałam z basenów z wodą morską i z sauny.

Przed godz. 18 melduję się w schronisku młodzieżowym, gdzie mam rezerwację. Po niedawnym remoncie oferuje tanie noclegi (25 euro ze śniadaniem, www.shgej.de , nfo@jugendherberge-helgoland.de ). Poza tym leży w północno-wschodniej części wyspy, poza zasięgiem jednodniowych turystów. Pas wydm oddziela je od dzikiej, piaszczystej plaży. Idąc nią na zachód, można dotrzeć do liczących 256 stopni schodów prowadzących na klif i do Długiej Anny, największej atrakcji i symbolu wyspy - 47-metrowej skały na cyplu, jakby odłupanej od głównego masywu. Odbieram klucz od pokoiku z umywalką i ruszam na zachodni klif! (Uwaga: recepcja w schronisku czynna tylko do godz. 14).

Wspinam się powoli po schodach, urzeczona dalekim horyzontem, kolorytem skał z czerwono-beżowego piaskowca, kwiatami, które cudem tkwią w szczelinach mimo silnych podmuchów wiatru. Na górze zielona przestrzeń! Trawa pokryła głębokie leje po bombach (chciałoby się zawołać: jakie piękne pagórki!). Gdzieś w dole samotna ławeczka, czasami krzew. I bezpieczna ścieżka spacerowa na krawędzi klifu, przystosowana dla niepełnosprawnych. Pusto i cicho. W oddali jakiś fotograf ze statywem i plecakiem obserwuje ptaki szalejące na stromych skałach - młode nurzyki uczą się latać. Bawię się w fotografowanie i cieszę niebywałą na tak małym skrawku Ziemi samotnością. Długa Anna ukrywa się za zrębem klifu. Jedynie od strony wody można w pełni podziwiać jej piękno (są godzinne rejsy wokół wyspy - może następnym razem?).

Z położenia słońca wynika, że zachód będzie najlepiej widoczny z północnej plaży przy schronisku. Przemierzam cały zachodni klif aż do latarni morskiej. Po nalotach dywanowych w 1945 r. i megaeksplozji dwa lata później ocalała jako jedyny obiekt na wyspie. Po ekspertyzach poddano ją renowacji i nadal pełni swoją rolę.

Na wieczornej plaży sprawdza się sztormiak, który w upalny dzień ciążył w plecaku. Zdrowo wieje z zachodu, a słońce jakby zawisło nad horyzontem. Kiedy znika, na niebie pojawiają się złotawo-różowe refleksy. Magiczna chwila. Siedzę zauroczona, aż chłód i zmęczenie dadzą o sobie znać.

***

Po śniadaniu ruszam na wschodnią część klifu. Mijam stację ornitologiczną z 1910 r. (jubileusz uhonorowano na znaczkach). Dotychczas zaobrączkowano 750 tys. wędrownych ptaków, które potem zlokalizowano na Uralu, Przylądku Północnym, w Namibii. Na wybrzeżu Akwarium, w którym można zobaczyć ponad sto gatunków fauny i flory z Morza Północnego. Turyści podziwiają przede wszystkim homary - bogactwo tutejszych wód.

Na Düne płynę tramwajem wodnym (kursuje co 30 min) przez kilometrową cieśninę. Kiedyś obie wyspy stanowiły jedność, ale oddzielił je potężny kataklizm. Opracowano projekt ponownego połączenia ich mierzeją z promenadą obudowaną luksusowymi hotelami. Niestety, projekt wart miliard euro odrzucili w tym roku politycy. Wizja pozostała

Po 10 min na lekko wzburzonym morzu docieram do małego portu i pięknej, długiej plaży północnej. Piasek biały i sypki jak na Bornholmie, zaledwie kilkoro plażowiczów (w tym nudyści), chociaż dzień przepiękny. Wędruję wzdłuż plaży, wypatrując fok. Są! Jedne baraszkują w wodzie, całe stado wyleguje się na końcu plaży, blisko falochronu. Pstrykam zdjęcia zgodnie z zasadą - nie podchodzić bliżej niż 30 m. Młode, szarobure, cętkowane foczki patrzą z zainteresowaniem. Mewy, wykorzystując okazję, dobrały się do mojego plecaka i ukradły jabłko, dziewczynie obok porwały z koca mały aparat fotograficzny, z reklamówki wyciągnęły kanapki. Istna inwazja!

Odpoczywam na gorącym piasku plaży południowej, z dala od mew. Jest szersza, od północy osłonięta wydmami. Zdobi ją biało-czerwona latarnia morska. Urody dodają barwne kosze plażowe, ukryty pośród traw stoi jedyny na wysepce pawilon gastronomiczny. I tutaj przyciąga wzrok stado rozleniwionych fok, którym nie przeszkadza szum małego lotniska tuż za wydmą.

W drodze do portu (obeszłam wyspę dookoła) mijam niewielkie skupisko drewnianych, kolorowych domków. Można je wynajmować od 1 maja do 15 października, cena zależy od powierzchni. Najmniejszy, 4-osobowy, w pełni lata kosztuje 145 euro za pierwszą noc, za kolejne po 100.

Po powrocie na Helgoland jeszcze jedna niespodzianka! Na pokład Ms Atlantis musimy być przetransportowani! Rośli mężczyźni, ujmując turystów pod ramiona, wrzucają ich jak paczki do chyboczącej się łodzi. Wahadłowo, w błyskawicznym tempie, przewożą nawet do tysiąca osób! Później kilka minut brawurowej jazdy i wyrzucają nas na pokład. Na wyciszenie emocji mamy 2 godziny na pełnym morzu.

Z portowego Cuxhaven specjalnym autobusem jadę na dworzec. Pociąg do Hamburga poczekał kilka minut na kilka osób!

Chętnie wróciłabym na Helgoland. Zimą, by obserwować młode foczki na plażach Düne, wiosną - na regaty, latem na plażowanie, jesienią, by podziwiać wędrówki ptaków i potężne fale. A przede wszystkim po to, by odetchnąć pełną piersią i nacieszyć się ciszą.

Warto wiedzieć

Rejs dzienny katamaranem Hamburg - Helgoland - Hamburg: sierpień - 70,30 euro, dzieci (4-14 lat) - 50 proc. zniżki, bilet rodzinny (2+2) - 171; wrzesień - 62,70, dzieci połowę; bilet niedzielny - 192, www.helgoline.de Nocleg w hotelu - jedynka od 41 euro, www.helgoland.de



Artykuł pochodzi z Gazeta Turystyka - sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej